Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura brytyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura brytyjska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 marca 2018

262# Na skraju załamania - B. A. Paris





Tytuł: Na skraju załamania
Autor: B.A.Paris (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Albatros
Data wznowienia: luty 2018
Ilość stron: 352
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Thrillery psychologiczne opanowany rynek wydawniczy, stając się wręcz odrębnym gatunkiem literackim. Nie są to tradycyjne kryminały, w których chodzi przede wszystkim o złapanie mordercy, lecz ten gatunek dodatkowo wpływa na psychikę czytelnika, mieszając mu w głowie i podsuwając różne scenariusze, nawet najbardziej nieprawdopodobne. Mam za sobą już kilka lub kilkanaście książek z motywem psychologicznym, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać po najnowszej powieści B. A. Paris pt. "Na skraju załamania", zwłaszcza po lekturze jej pierwszej książki - "Za zamkniętymi drzwiami". 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Główną bohaterką jest Cass - młoda kobieta, która można powiedzieć, że ma wszystko, co potrzebne do szczęścia - kochającego męża Matthew, duży i elegancki dom oraz pracę, którą lubi. Jedyne, co mogłoby jeszcze bardziej dopełnić sielankowego obrazu jest dziecko, które wraz z Matthew planują adoptować. Jednak Cass skrywa przed mężem pewien sekret, do którego w krótkim czasie dołącza drugi. Jej matka, która niedawno umarła, cierpiała na wczesną postać demencji, a kobieta zaczyna podejrzewać ją u siebie, gdy zapomina o kilku drobnych rzeczach. Jednak jej problemy tak naprawdę zaczynają się od pewnej ponurej, deszczowej nocy, gdy przejeżdżając leśną drogą i widząc zaparkowany samochód w zatoczce, nie wysiadła i nie zapytała, czy nic się nie stało. Następnego dnia dowiaduje się, że kobieta siedząca wówczas w samochodzie została zamordowana i że jest znajomą naszej bohaterki. Cass ma wielkie wyrzuty sumienia oraz wstydzi się własnego zachowania, o którym nie mówi nawet własnemu mężowi oraz najlepszej przyjaciółce Rachel, ale przede wszystkim wpada w przerażenie, gdy codziennie odbiera głuche telefony, myśląc, że dzwoni morderca, którego jeszcze nie złapano. Dodatkowo zaczyna zapominać wielu ważnych rzeczy - kodu alarmu do mieszkania, podpisania umowy, zakupu stosu rzeczy z telemarketingu itp. Załamuje się coraz bardziej, wpada w paranoję, a jedynym ratunkiem stają się tabletki przepisane przez lekarza. Czy to własny umysł płata jej figla, czy może zagadka jest dużo mroczniejsza? 

          Od momentu rozpoczęcia lektury nie sposób odłożyć jej na bok. Uważam, że pierwsza książka autorki pt. "Za zamkniętymi drzwiami" była bardzo dobra, ale ta jest jeszcze lepsza. Bohaterowie są ciekawi, fabuła zawiła i niełatwa do rozgryzienia, ale również niezwykle sprytna, a lęk i strach wyskakują z każdej strony. Z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej zdezorientowana i zainteresowana rozwojem sytuacji. To, że historia była tak bardzo intensywna, sprawiło, że pochłonęłam tę ekscytującą lekturę jednym tchem. Historia Cass wprowadziła napięcie już w pierwszym rozdziale, które rosło z każdym kolejnym i ciągnęło się aż do samego końca. Fakt, że nasza bohaterka raczej nie była wiarygodnym i godnym zaufania narratorem sprawił, że jeszcze bardziej chciałam poznać tę historię. Bo zazwyczaj ufamy, że bohater pierwszoplanowy, którego historia dotyczy będzie nam opowiadał to, co faktycznie się dzieje w danym momencie. No cóż, nie w tym przypadku. Tutaj nawet Cass nie wiedziała, że to co myśli i mówi, to często nie była prawda. Zresztą ona sama nie wiedziała, czy może ufać własnemu osądowi, czy jej umysł podsuwa nieprawdziwe obrazy. Co do głównej bohaterki - jej postać irytowała mnie niesamowicie i czasem ciężko się czytało o jej kolejnych napadach paniki, jednak rozumiem, że takie było właśnie zamierzenie autorki - mieliśmy poznać jej psychikę dogłębnie oraz zastanowić się, jak my byśmy reagowali w takiej sytuacji. No cóż, gdybym ja sama codziennie odkrywała takie rzeczy, jak Cass i nie pamiętała ich całkowicie, pewnie podobnie bym się zachowywała... To było prawdziwe wyzwanie dla jej umysłu, duszy oraz wiary we własny osąd.

PODSUMOWUJĄC...

          "Na skraju załamania" to interesujący, porywający, trzymający w napięciu i sprytnie napisany thriller psychologiczny, który zabiera cię w emocjonalną i pełną obaw opowieść kwestionującą psychikę ludzką. Czy główna bohaterka naprawdę przechodzi załamanie nerwowe, może jednak choruje na wczesną demencję, czy jest to coś bardziej złowrogiego? Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 23 lutego 2018

258# Niebezpieczna fortuna - Ken Follett

"Ludzie powinni chwytać szczęście przy każdej nadarzającej się okazji. Mamy tylko jedno życie. Ale kiedy chwytasz szczęście, możesz wypuścić coś bardziej wartościowego: swoją uczciwość."



