Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2017

236# Dziewczyna z nagietkowym szalem - Susan Meissner





Tytuł: Dziewczyna z nagietkowym szalem
Autor: Susan Meissner (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 368
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

         "Dziewczyna z nagietkowym szalem" urzekła mnie początkowo okładką, a później opisem, gdy już go przeczytałam. Byłam bardzo ciekawa, jak tytułowy szal mógł połączyć dwie kobiety, które dzieliło około 100 lat życia i jaką pełni rolę w tej powieści. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Dwie bohaterki połączone szalikiem w nagietki, które dzieli sto lat. Rok 1911, Clara jest młodziutką dziewczyną, która od pięciu miesięcy przebywa na wyspie Ellis i pracuje jako pielęgniarka. Wyspa stała się jej schronieniem przed wspomnieniami pożaru budynku, w którym pracowała wcześniej i w którym zginął jej ukochany. Mimo, że znała go jedynie dwa tygodnie, czuła, że czasem stworzyliby szczęśliwą parę, jednak nie było im to dane. Gdy na wyspie zaczynają zjawiać się pacjenci ze statku, w którym wybuchnęła epidemia szkarlatyny, Clara poznaje Andrew Glynna, którego żona umarła na statku. Pozostał mu po niej jedynie piękny szal w nagietki... Rok 2011, Taryn samotnie wychowuje córkę, gdy zbliża się dziesiąta rocznica ataku na World Trade Center, która odcisnęła ogromne piętno na psychice Taryn, która wciąż ma w pamięci stary nagietkowy szal, który uratował jej życie... Kobiety muszą przebaczyć sobie podjęte wcześniej decyzje, bo jest to jedynym wyjściem, aby znowu zaczęły żyć. 


         Książka od początku do końca wypełniona jest niewyobrażalnym bólem. Taryn, po dziesięciu latach, które minęły od ataku na WTC, którego była naocznym świadkiem, wciąż przeżywa żałobę po zmarłym mężu i obwinia się o jego śmierć. Gdyby nie poprosiła go o spotkanie z nią w restauracji na jednym z wyższych pięter, Kent prawdopodobnie mógłby uciec, gdyż pracował na piętrze, z którego wielu ludzi się wydostało. Życie z takim brzemieniem musi być bardzo ciężkie, choć oczywiście kobieta nie mogła wówczas wiedzieć, jak jej decyzja wpłynie na życie męża i jej samej. Natomiast Clarę sto lat wcześniej spotkała podobna sytuacja - gdyby Edward nie czekał na spotkanie z nią na jednym z wyższych pięter, nie musiałby skakać z okna w celu uniknięcia ognia i mógłby nadal żyć. Rozumiem późniejszą rozpacz Clary i chęć ucieczki przed wspomnieniami oraz przed samą sobą, jednak uważam, że za bardzo zaangażowała się żałobę i w myślenie, że w pożarze straciła bardzo ważną osobę w jej życiu. Edwarda znała raptem dwa tygodnie i wymieniła z nim kilka zdań, więc sądzę, że o miłości nie mogło być mowy, jedynie o zauroczeniu, czy zakochaniu. Ale oczywiście nie mogę negować jej zachowania, bo każdy ma inną psychikę, inaczej odczuwa pewne sprawy, a Clara po prostu nie mogła przeboleć, że jej marzenia o wspólnym życiu z Edwardem nigdy się nie spełnią. Wydaje mi się, że to ją najbardziej bolało, że nawet nie dostała szansy dowiedzenia się, czy ich związek miałby przyszłość. Obie bohaterki noszą w sobie tak ciężkie brzemię, że czytanie ich historii było dla mnie bardzo ciężkie. Tytułowy szal stał się łącznikiem pomiędzy dwoma historiami i dwiema bohaterkami, dla których stał się w pewnym sensie wybawieniem. Dzięki niemu zarówno Clara, jak i Taryn przebudziły się z letargu, w jakim znajdowały się po przeżyciu własnych tragedii, przejrzały na oczy i powróciły do życia. Dały sobie szansę na ponowne poczucie radości, szczęścia, a przede wszystkim na przebaczenie sobie. Dodatkowo bardzo chętnie śledziłam wątek Clary, doktora Ethana i Andrew, gdyż ciągle zastanawiałam się, kim będzie kolejny wybranek pielęgniarki, bo to było oczywiste, że któremuś z nich da szansę po śmierci Edwarda. Wątek Taryn jednak mógłby być nieco dłuższy. 

