Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

227# Kiedy byłyśmy siostrami - Marie Jansen



Tytuł: Kiedy byłyśmy siostrami
Autor: Marie Jansen (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 424
Forma: e-book
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...
         Uwielbiam powieści, których akcja dzieje się zarówno podczas I jak i II wojny światowej, natomiast rzadko czytam o tych latach z perspektywy Niemców, a zwłaszcza niemieckich kobiet. Dlatego książka "Kiedy byłyśmy siostrami" opowiadająca o dwóch kobietach narodowości niemieckiej bardzo mnie zaciekawiła. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Autorka zabiera nas do Hamburga, do roku 1916 roku, gdzie poznajemy dwie siostry - Elisabeth i Viviane, które pochodzą z dobrego, szanowanego i bogatego domu. Siostry różnią się od siebie jak woda i ogień. Viviane jest pełna pasji, namiętności, nie zgadza się na życie, jakie przewidzieli dla niej rodzice, tzn. wyjście za mąż za bogatego i szanowanego mężczyznę bez miłości. Natomiast Elisabeth jest spokojna, rozsądna i często ostrzega siostrę przed kłopotami i karci za jej zachowanie. Pewnego dnia Viviane postanawia uciec z niedawno poznanym Francuzem i trupą cyrkową, do której on należy i rozpocząć życie z dala od konwenansów i rodziców. Elisabeth ma poczucie winy, że nie powiedziała rodzicom o miłości ich córki do Francuza, jednak postanawia zatrzymać ten sekret dla siebie na zawsze. Potajemnie wymienia listy z siostrą oraz pisze pamiętnik. Takim sposobem prawie sto lat później Simone, będąca w trudnym związku kobieta, natrafia na korespondencję oraz dziennik jednej z sióstr i odkrywa historię sprzed wieku...

          Simone jako bohaterka nie wniosła nic szczególnego do fabuły. Jest współczesną kobietą, która mieszka wraz ze swoim partnerem bez ślubu i zaczyna jej doskwierać brak prawdziwej rodziny. Jednak, gdy poznajemy dwie bohaterki z przeszłości książka od razu staje się ciekawsza. Tym razem czytamy o arystokratycznej rodzinie niemieckiej, dla której najważniejsze jest utrzymanie statusu, a co za tym idzie, jak najlepsze wydanie dwóch córek za mąż. Zwłaszcza dla matki dziewczyn nic innego się nie liczy, a tym bardziej wojna szalejąca w Europie. Viviane i Elisabeth, tak jak ich rówieśniczki w Wielkiej Brytanii, czy chociażby Francji nie miały za dużo do powiedzenia w sprawie miłości i wyboru partnera na resztę życia. To rodzice ustalali, jak najlepiej wydać za mąż swoje pociechy, aby było to opłacalne dla nich. Nie przewidzieli jednak, że jedna z dziewczyn sprzeciwi się temu i przyniesie hańbę rodzinie uciekając nie tylko z mężczyzną niższego pochodzenia, ale na dodatek z obywatelem wrogiego kraju! Wtedy na drugą siostrę spadło ciężkie brzemię, gdyż jako jedyna pozostała w domu i musiała być posłuszna woli rodziców. Obie bohaterki bardzo polubiłam, mimo że były tak różne od siebie. Rozumiem decyzję Vivi o ucieczce i cieszę się, że autorka dała jej i wybrankowi happy-end, a nie jak to często bywa, że ukochany nagle się nudzi i porzuca ciężarną dziewczynę. Elisabeth natomiast zawsze starała się być dobrą córką, przez co jej życie było pełne cierpienia i niestety po jakimś czasie stała się zgorzkniała. Lubię, gdy autorki w takich książkach, gdzie teraźniejszość przeplata się z przeszłością pokazują ogromny kontrast pomiędzy życiem ludzi. Jeszcze sto lat temu Viviane i Elisabeth nie mogły decydować o miłości, natomiast Simone w 2013 roku żyje z mężczyzną bez ślubu i to wybranym przez siebie. Ciekawe co będzie za kolejnych sto lat? Te dwa światy przeplatają się w sposób płynny, każdy rozdział jest podpisany miejscem i datą akcji, dlatego fabuła jest uporządkowana i nie mamy problemu ze zorientowaniem się w danej sytuacji. Historię niemieckich młodych dziewcząt odkrywałam z przyjemnością, jednak nie sprawiła ona, że serce mocniej mi zabiło. Ale mnie już bardzo trudno zainteresować takimi historiami, bo mam ich za sobą bardzo dużo. Jednak autorka sprawiła, że odczułam cierpienie i niedolę lat wojennych bardzo wyraźnie. Styl pisarski autorki jest bardzo przystępny, przez co książkę czyta się bardzo szybko. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Kiedy byłyśmy siostrami" to historia ciekawa, jednak nie wnosi nic nowego do tego rodzaju literatury. Jest jedną z wielu podobnych historii. Jednak dla osób, które nie mają za sobą tylu przeczytanych książek o podobnej tematyce, jak ja - ta pozycja powinna sprawić przyjemność i umilić czas. 
        