Tytuł: Niebezpieczna fortuna
Autor: Ken Follett (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Albatros
Data wznowienia: luty 2018
Ilość stron: 608
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Ken Follett jest znany czytelnikom przede wszystkim dzięki bestsellerowej serii "Filary Ziemi", która doczekała się ekranizacji. Jednak moje serce podbił całkiem inną literaturą - wojenną. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Swoją przygodę z twórczością brytyjskiego pisarza rozpoczęłam od "Kryptonimu Kawki". Następne były: "Igła", "Lot ćmy", "Klucz do Rebeki", aż w końcu na wieki mnie do siebie przywiązał około 3000-stronicową trylogią "Stulecie". To właśnie dzięki niej zobaczyłam, jak wspaniałe potrafi tworzyć sagi rodzinne z wielkimi dramatami w tle. Autor pisze jak nikt inny i mistrzowsko przedstawia sceny z różnych epok, przechodząc do sedna problemów, angażując czytelnika w historie unikalnych postaci, będąc uprzejmymi, sztywnymi, czy też złowrogimi i niebezpiecznymi. Przedstawicielami są osoby różnej narodowości, pochodzący z innych klas społecznych, mający odmienne poglądy polityczne i marzenia oraz znajdujący się w różnych momentach w swoim życiu. Jest to powtarzający się schemat w praktycznie każdej jego powieści, jednak oczywiście postacie różnią się od siebie, każda jest inna i ma własną historię do opowiedzenia. Tak samo tutaj - w "Niebezpiecznej fortunie" Ken Follett stworzył całą gamę osobowości i splótł je ze sobą za pomocą unikalnych
powiązań. Jednym z głównych bohaterów jest Hugh Pilaster pochodzący z bogatej rodziny słynnych londyńskich bankierów, jednak jest wśród nich tzw. "ubogim krewnym", gdyż kilka lat wcześniej jego ojciec popełnił samobójstwo, gdy stracił wszystkie pieniądze w wyniku załamania gospodarki. Hugh jest zdecydowanie pozytywną postacią, a jego charakter kontrastuje z charakterem jego kuzyna Edwarda. Różnią się między sobą, jak ogień i woda - Edward jest hulaką, nie przejmuje się pracą, wszystko ma od zawsze podane "pod nos", a mimo tego nie docenia swojej sytuacji materialnej, na którą nigdy nie musiał pracować. Natomiast Hugh rozpoczyna karierę w banku na stanowisku zwykłego kancelisty i powoli pnie się w górę po szczeblach, dzięki swojej determinacji, pracowitości i mądrości. Większość Pilasterów to typowi przedstawiciele angielskiej burżuazji. Są zadufani w sobie, czują się lepsi od reszty społeczeństwa, a pieniądze wydają bez opamiętania na różne zachcianki, przede wszystkim dotyczy to matki Edwarda - Augusty. Całkiem odmienną bohaterką jest przedstawicielka klasy robotniczej - Maisie Robinson, biedna dziewczyna pochodząca z Rosji, która pragnie zemścić się na bankierach, gdyż to właśnie przez Pilasterów jej ojciec stracił pracę, a ona wraz z bratem musiała wyrwać się z biednego środowiska, aby jeszcze bardziej nie pogrążać potrzebujących rodziców. Koleją ważną postacią jest pochodzący z kraju Ameryki Południowej, z rodziny zajmującej się działalnością przestępczą - Micky Miranda, przebiegły, okrutny i manipulujący innymi ludźmi. 

          Follett stworzył imponującą obsadę postaci, osadzoną w bogato wyrysowanym obrazie wiktoriańskiej Anglii i zestawił dekadencję bogatych mających przywileje, pozycję, władzę i pieniądze z biedną i głodującą klasą. Odzwierciedla w jasny sposób różnice wewnątrz klasy wyższej, średniej i robotniczej. Książka jest genialnym obrazem moralnym drugiej połowy XIX wieku. Pokazuje ogromne zepsucie społeczeństwa brytyjskiego należącego do najwyższej klasy społecznej i niestety okrutny obraz kobiet, które często nie miały innego wyjścia, niż sprzedawanie swojego ciała za pieniądze brytyjskim "dżentelmenom", natomiast żony arystokratów musiały potulnie zgadzać się na wszystko, na co mąż miał ochotę. To również obraz wielkiego świata finansowego, bo przecież rodzina Pilasterów to wielka familia bankierów zarabiająca na pieniądzach innych. To również opowieść o związkach i miłości - tej zakazanej i tej aranżowanej. W tej powieści znalazło się wszystko, za co uwielbiam Kena Folletta - miłość, intryga, zbrodnia i umiejętność połączenia historii z interesującą fikcją literacką. Jest to dynamiczna opowieść o rodzinie złapanej w sieć zdrad, spisków i chciwości. Powieść obejmuje kilka gatunków z niewiarygodną wyobraźnią, gdyż mamy tutaj połączenie sagi rodzinnej z powieścią akcji, historyczną, romansem, czy też wątkiem kryminalnym. Styl pisarski Kena Folletta jest bezpośredni, prosty i pełen ciekawych opisów, które wydają się bardzo realistyczne. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Niebezpieczna fortuna" jest mocnym i aktualnym przypomnieniem wątłej natury bogactwa i komfortu życia oraz tego, jak szybko wszystko to można stracić, często nie z własnej winy. Bogactwo jest kruche i może zniknąć tak szybko, jak się pojawiło. To kolejna interesująca powieść w dorobku autora.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

sobota, 23 września 2017

245# Zaślepienie - Aga Lesiewicz (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)






Tytuł: Zaślepienie
Autor: Aga Lesiewicz (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 400
Forma: własna
Moja ocena - 8+/10

WSTĘPNIE...

            Thrillery psychologiczne to bardzo specyficzny gatunek w dziedzinie powieści kryminalnych. Tajemniczość i niepewność motywów mordercy, czy prześladowcy to główne cechy tego gatunku. Od dawna nie czytałam podobnej powieści, dlatego byłam bardzo ciekawa lektury "Zaślepienia" Agi Lesiewicz. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Kristin jest fotografem, obecnie zajmującym się prywatnymi zleceniami dla różnych firm, a niegdyś pracującym jako fotograf miejsc zbrodni. Marzenia o wielkiej karierze i bycia sławną na całym świecie artystką dawno już zniknęły z jej umysłu, pomimo że kiedyś była tego bliska. Aktualnie mieszka w Londynie w wielkim, eleganckim lofcie ze swoim chłopakiem Antonem i prowadzi niemal idealne życie. Pewnego dnia otrzymuje tajemniczego e-maila, którym początkowo się nie przejmuje, dopóki nie zaczyna przychodzić ich więcej. Jest coraz bardziej przestraszona, gdy zdjęcia i filmiki w e-mailach pokazują coraz więcej szczegółów z jej życia obecnego, jak i z przeszłości. Kto może je wysyłać i jaki ma w tym cel? Kristin zmienia się w przerażoną kobietę, która za wszelką cenę stara się odkryć zamiary i tożsamość prześladowcy...

