Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak liternova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak liternova. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 maja 2018

264# Kobieta, którą pokochał marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej - Katarzyna Droga

"Poznałem jak silne potrafią być niewiasty. Nasz wiek dwudziesty ostatecznie będzie należał do kobiet, zobaczysz."





Tytuł: Kobieta, którą pokochał marszałek.  Opowieść o Oli Piłsudskiej
Autor: Katarzyna Droga (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak Liternova
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 368
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

           Opowieść o silnej kobiecie sprzeciwiającej się regułom rządzącym w jej czasach i to na dodatek historia prawdziwa - to zdecydowanie książka nieczęsto spotykana, a dzięki temu bardzo przeze mnie wypatrywana. Katarzyna Droga przedstawia mieszankę romansu, historii, dramatu, ale mieszanka ta otoczona jest prawdą, co sprawia, że lektura zyskuje na autentyczności. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Aleksandra Szczerbińska w roku 1908 ma 26 lat i jest już tak zwaną starą panną. Jednak fakt ten nie spędza jej snu z powiek, gdyż Ola nie jest typową przedstawicielką płci żeńskiej w swoich czasach i nie ma zamiaru poddać się pod przewodnictwo mężczyźnie, co jako jedyne może uczynić ją szczęśliwą, według społeczeństwa. Urodziła się w Polsce w czasie, gdy jej kraj był pod rządami Rosji i Niemiec, a to podporządkowanie obcym zraniło jej psychikę tak bardzo, że postanowiła zawalczyć o wolną ojczyznę. Początkowo podejmowała małe kroki m.in. pójście na studia, nauczanie najbiedniejszych języka i historii Polski, wstąpienie w szeregi PPS (Polska Partia Socjalistyczna). Jednak dopiero gdy spotkała o piętnaście lat starszego, żonatego Józefa Piłsudskiego, zwanego Ziukiem, jej marzenia nabrały realnego kształtu. Był to człowiek, o którym szeptała już nie tylko cała Warszawa, ale i okolice. Zdążył już osławić się jako wyjątkowo sprytnie wychodzący z opresji, uciekający władzy bojówkarz, szerzący hasło, na które Polacy tak długo czekali - wolna Polska. Początkowo był dla niej jedynie przywódcą, który wydawał polecenia i którego podziwiała za siłę, charakter i dokonania, natomiast miłość przyszła później. 

           Pisanie biografii wymaga specjalnej umiejętności. Biograf ma zestaw faktów, których nie może zmienić i musi je przedstawić w taki sposób, by zadowoliły i zainteresowały czytelnika. Autorka na szczęście nie poszła w stronę klasycznej biografii, za którą nie przepadam, lecz zaprezentowała nam sfabularyzowaną historię opartą w całości na faktach. Powieść świetnie pokazuje realia, w których żyła młoda Szczerbińska i jej życie w Polsce na początku XX wieku. Katarzyna Droga tak żywo obrazuje portret tych czasów i sprawia, że czytelnik marzy o wehikule czasu, który zabrałby go z powrotem do lat tych ogromnych zmian społecznych i kulturowych, które mają tak wielki wpływ na nasze pokolenie. Daleki od bycia "łatwiejszym czasem" początek XX wieku był zalążkiem zupełnie nowej epoki nie tylko pod względem naukowym, architektonicznych, artystycznym czy nawet społecznym, ale dla Polaków przede wszystkim był to moment na realne marzenia i walkę o wolny kraj. I Ola Szczerbińska była w samym sercu tych wydarzeń. Jest to kobieta, bez której być może wszystkie działania zmierzające do odzyskania niepodległości przez Polskę nie doszłyby do skutku. Nie da się jednak tego stwierdzić z całą pewnością, gdyż to tylko przypuszczenia. Jednak jedno co jest pewne - to to, że miała ogromny wpływ na posunięcia marszałka Józefa Piłsudskiego w temacie odzyskania wolności. Była uparta w swoich przekonaniach i dążeniach, brała udział w romantycznym skandalu, który zniszczył jej reputację, jednak ona się tym nie przejmowała, gdyż miłość jej była odwzajemniana i scalana przez wspólne pragnienia, aż w końcu po 15 lat oczekiwania mogła w końcu zostać żoną ukochanego. Autorka wykonała cudowną pracę, czyniąc Olę istotą ludzką z silnymi emocjami, szczególnie przywiązaną do męża i córek. Paradoksalnie, bycie kobietą w znaczny sposób ułatwiło jej możliwość wtopienia się w szeregi konspiracji z kilku powodów: wówczas nikt nie podejrzewał kobiet o działalność wywrotową, a obszerne suknie i kapelusze były idealnymi kryjówkami dla broni i amunicji. Potrzeba ogromnej odwagi, aby podjąć się działalności konspiracyjnej, a ona ją w sobie miała. Nawet po urodzeniu córek i związanych z tych nowych obowiązkach, pozostała kobietą czynu. Nie dla niej było typowe zajmowanie się domem i rodziną, pomimo wielkiej miłości do nich. Równocześnie prowadziła działalność charytatywną, pomagała sierotom, bezdomnym, rannym na wojnie żołnierzom. Była nie tylko odważna i zaangażowana w walkę, ale miała po prostu dobre serce, cechowała ją chęć pomocy potrzebującym. 

PODSUMOWUJĄC...