PODSUMOWUJĄC...

         "Dziewczyna z nagietkowym szalem" jest trudną powieścią o stracie i wyrzutach sumienia, które powodują ogromne rany w psychice. Jednak zakończenie tej pełnej smutku i cierpienia książki, daje pewną nadzieję, że można podnieść się po ogromnych życiowych tragediach i przebaczyć sobie decyzje, które w pewien sposób miały na nie wpływ.

poniedziałek, 13 marca 2017

218# Złota godzina - Sara Donati

"Każdy wybór, jakiego dokonujemy, przynosi nam bezpośrednią bądź pośrednią korzyść. Nawet jeśli jakiś uczynek wygląda na ofiarę, alternatywa byłaby w jakiś sposób nie do zniesienia."



Tytuł: Złota godzina
Autor: Sara Donati (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2016
Liczba stron: 870
Forma: własna, papierowa
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

         "Złota godzina" od razu zainteresowała mnie piękną okładką, gdyż obiecała historię w dawnych czasach (okładka przedstawia kobiety w długich sukniach i kapeluszach oraz powozy). Natomiast liczba stron zapowiadała bardzo rozbudową sagę rodzinną, a to połączenie dla mnie idealny pomysł na powieść. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Jest rok 1883, Nowy Jork. Anna i Sophie Savard są kuzynkami i obie zostały lekarzami, co w tych czasach jest bardzo trudnym osiągnięciem. Pochodzą z bogatej, szanowanej rodziny, jednak Sophie jest mulatką, więc nie ma wstępu do większości domów arystokratycznych rodzin. Jest zakochana z wzajemnością w Peterze Verhoeven, który zwany jest Kapem. Niestety ich uczucie natrafia na przeszkody - kolor skóry Sophie oraz chorobę Kapa. Anna również przeżywa miłość, co jest dla niej pewną nowością. Obie panny Savard walczą o prawa kobiet do decydowania o poczęciu potomstwa. Niestety antykoncepcja jest zakazana i karana, dlatego muszą to robić w ukryciu, zwłaszcza, że na każdy ich błąd czyha Anthony Comstock...

          "Złota godzina" to kolejna książka z serii powieści o kobietach, dla których czasy w których żyły były wielką przeszkodą do realizacji celów, do których dążyły, do spełnienia marzeń, których pragnęły, do wolności, do własnego zdania i poglądów. Anna i Sophie to typowe bohaterki, które nie są takie, jak większość kobiet w XIX - one walczą o swoje, nie poddają się i przynosi to skutek. Zarówno Anna i Sophie są silnymi kobietami, ale ta siła jest uwidaczniana w różny sposób. Anna jest bardziej praktyczna, wojująca, chcąca ciągle udowadniać, że kobiety są równe mężczyznom, natomiast Sophie bardziej współczująca, emocjonalna i zamknięta w sobie. Jednak obie są wspaniałymi i dobrymi ludźmi. Uwielbiam takie silne bohaterki, bo mają wielką odwagę do przeciwstawienia się konwenansom i przede wszystkim - mężczyznom. My możemy sobie tylko wyobrażać, jakie to było trudne, bo nas to nie dotyczy, czasy bardzo się zmieniły. I to głównie dzięki takim kobietom, jak panny Savard nie mamy takich problemów, dlatego uwielbiam czytać historie o takich bohaterkach. W powieści poruszonych jest mnóstwo problemów społecznych. Głównym wątkiem jest szukanie sposobu na poinformowanie kobiet o możliwości antykoncepcji, ale w taki sposób, aby nie mieć problemów z prawem, gdyż antykoncepcja, jak i rozpowszechnianie informacji o niej, była zakazana. była Kolejnym problemem jest oczywiście kolor skóry Sophie. Pomimo tego, że minęło prawie 20 lat od zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, czarnoskórzy jeszcze przez wiele lat byli szykanowani i traktowani gorzej od białych. Ale nie tylko oni, również napływającym emigrantom z różnych krajów nie było lekko. Spodziewali się oni, że Stany Zjednoczone okażą się rajem i szansą na rozpoczęcie nowego, łatwiejszego życia, jednak okazuje się, że nie jest tak kolorowo. Panuje skrajna bieda, rodzi się zbyt wiele dzieci w ubogich rodzinach i przez to niektóre zdesperowane kobiety na własną rękę próbują pozbyć się kolejnych dzieci. I czasem doprowadza to do jeszcze większej tragedii - do osierocenia posiadanego już potomstwa. Jednak nie tylko ubóstwo jest tutaj pokazane - w tle buduje się Most Brookliński, a śmietanka towarzyska Nowego Jorku wydaje przyjęcia, nie oszczędzając przy tym pieniędzy. Nowy Jork to miasto skrajności - jedni umierają z głodu, aby inni mogli się bawić i bogacić. Ciekawym zabiegiem było wplątanie w fabułę osobistych listów bohaterów, czy też wycinków z gazet. Niektóre wydarzenia zostały opisane właśnie w taki sposób, co nadaje powieści ciekawego charakteru. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Złota godzina" jest wspaniałym dramatem historycznym, bardzo dobrze napisanym z sympatycznymi postaciami, których lubimy od samego początku i dobrze zbadanymi faktami historycznymi, które zostały płynnie wplątane w fikcyjną prozę. Jest to powieść monumentalna, liczy sobie niespełna 900 stron i porusza mnóstwo wątków - od historycznych, przez romantyczne, aż do kryminalnych. 