          Cała fabuła jest szybka, pełna wyobraźni i nieustannego oczekiwania na kolejne kroki prześladowcy, które mogłyby nam w końcu przybliżyć jego postać. Początek nie wróżył aż tak dobrej lektury, kilka pierwszych rozdziałów ciągnęło się trochę leniwie, jednak gdy akcja w końcu ruszyła, popędziła galopem nie dając nam ani chwili wytchnienia. Szczęśliwe życie Kristin nagle sypie się jak domek z kart - spotyka ją coraz więcej tragicznych wydarzeń, tj. wypadki, śmierć bliskiej osoby, wyciek prywatnych zdjęć. Kristin zaczyna czuć się osaczona i przerażona we własnym mieszkaniu, które kiedyś było jej ostoją. Teraz czuje się obserwowana na każdym kroku, a najgorsze jest to, że nie wie przez kogo. Mimo początkowej pewności, że nie ma osoby, który chciałaby jej zaszkodzić, zaczyna podejrzewać coraz więcej osób z bliskiego sobie otoczenia. Ta niepewność sytuacji i uczucie, że prześladowca jest gdzieś blisko i czai się niedaleko bohaterki nadała tej powieści złowieszczej aury. Przez tę ciągły niepokój, bohaterka popada w lekką paranoję, jednak nie można się jej dziwić. Miejsce akcji również przyczynia się do pogłębienia wrażenia niepokoju. W wyobraźni widzę wielkie, nowoczesne mieszkanie z dużymi oknami, w którym właściwie brak prywatności przez tą otwarta przestrzeń i niezasłanianie okien przez bohaterów. To stwarza świetne warunki dla potencjalnych podglądaczy z budynku znajdującego się naprzeciwko. Byłam bardzo ciekawa, czy tą postacią okaże się ktoś z przeszłości kobiety, czy może jednak osoba, która wspierała ją cały czas w tych trudnych poszukiwaniach? Sama bohaterka momentami mnie mocno irytowała - brak konsekwencji w działaniu, czy też podejmowanie bardzo złych decyzji, jakby nie była dorosłą kobietą, lecz napaloną nastolatką - to zdecydowanie minusy jej charakteru. Emocje towarzyszyły mi do samego końca, a zakończenie przyniosło oczekiwaną odpowiedź co do motywów stalkera, co mnie w pełni usatysfakcjonowało. 

          Książka to również intrygujące spojrzenie na sztukę uliczną i fotografię. Street-art, czyli potocznie graffiti, którym zajmował się chłopak bohaterki - Anton uważany jest od jakiegoś czas za sztukę. Zdecydowanie się z tym zgodzę, gdyż "grafficiarze" mają czasami niezwykły talent i tworzą prawdziwe artystyczne dzieła na murach, czy w innych miejscach. Autorka przedstawiła również kulisy zawodu fotografa, który wielu ludzi uważa za bardzo łatwy. Bo co jest trudnego w zrobieniu zdjęcia, prawda? Jednak na dobre ujęcie ma wpływ tak wiele czynników, że faktycznie trzeba mieć wiedzę i być może również talent do wykonywania tego zawodu. 

PODSUMOWUJĄC...
          
         Aga Lesiewicz stworzyła bardzo dobry, trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który śmiało mógłby posłużyć jako scenariusz do filmu. Mam nadzieję, że w Polsce ukaże się również jej debiutancka książka pt. "Rebound", gdyż "Zaślepienie" to druga powieść w jej dorobku.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

sobota, 22 lipca 2017

239# Angielka - Katherine Webb [RECENZJA PREMIEROWA!]






Tytuł: Angielka
Autor: Katherine Webb (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 480
Forma: własna
Moja ocena - 8+/10

WSTĘPNIE...

            Mogę śmiało powiedzieć, że jestem fanką twórczości Katherine Webb, mimo że w Polsce dotychczas zostały wydane tylko dwie książki - "Dziedzictwo" oraz "Echa winy". Teraz do tej kolekcji dołącza "Angielka", którą chciałam bardzo mocno przeczytać odkąd dowiedziałam się o jej zapowiedzi. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Joan Seabrook od najmłodszych lat z zafascynowaniem słucha opowieści swojego ojca o odległej i egzotycznej Arabii. Pan Seabrook snuje historie o magicznych dżinach, Sindbadzie i pustynnych tajemnicach, a mała Joan marzy o podróży w te zaczarowane zakątki. Gdy dorasta jej marzenie się spełnia - w 1958 roku, jako świeżo upieczona archeolożka wraz ze swoim narzeczonym Rory'm wybiera się w podróż do Omanu, gdzie stacjonuje jej brat David. Niestety już na początku spotyka ją zawód, gdy wszyscy traktują ją jak kolejną turystkę, która dla kaprysu chciała odwiedzić egzotyczny kraj. Dodatkowo państwo jest w stanie wojny, co utrudnia jej pobyt, który staje się coraz bardziej niebezpieczny. Jednak Joan nie zamierza rezygnować z marzeń - odwiedza swoją odwieczną idolkę - Maude Vickery, pierwszą kobietę, Angielkę, która udała się wgłąb pustyni. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą, a Joan dzięki Maud poznaje uroki starożytnego miasta Maskat, natomiast Vickery skrywająca od wielu lat wielką tajemnicę z przeszłości, w końcu może ją komuś wyjawić...


           "Angielka" jest zupełnie różna od tego, co Katherine Webb napisała wcześniej. Miałam wrażenie, jakbym czytała powieść całkiem innej autorki. Jednak inna, to niekoniecznie znaczy gorsza. Może ta "inność" wynikła z tego, że akcja powieści działa się przede wszystkim w Omanie, w kraju arabskim, a bohaterkami były dwie kobiety zafascynowane od najmłodszych lat tym, co kryje w sobie pustynia. Jednak muszę przyznać, że na początku książka wydawała mi się lekko nudnawa - aż do momentu, gdy autorka zaczyna snuć opowieść Maude Vickery, pierwszej kobiety która przemierzyła pustynię, rozpoczynając jej historię w 1890 roku - czyli mniej więcej od 50 strony przepadłam całkowicie w upalnym świecie Arabii. Oczywiście ogromnym plusem jest fakt, że autorka wplotła w historię o Joanie postać archeolożki, jaką jest Maude (inspiracją była prawdziwa postać Gertrude Bell). Zawsze sobie chwalę takie zabiegi w powieściach, które tak naprawdę są fikcją literacką, jednak z ciekawszą domieszką realizmu. 