          Propozycja Katarzyny Drogi to wspaniale napisana biografia o fascynującym temacie. Moja wiedza na temat Aleksandrze Piłsudskiej była ograniczona praktycznie do zera, gdyż jakoś nigdy nie trafiłam na informacje dotyczącego jej postaci. Natomiast o tak wpływowych i silnych kobietach powinno się wiedzieć, aby nigdy nie zostały zapomniane. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

czwartek, 21 września 2017

244# Pani Einstein - Marie Benedict

"Zazdrość jest silnym i nieprzewidywalnym uczuciem, nawet jeśli szczerze ufasz ukochanej osobie."




Tytuł: Pani Einstein
Autor: Marie Benedict (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Znak
Data wydania:  styczeń 2017
Liczba stron: 320
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Powieści biograficzne to jeden z moich ulubionych gatunków, gdyż łączy w sobie dwie bardzo dobre cechy: opowiada o prawdziwych postaciach i ich życiu oraz napisany jest stylem ciekawym, powieściowym charakteryzującym się wielopłaszczyznowością, a nie oferującym jedynie suchych faktów, czego bardzo nie lubię w typowych biografiach. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Mileva Marić w wieku 21 lat, jako jedna z niewielu kobiet rozpoczyna naukę na Uniwersytecie w Zurychu w dziedzinie fizyki. Jest rok 1896, nieliczne kobiety w tych czasach miały możliwość, ale i determinację na tak odważny krok. Początkowo Mileva jest przerażona swoim nowym życiem, gdyż obawia się szyderstw ze strony kolegów ze studiów dotyczących jest płci oraz kalectwa, które towarzyszy jej od zawsze. Pragnie w całości oddać się nauce, nie w głowie jej zawieranie przyjaźni, ani spotykanie z młodymi mężczyznami. Jednak mieszkając w pensjonacie pani Engelbracht poznaje cztery wspaniałe kobiety, które tak jak ona sprzeciwiły się konwenansom poświęcając się nauce i z zaskoczeniem odkrywa, że te dziewczyny stają się jej bardzo bliskie. A na Uniwersytecie poznaje pana Einsteina...

          Marie Benedict w swej powieści biograficznej przedstawiła ogromną złożoność postaci Milevy Marić. Jeżeli jej biografia ma wiele wspólnego z prawdą, to mogę śmiało stwierdzić, że Mileva była wspaniałą, dobrą, mądrą i odważną kobietą. Jej dzieciństwo w Austro-Węgrzech nie było łatwe. Dzieci wciąż ją wyśmiewały za kalectwo, śniadą cerę oraz mądrość - w każdym ważnym dla dzieci aspekcie według nich, ona była inna. Na szczęście miała kochających rodziców, którzy w pewien sposób na pewno pomagali dziewczynce przejść przez te wszystkie okropne sytuacje. Przede wszystkim czuła wielkie wsparcie ojca, który od zawsze motywował ją i zachęcał do podążania za nauką. Trudne dzieciństwo przez długi czas odbijało się na jej relacjach z otoczeniem, gdyż w pewnym momencie Mileva przestała zabiegać o przyjaźnie, bojąc się odrzucenia. Wyjazd do Zurychu zmienił w jej życiu dosłownie wszystko - przestała się wstydzić swojego kalectwa i pochodzenia, gdyż odnalazła przyjaciółki, które uwielbiały ją za to, jaka jest i po raz pierwszy dopuściła do siebie myśl, że może jednak nie jest zdana na życie bez męża i dzieci, jak zostało jej to wpojone w rodzinnym kraju. 

          Naprawdę dobrych powieści biograficznych nie czytałam dużo. Jak na razie mam na koncie historię życia Coco Chanel autorstwa C.W. Gortnera, Marii Skłodowskiej-Curie spod pióra Magdaleny Niedźwiedzkiej oraz tzw. Sisi Alisson Pataki, które uważam za rewelacyjne powieści. Teraz do tego skromnego grona dołącza historia pierwszej żony Alberta Einsteina, która odegrała epizodyczną rolę w powieści "Maria Skłodowska-Curie", a ktora już wtedy bardzo zainteresowała mnie swoją osobą. Bardzo się cieszę, że autorka postanowiła poświęcić książkę właśnie tej kobiecie, o której słyszało naprawdę mało osób. Wielu interesuje się życiem bardzo sławnego fizyka Alberta Einsteina, ale kto może cokolwiek powiedzieć o Milevie Einstein z domu Marić? W tle tej bardzo interesującej historii mądrej pani fizyk, możemy zaobserwować wspaniałą końcówkę XIX wieku początek XX wieku, czyli czas największych przemian i odkryć. Dla kobiet nadal to były trudne czasy, gdyż to mężczyźni panowali nad światem, lecz są to początki wychodzenia z cienia. Pierwsze kobiety na uniwersytetach, kobiety, które otwarcie przyznają się do swoich nowoczesnych poglądów, do braku zainteresowania macierzyństwem i chęci podążania za karierą. To również czasy bohemy, spotkań intelektualistów i artystów w zatłoczonych i zadymionych knajpach oraz wyzwolenia uczuć i myśli. 


PODSUMOWUJĄC...
          