niedziela, 12 lutego 2017

210# Anhusz - Martine Madden (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)






Tytuł: Anhusz
Autor: Martine Madden (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 420
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

          Po tym, jak przeczytałam "Zamki na piasku" Chrisa Bohjaliana zainteresowałam się konfliktem pomiędzy Ormianami, a Turkami na początku XX wieku. Następnie przyszedł czas na "Dziedzictwo Orchana" Aline Ohanesian, które tym bardziej pokazało mi, że tę historię trzeba znać, aby nie dopuścić do sytuacji, o której powiedział kiedyś Winston Churchill: "Historia będzie na próżno szukać słowa... Armenia". Dlatego "Anhusz" jest dla mnie pozycją obowiązkową, jednak nie tylko przez wzgląd na historię, ale również za sprawą ciekawości, jak potoczy się romantyczny wątek pomiędzy przedstawicielami wrogich narodów. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Anhusz to 20-letnia ormiańska dziewczyna, której młodość przypada na czasy I wojny światowej. Mieszka na terenie Imperium Osmańskiego i żyje pod przywództwem Turków. Ormianie to naród uciśniony, walczący o swoje państwo, prześladowany przez Turków, więc na każdym kroku Anhusz napotyka na ich władzę. Jednak gdy poznaje kapitana Dżahana nie boi się go, tak jak powinna. Oboje zbliżają się do siebie mimo silnych prób zapomnienia o swoim istnieniu. Jednak los im nie sprzyja, kochankowie muszą się rozdzielić, gdyż Dżahan zostaje przeniesiony do innego miasta. Wraca po niespełna dwóch latach, aby nadzorować przesiedlenie wszystkich Ormian z wioski Anhusz do Syrii, a przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja. Kapitan jednak zna przerażającą prawdę...