          Autorka pięknie opisuje zarówno krajobrazy, jak i emocjonalne podróże dwóch głównych bohaterek. Oba opowiadania są pełne przygód w niesamowitej scenerii wydm i piasków pustyni, zamieszkanej przez beduinów i ich wielbłądów, niepokojonych przez nieustraszonych, idealistycznych zachodnich odkrywców, rządzonych przez sułtanów, a teraz będących w samym środku walk brytyjskich żołnierzy z lokalnymi wojownikami. Opowieść Maude dotyczy nieszczęśliwej miłości, zdrady i intryg. Jest ściśle powiązana z historycznymi wydarzeniami z tamtych czasów i daje fascynujące spojrzenie na lokalną historię społeczno-polityczną ówczesnej epoki. Jednym z ważniejszych wątków, czy przesłań tej powieści jest pokazanie kobietom, że mogą wszystko. Maude, która żyła w naprawdę ograniczających czasach dla kobiet przeciwstawiła się systemowi i udała na pustynię, w towarzystwie samych mężczyzn, rezygnując z luksusów przynależnych jej klasie. Joan żyła już w bardziej "wolnych" czasach, jednak jako kobieta nadal miała utrudnioną ścieżkę do spełniania marzeń. Brawo dla niej za podjęcie trudnych decyzji zmieniających całkowicie jej życie, co było niezwykle trudnym doświadczeniem. Obie kobiety przeciwstawiły się konwenansom, społeczeństwu i mężczyznom. Obie są ambitne, rządne przygód i życia w inny sposób, niż ich matki, czy babki. I to jest w nich wspaniałe. 

PODSUMOWUJĄC...
          
         Katherine Webb zafundowała nam ciekawą opowieść o silnych kobietach, które postanowiły żyć w niesprzyjającym klimacie oraz wśród społeczeństwa, które kobiety ma za nic. To wspaniała podróż przez pustynię i arabskie ciepło, napisana w niesamowitym stylu. Przepiękne krajobrazy, gorący klimat i ciekawie opowiedziana historia pierwszej kobiety, która przemierzyła dziką pustynię - oto, co znajdziecie w "Angielce".


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 21 kwietnia 2017

229# Najmroczniejszy sekret - Alex Marwood (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)




Tytuł: Najmroczniejszy sekret
Autor: Alex Marwood (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 416
Forma: moja własna
Moja ocena - 8+/10

WSTĘPNIE...

         Kilka dni temu przyszła do mnie tajemnicza przesyłka od Wydawnictwa Albatros. Wiedziałam, że nie zamawiałam żadnej książki, więc byłam bardzo zaskoczona tą paczką. Jednak moje zdziwienie było jeszcze większe, gdy rozerwałam kopertę i wypadła z niej książka, na okładce której zamiast standardowego tytułu widniał napis: "Ewelino, jaki jest Twój najmroczniejszy sekret?". Bardzo mnie to zaintrygowało, więc od razu zabrałam się za lekturę. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Jest rok 2004, na jednej z suto zakrapianych imprez bogatego agenta nieruchomości Seana Jacksona i jego drugiej żony Claire w tajemniczych okolicznościach ginie trzyletnia córeczka Coco. Policja przesłuchuje wszystkich uczestników imprezy, dwie córki z pierwszego małżeństwa Seana, nianię, która została zwolniona przed imprezą oraz ekipę budowlaną, przebywającą na terenie posiadłości kilka dni wcześniej. Nikt nie wie, co się stało z dziewczynką. Dwanaście lat później 27-letnia Milly Jackson dostaje informację o śmierci swojego ojca - Seana. Była macocha prosi ją, aby zabrała jej 15-letnią córkę Ruby, siostrę bliźniaczkę Coco na pogrzeb ojca. Sprawa zaginięcia Coco powraca, a na jaw wychodzą dotąd nieznane fakty... Jednak czy są one prawdziwe, czy prawdą po raz kolejny ktoś manipuluje?

          Książka jest bardzo dobrze napisana, a jej forma pozwala na budowanie napięcia oraz niemożność oderwania się od historii. Akcja jest prowadzona dwutorowo - współcześnie pokazywana jest przede wszystkim fabuła z perspektywy Camilli, która wraz z siostrą Ruby zmierzają na pogrzeb ojca, natomiast retrospekcje z 2004 roku, na kilka dni przed zniknięciem dziewczynki, kiedy rozpoczął się imprezowy weekend pokazywane są z punktu widzenia różnych bohaterów. Są to przedstawione  wydarzenia przede wszystkim oczami Seana oraz Claire, ale również Charliego, przyjaciela Seana, Simone, nastolatki zakochanej w gospodarzu imprezy, córek, czy też żon pozostałych panów. Szczegóły i fakty dotyczące zniknięcia Coco są powoli ujawniane w całej książce, a ja co rusz łapałam się na chęci przeczytania ostatniej strony, tak bardzo chciałam wiedzieć, co się stało z dziewczynką! Czytelnicy dowiedzieli się z nich prawdy, jednak większość bohaterów powieści brało inną prawdę za tą właściwą.

