Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 czerwca 2018

Nowy Sprzymierzeniec - Magdalena Marków

"Był to prosty srebrny medalion ozdobiony wizerunkiem wilka. Wiele razy widział ów przedmiot na szyi Wayi. Podobno był równie stary jak samo królestwo, a władcy przekazywali go sobie z pokolenia na pokolenie, tak samo jak pozostałe insygnia władzy."




Tytuł: Nowy Sprzymierzeniec
Autor: Magdalena Marków (pochodzenie: Polska)
Seria: Smocza Krew, tom 2
Wydawnictwo: Ridero
Liczba stron: 778
Forma: papierowa
Moja ocena - 9/10


WSTĘPNIE...

       Pierwszy tom pt. "Wybraniec"(recenzja) trylogii "Smocza krew" autorstwa Magdaleny Marków jest już wydany w wersji papierowej, natomiast premiera drugiego tomu już na dniach! Natomiast autorka nie zwalnia tępa, a wręcz je przyspiesza. Mam tę przyjemność, że mogę jako jedna z pierwszych przeczytać kontynuację "Wybrańca", czyli "Nowego Sprzymierzeńca". A wiem, że część III - "Dziedzictwo ognia" i IV - "Płomienie zemsty" są już w trakcie przygotowywania... Także dzieje się, oj dzieje. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Walka z potężną czarownicą Dhalią nadal trwa i się zaostrza, a Drasan i jego drużyna składająca się z najemniczki Neili, zabójcy Velwela i smoka Gaenora powiększa się o tytułowego Nowego Sprzymierzeńca - bezwzględnego przywódcę Gildii Zabójców, nienawidzącego Neili - Alt'ara, który jest wilkołakiem. Pomimo odwiecznej walki smoków z wilkołakami, którzy są naturalnymi wrogami, bohaterowie łączą siły przeciwko najgorszemu złu - Dhalii i demonicznemu królowi Riden – Bal’zarowi. Gdzieś indziej swoją misję do wypełnienia ma Yarred, najlepszy przyjaciel Drasana, który wraz ze swoją narzeczoną Marą starają się znaleźć bezpieczne dla dziewczyny miejsce. Natomiast jednorożec, Mistrz Askhan ratuje młodego półelfa Nolana z niedoli, którą przeżywał w mieście elfów i razem podróżują. Ale jak się do dla nich skończy?

          W tym tomie zauważyłam pewne "nowości”, których w "Wybrańcu" albo nie było, albo były, lecz bardzo mało. Po pierwsze - mamy w końcu rozbudowany wątek miłosny! A właściwie dwa, ale tym razem dotyczy on głównego bohatera, który w pewnym stopniu przeszedł metamorfozę. Na początku był aroganckim młodym chłopakiem, który dziewczyny traktował jak przedmioty. Natomiast teraz się zakochał i przez to stał się dojrzalszy i zmężniał. Drugą rzeczą, której w części pierwszej było mało, jest liczba uśmierconych osób... Jest ich naprawdę dużo, a życie często tracą jedne z ważniejszych postaci (w tym niestety jedna z moich ulubionych). Dzięki temu zabiegowi naprawdę nie można narzekać na powoli płynącą fabułę i brak zwrotów akcji. Wręcz odwrotnie - autorka co rusz raczy nas jakimś przełomem w fabule, co wywołuje zaskoczenie i ciekawość - co będzie dalej, jak potoczy się historia i czy Drasan wypełni swoje przeznaczenie.

          Kolejnym pozytywem jest pojawienie się masy (naprawdę masy!) nowych barwnych postaci: od kolejnych potężnych czarownic, do bezwzględnych elfów, które w wyobraźni pani Marków są naprawdę okrutnymi istotami (a zwłaszcza jedna z nich - Saruviel). Jednak i tak najciekawszą bohaterką jest według mnie Mara i jej historia. Gdy myślała, że jej życie jest już przegrane i z góry ustalone, pojawił się Kapitan Cordydian i uratował ją z niedoli. Jednak to był dopiero początek jej pomyślności. Następnie dowiaduje się, że jest córką zmarłego króla Antui i jego jedyną następczynią. Okazuje się, że ta biedna i poniewierana dziewczyna nagle staje się królową, matką i narzeczoną wspaniałego mężczyzny. 

          Historia nabiera rozpędu i przyspiesza coraz bardziej odsłaniając ostateczny cel Drasana - wypełnienie przepowiedni. Widać, że w tej powieści nic nie jest przypadkowe - autorka miała koncepcję na historię, która obejmie kilka tomów, jak również i dodatki! Przecież już wyszło kilka opowiadań, które autorka ma w planach oczywiście również wydać, jako antologię. Zatem widzicie, jak bardzo to wszystko jest dopracowane i przemyślane. Nie wspominając już o własnoręcznie narysowanej przez Magdalenę Marków mapce Półwyspu Lineland, która prezentuje się bardzo okazale. Więcej dowiadujemy się też o prawdziwej matce i ojcu Drasana oraz o jego wczesnym dzieciństwie. Bardzo podobała mi się również historia Półwypsu Lineland oraz opowieść o narodzinach czarownic snuta przez Aldera.  
Zakończenie powieści nie nastraja zbyt pozytywnie... po wielkiej walce, do której przez całą drugą część nieuchronnie zbliżał się Drasan wraz z jego sprzymierzeńcami przyszedł czas na kolejne starcia, które mogą okazać się jeszcze trudniejsze, niż do tej pory. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Nowy Sprzymierzeniec" to nie tylko rewelacyjna kontynuacja "Wybrańca". To świetnie skonstruowana fabuła, wykreowani bohaterowie oraz doskonałe opisy walk z wykorzystaniem przeróżnych technik magicznych. Nie mogę się już doczekać trzeciej części, jak i całego zbioru opowiadań!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję autorce Magdalenie Marków.

piątek, 11 maja 2018

264# Kobieta, którą pokochał marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej - Katarzyna Droga

"Poznałem jak silne potrafią być niewiasty. Nasz wiek dwudziesty ostatecznie będzie należał do kobiet, zobaczysz."