          
Można przytoczyć wiele przykładów zakazanej miłości w XX wieku: Żydówka z
niemieckim oficerem, biała kobieta z czarnoskórym mężczyzną, dziedzic brytyjskiej posiadłości ze służącą, czy też mężczyzna z mężczyzną. Tym razem poznajemy historię o bardzo skomplikowanym uczuciu pomiędzy Ormianką a Turkiem. W 1915 roku, gdy dzieje się akcja powieści był to zdecydowanie związek zakazany. Ormiańska dziewczyna powinna wyjść za Ormianina, najlepiej wybranego przez rodziców, nie do pomyślenia było nawet myślenie o tureckim mężczyźnie inaczej niż jak o oprawcy, a tym bardziej wdawanie się z nim w romans. Zresztą porządna dziewczyna nie powinna w ogóle myśleć namiętnie o jakimkolwiek mężczyźnie. Jednak Anhusz wbrew swojej woli zakochuje się w Dżahanie i on również odwzajemnia to uczucie. Jak można się domyśleć, para nie ma łatwo i musi się ukrywać. Książka ukazuje dramatyczną sytuację: toczy się I wojna światowa, co samo w sobie jest ogromnym dramatem, a dodatkowo szerzy się ogromna nienawiść Turków do narodu ormiańskiego. 
Wydarzenia opisane w książce widzimy z kilku perspektyw: większość rozdziałów opowiada oczywiście o Anhusz, jednak dużą rolę w narracji miał amerykański lekarz-misjonarz Charles Stewart, który pisał pamiętnik. Z początku nieco naiwny, nie wierzący w plotki o przyszłym ludobójstwie, później załamany skalą pogromu. Jest on jednym z bohaterów, którzy zostali stworzeni na podstawie realnych postaci. To nie jest tylko opowieść o wojnie. Jest to opowieść o nadziei, niewinności, ignorancji i smutku. Opowieść o miłości i przebaczeniu. Ormianie niestety są często pomijani w świecie realnym i świecie fikcyjnym. Jednak mówi się, że rzeź na Ormianach było pierwszym ludobójstwem popełnionym w XX wieku i drugim co do wielkości po eksterminacji Żydów. Dlaczego więc nie pamięta się o tym? Dlatego, że te wydarzenia działy się poza Europą? Zaganianie tysięcy ludzi przez pustynię praktycznie bez jedzenia i wody przez wiele dni, dodatkowo gdy panowała zaraza cholery, zostawianie ciał poległych w rowach, gwałty na najładniejszych dziewczynach, zmuszanie rodzących kobiet do dalszej wędrówki to wszystko jest przerażającą prawdą. Martine Madden ukazała tę opowieść z wyraźną troską i dodatkowo udało jej się wstrzyknąć w tę zimną historię z okrutnymi i twardymi faktami kilka pięknych, ciepłych i prawdziwych chwil fikcji i autorka wtedy pozwala nam oderwać się od straszliwej prawdy, choć na moment.

PODSUMOWUJĄC...
          
          "Anhusz" nie zszokowała mnie już tak bardzo, jak lektura "Zamków na piasku" z racji tego, że te wydarzenia już w jakimś stopniu znałam. Jednak nie sprawiło to, że czytałam je z mniejszym przerażeniem, czy smutkiem. Tej książki nie powinno się polecać nikomu, każdy sam z własnej woli powinien po nią sięgnąć, aby historia Ormian pozostała w głowach i sercach jak największej ilości ludzi.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kobiece

czwartek, 8 grudnia 2016

O wydawnictwach słów kilka - "K" jak "Kobiece"



Wydawnictwo Kobiece to bardzo młodziutka oficyna stworzona przez kilka przyjaciółek, które pewne dnia podczas spotkania w kawiarni postanowiły stworzyć coś wyłącznie dla kobiet. Wydawnictwo skupia się na książkach o kobietach, dla kobiet i takich, które założycielki same chciałyby przeczytać. 

Wydawnictwo funkcjonuje nieco ponad rok, a już może się poszczycić ponad 50 książkami z przeróżnych gatunków: od biografii, po romanse, aż do mocnych erotyków. Zdjęcia okładek odsyłają was do konkretnej książki na stronie wydawnictwa.

Jak do tej pory miałam przyjemność przeczytania jedynie 3 książek z tego wydawnictwa. Mało, o wiele za mało!

1. Na początek przedstawię książki, które przeczytałam i wszystkie oceniłam bardzo dobrze, bo był wspaniałe. Dwie z nich to książki z gatunku, który kocham - opowieści rozgrywające się w dawnych czasach, tajemnice rodzinne, wielka często tragiczna miłość i historia w tle. 