          "Najmroczniejszy sekret" to intensywny i pełen charakteru dramat skupiający się na naprawdę okropnym zestawie ludzi - samolubnych, pochłoniętych przez chęć spędzenia wspaniałego weekendu, bez żadnych zobowiązań i odpowiedzialności, zwalających opiekę nad dziećmi komuś innemu, chcących dobrze się zabawić bogaczy. Trudno sobie wyobrazić bardziej narcystyczną grupę postaci: egoistyczni i aroganccy, patrzą jedynie na własną przyjemność. Jednak jednym z gorszych okazał się Sean, ojciec dziewczynek, który przez całe życie stara się uciec od odpowiedzialności, który zapomina o tym, że córki z pierwszego małżeństwa miały do niego przyjechać na weekend, dla którego bliźniaczki są obciążeniem na imprezie, a zmienia żony jak rękawiczki, kiedy przestają mu odpowiadać. Sean ma naprawdę paskudny charakter i mimo, że początkowo wydawać się mogło, że to jego żona Claire jest największą jędzą, to w miarę rozwoju fabuły zaczynamy trochę jej współczuć i rozumieć. Alex Marwood stworzyła niezapomniany zespół postaci, którzy razem tworzą okropnie obłudne zbiorowisko, a główny wątek daje prawdziwe poczucie tego, kim są, jakimi są ludźmi. Autorka stworzyła naprawdę dobry thriller psychologiczny z doskonałym pomysłem na zbrodnię nie do wykrycia oraz jednym, z pozoru niewinnym bohaterem, który zmanipulował wszystkich i stworzył inną prawdę, której nie poznał tak naprawdę nikt inny. Okazuje się, że na sprawie zaginięcia Coco najlepiej wyszła osoba najbardziej odpowiedzialna za całą sytuację, natomiast największym kozłem ofiarnym i osobą, którą najbardziej ta tragedia dotknęła okazała się ta, która była całkowicie niewinna, która w żaden sposób nie maczała palców w zaginięcie dziewczynki. Zakończenie jest mroczne, tragiczne i okrutne. I jak wszystko w tej książce - jest tajemnicą, która nigdy nie zostanie odkryta. Cała książka aż ocieka kłamstwem i obłudą uczestników imprezy, jednak nic w jej środku nie pobije zakończenia. Jest ono zarazem satysfakcjonujące, co frustrujące... Jednym słowem - perfekcyjne, jest idealnym podsumowaniem klimatu panującego w powieści. 
        
PODSUMOWUJĄC...

          Jest to pierwsza książka pióra Alex Marwood, którą miałam okazję przeczytać, jednak jestem przekonana, że nie ostatnia. Bardzo lubię thrillery psychologiczne, nawet gdy czarny charakter wygrywa i mam nadzieję, że inne książki autorki napisane są w podobnym stylu. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 28 listopada 2016

198# Muza - Jessie Burton

"Dzieło sztuki odnosi sukces tylko wówczas, gdy jego twórca ma wiarę, która powołuje je do istnienia."





Tytuł: Muza
Autor: Jessie Burton (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2016
Liczba stron: 470
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

           Tajemniczy obraz nieznanego autora pojawiający się znikąd po wielu latach, po którym jednak widać, że został namalowany wprawną ręką i może okazać się wielkim dziełem sztuki zawsze zwiastuje wielką, ciekawą historię. Czy to ukrytą pomiędzy pociągnięciami pędzla w samym akcie, czy może krążącą w okół jego powstania.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Późne lata 60. XX wieku, Londyn. Odelle Bastien pochodząca z Trynidadu jest niezadowolona ze swojej pracy w sklepie obuwniczym. Zawsze marzyła o czymś więcej i wiedziała, że na więcej ją stać. Dlatego też, gdy dostaje odpowiedź od Instytutu Skeleton w sprawie pracy maszynistki od razu się zgadza. W Instytucie poznaje ekscentryczną Marjorie Quick, która bardzo interesuje się swoją nową pracownicą. Gdy w Instytucie pojawia się tajemniczy obraz, prawdopodobnie namalowany przez zapomnianego geniusza Izaaka Roblesa w czasach wojny domowej w Hiszpanii, Marjorie zaczyna się  dziwnie zachowywać, a Odelle staje przed rozwiązaniem zagadki z przeszłości.
Lata 30. XX wieku, Olivia Schloss to 19-letnia Brytyjka pochodząca z bogatej rodziny, z którą na jakiś czas przenosi się na prowincję Hiszpanii, do malowniczej andaluzyjskiej miejscowości. Tam spotyka rodzeństwo Teresę i Izaaka, z którymi zaczyna łączyć się coś więcej, niż relacje państwo-służący. Dziewczyna staje się jej przyjaciółką, a w Izaaku potajemnie się podkochuje. Losy tej trójki splatają się nierozerwalnie, gdy zaczynają skrywać przed światem, a zwłaszcza przed ojcem Olivii, znanym marszandem, sekret który zostaje odkryty po wielu latach...

         Pierwszy rzut na okładkę - piękne esy-floresy, mnóstwo kwiatów i cała gama kolorów przecudownie uformowana. Dawno nie widziałam tak urokliwej okładki, na którą mogłabym patrzeć i patrzeć... Książka opowiada o talencie malarskim, więc okładka jest jak najbardziej odpowiednia. Jednak, gdy przyjrzycie się bliżej zobaczycie dwa nałożone na siebie pistolety. Dlaczego tak piękne tło zostało zachwiane przez przedmioty symbolizujące zbrodnię? Na okładce widnieją również dwa węże z rozdwojonymi językami, co symbolizuje kłamstwo, manipulację...
          Książka ma w sobie wiele tajemniczości i widać to na samym wstępie. Autorka nie
odkrywa wszystkich kart od razu, robi to bardzo powoli. Widać to od samego początku, gdy nawet kolor skóry głównej bohaterki ukrywała przez jakiś czas przed nami. Niby nic takiego, jednak to w latach 60. miało duże znaczenie, zwłaszcza, gdy widziano osobę czarnoskórą w bliskich relacjach z białym człowiekiem. Jeśli o tajemnicach mowa przyjrzyjmy się bliżej obrazowi, który został wprowadzony do Instytutu i narobił sporo zamieszania. Kobieta, która trzyma głowę siostry i przyglądający się wszystkiemu nieco z boku lew. Czy to dzieło sztuki skrywa jakiś sekret przed światem? Oczywiście, wszystko w tej powieści od początku do końca jest jedną wielką niewiadomą. Kim jest tak naprawdę Marjorie, w jaki sposób Lawrie, chłopak Odelle został powiązany z obrazem, co on tak naprawdę przedstawia, kto jest jego autorem i kto jest tytułową "Muzą"? Pytań mogłoby być o wiele więcej, jednak nie skupiajmy się na tym, bo wszystkie karty zostaną odkryte, a elementy układanki znajdą swoje miejsce. W tej powieści spotkały się dwie artystki, które dzieli ponad 30 lat. Jedna z nich jest malarką, która nie chce pokazać swojego talentu przed światem, bo zdaniem jej ojca kobieta nie może być artystką, może nim być jedynie mężczyzna. Dziewczynie wystarczy, że maluje dla siebie. Druga bohaterka ma talent pisarski, ale nie chce tworzyć dla ludzi, bo uważa, że takiej presji by nie udźwignęła i mogłaby się szybko wypalić. Dwie główne postacie to mocne charaktery, dla których nie liczy się sława, czy też uznanie tłumu, jedynie proces tworzenia. Bohaterowie drugoplanowi, którzy mocno wpływają na życie dwóch kobiet to również pozytywna strona tej opowieści. Jessie Burton potrafi tworzyć różnorodne, nie nudne osobowości, a każda z nich skrywa swój własny sekret...