Tytuł: Kobieta, którą pokochał marszałek.  Opowieść o Oli Piłsudskiej
Autor: Katarzyna Droga (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak Liternova
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 368
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

           Opowieść o silnej kobiecie sprzeciwiającej się regułom rządzącym w jej czasach i to na dodatek historia prawdziwa - to zdecydowanie książka nieczęsto spotykana, a dzięki temu bardzo przeze mnie wypatrywana. Katarzyna Droga przedstawia mieszankę romansu, historii, dramatu, ale mieszanka ta otoczona jest prawdą, co sprawia, że lektura zyskuje na autentyczności. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Aleksandra Szczerbińska w roku 1908 ma 26 lat i jest już tak zwaną starą panną. Jednak fakt ten nie spędza jej snu z powiek, gdyż Ola nie jest typową przedstawicielką płci żeńskiej w swoich czasach i nie ma zamiaru poddać się pod przewodnictwo mężczyźnie, co jako jedyne może uczynić ją szczęśliwą, według społeczeństwa. Urodziła się w Polsce w czasie, gdy jej kraj był pod rządami Rosji i Niemiec, a to podporządkowanie obcym zraniło jej psychikę tak bardzo, że postanowiła zawalczyć o wolną ojczyznę. Początkowo podejmowała małe kroki m.in. pójście na studia, nauczanie najbiedniejszych języka i historii Polski, wstąpienie w szeregi PPS (Polska Partia Socjalistyczna). Jednak dopiero gdy spotkała o piętnaście lat starszego, żonatego Józefa Piłsudskiego, zwanego Ziukiem, jej marzenia nabrały realnego kształtu. Był to człowiek, o którym szeptała już nie tylko cała Warszawa, ale i okolice. Zdążył już osławić się jako wyjątkowo sprytnie wychodzący z opresji, uciekający władzy bojówkarz, szerzący hasło, na które Polacy tak długo czekali - wolna Polska. Początkowo był dla niej jedynie przywódcą, który wydawał polecenia i którego podziwiała za siłę, charakter i dokonania, natomiast miłość przyszła później. 

           Pisanie biografii wymaga specjalnej umiejętności. Biograf ma zestaw faktów, których nie może zmienić i musi je przedstawić w taki sposób, by zadowoliły i zainteresowały czytelnika. Autorka na szczęście nie poszła w stronę klasycznej biografii, za którą nie przepadam, lecz zaprezentowała nam sfabularyzowaną historię opartą w całości na faktach. Powieść świetnie pokazuje realia, w których żyła młoda Szczerbińska i jej życie w Polsce na początku XX wieku. Katarzyna Droga tak żywo obrazuje portret tych czasów i sprawia, że czytelnik marzy o wehikule czasu, który zabrałby go z powrotem do lat tych ogromnych zmian społecznych i kulturowych, które mają tak wielki wpływ na nasze pokolenie. Daleki od bycia "łatwiejszym czasem" początek XX wieku był zalążkiem zupełnie nowej epoki nie tylko pod względem naukowym, architektonicznych, artystycznym czy nawet społecznym, ale dla Polaków przede wszystkim był to moment na realne marzenia i walkę o wolny kraj. I Ola Szczerbińska była w samym sercu tych wydarzeń. Jest to kobieta, bez której być może wszystkie działania zmierzające do odzyskania niepodległości przez Polskę nie doszłyby do skutku. Nie da się jednak tego stwierdzić z całą pewnością, gdyż to tylko przypuszczenia. Jednak jedno co jest pewne - to to, że miała ogromny wpływ na posunięcia marszałka Józefa Piłsudskiego w temacie odzyskania wolności. Była uparta w swoich przekonaniach i dążeniach, brała udział w romantycznym skandalu, który zniszczył jej reputację, jednak ona się tym nie przejmowała, gdyż miłość jej była odwzajemniana i scalana przez wspólne pragnienia, aż w końcu po 15 lat oczekiwania mogła w końcu zostać żoną ukochanego. Autorka wykonała cudowną pracę, czyniąc Olę istotą ludzką z silnymi emocjami, szczególnie przywiązaną do męża i córek. Paradoksalnie, bycie kobietą w znaczny sposób ułatwiło jej możliwość wtopienia się w szeregi konspiracji z kilku powodów: wówczas nikt nie podejrzewał kobiet o działalność wywrotową, a obszerne suknie i kapelusze były idealnymi kryjówkami dla broni i amunicji. Potrzeba ogromnej odwagi, aby podjąć się działalności konspiracyjnej, a ona ją w sobie miała. Nawet po urodzeniu córek i związanych z tych nowych obowiązkach, pozostała kobietą czynu. Nie dla niej było typowe zajmowanie się domem i rodziną, pomimo wielkiej miłości do nich. Równocześnie prowadziła działalność charytatywną, pomagała sierotom, bezdomnym, rannym na wojnie żołnierzom. Była nie tylko odważna i zaangażowana w walkę, ale miała po prostu dobre serce, cechowała ją chęć pomocy potrzebującym. 

PODSUMOWUJĄC...