         Niestety Milevę w życiu spotkało dokładnie to, przed czym chciał ja uchronić ojciec, jak i ona sama - spotkała mężczyznę, przez którego jej kariera naukowa nie mogła dostatecznie się rozwinąć, mimo wielu zapewnień ze strony Alberta, że nie będzie jej ograniczał i że stworzą wspaniałą parę nie tylko jako małżeństwo, ale również jako partnerzy naukowi. Jestem ciekawa, czy gdyby Mileva żyła w obecnych czasach, jej losy potoczyłyby się inaczej. Niestety tego się nie dowiemy.

niedziela, 11 grudnia 2016

200# Lion. Droga do domu - Saroo Brierley





Tytuł: Lion. Droga do domu
Autor: Saroo Brierley (pochodzenie: Indie)
Wydawnictwo: Znak Liternova
Data wydania: listopad 2016
Liczba stron: 272
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

           Autobiografia Saroo Brierley została już wydana wcześniej pt. "Daleko od domu". Jednak Wydawnictwo Znak postanowiło wznowić i rozszerzyć wydanie tym razem pt. "Lion. Droga do domu" i przyozdobić je filmową okładką. Byłam ciekawa zarówno filmu, jak i książki, lecz oczywiście jak zawsze najpierw postanowiłam przeczytać historię chłopaka, który po 25 latach wrócił do domu, a dopiero potem ją obejrzeć. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Saroo to imię hinduskiego chłopca, który w wieku 5 lat popełnił najgorszy błąd w swoim życiu - chcąc szukać brata Guddu, wsiadł do pociągu, który akurat stał na stacji. Konsekwencje tego były niewyobrażalnie tragiczne - zasnął w pociągu i obudził się po 1500 km, w Kalkucie - jednym z najniebezpieczniejszych miast na świecie. Zrozpaczony chłopiec przez kilka miesięcy walczył o życie na ulicach Kalkuty śpiąc, gdzie popadnie, broniąc się przed niebezpiecznymi ludźmi i żebrząc o jedzenie. Na swojej drodze napotkał kilkoro dobrych ludzi, jednak jego los diametralnie się odmienił, gdy pewien młody chłopak zaprowadził go na posterunek policji. Wówczas wszystko potoczyło się szybko i sprawnie doprowadzając do adopcji Saroo przez australijską rodzinę Brierley. W nowej rodzinie chłopiec odnalazł szczęście, dzięki niej mógł się kształcić, co w Indiach byłoby niemożliwe i wieść spokojne, pełne ciepła rodzinnego życie. Jednak nigdy nie zapomniał o swojej prawdziwej rodzinie, mieszkającej gdzieś w Indiach, w miasteczku Ginestlay. Po latach poszukiwań w końcu natrafia na trop...

         Książka jest bardzo wzruszająca od pierwszych stron, bo ciągle pamiętałam o tym, że to żadna fikcja literacka, tylko najprawdziwsza historia! Poruszająca jest sama historia, ale również emocje chłopca, które w różnych okresach były inne. Najpierw czuł wielką rozpacz, że nie potrafi znaleźć drogi do domu i nikt nie może mu pomóc. Później najważniejsze było przetrwanie i małe radości z powodu znalezienia jedzenia, czy względnie bezpiecznego miejsca do spania. Gdy już znalazł się w adoptowanej rodzinie, nawet na zdjęciach było widać jego wycofanie i obojętność, jakby nie wierzył, że spotyka to właśnie jego. Piękny duży dom, samochód i dwoje ludzi, którzy chcą się nim zaopiekować uważał za zbyt piękny sen. Wstrząsające są jego opisy ulic w Kalkucie i przeplatające się z jego opowieścią obrazy życia innych dzieci w tym mieście. Przecież to tylko kilkuletnie dzieci, które powinny siedzieć w ciepłym domu z rodzicami, a nie żebrać na ulicy o jedzenie, czy też ukrywać się przed porywaczami, chcącymi sprzedać je handlarzom żywym towarem, czy też zabić za organy. Przerażające są również liczby takich dzieci, którymi operuje Saroo, a które są niemożliwe do wyobrażenia. Świat przedstawiony oczami chłopca to przerażające miejsce. Wstawka ze zdjęciami oraz mapa, ukazująca jaką drogę przebył Saroo, dobitnie przypominają nam o tym, że ta historia jest prawdziwa. 

PODSUMOWUJĄC...

          Bardzo ciężko ocenić tę książkę, bo jak można wystawić ocenę prawdziwej, dramatycznej historii? Przecież autor nie napisał jej po to, aby zdobyć rozgłos i sławę, ale chciał się podzielić kawałkiem swojego życia, może chciał pokazać, jak współczesna technika może być pomocna w takich sytuacjach i jak wiele w życiu zależy od tego, jakich ludzi spotkamy na swojej drodze.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 2 listopada 2015

150# Prawdziwe historie. Dzieci dyktatorów - Jean-Christophe Brisard, Claude Quétel





Tytuł: Dzieci dyktatorów
Autor: Jean-Christophe Brisard, Claude Quétel (pochodzenie: Francja)
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 364
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

          Literatury faktu z reguły nie czytam, bo nieszczególnie lubię historie przedstawione w głównej mierze za pomocą faktów, bez szczególnej fabuły, jak to się odbywa w powieściach. Jednak "Dzieci dyktatorów" wzbudziły moje zainteresowanie, zwłaszcza, że książka ta jest wydana w serii Wydawnictwa Znak - "Prawdziwe historie", a seria ta zbiera wiele pozytywnych opinii.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Mussolini, Stalin, Franco, Castro - te nazwiska chyba znają wszyscy i wiedzą, co one oznaczają. Bokassa, Ceausescu, Pahlavi może są mniej znane, ale wierzcie mi - powinny wzbudzać grozę w taki sam sposób, jak te bardziej kojarzone przez społeczeństwo. Kto by pomyślał, że nawet te bestie mają w sobie ludzie uczucia? W książce można przeczytać wiele scen, w których ci okrutni władcy bawią się ze swoimi dziećmi lub im doradzają - krótko mówiąc: są oni normalnymi rodzicami. Więc dlaczego dla swojego społeczeństwa są tak bezwzględni i nieludzcy? Niestety nie jest to wyjaśnione w książce, gdyż dyktatorzy są w niej tłem, a prym wiodą ich potomkowie. 