PODSUMOWUJĄC...

          Sekret, tajemnica, zagadka - te słowa krążą po całej recenzji i one głównie opisują powieść "Muza" Jessie Burton. Przyznaję, że "Miniaturzystka" trochę mnie zawiodła, bo po tak rewelacyjnych recenzjach spodziewałam się bomby, której nie dostałam. Tym razem nie podchodziłam do "Muzy" z wielkimi oczekiwaniami, żeby się nie sparzyć. I dzięki temu dostałam historię, którą odkrywałam z coraz większą niecierpliwością, aby po zakończeniu kiwnąć z uznaniem głową.


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

wtorek, 4 października 2016

188# Dom na skraju nocy - Catherine Banner (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)



Tytuł: Dom na skraju nocy
Autor: Catherine Banner (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 536
Forma: e-book
Moja ocena - 7+/10

WSTĘPNIE...
         "Dom na skraju nocy" od samego początku zauroczył mnie okładką, ale również i tytułem. Wiedziałam, że musi on coś znaczyć i że pewnie jakiś tajemniczy dom będzie odkrywał znaczącą rolę w fabule. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Amedeo Esposito jest młodym, początkującym lekarzem, który szczęśliwym zrządzeniem losu dostaje posadę miejscowego medyka na pięknej, włoskiej wyspie Castellamare. Życie go nie rozpieszczało, wychowany w sierocińcu Amadeo zdaje sobie sprawę z tego, jakim szczęściem jest wykształcenie. Wyspa jest świadkiem jego miłości, tworzącej się rodziny, tragedii i tajemnic skrywanych przed bliskimi. Początkowo Amadeo wynajmuje pokój w pensjonacie, jednak po pewnym czasie zaczyna się interesować opuszczonym i nieco zrujnowanym budynkiem zwanym Domem na skraju nocy. Według miejscowych dom jest przeklęty, jednak nie zniechęca to bohatera do jego zakupu i przekształcenia w miejsce spotkań mieszkańców. Po Amadeo następnym narratorem jest jego córka Maria-Grazia, której młodość przypada na burzliwe czasy II wojny światowej. Jest piękną dziewczyną, jednak na wyspie nikt nie zwraca na nią uwagi, gdyż wszyscy w pamięci mają widok jej zniekształconych nóg, gdy była małą dziewczynką. Do czasu aż pojawia się pewien Anglik...

          Dlaczego sagi rodzinne są ciekawe, a ja je tak uwielbiam? Bo są bardzo różnorodne, a jednak mają wiele podobieństw. Mimo, że każda opowiada o innej rodzinie, której przytrafiają się inne sytuacje, problemy, pochodzą z różnych krajów, często przedstawiciele rodzin łączą się z osobami innej narodowości to łączy je jedno - wszystkie opowiadają o ludziach takich samych, jak my wszyscy. Z reguły to nie są jacyś bogacze, których odsetek na świecie jest mały i których życie dla większości ludzi jest oderwane od rzeczywistości, nie są to gangsterzy, czy wybitni artyści. Zazwyczaj są to zwyczajne rodziny, o których autorzy opowiadają z różnych powodów. A to jakaś historia rodzinna, a to zakazana miłość, a to po prostu ciekawe, barwne życie. W sagach rodzinnych prym często wiodą relacje pomiędzy rodzicami i dziećmi, pomiędzy dziadkami i wnukami, a te relacje znane są nam wszystkim, dlatego sagi rodzinne są mi tak bliskie. Są życiowe, a mimo to potrafią zaskoczyć indywidualną historią. I taka właśnie jest opowieść snuta przez autorkę. Prowadzi nas ona przez prawie sto lat życia rodziny mieszkającej na małej, malowniczej wyspie u wybrzeży Włoch. Otoczona rozległym błękitnym oceanem wyspa ta jest odcięta od świata, a mieszkańcy tworzą zamknięte społeczeństwo. Jak to w małej społeczności bywa, gdzie znają się wszyscy, dochodzi często do zgrzytów, ale przede wszystkim czuć solidarność między ludźmi. Autorka uderzająco uchwyciła krajobraz wyspy z jego starą i tradycyjną architekturą, zabytkami i szlakami. Jednak to Dom na skraju nocy odgrywa kluczową rolę w fabule, który jest przedstawiony jako jedyny stojący dwukondygnacyjny dom otoczony bungewillą, mieszczący się na skraju wyspy. Czy widzicie w wyobraźni ten piękny i tajemniczy budynek, który skrywa smutki i radości mieszkającej w nim włoskiej rodziny?
Z historycznego punktu widzenia, autorka opisuje wiele ważnych wydarzeń, takich jak wybuch pierwszej wojny światowej, a następnie drugiej wojny światowej, początek faszystowskiego ruchu we Włoszech, czy fascynacja komunizmem. Dzięki tym prawdziwym faktom ze świata czytelnicy mogą łatwo poczuć ból miejscowych ludzi spowodowany tymi tragediami. Tu nie tylko rodzina Amadea jest ważna, wiele innych mieszkańców ma swoje poboczne wątki, bez których historia rodziny Esposito nie istniałaby. W późniejszych latach można zaobserwować również rozwój wyspy i rozwój turystyki. 
Styl pisarski autorki jest bardzo subtelny. Snuje ona swoją opowieść powoli, z niczym się nie spieszy i delikatnie prowadzi nas ścieżkami wyobraźni po włoskiej wyspie. Jest w tym coś magicznego. Ostrzegam, że książka pochłania bez reszty, a czas podczas lektury mija bardzo szybko. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Czas spędzony z książką "Dom na skraju nocy" uważam za dobrze wykorzystany. Chciałabym poznać więcej książek autorki, bo takie sagi rodzinne to coś wspaniałego. Zwłaszcza gdy akcja rozwija się na przestrzeni około stu lat, bo wtedy widać jak bardzo zmienia się świat, a z nim kolejne pokolenia.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

sobota, 28 maja 2016

172# Ostatni wieczór - Sarra Manning (RECENZJA PREMIEROWA)