          Propozycja Katarzyny Drogi to wspaniale napisana biografia o fascynującym temacie. Moja wiedza na temat Aleksandrze Piłsudskiej była ograniczona praktycznie do zera, gdyż jakoś nigdy nie trafiłam na informacje dotyczącego jej postaci. Natomiast o tak wpływowych i silnych kobietach powinno się wiedzieć, aby nigdy nie zostały zapomniane. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 12 marca 2018

261# Grzech zaniechania - Małgorzata Rogala




Tytuł: Grzech zaniechania
Autor: Małgorzata Rogala (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom 5
Data wydania:  luty 2018
Liczba stron: 344
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Agata Górska i Sławek Tomczyk to duet, który już na stałe zagościł w moim sercu i na którego powrót zawsze czekam z utęsknieniem, gdyż bardzo polubiłam tę parę, zarówno pod względem zawodowym, jak i w życiu prywatnym. "Grzech zaniechania" to już piąta część opowiadająca o życiu tych dwóch policjantów. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Pod koniec poprzedniego tomu Agata dowiedziała się, że zamordowano jej byłego chłopaka - Michała, który od kilku miesięcy ją prześladował i nękał, chcąc aby do niego wróciła. Niestety wszystkie fakty wskazują, że najbardziej prawdopodobnym i na razie jednym podejrzanym jest właśnie Agata. Nad głową głównej bohaterki zawisły czarne chmury, gdyż sprawę prowadzi pani prokurator, która bardzo chciałaby się wykazać, przez co zbyt szybko zamyka śledztwo. Agata jednak jak zwykle stara się skupić na pracy, aby nie myśleć o kłopotach. W międzyczasie nasz duet rozwiązuje sprawę zabójstwa psychiatry Antoniny Brzozowskiej, która była współwłaścicielką ośrodka terapeutycznego dla dzieci. Początkowo nie ma ani jednego podejrzanego, a wśród personelu nie znajduje się żadna osoba, która mogłaby chcieć zaszkodzić zmarłej. Jednak w toku śledztwa na jaw wychodzi, że Antonina "miała swoje za uszami" i są ludzie, którzy mogli mieć jej za złe niektóre rzeczy, a zwłaszcza pacjenci niezadowoleni z niekonwencjonalnego podejścia do terapii...

          Zbrodnia przedstawiona w piątym już tomie autorstwa Małgorzaty Rogali była jak zwykle wciągająca i zajmująca czas. Może nie była to wielka tajemnica, niemożliwa do odgadnięcia przez zwykłego czytelnika, jednak czytało się z zainteresowaniem. Nawet nie wiem, kiedy pochłonęłam tę historię, a "pochłonęłam" to idealne słowo w tym wypadku. Książki pani Rogali mają to do siebie, że się je połyka w całości. Na pewno duży wpływ mają na to dosyć krótkie rozdziały, szybko płynąca fabuła, nie stanie bezcelowo w miejscu z akcją i wymyślanie niepotrzebnych zapychaczy fabularnych i przede wszystkim przyjemni bohaterowie i ich prywatne relacje. W książkach pani Małgorzaty oprócz obowiązkowego śledztwa dotyczącego morderstwa, zawsze pojawiają się również wątki obyczajowe. Nie są to rasowe, "mocne" thrillery, ale bardziej kobiece kryminały. Po raz kolejny muszę porównać sposób prowadzenia fabuły do bardzo podobnego w twórczości Camilli Läckberg. U tych dwóch autorek nie zawsze zbrodnia ma największe znaczenie w książce, ale przede wszystkim motyw jej popełnienia, uczucia jakie kierowały osobą, która ją popełniła, czy też stan emocjonalny i wydarzenia, które do tego doprowadziły. Nie są to z reguły seryjni zabójcy, którzy ofiary wybierają albo przypadkowo albo ze względu na podobieństwo do kogoś. W "Grzechu zaniechania" morderstwo popełniła osoba, którą doprowadziła do tego skrajna sytuacja, w jakiej się znalazła. Nie zrobiła tego z premedytacją i przyjemnością, tylko wierząc, że to jedyna możliwa droga do zmiany jej sytuacji życiowej.

          W całej serii podoba mi się również fakt, że każda sytuacja, dialog, czy nawet osoba mogą mieć znaczenie w przyszłości. Nigdy bym nie przypuszczała, że spotkanie w barze byłej dziewczyny Michała opisane w którejś z poprzednich książek tak bardzo wpłynie na teraźniejszą fabułę. Cieszy mnie to, że autorka zawsze myśli krok na przód lub wykorzystuje sytuacje z poprzednich części. Ale przecież tak właśnie jest w prawdziwym życiu, czyż nie? Najmniej spodziewane spotkania, wydarzenia będą oddziaływać na inne, te jeszcze nieznane. Dzięki temu książka jest bardziej realistyczna i czytając ją czujemy się, jakbyśmy naprawdę wraz z Agatą i Sławkiem rozwiązywali sprawy kryminalne, czy tez uczestniczyli w ich życiu prywatnym i widzieli niektóre rzeczy ich oczami. 


PODSUMOWUJĄC...
          
         Zaletami "Grzechu zaniechania" są przede wszystkim: szybko płynąca akcja, ciekawe charaktery oraz połączenie wątku kryminalnego i śledztwa z typowo życiowymi wątkami. Twórczość pani Rogali niczym nie odbiega od znanych kryminałów skandynawskich, czy też amerykańskich. Brawo!

Seria Agata Górska i Sławek Tomczyk

Zapłata        Dobra matka        Ważka         Zastrzyk śmierci        Grzech zaniechania

niedziela, 29 października 2017

250# Zastrzyk śmierci - Małgorzata Rogala (RECENZJA PREMIEROWA!)





Tytuł: Zastrzyk śmierci
Autor: Małgorzata Rogala (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom 4
Data wydania:  październik 2017
Liczba stron: 352
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Agata Górska i Sławek Tomczyk to para policjantów, o których możemy poczytać już po raz czwarty. Wcześniejsze powieści z ich udziałem zapewniły mi wielką rozrywkę i miło spędzony czas z dobrym, rodzimym kryminałem, więc z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          W biurze internetowego krytyka kulinarnego zostają znalezione zwłoki właściciela - Antoniego Frydrycha przez jego żonę Ewę. Pomimo zapewnień kobiety o tym, że mąż nie miał żadnych wrogów, para policjantów - Agata Górska i Sławek Tomczyk sprawdzają kilka tropów, które mogą ich zaprowadzić do mordercy. Rzekoma kochanka, pracownica, a może niezadowolony właściciel restauracji obsmarowanej przez Frydrycha? Kto mógłby mieć najlepszy motyw na pozbycie się Antoniego? W całą sprawę zostaje również wplątana nastoletnia siostra Sławka - Kinga, więc ta ma dla niego najwyższy priorytet. Tymczasem giną kolejne osoby, a policjanci znajdują powiązanie pomiędzy nimi. Sprawa okazuje się nie być jednoznaczna, a trop prowadzi kilkanaście lat wstecz, do pewnej imprezowej nocy, gdy gastronomiczna klasa maturalna wybrała się na wycieczkę w góry...