       
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


poniedziałek, 20 marca 2017

221# Marlene - Hanni Münzer (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)

"Żydzi ze swoją kulturą, wykształceniem i całą swoją defetystyczną literaturą stali nam na drodze. Myślący lud nie pozwoli sobą kierować."




Tytuł: Marlene
Autor: Hanni Münzer  (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 552
Forma: własna
Moja ocena - 8+/10

WSTĘPNIE...

         "Miłość w czasach zagłady" pamiętam do tej pory, co oznacza, że książka była bardzo dobra i zapada w pamięć. Kontynuacji się nie spodziewałam, dlatego byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam okładkę "Marlene" Hanni Münzer, która ma wiele cech wspólnych z okładką poprzedniej powieści tej autorki. Historia dzieje się w czasach Debory, ta postać jest wspominana, jednak nie patrzcie na nią tylko jak na kontynuację. "Marlene" to zupełnie inna historia, o zupełnie innej bohaterce...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Marlene poznajemy w chwili, gdy jest już staruszką. Mieszka w Krakowie wraz ze swoim synem Noahem, jego żoną Oliwią oraz córką Klaudią. Po śmierci swojej przyjaciółki postanawia napisać autobiografię, jednak chce aby została ona wydana dopiero po tym, jak i ona pożegna się z życiem. Czuje, że powinna podzielić się ze światem swoją historią. A zdecydowanie ma o czym pisać. Jej młodość przypadła na okrutne czasy II wojny światowej. Marlene jest Niemką, jednak od samego początku potrafi dojrzeć okrucieństwo, do którego namawiał Adolf Hitler. Kobieta nie pozostaje obojętna i dołącza do ruchu oporu, aby położyć temu kres. Akcja powieści zabiera nas do roku 1944, do Warszawy, gdzie przygotowywana jest akcja powstańcza. Jednak los miesza jej szyki - trafia do jednego z najgorszych obozów koncentracyjnych w Polsce, do Auschwitz. Tam doznaje ogromnego okrucieństwa, ale czuje również coś, o czym myślała, że już nigdy nie będzie dane jej poczuć - miłość...

           Byłam nieco zaskoczona stylem autorki, gdyż bardzo różnił się od tego w poprzedniej książce. Jak nawet wspomniałam w recenzji, w pierwszym tomie autorka trochę jakby oceniała bohaterów, albo wyjaśniała ich zachowanie, natomiast w przypadku "Marlene" odeszła jakby od tego i zastosowała klasyczną narrację. Nie jestem w stanie powiedzieć, jaki był cel zmiany tego stylu, jednak nie wpłynęło to w żaden sposób na moją ocenę - obie formy uważam za równie udane. Jakkolwiek by mnie zainteresowała historia Debory, uważam że opowieść jej przyjaciółki jest nieco ciekawsza. Niemiecka baronessa pochodząca z szacownej, poważanej rodziny, której jedyny obowiązek powinien sprowadzać się do bycia dobrą żoną i rodzenia dzieci, okazuje się od samego początku być przeciwna reżimowi i mało tego - buntuje się i przechodzi na przeciwną stronę, to na pewno postać nietuzinkowa. I taka właśnie Marlene, a właściwie Anna von Dürkheim jest. Niezwykła odwaga, całkowite oddanie się życiu w partyzantce i odporność na ogromny stres, jakim jest ukrywanie własnych przekonań to cechy charakteru prawdziwej bohaterki. Jak jeszcze dodamy do tego wszystkie okropności, jakie musiała znieść aby przetrwać np. ślub z nazistą, sypianie z wrogiem, ciągłe gwałty, czy pobyt w obozie koncentracyjnym to wychodzi nam całkiem przyzwoita powieść wojenna. Powiem nawet więcej - dzięki dodatkom wprowadzonym przez Hanni Münzer (mam tutaj na myśli krótkie rozdziały zatytułowane jako "Odpryski wojny") historia wydaje się bardziej autentyczna. W jednej chwili czytamy o zmyślonych losach, zmyślonej postaci, żeby za chwilę poznać tzw. suche fakty, np. liczbę ofiar, czy wypowiedzi nazistów albo po prostu różne cytaty związane z tematyką powieści. To nas od razu stawia do pionu i przypomina, że Marlene mogła naprawdę przeżyć te wszystkie dramaty. A nawet jeśli jedna osoba nie doświadczyła na swojej skórze tych wszystkich okropności, to mnóstwo ludzi odczuwało je pojedynczo. Dodatkowo jestem zaskoczona, że został rozwiązany jeden tajemniczy wątek z "Miłości w czasach zagłady" i to w naprawdę ciekawy sposób! Myślę, że fanów poprzedniej książki autorki zainteresuje to na tyle, że zdecydują się sięgnąć po kontynuację. Postać wykreowana przez Hanni Münzer pokazuje, że nie tylko we Francji, czy w Polsce można było spotkać walczące kobiety, ale również niektóre Niemki przyczyniły się do zakończenia II wojny światowej. Ludzie są różni to jakiej są narodowości, czy wyznania nie przesądza o tym, jakimi są osobami. 