          Dzieci dyktatorów często nie zdają sobie sprawy z tego, jacy faktycznie są ich ojcowie. Według nich wszystko co mówią inni po prostu nie może być prawdą, bo przecież tato jest takim dobrym człowiekiem. Gdy dorastają zaczynają inaczej na to patrzeć. Niektórzy całkowicie popierają idee swoich ojców, niektórzy nawet ich przewyższają w swym okrucieństwie i stają się jeszcze bardziej brutalni w swych rządach. Są też tacy, którzy nie mogą sobie poradzić z brzemieniem córki lub syna dyktatora i zmieniają nazwisko. Co najciekawsze, większość dyktatorów przedstawiona w zbiorze opowiadań to władcy panujący pod koniec XX wieku i w XXI wieku. Mogłoby się wydawać, ze świat ciągle zmierza ku lepszemu i w tym demokratycznym świecie nie ma już miejsca na dyktaturę, ale jednak nie jest to prawdą. Zachowały się takie państwa, w których od wielu pokoleń panują despotyczni władcy i na dzień dzisiejszy nie ma szansy na zmianę. Zwłaszcza, jeżeli władzę dziedziczą ludzie z tymi samymi okrutnymi genami i wychowaniem. Myślę, że dzieciństwo żadnego z bohaterów tej zbiorowej pracy nie było łatwe, jednak nie potrafię wszystkim współczuć. Nie wszyscy na to zasługują...

Każde z opowiadań ma coś w sobie i każde jest wyjątkowe. Ale jeśli miałabym wybrać najlepsze - wygrałaby historia o córce Stalina. Po śmierci ojca, Swietłana ucieka na Zachód i umiera zapomniana przez wszystkich jako Lana Peters. Historia jej dzieciństwa i młodości przy boku jednego z największych zbrodniarzy XX wieku była według mnie najciekawsza. 

PODSUMOWUJĄC...
          
          „Dzieci dyktatorów” to zbiorowy twór, a każdy rozdział został napisany przez innego eksperta. Łączy je jednak jedno - wszystkie opowiadają o potomkach okrutnych ludzi. Jest to pozycja na pewno warta uwagi, choćby po to, aby poznać współcześnie panujące reżimy. Kilka zdjęć umieszczonych przy każdym z rozdziałów to dodatkowy plus.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

czwartek, 8 października 2015

142# Mademoiselle Chanel - Christopher W. Gortner

"Moje życie mi nie odpowiadało, więc sama je sobie stworzyłam."




Tytuł: Mademoiselle Chanel
Autor: Christopher W. Gortner (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak/Między słowa,o
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 588
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 9/10



WSTĘPNIE...

    Świat mody niekoniecznie mnie interesuje. Nie znam się na projektantach, ani nie zdaję sobie sprawy, z tego, jakie aktualnie stroje są na topie. Jednak nawet ja musiałam słyszeć o słynnej Coco Chanel. Każda kobieta powinna wiedzieć, że to właśnie Coco stworzyła najbardziej elegancką i na każdą okazję sukienkę - "małą czarną". Uwielbiam lata, w których Chanel tworzyła (lata 20., lata 30.), więc naprawdę byłam bardzo zaciekawiona jej życiem. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Książka dzieli się na kilka części, które opowiadają o poszczególnych latach życia Gabrielle "Coco" Chanel. Początkowo poznajemy ją jako małą dziewczynkę, która zostaje porzucona przez uwielbianego ojca i osierocona przez matkę. Wraz z dwiema siostrami zostaje wysłana do klasztoru, tym samym tracąc całkowicie kontakt z dwoma braćmi. Już w klasztorze siostry zakonne zauważają jej niezwykły talent do szycia, a dla małej Gabrielle jest to zajęcie, któremu oddaje się w pełni, czyni ją to szczęśliwą. Staje się perfekcjonistą w swoim fachu, jednak jeszcze przez długie lata nikt tego prawdziwie nie doceni. Dopiero gdy otwiera swój sklep z kapeluszami własnego wykonania zaczyna być doceniana. Coco zasłynęła początkowo z rewolucyjnych krojów sukienek, bluzek, spódnic, żakietów, które były lekkie i wygodne, a nie jak dotychczas - ciężkie i bardzo ozdobne. Zwłaszcza po I wojnie światowej, gdy kobiety przyzwyczaiły się już do całkiem innego życia, szybszego i niespokojnego zaczęły doceniać proste, ale nadal eleganckie kroje ubrań. W książce pokazane są również motywy kierujące projektantką przy tworzeniu logo (Coco i Capel, jej wielka miłość złączeni na zawsze) oraz nadaniu nazwy perfumom. Nic nie tworzyło się przez przypadek. 