          Pani Małgorzata Rogala przyzwyczaiła mnie już w swoich poprzednich książkach do całej gamy bohaterów mających większy lub mniejszy wpływ na fabułę, a których życie poznajemy w wielu szczegółach. Przypomina mi to bardzo sposób, w jaki Camilla Läckberg pisze swoje książki. To jest dla mnie ogromnym plusem, że akcja nie skupia się przede wszystkim na głównych bohaterach prowadzących śledztwo, ale również na tych epizodycznych, których już raczej nie spotkamy w następnych tomach. Dzięki temu poznajemy wiele osób, ich życie oraz funkcjonowanie w społeczeństwie itp. - to jest po prostu ciekawe. Oprócz wątku kryminalnego w książkach pani Rogali zawsze można doszukać się wielu cech powieści obyczajowej. Tutaj nie ma ciągle pędzącej akcji, większy nacisk nakładany jest na pokazanie relacji międzyludzkich. W swojej powieści autorka porusza również wiele innych tematów, które tworzą realistyczną otoczkę dla wymyślonej historii i pokazują realia panujące aktualnie w Polsce. Problem ze znalezieniem pracy oraz lęk związany z jej szukaniem, wyzyskujący pracodawcy, który oferują tzw. umowy śmieciowe albo pracę na czarno, wpływ internetu i portali społecznościowych na życie - te wszystkie tematy są częścią XXI wieku i bardzo dobrze, że są poruszane w zwykłych powieściach. 

         Autorka przez długi czas nie dawała żadnych wskazówek dzięki którym połączylibyśmy ofiary między sobą, co sprawiło, że intensywnie zastanawiałam się, o co tutaj może chodzić. Robię to tylko w przypadku dobrych kryminałów, które naprawdę mnie zainteresują swoją treścią w taki sposób, że nie będę mogła doczekać się chwili, kiedy znów zagłębię się w historię. Niestety czasu za wiele nie miałam, więc nie dane mi było pochłonąć książki w całości, ale dzięki temu rozdzieliłam sobie tę przyjemność na dłuższy czas. Również w przypadku poprzednich części ciężko mi było oderwać się od lektury, jednak w tej intryga, motyw zabójcy, czy też bohaterowie byli jeszcze lepiej dopracowani, niż zwykle, przez co lektura okazała się niezwykle zajmująca. Im więcej książek wydaje pani Rogala, tym są one lepsze i bardziej przemyślane, co jest widoczne. Tajemnicza sprawa śmierci pewnej dziewczyny sprzed lat, która okazuje się być kluczem do aktualnych wydarzeń. Nie można nie wspomnieć jeszcze o końcówce, które tylko podsyca ciekawość i sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu! Żeby zostawić nas z takim zakończeniem...


PODSUMOWUJĄC...
          
         Małgorzata Rogala po raz kolejny udowodniła, że kryminał w Polsce ma się bardzo dobrze i ani trochę nie odstaje od zagranicznych. Stworzyła duet świetnych bohaterów i z chęcią czytamy nie tylko o prowadzonych przez nich sprawach, ale również o życiu prywatnym. Brawo!

Seria Agata Górska i Sławek Tomczyk

Zapłata               Dobra matka               Ważka               Zastrzyk śmierci


piątek, 29 września 2017

246# Oskarżenie - Remigiusz Mróz (RECENZJA PREMIEROWA!)

"Dzielenia smutku, pomnażania szczęścia, odejmowania samotności i dodawania otuchy."




Tytuł: Oskarżenie
Autor: Remigiusz Mróz (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Joanna Chyłka, tom 6
Data wydania:  wrzesień 2017
Liczba stron: 564
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Czasem sięgając po kolejne tomy jakiejś serii, muszę wcześniej zaglądnąć do zakończenia poprzedniej książki w celu przypomnienia sobie na czym stanęła fabuła. Jednak w przypadku "Oskarżenia" nie było to konieczne, gdyż zakończenia "Inwigilacji" nie dało się zapomnieć. Było ono jak bomba zrzucona na mój umysł, której skutków mogłam pozbyć się tylko w jeden sposób - rozpoczynając lekturę kolejnej części...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Joanna Chyłka dochodzi do siebie po ostatniej, prowadzonej przez siebie sprawie, która przyniosła nie tylko skutki psychiczne, ale również fizyczne. Jednak jak wiadomo, nic nie jest w stanie jej pokonać, więc jej życie szybko wraca na poprzedni tor. Tym razem o pomoc prawną prosi ją żona byłego związkowca "Solidarności" - Tadeusza Tesarewicza, którego przed czterema laty skazano za gwałt i zabójstwo czterech chłopców. Nowe dowody mogą wskazywać na niewinność skazanego. Jednak Joanna wzbrania się przed przyjęciem tej sprawy i podejmuje się jej dopiero po podejrzanej śmierci żony Tesarewicza. Każde zlecenie, którym do tej pory zajmował się duet było trudne i skomplikowane, jednak tym razem mamy do czynienia z jeszcze większym spiskiem, niż zazwyczaj, przez który Kordian trafia do więzienia. I nie będzie łatwe wybronienie się z postawionych mu zarzutów, jeżeli w ogóle możliwe.