PODSUMOWUJĄC...
          
          "Marlene" to bardzo mocny obraz okrucieństwa człowieka wobec człowieka w wojennych realiach. Z każdej kartki wyzierała rozpacz poległych, ale również apel o to, aby społeczeństwo nie musiało już przechodzić takiego bestialstwa, jakim jest wojna. Książka pokazuje również, jak wielki wpływ ma propaganda na sterowanie umysłem ludzkim.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

niedziela, 13 listopada 2016

192# Księżyc nad Arabią - Nicole C. Vosseler







Tytuł: Księżyc nad Arabią

Autor: Nicole C. Vosseler (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania:  październik 2016
Liczba stron: 536
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

          "Księżyc nad Arabią" to kolejna książka opowiadająca o arystokracji i dawnych czasach i dodatkowo w dużej mierze rozgrywająca się w egzotycznych miejscach. Zatem spełnia wszystkie przesłanki, które sprawiają, że się nią zainteresowałam. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          
Maya to dwudziestoletnia Angielka, która bardzo różni się od swoich rówieśniczek. Nie jest taka, jak panny w jej wieku, w tym również siostra i nie chce wyjść za mąż za wybranego przez rodziców kandydata. Jest inteligentna i oczytana, dociekliwa i od dziecka marzy o podróżach do odległych miejsc, zwłaszcza do Indii u boku przyjaciela rodziny - Richarda. Wkrótce jej marzenia się spełniają, jednak nie za sprawą Richarda, lecz Ralpha, przyjaciela jej brata Jonathana. Ralph stacjonuje w ukochanych przez Mayę Indiach i dziewczyna widzi w nim szansę wyrwania się z zimnej Anglii do bajecznych i kolorowych Indii. Wierzy, że za sprawą Ralpha jej marzenia o wielkich przygodach w odległych krainach się ziszczą. Wbrew woli rodziców postanawia uciec z wybrankiem rozpocząć życie pełne przygód. Bardzo szybko przekonuje się, że marzenia są zgoła inne od rzeczywistości. Po drodze spotyka Araba Raszada...