          Czy Coco Chanel faktycznie była wspaniałą kobietą? Jeżeli chciałoby się przeanalizować jej biografię, to wyłania się obraz kobiety raczej upadłej (choć może w naszych czasach tak drastycznie by jej nie określano), a nie wspaniałej osoby. Jednak autor Christopher W. Gortner od lat zafascynowany postacią projektantki, przedstawił ją w taki sposób, że całkowicie zmieniamy o niej zdanie. Pokazuje on jej uczucia, namiętności i cele, które nią kierowały, a nie tylko suche fakty. Zresztą jak sama często mówiła: "Jest tylko kobietą". Jak na lata, w których żyła, Coco Chanel była kobietą bardzo wyzwoloną. Pracujące damy nie były wtedy jeszcze zbyt często spotykane, a co najważniejsze szanowane. Na pewno reputację niszczyły jej liczne romanse i to nie tylko z mężczyznami, ale również przedstawicielkami płci pięknej. Ale ona reputacją się nie martwiła. Nigdy jej marzeniem nie było zostać żoną i matką. Była naprawdę nowoczesną kobietą, co początkowo stanowiło przeszkodę w jej karierze. Przeżyła Wielki Kryzys, dwie wojny i żadne z tych wydarzeń nie stanęło jej na przeszkodzie, aby zbudować wielkie imperium modowe.

          Jestem całkowicie oczarowana powieścią o jednej z najsłynniejszych projektantek mody. Oczarowana, to najtrafniejsze słowo opisujące moje uczucia względem książki. Najpierw zachwyciła mnie subtelna okładka, później całkowicie pochłonęła mnie historia życia Chanel, aż w końcu urzekła postać Coco Chanel, która zrewolucjonizowała świat mody w XX wieku i nadała rytm nowym nurtom aż po nasze czasy. Czasem wgłębiając się w historię zapominałam, że ta opowieść wydarzyła się naprawdę i taka osoba istniała i tworzyła kilkadziesiąt lat temu. Aż dziw, że jedna osoba może tyle przeżyć. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Dopełnieniem wspaniałej książki może być film z 2008 roku z Shirley MacLaine. Jednak oczywiście nic nie zastąpi powieści biograficznej autorstwa Gortnera. Cieszę się, że nie była to zwykła biografia, gdyż dzięki sfabularyzowanej formie była ona o wiele ciekawsza. Polecam naprawdę gorąco!


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 6 lipca 2015

116# Uroczysko - Magdalena Kordel (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA)

"Jednak człowiek jest zwierzęciem stadnym i niezbyt dobrze się czuje, gdy jest sam jak palec."



Tytuł: Uroczysko
Autor: Magdalena Kordel (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak liternova
Seria: Uroczysko, tom 1
Data wydania:  lipiec 2015
ISBN: 9788324038718
Liczba stron: 375
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

    Twórczość pani Magdaleny Kordel poznałam za sprawą powieści pt. "Malownicze. Tajemnica bzów". W tamtej powieści urzekła mnie sceneria małej, spokojnej wsi i historia sprzed kilkudziesięciu lat. Jednak gdy Wydawnictwo Znak zdecydowało się wznowić serię Uroczysko, ja postanowiłam znowu zagłębić się w Malownicze i jej mieszkańców.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Tym razem akcja toczy się tylko i wyłącznie w czasach współczesnych. Główną bohaterką jest Majka, której świat właśnie legł w gruzach. Nie dosyć, że mąż opuścił ją dla innej i chce rozwodu, to na dodatek straciła dom przez zaciągnięty przez męża kredyt bez jej wiedzy. Majka chce się odciąć od wszystkiego i postanawia razem z nastoletnią córką Marysią wyjechać na wieś do domu, który ciotka zostawiła w spadku jej rodzicom. Dom mieści się w uroczym miejscu zwanym Malownicze. Pomimo początkowych trudności oraz rozpaczy i strachu przed zmianami, Majce w końcu udaje się dostosować i polubić nowe miejsce, nowe  zwyczaje i nowe zasady rządzące jej życiem. 

          Miło było znów powrócić do urokliwego Malowniczego. Książka jest przede wszystkim pełna humoru. Mimo wielu zmartwień, z którymi bohaterka musi się zmierzyć, ona i tak nie traci dobrego humoru i wciąż stać ją na sarkastyczne żarty, nawet o samej sobie. "Uroczysko" to również opowieść o zwykłej, ludzkiej życzliwości bez której człowiekowi byłoby ciężko w życiu. Bo gdyby nie sąsiedzi i inni mieszkańcy miasteczka to przystosowanie się Majki i Marysi do życia w nowym miejscu na pewno byłoby znacznie trudniejsze. A tutaj kobieta spotyka się z pomocą ze strony nauczycielki ze szkoły Alicji, pani Walerii - wiejskiej czarownicy, Czarka - weterynarza i wielu innych osób. Oprócz nich ma przy sobie również przyjaciółkę Jagodę oraz pomocnych rodziców. 