"Dziedzictwo Orchana" Aline Ohanesian to w skrócie historia o pogromie Ormian w Turcji w I poł. XX wieku (recenzja). "Jedwabna opowieść" Kelli Estes to opowieść o poszukiwaniu prawdy o zaginięciu pewnej chińskiej dziewczyny wiele lat temu... (recenzja). Natomiast "Afgańska perła" Nadii Hashimi to historia jednej z afgańskich kobiet, która mogła wydarzyć się naprawdę (recenzja).



2. Kolejną książką utrzymaną w podobnych klimatach, jak dwie powyższe jest "Złota godzina" Sary Donati, którą po prostu muszę mieć! W najbliższym czasie planuję ją kupić, bo jak patrzę na okładkę i czytam opis, to nie wierzę, że jeszcze jej nie mam! Podobnie jest też z powieścią "Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan. 


3. Inne książki w zakładce szeroko rozumianej "Literatury" to np. romans "Cytrynowy sad" Luanne Rice, thriller "Kiedy będziemy deszczem" Dominiki van Eijkelenborg, czy też dramat psychologiczny "Dziecko wspomnień" Steen'y Holmes


4. Biografie i wspomnienia, oczywiście o kobietach, to kolejny gatunek, który wydawnictwo ma w ofercie. Można tutaj zaprezentować np. "Wytańczyć marzenia", czyli historię czarnoskórej dziewczyny, która stała się słynną primabaleriną lub też "Mary McGrory" o słynnej dziennikarce politycznej. 

5. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i na pewno wiele z was lubi w tym czasie czytać książki w tych klimatach lub choćby z zimowymi wstawkami. I tym razem warto dać szansę wydawnictwu i sięgnąć po całkowicie bożonarodzeniową powieść pt. "Świąteczna kafejka" Amandy Prowse lub po zimową "Sekretną zimę Jaśminy" Adrianny Trzepioty.


6. Powieści erotyczne w ofercie Kobiecego pojawiają się non stop i chyba jest to kategoria, która na długo u nich zagości. Główną autorką w tym gatunku jest Laurelin Paige i jej serie "Uwikłani" oraz "Połączeni"


7. Jeżeli lubicie poradniki, to Wydawnictwo ma wam ich do zaoferowania mnóstwo: o zmaganiu się z chemioterapią, dla młodych mam, dla kobiet w ciąży, o stylu, o smukłej sylwetce, o ćwiczeniach, yodze... dosłownie o wszystkim!

Kiedy bym nie weszła na stronę wydawnictwa zapowiedzi jest mnóstwo. Teraz przedstawię wam kilka najciekawszych, według mnie, na najbliższy czas:

1. Anyush - Martine Madden

Mieszkanka niewielkiej ormiańskiej wioski, Anyush na przekór społecznym normom, wdaje się w sekretny i niebezpieczny romans z oficerem tureckim – Jahanem Orfaleą. Kochankowie znajdują się w fatalnym położeniu. Ormianie to nieprzyjaciele Turcji, a przedstawiciel tego narodu bez pamięci kocha kogoś, kto powinien być wrogiem


2. U stóp bogini - Chitra Banerjee Divakaruni

Genialna powieść o klanie kobiet, w której cała gama uczuć rozciąga się na przestrzeni lat i kontynentów. 

3. Kraina miłości i zatracenia - Tiphanie Yanique

Wyjątkowa opowieść o losach trzech pokoleń klanu zamieszkującego egzotyczne Wyspy Dziewicze. Pełna kontrastów saga ukazuje nietuzinkową kompozycję, łączącą w sobie prozę życia oraz pozazmysłowe doświadczenia. 


A wy znacie to wydawnictwo? Kojarzycie okładki?