Tytuł: Ostatni wieczór
Autor: Sarra Manning (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania:  maj 2016
Liczba stron: 534
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

          Nieziemska i bardzo tajemnicza okładka od razu przyciągnęła mój wzrok. Magnetyzujące spojrzenie kobiety z okładki sprawiło, że bardzo chętnie przeczytałam opis książki. I wtedy całkowicie zainteresowałam się tą historią, której akcja przypada na jakże intensywne lata 40. XX wieku oraz na lata współczesne. Moje ulubione połączenie.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Rose to bardzo młodziutka, wciąż nastoletnia Angielka, która pragnie uciec od okropności, które przyniosła za sobą wojna oraz od pracy na polu. W tym celu udaje się do Londynu, aby zaznać trochę miejskiego życia i pobawić się. Już na samym początku będąc na stacji King's Cross spotyka amerykańskiego żołnierza będącego na przepustce - Philla oraz jego przyjaciela Danny'ego. Szybko się zaprzyjaźniają i dzięki mężczyźnie Rose poznaje nocne życie Londynu zachwycając się klubem Rainbow Corner.
Siedemdziesiąt lat później. Jane jest niespełna 27-latką, która kiedyś przyrzekła sobie, że wyjdzie za mąż przed swoimi 27 urodzinami. Poznajemy ją dzień przed tym wydarzeniem, gdy w sukni ślubnej udaje się do jednego z barów w Las Vegas. Tam spotyka Leo, który proponuje jej spełnienie tego marzenia. Tak też się staje i po niespełna kilku godzinach znajomości Jane i Leo pobierają się. Jane od samego początku kłamie przybierając postać skrzywdzonej przez narzeczonego dziewczyny, jednak w miarę upływu czasu dowiadujemy się, co tak naprawdę skłoniło ją do rezygnacji ze ślubu z wybrankiem. Leo wykorzystując fakt, że Jane jak najszybciej chce unieważnić jednodniowe małżeństwo zabiera ją w podróż do rodzinnych stron - do Londynu. Tam Jane poznaje Rose...
Sarra Manning stworzyła historię o dwóch kobietach, które dzieli kilkadziesiąt lat. Która z bohaterek bardziej przypadła mi do gustu? Sama nie wiem. Żadna z nich nie jest bohaterką, która od samego początku wzbudzałaby sympatię. Jane jest straszną materialistką, gotową rzucić narzeczonego, gdyż jej marzenia o jego wielkich milionach się prawdopodobnie nie ziszczą, a Rose... Rose jest po prostu jeszcze trochę głupiutką i płytką nastolatką. Jednak to się bardzo szybko zmienia, gdy dopadają ją okropieństwa wojny. Obie kobiety mają jednak bardzo silne charaktery, które ukształtowały różne zdarzenia z ich przeszłości. Młodość Rose przypadła oczywiście na bardzo tragiczne czasy, ale Jane też nie miała łatwego dzieciństwa. Początkowo historia ciągnie się nieco leniwie, a zwłaszcza losy Rose, które ciekawiły mnie najbardziej, jednak później autorka zaserwowała nam naprawdę okrutne wydarzenia, których trzeba Rose strasznie współczuć. Ale nie tylko okrutne, również pozytywne i słodkie. Dlatego też książka ta jest emocjonująca i wielowątkowa. W żadnej innej książce nie czytałam o Rainbow Corner, dlatego też cieszę się, że pani Manning wykorzystała w swojej powieści legendę o tym klubie, bo dzięki temu dowiedziałam się czegoś nowego dotyczącego czasów wojennych.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Dwie pozornie zupełnie różne historie, jedna w Londynie w czasie wojny, druga w nowoczesnym Vegas, połączone przez Rose, z jednej strony młodą, odważną dziewczynę, a z drugiej chorą staruszkę. Myślę, że fabuła mogłaby zostać opisana w więcej, niż jednej książce. Jest urocza i pełna różnych emocji. Zabrakło mi jednak jakiegoś większego powiązania między dwoma historiami. Nastawiałam się na odkrywanie przez Jane życia Rose, a jednak te dwie bohaterki nie były ze sobą wcale tak mocno związane. Jest to jednak jedyna wada tej książki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu


sobota, 21 maja 2016

171# Tajemnice Rutherford Park - Elizabeth Cooke

"W głowie się nie mieści, że człowiek może być dwadzieścia ileś tam lat żonaty i przestać zauważać najprostszą rzecz: urodę żony.


Tytuł: Tajemnice Rutherford Park
Autor: Elizabeth Cooke (pochodzenie: Wielka Brytania)
Seria: Rutherford Park, tom 1
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania:  czerwiec 2014
ISBN: 9788363656652
Liczba stron: 368
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10


 
WSTĘPNIE...

     Porównanie do Downton Abbey to coś obok czego nie mogłam przejść obojętnie. Uwielbiam czytać (i oglądać) o życiu wyższych sfer oraz ich służby na początku XX wieku. Bałam się jednak, że książka całkowicie nie sprosta porównaniu do rewelacyjnego brytyjskiego serialu, który niestety już się zakończył. A co się okazało?