          Język powieści jest lekki i nieskomplikowany, czyli idealny na upalne dni. Podczas czytania można się zrelaksować, odprężyć i zagłębić w świat bohaterów, czyli zwykłych ludzi, których na świecie jest mnóstwo. Jest to szczerze mówiąc bardzo sielankowa lektura. Oprócz kilku, oczywiście wielkich zmartwień właściwie nic złego się nie dzieje, wszystko zaczyna się naprawiać. Mam wrażenie, że ta lektura miała na celu głównie rozweselenie czytelnika, wywołanie w nim pozytywnych myśli, pocieszenie i pokazanie, że nawet największe problemy się kiedyś kończą, a nawet może z nich wyjść coś pozytywnego. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Powieść pani Kordel jest bardzo optymistyczna. Polecam ją na gorące, letnie popołudnia, kiedy myśli się wyłącznie o odpoczynku przy dobrej, spokojnej, a zwłaszcza lekkiej lekturze. Do uroczego pensjonatu mam zamiar jeszcze powrócić.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

sobota, 11 kwietnia 2015

98# Malownicze. Tajemnica bzów - Magdalena Kordel (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA)




Tytuł: Tajemnica bzów
Autor: Magdalena Kordel (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak liternova
Seria: Malownicze, tom 3
Data wydania:  maj 2015
ISBN: 9788324034000
Liczba stron: 390
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Na pewno wiele razy na moim blogu czytaliście o tym, jak uwielbiam powieści obyczajowe z wielką, rodzinną  tajemnicą w tle z dawnych czasów, którą odkrywa współczesna bohaterka. Jednak polskich książek z takim  wątkiem miałam mało okazji czytać. Dlatego na widok okładki i fabuły "Tajemnicy bzów" zaświeciły mi się oczy, bo takiej historii szukałam. Zapraszam was do zapoznania się ze pięknym, malowniczym zakątkiem...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         "Tajemnica bzów" jest trzecią częścią serii o małym miasteczku Malownicze autorstwa Magdaleny Kordel, jednak z czystym sumieniem można książkę traktować jako odrębną powieść i nie trzeba czytać wcześniejszych części (no chyba, że chcecie dowiedzieć się więcej o jednej z bohaterek - Magdzie). Trochę się tego obawiałam, jednak książka tworzy odrębną całość. Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach: współczesnej i przeszłej. Prowadząca księgarnię młoda Magda (czy też Madeleine) jest świeżo upieczoną mamą, którą trochę ten stan przytłacza. Jest również bardzo dociekliwą osobą, dlatego zwraca uwagę na dziwne zachowanie pani Leontyny, starszej pani prowadzącej sklep ze starociami. Korzystając ze swej wnikliwości Magda składnia staruszkę do zwierzeń. Tak właśnie poznajemy losy rodziców Leontyny, wujków, czy też dziadków, a później również jej samej: wielkiej miłości w czasach wojny. 

          Takie prowadzenie fabuły zdecydowanie mi się podobało. Czytając współczesne urywki historii przeniosłam się myślami do spokojnego miasteczka, o pięknie brzmiącej nazwie Malownicze, z którego nie chciałam wracać do rzeczywistości. Natomiast w przeszłość udałam się do okolic Lwowa, na Kresy Wschodnie, gdzie mieszkała kiedyś główna bohaterka. Naprawdę klimatycznie się zrobiło od tych podróży. Zwłaszcza, że wplótł nam się tutaj mały wątek nadnaturalny związany z małą Zosią oraz pewnym pierścionkiem zaręczynowym.  Książka ta w dużej mierze opowiada o wspaniałości wspomnień. O tym jakie są wartościowe, gdy jesteśmy w podeszłym wieku i możemy przypomnieć sobie nasze dzieciństwo, czy też młodość. Autorka stworzyła ciekawych bohaterów, w ciekawym miejscu, którzy mogliby faktycznie gdzieś w Polsce istnieć, mieć podobne problemy, marzenia.

          Najbardziej wzruszającym wątkiem jest czas wojny. Oczywiście - wiele razy czytałam o Powstaniu Warszawskim, o śmierci setek tysięcy często niewinnych osób, jednak zawsze robi to na mnie takie same wrażenie. Zawsze mnie to przeraża i mną wstrząsa. Do tego nie da się przyzwyczaić. A przecież ja tylko o tym czytam, nie mam pojęcia jak naprawdę czuje się człowiek na wojnie. Książka to wzbudza wiele uczuć: od smutku, przerażenia, współczucia do radości,  uśmiechu, czy też nostalgii. Jest to powieść obyczajowa, ale na pewno nie należy do typu łzawego, sielankowego romansu. I szczerze mówiąc końcówka była dla mnie małym zaskoczeniem, co raczej w obyczajówkach się nie zdarza.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Bardzo chętnie po raz kolejny wybiorę się w podróż do Malowniczego miasteczka w Sudetach, na pewno wrócę do poprzednich części i będę czekała na następne z równie ciekawym wątkiem z I poł. XX wieku. Dla fanów pani Kordel jest to pozycja obowiązkowa, a osobom które jeszcze nie czytały twórczości autorki polecam to jak najszybciej nadrobić.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

czwartek, 12 marca 2015

88# Obietnica Łucji - Dorota Gąsiorowska

"W życiu po to tracimy pewne rzeczy, byśmy za jakiś czas mogli sięgnąć po następne. Na starym fundamencie nie powinno się budować nowego domu".



Tytuł: Obietnica Łucji
Autor: Dorota Gąsiorowska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak/Między słowami
Data wydania:  marzec 2015
ISBN: 9788310126160
Liczba stron: 430
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Już dawno nie czytałam polskiej powieści obyczajowej, więc postanowiłam skusić się na książkę debiutującej pisarki - Doroty Gąsiorowskiej. Nie mam żadnych uprzedzeń do debiutów, więc nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, że jest to pierwsza książka autorki. No i obok okładki nie można było przejść obojętnie, jest  naprawde przepiękna i taka... delikatna.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     

         Główną bohaterką jest Łucja, 40-letnia kobieta, która postanowiła porzucić swoje dotychczasowe życie we Wrocławiu przy boku bogatego męża i podjąć pracę nauczycielki w małej, wiejskiej szkole. Książka rozpoczyna się bardzo typowo dla obyczajówki, jednak od razu czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Jest to powszechnie spotykany motyw - kobieta po przejściach przeprowadza się z wielkiego miasta do małej wsi. Później powieść ze  zwykłej obyczajówki przekształca się w dramat, gdy Łucja poznaje jedną z uczennic - Anię, która przypomina jej ją samą, gdy była dziewczynką. Łucja nie miała łatwego dzieciństwa,więc los Ani od razu ją zainteresował. Tak poznaje mamę dziewczynki - Ewę i składa jej pewną obietnicę...