piątek, 9 września 2016

184# Dziedzictwo Orchana - Aline Ohanesian



Tytuł: Dziedzictwo Orchana
Autor: Aline Ohanesian (pochodzenie: Armenia)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 368
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Po raz pierwszy o pogromie Ormian w Turcji podczas I wojny światowej przeczytałam w powieści Chrisa Bohjaliana pt. "Zamki na piasku". Byłam zszokowana olbrzymią skalą tego ludobójstwa, mimo że słowo "pogrom", czy właśnie "ludobójstwo" powinno mi to uzmysłowić. Od tamtej pory bardzo zainteresował mnie ten temat, a powieść "Dziedzictwo Orchana" idealnie się w niego wpasowuje.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Rok 1990. Orchan to młody mężczyzna tureckiego pochodzenia, który po śmierci dziadka Kemala dziedziczy rodzinną firmę zajmującą się wytwarzaniem dywanów. Jednak zmarły zapisał w testamencie swój dom nieznanej Orchanowi kobiecie imieniem Seda, która mieszka w Los Angeles, z niewiadomych dla bohatera powodów. Postanawia on odnaleźć kobietę i dowiedzieć się prawdy. Trafia do domu opieki w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznaje historię Kemala i Lucine...
Rok 1915. Lucine jest 15-letnią Ormianką, a Kemal 18-letnim Turkiem. Czy istnieje dla nich jakakolwiek szansa na wspólną przyszłość? I wojna światowa dotarła również do Anatolii, a naród turecki próbuje pozbyć się całego narodu ormiańskiego i zniszczyć go całkowicie. Lucine wraz z matką i rodzeństwem zostają deportowani ze swojego domu i pod okiem żołnierzy tureckich przeprowadzani w inne miejsce. Jednak nie ma to nic wspólnego ze zwykłym "przesiedleniem", bo jest to morderczy marsz zgnębionego narodu...

          
To, że Żydzi byli masowo prześladowani i mordowani podczas II wojny światowej wiedzą zdecydowanie wszyscy. Ale czy wszyscy wiedzą choć trochę o czystce Ormianów dokonanej przez Turków w 1915 roku? Myślę, że nie. Ormianie do tej pory zmagają się z tym brzemieniem, a Turcja nie przyznaje się do popełnionych zbrodni. Ormianie cierpią w ciszy. O pogromie Żydów jest niezliczona ilość książek, lecz o Ormianach? Na pewno o wiele łatwiej policzyć publikacje na ten temat w literaturze.
Historia widziana oczami Lucine jest tragiczna. Sceny, które nam pokazuje są wstrząsające i niestety bardzo zapadające w pamięć. Ciągle mam przed oczami widok matki, która rodzi martwego synka w wyniku tego, że żołnierz w trakcie porodu zlał ją biczem w brzuch żeby się pospieszyła. Albo kobiet, które leżą półżywe na poboczu drogi, bo nie dają rady już iść, a drapieżne ptaki żywią się ich wnętrznościami. Jednak najgorsze jest to, że to nie jest fikcja literacka, lecz okrutna historia narodu ormiańskiego. Jest to również bardzo pouczająca książka, nie tylko ze względu na fakty historyczne, ale na przesłanie - że przeszłość jest ważna również dla współczesnego pokolenia, że historię należy pielęgnować i pamiętać, a poznanie przeszłości i zrozumienie jej wpływa na dalsze życie, jak np. w przypadku Orchana. Jednak w tym bardzo smutnym temacie znalazło się również miejsce na miłość, choć niestety jak większość powieści - tragiczną. 


PODSUMOWUJĄC...
          
          Debiut Aline Ohaniesian to pozycja nietuzinkowa. Porusza bardzo ważny temat w historii świata, jednak tak bardzo zapomniany przez wielu. A tak wielu zgnębionym duszom zdecydowanie należy się pamięć, nie tylko tym zmarłym, ale również tym, którzy przeżyli pogrom i później resztę życia musieli zmagać się z tym brzemieniem. Aline Ohanesian to współczesny głos Ormian - głos, którego warto posłuchać.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kobiece