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Lady Octavia Cavendish ma pragnienia i marzenia jak każdy normalny człowiek, jednak nie może ich spełniać. Nie może pójść nawet na zwykły spacer, kiedy najdzie ją na to ochota, bo kobiety z wyższych sfer mogą spacerować jedynie w określonych porach, w określonym towarzystwie i w określonym stroju. Już nie mówiąc o chodzeniu na bosaka, chociaż Octavia często łamie zasady. Odrzucona przez męża, sfrustrowana życiem spotyka na swojej drodze pewnego Amerykanina, który przypomni jej, jaka była będąc młodą dziewczyną i jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby nie wyszła za Williama Cavendisha. Obok jednego z głównych wątków toczą się również inne mniejsze: syn państwa Harry ma wielką tajemnicę, której odkrycie będzie dla wszystkich bolesne, córka Louisa przez jedno wydarzenie ze zwariowanej, pełnej życia, lecz poukładanej młodej panienki zamienia się w smutną i zrozpaczoną dziewczynę, natomiast druga córka Charlotte jeszcze dostanie swoją historię w dalszych tomach. Obok toczy się życie innych ludzi: służących w Rutherford Park. Są lokaje, pokojówki, stajenni, ogrodnicy, kucharki i wiele innych osób, dzięki którym wielki dom się jakoś trzyma.


          Bardzo się cieszę, że książka ukazuje nie tylko życie państwa na górze, ale również służących na dole. Dopiero pełny obraz pokazuje, jak faktycznie żyli ludzie w tamtych czasach. Obie grupy społeczne były skazane na różne niedogodności. Z jednej strony mamy arystokrację, której niczego nie brakuje i która zdecydowanie nie powinna narzekać. Ale czy na pewno? Służba zazdrości im bogactwa, dobrego jedzenia, pięknych ubrań, ciepłych łóżek, możliwości ciągłego odpoczynku, czego zdecydowanie im brakuje. Za to arystokracja zazdrości zwykłym ludziom przede wszystkim wolności. Możliwości poślubienia ukochanego, a nie wybranego przez rodziców kandydata, możliwości pójścia gdzie i z kim się chce. Ta książka perfekcyjnie ukazuje różnice pomiędzy wyższą sferą a klasą pracującą oraz pragnienia jednych i drugich. Ukazuje również jak wiele rzeczy się nie docenia, dopóki się ich nie straci. Jest naprawdę życiowa, mimo że akcja toczy się ponad 100 lat. Ludzie jednak od tamtej pory aż tak bardzo się nie zmienili...

        
PODSUMOWUJĄC...

          Już w połowie lektury zakupiłam sobie następną część, bo wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać! Książka całkowicie sprostała moim oczekiwaniom. Chciałam historię podobna do Downton Abbey i ją dostałam. Teraz niecierpliwie czekam na dalsze losy bohaterów.


Seria Rutherford Park

Tajemnice Rutherford Park            Ciemne dzikie kwiaty          Bramy Rutherford Park

piątek, 11 grudnia 2015

159# Jedwabnik - Robert Galbraith

"Cały świat pisze powieści, ale nikt ich nie czyta.".




Tytuł: Jedwabnik
Autor: Robert Galbraith aka. J.K. Rowling (pochodzenie: Wielka Brytania)
Seria: Cormoran Strike, tom 2
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 480
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       Po wielkim sukcesie Harry'ego Pottera, troche bałam się, że następne, "dorosłe" powieści J.K.Rowling mogą już nie być wcale takie dobre. Jednak odetchnęłam z ulga po lekturze "Wołania kukułki" i jestem spokojna o dalsze części tej serii. Autorka sprawdziła się w innym gatunku i to była tylko kwestia czasu, aż zabiorę się za czytanie "Jedwabnika".

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

     W drugim tomie "Jedwabnik" powracamy do małej kancelarii detektywistycznej Cormorana Strike'a i jego asystentki - Robin. Po rozwiązaniu zawiłej zagadki w "Wołaniu kukułki" Cormoran odbił się od dna i otrzymuje o wiele więcej zleceń, niż dotychczas. Podejmuje się pozornie banalnej sprawy - odnalezienia pisarza, który prawdopodobnie zabunkrował się w jakiejś kryjówce po burzliwej kłótni ze swoją agentką. Żona Owena (zaginionego) prosi detektywa o sprowadzenie do domu jej męża, bo czas najwyższy żeby wrócił do niej i córki. Okazuje się, ze Owen wywinął niezły numer w świecie wydawniczym - w swojej najnowszej, niewydanej jeszcze książce opisał bohaterów wzorując się na własnych znajomych, głównie ludziach z branży wydawniczej. Pozornie proste i nieskomplikowane zlecenie zmienia swój status z "poszukiwania zaginionego" na "poszukiwanie mordercy", a zagadka wcale nie jest taka łatwa do rozwiązania. 

          Już zapomniałam, jak twórczość J.K. Rowling potrafi wciągnąć! Autorka nie ma sobie równych przy tworzeniu postaci. Zawsze są oni skomplikowani, niejednoznaczni i ciekawi. Np. główny bohater ma właściwie kilka twarzy. Śmieszyły mnie nieporozumienia pomiędzy szefem, a asystentką, gdy Cormoran bardzo cenił Robin za to, że tak dobrze zajmuje się kancelarią i że chciała z nim zostać pomimo lepszych propozycji pracy, natomiast Robin złościła się na niego, że ma ją za nic, gdyż zamiast wprowadzać ją w tajniki jego pracy, on woli zatrudnić nową osobę. Jest to jedna z lepszych relacji szef-pracownik, o których czytałam (obok Chyłki i Zordona oczywiście!). Postaci drugoplanowych i równocześnie potencjalnych morderców jest mnóstwo, więc nawet nie traciłam czasu na zastanawianie się o co faktycznie może chodzić w całej tej sprawie. 
Fabuła i wątek kryminalny też są niczego sobie. Rytualne morderstwo, mnóstwo podejrzanych, wiele motywów, zawiła sprawa i bogaty światek wydawniczy to bardzo solidne podstawy do napisania dobrego kryminału. Całe szczęście, że autorka nie zepsuła tej koncepcji i wydała całkiem interesujący kryminał z rewelacyjnym zakończeniem, które mnie całkowicie zaskoczyło. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Jedwabnika" czytałam naprawdę z wielkim napięciem i wyczekiwaniem na finał sprawy i ciekawością, czy będzie tak zaskakujący jak w pierwszym tomie. Był lepszy. I dlatego niecierpliwie oczekuję na styczeń, kiedy to trzeci tom zostanie wydany w Polsce!


Seria Cormoran Strike
Wołanie kukułki          Jedwabnik       Żniwa zła
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...