          Maya to bardzo typowa bohaterka dla takich historii - piękna, mądra buntowniczka,
która pragnie innego życia, niż takie, które zostało dla niej już dawno zaplanowane. Powinna wyjść za mąż za odpowiedniego kandydata i udawać, że jej mąż jest wspaniały, jak i życie u jego boku. W takich bohaterkach jak Maya uwielbiam tę przekorę i waleczność, bo ciekawa jestem, jak ja zachowałabym się na ich miejscu. W dawnych czasach panowały bardzo srogie i restrykcyjne zasady i zawsze podziwiam bohaterki za ich wielką odwagę, aby sprzeciwić się rodzicom i panującym zasadom. Maya jest bardzo silną kobietą i żadne przeciwności losu jej nie załamują. Z marzycielki, która praktycznie nic nie wie o życiu przeistacza się w mądrą kobietę, dokonującą dobrych i przemyślanych wyborów. 
Jednym z głównych wątków jest poszukiwanie miłości przez główną bohaterkę, która jest jeszcze tak młoda, że nie wie, które uczucie jest prawdziwe. W fabule przewija się trzech mężczyzn, do których żywi ona bardzo silne uczucia. Ten wątek jest na pewno jednym z lepszych, bo naprawdę zastanawiałam się, kto okaże się najbardziej godnym jej serca. Stary przyjaciel rodziny, mąż, z którym uciekła, czy arabski żołnierz, którego spotkała w zdecydowanie niemiłych okolicznościach? Kolejnym plusem są piękne opisy krajobrazów. Akcja dzieje się w takim miejscu, że te opisy po prostu musiały być przepiękne. Razem z bohaterami wędrujemy przez wiele kilometrów Arabii i zachwycamy się tak jak ona tym pięknem. Chociaż troszkę szkoda, że nie były to jednak Indie. Jednak czasem tych opisów było za dużo. Może niekoniecznie opisów przyrody, ale np. niektórych czynności, czy ubioru albo skomplikowanych zawiłości politycznych. Przyznaję się, że zdarzało mi się co jakiś czas przeskakiwać o kilka zdań niżej, żeby ominąć te zbyt długie według mnie opisy. Cieszy mnie jednak to, że autorka zdecydowała się na nutkę realizmu wprowadzając prawdziwe postacie np. podróżnika Richarda Burtona, który grał kluczową rolę w fabule. Oczywiście w jego życie wplotła również fikcyjne wątki, jednak wprowadzenie bohaterów niegdyś żyjących zawsze jest dla mnie ogromnym plusem. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Powieść pani Nicole C.Vosseler to naprawdę wspaniała mieszanka powieści historycznej, romansu i przygody! Autorce udało się przenieść mnie do innego czasu i miejsca, a historia była naprawdę ciekawa! Ekscytująca, wspaniała fabuła i zakończenie było naprawdę doskonałe. Nie mogłam przestać czytać, dopóki nie dotarłam do końca, a teraz jest mi przykro, ponieważ moja podróż jest zakończona. Jednak przede mną na pewno jeszcze lektura drugiej książki pisarki - "Niebo nad Indiami"

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu


sobota, 4 czerwca 2016

174# W cieniu tajemnic - Anne Jacobs




Tytuł: W cieniu tajemnic
Autor: Anne Jacobs (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: maj 2016
Liczba stron: 744
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...
         Ostatnio odkryłam świetną serię o arystokratycznej rodzinie - Rutherford Park. Jednak chyba szczęście coś mi dopisuje, bo krótko po odkryciu tamtej serii zauważyłam zapowiedź książki "W cieniu tajemnic" Anne Jacobs i w końcu po kilku tygodniach oczekiwania trafiła ona do mnie! Tak o to po raz kolejny zagłębiłam się w świat wyższych sfer i ich służby na początku XX wieku.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Przenosimy się do Niemiec, do Augsburga jesienią 1913 roku. Marie jest sierotą, która zostaje ona wysłana do dworu do pracy jako pomoc kuchenna. Już na samym początku poznajemy całą gamę postaci: od służących do państwa. Oczywiście jest lokaj/szofer Robert, gospodyni Schmalzler, pokojówka Maria Jordan, kucharka Brunnemayer, młodsza pokojówka Auguste i wiele innych służących. Rodzina Melzer składa się z państwa - Alicii i Johanna, dwóch córek Katheriny (Kitty) i Elizabeth (Lisy) oraz syna Paula. Rodzina Melzer jest właścicielem zakładów włókienniczych znajdujących się nieopodal posiadłości. Początkowo Marie czuje się źle w nowym miejscu, jednak gdy zaczyna się nią interesować syn państwa, a młodsza córka Kitty traktuje ją jako przyjaciółkę, Marie coraz bardziej cieszy się z pracy w wielkim domu. Ma również do rozwiązania zagadkę swojego pochodzenia, które zdaje się mieć dużo wspólnego z rodziną Melzer. Odkrywa w sobie niezwykły dar do malowania obrazów, co z kolei wiąże się z jej matką.