          Nie wiem, jak autor to robi, że pisząc szóstą już książkę z serii, nie kończą mu się jeszcze humorystyczne pomysły na dialogi, przede wszystkich widoczne w rozmowach dwójki głównych bohaterów. Te o "pasożycie" (Chyłka), czy też "kruszynce" (Zordon) są po prostu mistrzowsko napisane - nie mogłam przestać się śmiać w trakcie ich czytania. A książka naprawdę nie jest zabawna, gdy weźmiemy pod uwagę wyjątkowo okrutne potraktowanie Kordiana przez autora... On już i tak napytał sobie biedy zakochując się w takiej kobiecie, jak Joanna, ale jak widać można mu rzucić jeszcze więcej kłód pod nogi... No ale rozumiem, jakaś równowaga być musi - najpierw to Chyłka była w ogromnych tarapatach popadając w coraz większy alkoholizm, prowadząc po pijanemu (jeszcze parę innych rzeczy by się znalazło...), więc teraz przyszła czas na Zordona. Ale żeby wtrącać go do więzienia wprost w szeroko rozstawione ramiona Gorzyma? Oj, to było bardzo okrutne.

          Analizując po kolei wszystkie tomy, mogę wysnuć wniosek, że seria, a właściwie jej koncepcja bardzo się zmieniła na przestrzeni sześciu części. Te pierwsze były nastawione przede wszystkim na pokazanie konkretnej sprawy i wszelkie "zwroty akcji", czy też chęć zaskoczenia czytelnika dotyczyły właśnie jej, natomiast z każdym kolejnym tomem coraz bardziej wgłębiamy się w życie głównych bohaterów, przede wszystkim Chyłki i Zordona, a to co się dzieje w sferze zawodowej coraz bardziej wpływa na ich życie osobiste. W pierwszym i drugim tomie nie było to aż tak odczuwalne, jak teraz - zwłaszcza w "Inwigilacji" oraz "Oskarżeniu". Ja się cieszę z tych zmian, bo to dowodzi, że autor bardzo zżył się z postaciami, które stworzył i dzięki temu, że wprowadza je w sam środek uknutego przez siebie spisku w danej powieści, stają się one jeszcze bardziej emocjonujące i jak najprędzej chcemy poznać zakończenie. A jak już je poznamy, to jak najszybciej chcielibyśmy przeczytać kolejną część, bo zakończenia Remigiusza Mroza są z reguły inne niż wszystkich... - zamiast dostać odpowiedzi na frapujące nas pytania, zadajemy ich sobie jeszcze więcej i siedzimy z rozdziawioną buzią zastanawiając się - i co teraz?? No ale taki jest urok czytania książek Mroza i zapewne właśnie to tak bardzo odróżnia go od innych autorów w tym gatunku. Ta powieść okazała się jak dotąd najokrutniejsza zarówno dla Chyłki, jak i Zordona. Aż serce się ściskało czytając opisy upadku Kordiana... Mam nadzieję, że wróci do nas jeszcze Oryński z początkowych tomów - pewny siebie, trzeźwo patrzący na świat, zabawny, ale nie wiem czy to jest w ogóle możliwe. Chyłka się podniesie, a nawet w jakiś sposób poprawi sobie życie - nie mam co do tego wątpliwości, jednak Kordian to inna para kaloszy...


PODSUMOWUJĄC...
          
         Nie muszę chyba dodawać, że zakończenie wgniotło mnie w fotel i po raz kolejny zastanawiam się, jak tu wytrzymać do kolejnej części... Na szczęście mam do nadrobienia jeszcze kilka powieści Mroza, które na pewno umilą mi to oczekiwanie na moją ulubioną serię, która wyszła spod jego pióra. Jeżeli jeszcze jej nie znacie - jak najszybciej to zmieńcie!

Seria Joanna Chyłka

Kasacja        Zaginięcie       Rewizja        Immunitet        Inwigilacja        Oskarżenie


piątek, 1 września 2017

243# Porzuć swój strach - Robert Małecki [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!]





Tytuł: Porzuć swój strach
Autor: Robert Małecki (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Marek Bener, tom 2
Data wydania:  sierpień 2017
Liczba stron: 448
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        "Porzuć swój strach" to drugi tom serii o dziennikarzu Marku Benerze, który ma zadatki na śledczego, gdyż po raz kolejny podejmuje się odnalezienia zaginionej osoby. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Głównym bohaterem jestem Marek Bener, dziennikarz i redaktor naczelny gazety "Echo Torunia", któremu w życiu nie układa się najlepiej. Sześć lat temu zaginęła jego ukochana żona Agata, która spodziewała się ich dziecka, a Marek do tej pory nie potrafi się z tym pogodzić. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się Krzysztof Żelazny, biznesmen, który prosi Benera o pomoc w odnalezieniu córki Moniki, która niedawno zniknęła. Bener zostaje uwikłany w poszukiwania, które wkrótce zamienią się w pogoń za porywaczami żony, gdyż zdaje się, że Monika posiada kluczowe informacje odnośnie sprawy Agaty... 

          Roberta Małeckiego można nazwać raczej początkującym autorem, gdyż "Porzuć swój strach" to dopiero jego druga powieść, jednak w trakcie czytania nie jest to w ogóle zauważalne. Książka pochłonęła mój wolny czas w całości, nie pozwalając mi oderwać się od niej na zbyt długi okres. Autor skonstruował bardzo rozbudowaną fabułę, która nie obejmuje jednej powieści, lecz ciągnąć się będzie przez całą serię. Odkrywanie historii Moniki, a zarazem i Agaty krok po kroku sprawiło mi wiele satysfakcji. Dialogi oraz wypowiedzi poniektórych bohaterów czasem wręcz ociekają wulgaryzmem, jednak mi osobiście wcale to nie przeszkadzało, a wręcz niekiedy było niezbędne, aby owa wypowiedź była zabawna. Podoba mi się poczucie humoru autora, dzięki czemu nie tylko emocjonowałam się przybliżającym się rozwiązaniem tajemnic fabularnych, ale również parskałam śmiechem, co sprawiło, że książka okazała się dla mnie jeszcze bardziej interesująca. Dzięki połączeniu kryminału z ciekawym bohaterem charakteryzującym się ironicznym humorem poczułam, jakbym czytała coś w stylu Harlana Cobena, którego uwielbiam właśnie za taką kombinację. 