          Książka podobała mi się od samego początku. Historia Łucji, czyli właścicielki biura podróży i bogatej mężatki, która nagle postanowiła powrócić do wcześniejszego zawodu - do nauczania interesuje i wciąga. Bohaterki nie sposób nie lubić, zdobywa naszą sympatię swoją spokojną naturą. Później, gdy poznaje jedną ze swoich podopiecznych uruchamia jej się instynkt macierzyński, którego do tej pory nie dane jej było zaznać. Opis spokojnej wsi, w której znajduje się stary, zabytkowy pałacyk sprawił, że książkę czytało się z taką błogością i marzyło, żeby znaleźć się w w tym pięknym i urokliwym miejscu przykrytym śniegiem, a później oświetlonym promieniami słońca. Jednak wątek Ani i jej mamy Ewy wzrusza i zasmuca w pewien sposób. Ta książka wzbudza wiele emocji: od radości, błogości do smutku i współczucia. 

          Drugim głównym wątkiem, jak głosi napis na okładce jest wątek miłosny. Łucja jest rozwódką, jednak nie koniecznie zainteresowaną mężczyznami. Lecz, gdy w jej życiu pojawia się wybitny muzyk Tomasz, serce kobiety zaczyna bić mocniej. Można wyróżnić jeszcze kilka innych ciekawych wątków, np. tajemniczą córkę pani Matyldy - Izabelę, czy też postać zwariowanej Eleonory. Każda z historii pobocznych bohaterów ciekawiła i nie była tylko dodatkiem do głównej opowieści. Całość fabuły sprawiła,  że powieść "Obietnica Łucji" należy  uznać za udaną. Jest to przesycone piękną muzyką opowiadanie o różnych rodzajach miłości oraz o nadziei, która nie powinna nikogo nigdy opuszczać. Zakończenie jest może trochę sielankowe, ale przecież to powieść obyczajowa, takie powinno być i jestem nim w pełni usatysfakcjonowana.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Mam nadzieję, że to nie będzie jedyna książka, którą zaserwuje nam autorka Dorota Gąsiorowska. Zapowiada się, że polski rynek wydawniczy zyskał nową, rewelacyjną autorkę powieści obyczajowej. Czekam na kolejny utwór autorki, który na pewno przeczytam, jeśli taki powstanie. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam opasłe tomiska
3. Okładkowe love

piątek, 16 stycznia 2015

71# Przystań Julii - Katarzyna Michalak

"Nie ma znaczenia, ilu przejdzie obok czyjegoś nieszczęścia, ważne, czy ty się zatrzymasz."



Tytuł: Przystań Julii
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 3
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania: listopad 2014
ISBN: 9788324025107
Liczba stron: 298
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 6/10

WSTĘPNIE...



     Początkowo sama nie wiedziałam, jak podejść do tej części... Czy mieć nadzieję, że powróci ciepła, ciekawa opowieść, jak w "Ogrodzie Kamili", czy znowu bohaterowie przejdą piekło jak w "Zaciszu Gosi". Postanowiłam po prostu nie mieć żadnych nadziei, ani obaw i zmierzyć się z ostatnią częścią trylogii Kwiatowej.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
        W tej części akcja podzieliła się na dwa miejsca. Część akcji dzieje się dalej na Ulicy Leśnych Dzwonków, gdzie została Kamila, Gosia i Łukasz, a druga część podąża za Julią, która postanowiła zmienić swoje życie i wyprowadzić się do małej miejscowości w Bieszczadach do pozostawionego przez jej ciotkę domku. W końcu dowiedzieliśmy się więcej o Julii, bo szczerze mówiąc jej historia podobała mi się bardziej, niż dwóch pozostałych dziewczyn, które zaczęły mnie trochę męczyć. Zwłaszcza Kamila, która była moją ulubioną bohaterką bardzo w tej powieści straciła w moich oczach. A zmiana miejsca też wprowadziła pewną świeżość w tę historię.

          Ta część była trochę bardziej sielankowa, niż poprzednie, w których królowały dramaty. Jednak dramatów też oczywiście nie zabrakło. Tym razem trochę mnie denerwował styl pisania autorki. W "Ogrodzie Kamili" mnie oczarował, bo wydawał się taki spokojny, ale chyba już mam przesyt... Jeden wątek związany z firmą Farmicą był trafiony, bo tylko on w tej powieści tak naprawdę zaciekawia. Jednak reszta wątków to trochę za dużo szczęścia na raz. Czyżby autorka chciała zrehabilitować się po tych wszystkich nieszczęściach, które zesłała na bohaterów?