          To bohaterowie są zdecydowanie największym plusem w tej powieści. Każda postać w tej książce ma swój własny styl, własną małą historię i jest to absolutnie wiarygodne i życiowe. Każdy z bohaterów odczuwa wiele emocji związanych z innymi osobami: niechęć, nienawiść, miłość, współczucie, czy gniew. Jedni są spokojni, melancholijni i wszystko odczuwają dwa razy mocniej niż reszta (jak na przykład Kitty), a inni są pełni zawiści, zazdrości i ciągle mącą w fabule i w życiu innych bohaterów (np. Elizabeth, czy Augusta). Każdy ma własne lęki i obawy oraz nadzieje i marzenia. Sytuacja polityczna w Europie w okresie przed I wojną światową była jedynie poruszona i nie odgrywała dużej roli w życiu bohaterów. Nie jest to typowa książka historyczna, bo chodziło w niej o coś innego. Fabuła skupiła się zdecydowanie na codziennych problemach arystokracji oraz służby. Państwo przeżywało głównie problemy związane z dziedzictwem, dobrym małżeństwem, reputacją i sztywnymi zasadami, które były wielokrotnie łamane, natomiast służba miała bardziej przyziemne problemy - duża ilość pracy, zmęczenie. Tak jak i w Downton Abbey, tak i tutaj służba zbierała się na dole, przy stole w kuchni aby poplotkować o swoich chlebodawcach. W tym momencie od razu wyobrażałam sobie kuchnię w Downton Abbey i toczące się w niej dyskusje.
Nigdy się znudzą mi się książki o XX-wiecznej arystokracji, jeżeli wszystkie będą napisane w tak dobrym stylu, jak "W cieniu tajemnic". Nie zabrakło tu niczego: barwnych postaci, sekretów skrywanych po kątach, zazdrosnego rodzeństwa, wielkich zakazanych miłości, intryg mających doprowadzić do rozstania różnych bohaterów. Cieszę się, że tym razem akcja rozgrywała się w Niemczech, a nie w Wielkiej Brytanii, jak to zazwyczaj ma miejsce w powieściach tego typu.

        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Podobno jest już napisana kontynuacja serii, a nawet dwie części. Mam wielką nadzieję, że Wydawnictwo Prószyński i S-ka podejmie się tłumaczenia również dwóch następnych tomów, bo zbyt wiele nierozwiązanych spraw zostało pod koniec pierwszego tomu. Bardzo chętnie wrócę po raz kolejny do losów rodziny Melzer i ich służby. Zwłaszcza, że zbliża się wojna...

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

sobota, 26 marca 2016

166# Miłość w czasach zagłady - Hanni Münzer (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)

Tytuł: Miłość w czasach zagłady
Autor: Hanni Münzer  (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: marzec 2016
Liczba stron: 488
Forma: własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Babcia to osoba, której nigdy nie podejrzewałoby się o ciekawe, emocjonujące życie, która mogła wieść w przeszłości. Babcia zazwyczaj kojarzy się z ciepłą osobą, która całe życie gotuje, piecze ciasta i zajmuje się wnukami. Jednak każda babcia była kiedyś młoda i mogła przeżyć więcej emocjonujących chwil, niż jej córka, czy wnuczka. Właśnie tego próbuje dowiedzieć się Felicity szukająca swej zaginionej matki, która z kolei próbuje rozwikłać tajemnicę z przeszłości swojej matki. Obie kobiety pragną poznać sekrety swojej przodkini i to jest głównym motywem "Miłości w czasach zagłady".

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         
           Felicity to młoda współczesna kobieta, która jest początkującą lekarką gotową wyjechać do Afganistanu, aby rozpocząć tam pracę w zawodzie. Jednak jest zmuszona do przełożenia swoich planów na później, gdyż wyrusza w podróż za własną matką, która nagle zniknęła z dnia na dzień. Okazuje się, że Martha wykupiła bilet lotniczy do Rzymu. Felicity jest zaskoczona spontanicznością rodzicielki i niewiele się namyślając rusza za nią do Włoch.
Bardzo szybko poznajemy historię z przeszłości osadzoną w burzliwych latach pomiędzy I a II wojną światową w Niemczech. Główna sprawczyni poszukiwań sekretów przez współczesne kobiety to Elisabeth, słynna śpiewaczka, której młodość przypadła na niespokojne lata 20. i 30. XX wieku. Młoda mężatka jest osobą bardzo spontaniczną, wesołą i żywiołową. Jej życiem jest muzyka, dopóki nie rodzi córki Debory, która kradnie całe jej serce. Gdy Hitler dochodzi do władzy rodzina Berchinger wie, że nastały ciężkie czasy, zwłaszcza dla Żydów. W synagogach wybuchają pożary, Żydzi znikają w tajemniczych okolicznościach, na ulicach palone są stosy zakazanych książek. Niemcy się zmieniają, a Gustav i Elisabeth postanawiają uciec do Londynu, póki jest to jeszcze możliwe. Niestety nowa władza miesza im szyki...