          Główny bohater to postać bardzo charyzmatyczna i oryginalna z bardzo ciętym humorem. Polubiłam tego czasem nieco  ponurego dziennikarza, ale kto mógłby mieć mu za złe taki nastrój? Jego życie nie jest usłane różami, wciąż zmaga się z zaginięciem ukochanej kobiety, która przecież prawdopodobnie gdzieś jest. To może przytłaczać jeszcze bardziej niż śmierć, po której z czasem można się otrząsnąć. Jednak Agata nagle zniknęła, co sprawiło, że Bener nie może się z tym uporać, zwłaszcza że nosiła pod sercem jego dziecko. Poszukując zaginionej Moniki, dziennikarz jest wciąż zaskakiwany odkrywając, kto jest zamieszany w sprawę jego żony. Tajemnica powoli się kruszy ukazując zagmatwaną i skomplikowaną sieć powiązań pomiędzy poszczególnymi ludźmi. Okazuje się, że Bener nie może nikomu ufać, nawet własnej teściowej, którą miał przecież za sprzymierzeńca. Kolejną ciekawą postacią w książce jest Aldona Terlecka, pracownica w gazecie Benera, która mimowolnie wplątuje się w bardzo niebezpieczną sytuację, tym samym dając nam kilka odpowiedzi i przybliżając nas do odkrycia tajemnicy zaginięcia pani Bener. Hazard, porwania, wyłudzanie pieniędzy, narkotyki - bohaterowie coraz głębiej wchodzą w przestępczy świat toruńskich zaułków pokazując nam miasto nie tylko od tej ładnej strony, ale również od mrocznej. W całej tej gonitwie zapomniałam o prologu, który rozbudził moją ciekawość na początku...


PODSUMOWUJĄC...
          
         Trochę żałuję, że nie przeczytałam pierwszego tomu przed lekturą "Porzuć swój strach", gdyż mogłoby to mi ułatwić zrozumienie wszystkich wątków, jednak nic straconego. Jeszcze przed premierą trzeciej części, która ma mieć miejsce w 2018 roku postaram się nadrobić zaległości. A tymczasem zachęcam do lektury twórczości pana Małeckiego, na którego kryminały od tej pory będę czekała z niecierpliwością. 

poniedziałek, 17 lipca 2017

238# Czarna Madonna - Remigiusz Mróz [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!]

"Czuwajcie zatem, bo nie znacie dnia ani godziny."





Tytuł: Czarna Madonna
Autor: Remigiusz Mróz (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania:  lipiec 2017
Liczba stron: 460
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

        Od ponad miesiąca dostaję tajemnicze przesyłki od Wydawnictwa Czwarta Strona, w których znajdowały się fragmenty puzzli, które ostatecznie utworzyły okładkę książki wraz z datą premiery, zaproszenie oraz bilet na lot, pocztówkę z płonącym fotelem pasażerskim, mapkę przedstawiającą trasę lotu oraz pierwszy rozdział książki. Wydawnictwo, wysyłając te materiały promocyjne, chciało wzbudzić zaciekawienie wśród czytelników. Muszę przyznać, że udało im się to w 100%. Blogerzy, w tym również ja, od kilku tygodni zastanawiali się o czym będzie nowa książka Remigiusza Mroza i co równie ważne - z jakiego będzie gatunku. Okazało się, że tym razem autor nas zaskoczył i postawił na horror religijny...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Głównego bohatera Filipa poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się, że jego ukochana Aneta wraz z innymi pasażerami lotu AH 3836 irlandzkich linii lotniczych Air Hibernia do Tel Avivu zniknęli z radaru. Po jakimś czasie jednak zlokalizowano sygnały wysyłane przez samolot w kilku miejscach na świecie, co jest niemożliwe... Filip, który przez długi czas był bardzo blisko związany z Kościołem (był duchownym), aby nie siedzieć bezczynnie, pełen złych przeczuć postanawia sprawdzić na mapie lokalizację sygnałów, które układają się w kształt heksagramu - znaku służącego do przywoływania demonów. Filip stara się połączyć telefonicznie z Anetą, jednak zamiast jej głosu słyszy swój, mówiący w nieznanym dla niego języku. Coraz więcej pojawiających się znaków wskazuje na obecność czegoś, co nie jest ani ludzkie, ani dobre. Zwłaszcza, gdy samolot bezpiecznie ląduje na lotnisku w Tel Avivie...

           Jeszcze kilka lat temu jednym z moich ulubionych gatunków filmowych był horror. Jednak chyba trochę przesadziłam z ilością, bo w końcu zaczęły mnie bardzo przerażać i to nie tylko w trakcie oglądania, ale również długo po seansie. Powieści z gatunku horror właściwie czytałam bardzo mało, bo w literaturze ten gatunek mnie nie interesował. Jednak, gdy dostałam w swoje ręce "Czarną Madonnę" stwierdziłam, że muszę podjąć się jej lektury z dwóch powodów: z racji tego, że została napisana przez Remigiusza Mroza oraz dlatego, że działania promocyjne wydawnictwa odniosły zamierzony efekt - byłam bardzo zainteresowana fabułą. Autor nie zamierzał krążyć wokół tematu - już w pierwszym rozdziale wprowadza niepokój, który pogłębia się wraz z każdą przeczytaną stroną. Dla mnie ta książka była straszna, bo to co było w niej przerażające niestety mogło być prawdziwe. Nie występują tutaj fantastyczne, wymyślone przez ludzi wilkołaki, czy wampiry, ale prawdziwe, realne zagrożenie - demony. Na świecie zostało potwierdzonych wiele przypadków opętania ludzi przez siły nieczyste, a ja wierzę, że istnieje taka możliwość, jak również pojawienie się antychrysta. Dlatego ta książka wzbudziła we mnie napięcie, którego nie mogłam pozbyć się do ostatnich stron. Autor postawił na własną interpretację i możliwy obraz Apokalipsy według Świętego Jana, która nadal stanowi zagadkę. Głównego bohatera wrzucił w sam środek opisywanych wydarzeń, przypisując mu niechlubną rolę bycia opętanym. Opisywał to bardzo szczegółowo - od wizji, aż po smród wydobywający się z ust Filipa... Fikcja miesza się z prawdą, ale w sposób dopuszczalny, nie ma tutaj przesady. Jak zawsze research został przeprowadzony na najwyższym poziomie, a przykładem mogą być zapisy z czarnych skrzynek podczas katastrofy lotu Japan Airlines 123, która wydarzyła się naprawdę. A cóż można powiedzieć o bohaterach? Wydawali mi się tacy różni od tych, do których przyzwyczaił nas Mróz. Jednak uznaję to za plus, że w tak poważne tematyce, jaką jest religia i zapowiedź końca świata, autor postawił na całkowicie normalne osoby, pozbawione ciętego poczucia humoru i sarkastycznych uwag. To by było jednak nie na miejscu, gdyby ktoś pokroju Chyłki znalazł się w fabule…