          Naprawdę nie wiem, czy powinnam wam polecić tę trylogię. Opowieść o Kamili była na pewno najciekawsza, ale postać bardzo się zepsuła w "Zaciszu Gosi". Pani Michalak zrobiła ze spokojnej, delikatnej dziewczyny zazdrosną histeryczkę. Za to z Julii zrobiła nieogarniętą i w pewnych momentach niezbyt inteligentną kobietę. To chyba miało wskazywać na jej roztrzepanie w związku z mieszkaniem na wsi, ale wyglądało, jakby Julia porostu nie umiała myśleć w niektórych momentach. A Gosia... aż ciężko coś o niej napisać. Żeby tak zdołowaną i skrzywdzoną przez los kobietę jeszcze bardziej przygnieść. Pani Michalak nad Gosią ulitowała się dopiero pod koniec. Zresztą nad wszystkimi mieszkankami ulicy Leśnych Dzwonków. Denerwował mnie też Łukasz. wiedząc,  że po pewnym wydarzeniu z "Zacisza Gosi" przy każdym milczeniu z jego strony Kamila wpada w panikę (i to  uzasadnioną) nadal nie nauczył się na błędach i po raz kolejny robi to samo.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Dam jeszcze szanse twórczości autorki i mam zamiar sięgnąć po inną serię, a może zmierzyć się z dramatami. Chociaż znając upodobania pani Michalak do dramatów, to nie wiem, czy to jest dobra decyzja... Na razie jednak moje plany czytelnicze są pełne, więc może lepiej dać szansę innym polskim autorkom?



Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe wyzwanie 2015 (w tytule jest imię)
3. Czytamy e-booki
4. Pod hasłem
5. Polacy nie gęsi

6. Okładkowe love

piątek, 26 grudnia 2014

62# Zacisze Gosi - Katarzyna Michalak

"Nie ma znaczenia, ilu przejdzie obok czyjegoś nieszczęścia, ważne, czy ty się zatrzymasz."



Tytuł: Zacisze Gosi
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 2
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania: maj 2014
ISBN: 9788324025091
Liczba stron: 300
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 6/10

WSTĘPNIE...

     Wiele osób przestrzegało mnie, że w "Zaciszu Gosi" autorka "zepsuła" bohaterów i że wprowadziła za dużo dramatów. Jednak jak już przeczytałam "Ogród Kamili" i tak bardzo mi się spodobał, to postanowiłam sama się przekonać jak to z historią o Gosi jest.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
        W "Ogrodzie Kamili" była tylko wzmianka o wypadku Gosi, jednak druga część rozpoczyna się właśnie od tego momentu, kiedy kobieta przypomina sobie, jak jedna ogromna tragedia zmieniła życie bohaterki o sto osiemdziesiąt stopni. Tym razem to w życiu Gosi jest dwóch mężczyzn - Jakub (wielki wybawiciel Gosi) i jej były mąż - Mateusz. Przez pierwszych 50 stron życie bohaterów tak się komplikuje i takie dramaty ich spotykają, ze faktycznie zaczęłam wierzyć wszystkim wcześniejszym zapewnieniom, że seria zamieniła się w jeden wielki dramat... Albo ujęłabym to jeszcze inaczej - w jedną wielką telenowelę. Bo jak wytłumaczyć odkrycie, kim jest ojciec jednej z bohaterek, gwałt i "porwanie", utrata wzroku, powrót byłego męża, jeśli nie jak telenowelę?

          Ilość dramatów nie przeszkadzałaby mi, jeśli autorka nie wymyśliłaby tego jednego - związanego z ojcem Kamili. Według mnie jest to okropnie wymyślony zabieg, choć muszę przyznać, że zaskoczenie było ogromne i w sumie  idealnie się wpasowało w zachowanie mężczyzny. Ale do samego końca książki nie przyzwyczaiłam się do roli tego człowieka, bo jest to zbyt pokręcone i sztuczne. Celowo nie piszę imienia, żeby nie zdradzić tak ważnego spoilera osobom, które jeszcze nie czytały tej części. Jeśli autorka inaczej poprowadziłaby ten wątek, powieść oceniłabym tak dobrze, jak "Ogród Kamili". Aż się boję, co pani Michalak wymyśliła w "Przystani Julii" i  co czeka w niej bohaterów...  Jak na razie moją ulubioną bohaterką nadal jest Kamila, choć Gosia też wzbudziła moją sympatię. Jestem  ciekawa, jak dalej rozwinie się Julia, bo jak na razie charakterem wydaje się trochę podobna do Kamili. Czekam na rozbudowanie jej wątku, bo w tej części był bardzo skąpy. 

          Jeśli przymknie się oko na "ojcowską sprawę" to książkę naprawdę czyta się bardzo szybko i z zainteresowaniem. Autorka ma bardzo lekkie pióro. Książka jest napisana bardzo dobrze. Jak widać, przedstawiła trochę sprzeczności, bo z jednej strony powieść jest dobra i ciekawa, ale z drugiej główny wątek jest bardzo odstraszający i bohaterowie zachowują się sztucznie. Sama nie wiem, czy powinnam polecać te lekturę... Sami się przekonajcie, jeśli chcecie.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Jeśli przebrnęłam przez pierwszą bardzo dobrą i drugą zaskakującą i szokującą w negatywny sposób część, to dam szansę również "Przystani Julii". Może zakończenie trylogii będzie mniej dramatyczne, a bardziej po prostu... obyczajowe? No i muszę niestety to przyznać - za szybko w mojej pierwszej recenzji nazwałam się fanką twórczości Katarzyny Michalak...

Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Wyzwanie biblioteczne
3. Klucznik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...