poniedziałek, 20 czerwca 2016

176# Jedwabna opowieść - Kelli Estes




Tytuł: Jedwabna opowieść
Autor: Kelli Estes (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: czerwiec 2016
Liczba stron: 432
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Powieści toczące się dwutorowo, czyli w czasach współczesnych i kilkadziesiąt lat temu czytam bardzo często. Jednak nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek główna bohaterka w czytanych przeze mnie lekturach była Chinką. Czytałam wiele razy o Brytyjkach, Amerykankach, Włoszkach, Hiszpankach, a nawet o Tajce i Birmance, lecz o Chince do tej pory nie. Dlatego też byłam niezmiernie zaciekawiona tym orientalnym wątkiem.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Inara to młoda kobieta, która dopiero skończyła studia i właśnie ma zacząć karierę zawodową. Jednak dowiaduje się o śmierci ukochanej niegdyś ciotki, która zostawiła jej w spadku posiadłość, w której Inara spędziła większość dzieciństwa. Dom znajduje się na malowniczej wyspie Orcas, w achipelagu San Juan. Bohaterka postanawia wybrać się tam z siostrą w celu sfinalizowania sprzedaży posiadłości, mimo bolesnych wspomnień z przeszłości. Jednak urok domu ponownie ją do siebie przekonuje i Inara głęboko zastanawia się, czy może jednak nie zamieszkać na wyspie i nie otworzyć hotelu butikowego. Jej decyzję przyspiesza znaleziony pod schodami kawałek orientalnego jedwabnego rękawa przedstawiający pewną tajemniczą scenę. Skąd chiński kawałek  materiału mógł wziąć się w domu należącym od pokoleń do białej rodziny Inary?
1886 rok, Seattle. Siedemnastoletnia Chinka Mei Lien mieszka w Stanach Zjednoczonych od urodzenia. Jednak wraz z innymi Chińczykami oraz jej ojcem i babką zostaje zmuszona do wejścia na pokład parowca płynącego do Chin. Jednak nie zna tamtego kraju, to Stany Zjednoczone uważa za dom. Na domiar złego na statku dowiaduje się, że rejs wcale nie zakończy się w Chinach, natomiast kapitan wszystkich pasażerów pozbędzie się wcześniej. Ojciec Mei Lien poznając tę straszną prawdę podejmuje decyzję, która zmieni życie Chinki na zawsze. Bohaterka pojawia się na wyspie Orcas, w archipelagu San Juan...


          Przyznam ze wstydem, że nie wiedziałam o tym, że rasizm w Stanach Zjednoczonych w XIX wieku obejmował nie tylko Murzynów, ale również Chińczyków. Nie miałam pojęcia, jak byli traktowani. Z racji tego, że uwielbiam odkrywać różne fakty historyczne o których dotąd nie miałam pojęcia bardzo cieszę się, że autorka mi to umożliwiła. Dzięki niej odkryłam kolejny, choć bardzo smutny kawałek historii, którą zdecydowanie trzeba znać. Oprócz tego, że autorka przybliżyła mi spory kawałek prawdziwych wydarzeń, sprawiła również, że całą opowieść czytałam z ogromnym zainteresowaniem i przejęciem. Wraz z Inarą byłam ciekawa, co się stało, ze posiadłość McElroya została po kilku latach przejęta przez przodka Inary - Campbella? I dlaczego został w nim ukryty skrawek chińskiej szaty? Podoba mi się również fakt, że Mei Lien do końca swojego życia pozostała nieco tajemnicza i współczesna bohaterka nie dowiedziała się o niej wszystkiego. Jestem pod wielkim wrażeniem przygotowania się przez autorkę do przedstawionego w powieści tematu. Musiała dowiedzieć się tak wiele, przede wszystkim o kulturze chińskiej, a nawet o materiałach, z których budowało się domy w XIX wieku, więc wielki szacunek dla niej. To przygotowanie jest naprawdę widoczne, wydaje się, jakby autorka była ekspertem w tych dziedzinach, lecz z wywiadu umieszczonego pod koniec książki dowiadujemy się, że zajęło jej mnóstwo czasu odnalezienie i przyswojenie tej wiedzy. Jestem pełna podziwu i zadowolona, bo dzięki temu historia zyskała na autentyczności, a bohaterka Mei Lien jest przy tym bliższa sercu czytelnika. Kelli Estes, jak również wspomniała w wywiadzie, pokusiła się również o wplecenie kilku prawdziwych, istniejących ponad 100 lat temu osób, co sprawiło jej wiele radości. Mi również, bo uwielbiam takie smaczki w powieściach. Taka historia naprawdę mogła się wydarzyć...



PODSUMOWUJĄC...
          