PODSUMOWUJĄC...
          
         Nie jestem pewna, czy sięgnę jeszcze kiedykolwiek po książkę z gatunku horror religijny o opętaniu przez demony. Nie dlatego, że ta książka była zła - lecz dlatego, że nie lubię się bać ani niepokoić. Jednak wiem, że amatorów dreszczyku spowodowanego strachem nie brakuje - tym osobom mogę polecić "Czarną Madonnę". Ja raczej powrócę do czytania thrillerów autorstwa Mroza…


piątek, 16 czerwca 2017

234# Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)






Tytuł: Przyjaciółki
Autor: Agata Przybyłek, Natalia Sońska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania:  czerwiec 2017
Liczba stron: 336
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

        Agata Przybyłek oraz Natalia Sońska to nazwiska znane większości czytelniczek tzw. literatury kobiecej. Ja miałam przyjemność zapoznać się z jedną powieścią pt. "Obudź się, Kopciuszku" autorstwa pani Natalii, którą wspominam bardzo miło. Twórczość pani Agaty jest wciąż przede mną, jednak lektura "Przyjaciółek" dała mi pewną namiastkę jej możliwości twórczych. 


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Anna i Lucyna są przyjaciółkami od czasów studiów. Odkąd się poznały na uniwersyteckim korytarzu, poczuły wyjątkową więź między sobą, która utrzymuje się od kilku lat. Anna ma męża Kamila, którego praca marynarza wymaga spędzania dużej ilości czasu poza domem, na morzu, natomiast Anna zostaje w domu sama z malutką córeczką. Podczas jednej z wypraw statek, na którym znajduje się Kamil zostaje napadnięty przez Somalijczyków i mimo że mężczyzna wraca do domu praktycznie bez szwanku, jego zachowanie diametralnie się zmienia. Lucyna wraz z mężem Piotrem prowadzi restaurację, jednak od dawna marzy jej się praca fotografa. Mimo, że jest w szczęśliwym związku, czuje, że brakuje jej czegoś w życiu. Dzięki pomocy przyjaciela Piotra, dostaje propozycję pracy ze słynnym blogerem, który zamierza wydać przewodnik podróżniczy o Toskanii i potrzebuje fotografa do zrobienia zdjęć. Dla Lucyny jest to szansa na zdobycie cennego doświadczenia, jednak w gorących włoskich klimatach wszystko wymyka się spod kontroli. Przyjaciółki muszą zadać sobie pytanie: co jest dla nich najważniejsze w życiu?

           Napisanie książki we dwie osoby jest według mnie trudną sztuką. Takiego zadania podjęły się jednak dwie pisarki słynące z literatury kobiecej - Agata Przybyłek oraz Natalia Sońska. I muszę przyznać, że spisały się bardzo dobrze. Stworzyły opowieść o dwóch przyjaciółkach, do których w jednym momencie zawitał sztorm - w sensie dosłownym i w przenośni, wprowadzając w ich życie chaos i dramaty w szczęśliwych dotąd małżeństwach. Jedna z nich pragnie, aby jej relacje z mężem znowu były takie same, jak dawniej i za wszelką cenę stara się walczyć o szczęście u boku ukochanego mężczyzny, natomiast druga na własne życzenie oddala się od swojego oddanego i kochającego męża nie doceniając szczęścia, jakie ją spotkało. Ta sytuacja wywołuje konflikt pomiędzy przyjaciółkami, które do tej pory nigdy się nie kłóciły. Obie historie są ciekawe i żadnej z nich nie zamierzam faworyzować. Różnią się od siebie całkowicie, zresztą tak jak kobiety, których dotyczą. Anna wydaje się być delikatną osobą, oddaną matką i kochającą żoną, która jednak musi być twarda ze względu na ciągłą samotność i tęsknotę za ukochanym mężczyzną. Jest stanowcza i zdecydowanie wie, na czym jej przede wszystkim zależy, dlatego gdy w jej życie wkradają się poważne problemy, ona ze wszystkich sił stara się im sprostać. Ludmiła natomiast jest trochę marzycielką i osobą, która nie do końca wie, czego chce od życia. Niby ma wspaniałego męża, którego kocha, pracę niewymagającą wysiłku ani stresu, ale jednak wciąż jej czegoś brakuje, marzy o zmianie. Bardziej polubiłam Annę, gdyż jej chart ducha i chęć walki o własne szczęście imponują, jednak starałam się również zrozumieć Ludmiłę. Uczucia, które w sobie tłumimy nie zawsze są takie, jakie chcielibyśmy żeby były, jednak nie mamy na nie wpływu. Można się oszukiwać przez jakiś czas, jednak jaki to ma sens? Przecież i tak w końcu wyjdą na powierzchnię. Ludmiła popełniła wielki błąd i zapłaciła za niego ogromną cenę, jednak czuję, że w jej życiu w końcu wszystko się ułoży. Natomiast Annie życie dało lekką nauczkę, żeby nie zapominała o tym, jak kruche jest szczęście i jak łatwo można je stracić, nawet gdy mocno się o coś walczy. Nikt nie może przewidzieć wydarzeń, które mogą zmienić nasze życie diametralnie. Lekkim zaskoczeniem dla mnie było zakończenie, gdyż spodziewałam się całkowitego happy-endu w obu historiach, jednak autorki zaskoczyły mnie dosyć smutną końcówką dla jednej z nich... Jednak jest to plusem, bo w powieściach obyczajowych/dramatach zakończenie raczej rzadko zaskakuje. A zdziwienie czytelnika to najlepsze pochlebstwo dla pisarza.