           Narracja w tej książce jest bardzo specyficzna. Nie jest to typowe opowiadanie o losach bohaterów, które czasem można uznać za nieco bezosobowe, spotykane w większości powieści. W tym przypadku narrator swoimi wypowiedziami jakby trochę ocenia bohaterów i zarazem wyjaśnia ich zachowanie, nadając im tym samym cechy charakteru. Niby nic takiego nie mówi, ale w tej narracji można wyczuć komentowanie sytuacji lub zachowania poszczególnych osób. Jest to dość rzadko spotykany sposób prowadzenia fabuły, który stanowił naprawdę ciekawą odmianę od klasycznej wersji. W książce od samego początku dużo się dzieje. Na szczęście długo nie trzeba czekać na rozwój fabuły i historię prababki Felicity, a w wielu takich powieściach musi minąć wiele stron.

           Niby jest to kolejna książka z serii odkrywanie rodzinnych tajemnic, jednak każda jest inna. Tym razem znajdujemy się w samym sercu rodzącego się nazizmu i nienawiści do rasy niearyjskiej. Możemy poznać sytuację w Niemczech, odczucia obywateli po klęsce podczas I wojny światowej i "światełko w tunelu", którym dla niektórych był Adolf Hitler i jego partia. Bardzo lubię takie połączenie wątków obyczajowych, czy kryminalnych z historycznymi. Obsadzenie fikcyjnych bohaterów w "czasach zagłady" wyszło autorce Hanni Münzer bardzo dobrze, gdyż całą opowieść czyta się z wielkim zainteresowaniem. Autorka zdecydowanie ma lekkie pióro, nie nudzi, a bohaterowie (zwłaszcza muzykalnie uzdolniona Elisabeth) są barwni i interesujący. Poznajemy ludzi z różnych sfer, z różnych krajów i o różnych przekonaniach, co sprawia, że jednym kibicujemy i współczujemy w razie niepowodzeń, a innym wręcz przeciwnie.

PODSUMOWUJĄC...
          
          Pozycja Hanni Münzer to dobra lektura o okrucieństwie II wojny światowej. Jest w niej zawarte wszystko, co być powinno: wątek i postacie historyczne, opowieść o różnych formach miłości oraz zagadka, rozwiązana dopiero kilka pokoleń później. Dla miłośników literatury wojennej jest to pozycja obowiązkowa.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

czwartek, 7 sierpnia 2014

5# W krainie białych obłoków - Sarah Lark




Tytuł: W krainie białych obłoków
Tytuł oryginalny: Im Land Der Weissen Wolke
Autor: Sarah Lark (pochodzenie: Niemcy)
Seria: Saga Nowozelandzka, tom 1
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania:  wrzesień 2012
ISBN: 9788375085761
Liczba stron: 616
Forma: papierowa
Moja ocena - 7/10


WSTĘPNIE...

          Uwielbiam powieści rozgrywające się w dawnych czasach, a najbardziej w wieku XIX oraz XX. Od razu wiedziałam, że jest to książka dla mnie. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Pierwsza część sagi, dziejącej się w Nowej Zelandii, tzw. Krainie Białych Obłoków w XIX w. Poznajemy dwie główne bohaterki, które postanawiają wypłynąć z Anglii do Nowej Zelandii, aby poślubić nieznajomych mężczyzn. Kierują nimi rożne motywy. Helen od zawsze chciała mieć męża i dzieci, prowadzić spokojne życie rodzinne, natomiast Gwyn marzy o wielkich przygodach przy boku swojego mężczyzny. Tak o to rozpoczyna się Saga Nowozelandzka.

Lady Gwyneira poślubia Lucasa, dziedzica Kiward Station - wielkiej owczej farmy, natomiast Helen wychodzi za mąż za Howarda, biednego farmera. Obie są pełne nadziei i obie rozczarowują się tym, co je spotyka w nowym miejscu. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą już na statku, a po przypłynięciu do Christchurch kontynuują przyjaźń. Później śledzimy również dzieje dzieci kobiet, czyli losy Fleurette, Paula i Rubena. Na statku poznajemy również sześć sierot, którymi opiekuje się Helen. Dziewczynki również mają rozpocząć nowe życie i pracując jako służące. Śledzimy tez ich losy, dostają swoje własne wątki.

PODSUMOWUJĄC..

          Jeśli ktoś lubi opisy egzotycznych krajów, kulturę egzotycznych mieszkańców (w tym wypadku Maorysów) powinien przeczytać tą książkę.  Autorka w niezwykle piękny sposób przedstawiła wyspę, wierzenia tubylców oraz społeczność. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. Grunt to okładka
2. Czytam opasłe tomiska
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...