          "Jedwabna opowieść" to rewelacyjnie skonstruowana fabuła, wyraziste i bardzo pozytywne bohaterki, a wszystko to zamyka otoczka historii Stanów Zjednoczonych XIX wieku. Oby więcej było takich książek, które nie tylko są wspaniałymi lekturami ze względu na wątki i bohaterów, ale również są skarbnicą wiedzy.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kobiece

poniedziałek, 19 października 2015

145# Afgańska Perła - Nadia Hashimi

"Czasem trzeba wyjść z tłumu, przekroczyć granicę. Zdobyć się na odwagę i wyciągnąć ręce po szansę, jeśli się czegoś bardzo pragnie."





Tytuł: Afgańska Perła
Autor: Nadia Hashimi (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 480
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

          Nowe wydawnictwo "Kobiecie" od razu wchodzi na rynek z ciekawą premierą - "Afgańską perłą" autorstwa amerykańskiej autorki Nadii Hahimi, która posiada afgańskie korzenie. Premiera zainteresowała mnie bardzo, gdyż ciekawią mnie książki o kobietach pochodzących i żyjących w krajach islamskich. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Dwie bohaterki, dwa różne okresy w historii, dwie opowieści. Zacznijmy od Szekiby, którą los bardzo mocno doświadczył: w jednym czasie umarła prawie cała jej rodzina tzn. matka i rodzeństwo. Została sama z ojcem, który nie radził sobie i potrzebował pomocy przy gospodarstwie. I takim sposobem młoda kobieta, która i tak nie miała wielkich perspektyw na małżeństwo (gdyż w dzieciństwie została poparzona gorącym olejem, przez co połowę jej twarzy pokrywały szpetne blizny) została chłopcem, stała się synem dla swojego ojca. Gdy jego również zabrakło musiała przeprowadzić się do znienawidzonej rodziny ze strony ojca, gdzie nią pomiatano. Później wszędzie gdzie trafiała, była traktowana tak samo jak facet, który ma wiele siły, by ciężko pracować. I Szekiba pracowała. Wiele lat później jej wnuczka Rahima zostaje potraktowana podobnie: ze względu na brak synów w jej domu matka postanawia, że Rahima od tej pory będzie Rahimem - dziewczyną przebraną za chłopca. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa mogąc bawić się z innymi chłopcami i żyć wolnością, której kobieta nigdy nie zazna. Jednak "sielanka" się kończy, gdy mężczyzna w wieku jej ojca postanawia ją poślubić. Wtedy zaczyna się piekło. 

          Losy kobiet mieszkających w państwach arabskich zawsze mnie bulwersują i wzruszają. Nigdy nie zrozumiem takiej kultury, gdzie płeć kobieca jest tak okrutnie traktowana. W tamtych krajach od wielu stuleci właściwie mało się zmienia: 150 lat temu Szekiba była traktowana, jak osoba o wiele gorsza od mężczyzn, tak i ponad 100 lat później jest traktowana jej wnuczka. Kobiety muszą być posłuszne mężczyznom: najpierw swoim ojcom i braciom, a później mężom i wykonywać wszystkie ich rozkazy. To jest główny, najważniejszy ich obowiązek. A przy tym powinny zostać jeszcze niewidzialne. Nie ma możliwości, aby opisać jak głębokie uczucia ta książka może wywołać. Jest to jedna z tych opowieści, napisanych tak pięknie, która zmusza czytelnika do wędrówki poprzez życie tych wszystkich odważnych kobiet w Afganistanie. Jednak dwie główne bohaterki chciały zmienić swoje życie, a nie godzić się na to, co je spotkało. Mimo, ze jest to fikcja literacka, to odczuwa się tą realność historii... Wszyscy dobrze wiemy, że tak naprawdę dzieje się w Afganistanie. Wiele podobnych historii w tej chwili toczy się w tamtych, i wielu innych krajach, a ludzkość nie potrafi sobie z tym poradzić.

PODSUMOWUJĄC...
          
          Zazwyczaj w takich powieściach, gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością mam swój ulubiony wątek. Jednak tutaj absolutnie nie potrafię wybrać ciekawszego, zwłaszcza, że moim zdanie, praktycznie nie da się odczuć, który wątek jest z przeszłości... Naprawdę w Afganistanie czasy wcale tak bardzo się nie zmieniły, jak np. w Europie. I to chyba nie jest dobre...


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kobiece
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...