PODSUMOWUJĄC...
          
         "Przyjaciółki" to realistyczna, niepozbawiona dramatów historia o dwóch połączonych silną więzią kobietach, które starają się wspierać wzajemnie w życiowych trudnościach. Ta wzruszająca książka opowiada o dojrzałej przyjaźni, która przetrwa nawet największy sztorm.


piątek, 5 maja 2017

230# Zakładnik - Przemysław Borkowski





Tytuł: Zakładnik
Autor: Przemysław Borkowski (pochodzenie: Polska)
Seria: Zygmunt Rozłucki, tom 1
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania:  kwiecień 2017
Liczba stron: 460
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Przemysław Borkowski jest znany przede wszystkim jako współzałożyciel Kabaretu Moralnego Niepokoju. Teraz postanowił sprawdzić się w roli pisarza i stworzył pierwszy tom z serii o psychologu Zygmuncie Rozłuckim pt. "Zakładnik". Byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się w całkowicie nowej roli. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Zygmunt Rozłucki jest psychologiem, który sam boryka się z problemami tkwiącymi w jego psychice. Pewnego dnia dostaje od swojego przełożonego polecenie, aby zamiast niego wystąpił jako gość w porannym programie telewizyjnym. Niczego nieświadomy Zygmunt stawia się do studia, gdy nagle do programu na żywo wchodzi mężczyzna z bronią w ręku, który bierze czterech zakładników, a jego jedynym warunkiem wypuszczenia ich jest możliwość wydania oświadczenia przed kamerami na żywo. Zabija jednego z zakładników i odczytuje swoją wypowiedź, która praktycznie nie ma sensu, a zaraz po jej wyjawieniu mężczyzna strzela sobie w głowę. Jedna z zakładniczek, dziennikarka Karolina wraz z Zygmuntem próbują rozwiązać zagadkę tajemniczego zamachowca oraz wiadomości, jaką chciał przekazać na wizji. Trop prowadzi ich do Olsztyna, z którego pochodzi zarówno samobójca, jak i zabity mężczyzna. Natrafiają na zagadkę zaginięcia dziewczyny sprzed 20 lat, która wydaje się być kluczem do obecnych wydarzeń. 

          Od samego początku bardzo polubiłam dwójkę głównych bohaterów, a zwłaszcza spodobała mi się chemia, jaka się stworzyła pomiędzy nimi. Ich dialogi są sarkastyczne, czasem najeżone pikantnymi podtekstami oraz zabawne. Przekomarzają się praktycznie przez cały czas, a takie rozmowy bardzo dobrze się czyta, są urozmaiceniem dla fabuły. Nawet w tak tragicznych książkach czasem potrzebny jest humor dla rozładowania napięcia. Mam nadzieję, że Karolina wróci w następnych tomach, bo szkoda by było stracić tak ciekawie zapowiadający się duet. Już nie wspominając o tym, że bardzo chciałabym się dowiedzieć, jak rozwinie się ich relacja pod względem romantycznym. Charakter głównego bohatera jest bardzo dobrze zarysowany i ciekawy. Psycholog, który sam zmaga się z wielkimi problemami i radzi sobie z nimi w taki sposób, jaki odradzałby każdemu pacjentowi to zdecydowanie postać nietuzinkowa. Jego postać jest świeża, a zmagania z własną psychiką ubarwiają jego relacje z dziennikarką. Ona natomiast jest pięknością i to na dodatek inteligentną, z bardzo ciętym językiem, co nadaje jej temperamentu, więc nie można się dziwić, jak jej osoba podziałała na Zygmunta. Jest niezależna i zdeterminowana, by osiągnąć zamierzone cele, nie poddaje się, żadne przeciwności losu nie są jej straszne. Zachowywała się jak typowa dziennikarka, która natrafiła na gorący temat i nie chce go odpuścić. Na szczęście nie chodziło jej tylko o dobry reportaż, ale również chciała pomóc w śledztwie. Gdyby nie kierowały nią też dobre pobudki, to raczej bym jej nie polubiła...

          Historia kryminalna przedstawiona w książce mimo, że nie zaskakuje niczym nowym jest bardzo ciekawa i wciągająca. Akcja ciągle płynie do przodu, nie zatrzymuje się i wprowadza wciąż nowych podejrzanych zbrodni sprzed lat. Cofamy się do nastoletnich czasów zaginionej dziewczyny oraz kolegów z jej klasy, a wiadomo, że jest to zazwyczaj czas, gdy dużo się dzieje. Zwłaszcza, gdy nagle znika dziewczyna, w której kochała się połowa szkoły, zatem musiał być jakiś powód, który doprowadził do tragedii 20 lat temu oraz do tej w czasach współczesnych, gdy jeden chłopak obracający się w towarzystwie Justyny nagle bierze zakładników, popełnia morderstwo i zabija siebie. Jedynym zauważalnym minusem dla mnie była liczna samobójstw popełnionych w tej książce. Wydaje mi się to lekko naciągane, ale jest to naprawdę niewielka wada, która nie powinna wpłynąć na chęć przeczytania "Zakładnika". 


PODSUMOWUJĄC...
          
         "Zakładnik" to bardzo dobry wstęp do nowej serii kryminałów rodzimego autora. Z niecierpliwością będę czekać na kolejne sprawy, którymi zajmie się psycholog Zygmunt Rozłucki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...