Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

214# Salon odrzuconych - Serena Burdick (RECENZJA PREMIEROWA!)




Tytuł: Salon odrzuconych
Autor: Serena Burdick (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 352
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10


WSTĘPNIE...

          "Belle époque" to nazwa, którą ostatnio często słyszę, przede wszystkim za sprawą nowego serialu w polskiej telewizji. Przyznam szczerze, że wiedziałam jedynie jakich czasów dotyczy, ale nie miałam pojęcia, dlaczego akurat takie ramy zostały zastosowane. Ale wystarczyło przeczytać kilka informacji, aby dowiedzieć się, że "Piękna epoka" to czas wielkich przemian, postępu technologicznego, kulturalnego, rozkwitu i pokoju w Europie. Kończy się w chwili wybuchu I wojny światowej. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          "Salon odrzuconych" to saga opowiadająca o francuskiej rodzinie Savaray. Auguste i Colette doczekali się kilkorga dzieci, jednak tylko dwoje z nich przeżyło - córka Aimée oraz syn Jacques. Jednak zanim urodził się Jacques, państwo przygarnęło pod swój dach chłopca o imieniu Henri. Dla Aimée był on od samego początku zagadką, nie wiedziała skąd pochodzi, czy ma rodziców i dlaczego zamieszkał w ich domu. Jednak rówieśnicy od razu znaleźli wspólny język, a po jakimś czasie dzielili nawet tę samą pasję - malarstwo. Gdy Aimée postanawia wyjawić chłopakowi swoje uczucia, on dzień później znika. Dziewczyna jest zrozpaczona, wciąż czeka na jego powrót, obwinia się za jego zniknięcie. Mija kilka lat, obraz Aimée trafia do Salonu Paryskiego i podczas oglądania innych dzieł - trafia na swój portret. Jego twórcą mógł być jedynie Henri, nie ma co do tego wątpliwości. Para ponownie się spotyka...

           Jestem wielką optymistką dla każdej książki, która posiada zarówno elementy historyczne, jak i artystyczne. Uwielbiam czytać o artystach i obrazach, czy rzeźbach, jakie oni tworzą i zastanawiać się, czym ich twórczość jest inspirowana. I w tej opowieści właśnie takie połączenie odnajdujemy. Dwoje głównych bohaterów to malarze, a wspólna pasja wydaje się przybliżać ich do siebie, chociaż wpływ na to ma również wychowywanie się razem. Jednak zdecydowanie nie spodziewałam się włączenia w tę historię prawdziwej postaci - malarza Édouarda Maneta. Przyznaję, że zaskoczyło mnie to, ale również ucieszyło, bo zawsze jakaś nutka realizmu w fikcji jest dla mnie jak najbardziej pożądana. To sprawia, że czytana fikcyjna historia staje się bardziej rzeczywista i zastanawiamy się, czy taka opowieść nie mogłaby się wydarzyć naprawdę, a nie tylko w wyobraźni pisarza. Miejsce akcji jest rewelacyjnie wkomponowane. Czy może być lepsze miasto na świecie w czasie Belle époque dla początkujących artystów, do wybuchu pożądania, uczucia pierwszej miłości, czy też do odkrywania tajemnic? Są lata 70. XIX wieku, początek nowej epoki, a dzięki autorce mamy możliwość poczuć ten klimat miasta w trakcie wojny, a następnie w spokojnych czasach rozkwitu. Książki z Paryżem w tle nigdy mi się nie znudzą, bo jest to magiczne miasto, w którym wszystko jest możliwe. 


          Rodzinne sekrety są sekretami, dlatego że zazwyczaj są za trudne do zrozumienia dla innych, zbyt wstydliwe lub ukrywają zakazane czyny. W tej książce tych sekretów jest wiele. Właściwie cała fabuła opiera się na tajemnicach, a prawda jest zatajana z różnych powodów. Prawie każdy z bohaterów ma coś do ukrycia - robi to Aimée, Colette, Henri, starsza pani Savaray, Leonie. Niestety, gdy prawda ujrzy światło dzienne, doprowadza to do kilku dramatycznych wydarzeń, które zmienią życie bohaterów na zawsze. Prawda nie zawsze powinna zostać odkryta... "Salon odrzuconych" to opowieść o miłości, pożądaniu, zdradzie, a wszystko to zamknięte jest w skorupce niedopowiedzeń i skrywanych sekretów. To również historia o tym, jak ważne jest poznanie własnych korzeni i pochodzenia. Fabuła stworzona przez Serenę Burdick jest bardzo dobrze skonstruowana i dopracowana, wszystko toczy się swoim rytmem, a w międzyczasie dostajemy odpowiedzi na kilka trapiących nas pytań. Podobało mi się również kończenie niektórych rozdziałów słowami typu "wtedy nie mogły przewidzieć, że..." lub "nikt nie spodziewał się, że niedługo..." itp., co sprawiało, że odłożenie książki w takim momencie stawało się wręcz niemożliwe...
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Książkę oceniam bardzo pozytywnie, sekrety rodziny Savaray odkrywałam z prawdziwą przyjemnością. Dla miłośników powieści o tajemnicach skrywanych przez kilka pokoleń jednej rodziny, z akcją w przeszłości jest to pozycja obowiązkowa. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu


środa, 8 lutego 2017

209# Bracia z Vestland - Jan Guillou




Tytuł: Bracia z Vestland
Autor: Jan Guillou (pochodzenie: Szwecja)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Złoty wiek, tom 1
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 560
Forma: e-book
Moja ocena - 7/10

WSTĘPNIE...
         Gdy natrafiłam na sagę o trzech braciach z Norwegii aż ciężko mi było uwierzyć, że wcześniej o niej nie słyszałam! Saga liczy już sobie cztery tomy, a w marcu zostanie wydany piąty. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Lauritz, Sverre i Oscar Laurentiz to trzej bracia, urodzeni rok po roku, których poznajemy gdy są jeszcze dziećmi. Wraz z rodzicami mieszkają w małej wiosce rybackiej, gdy ich ojcu i wujowi przytrafia się tragedia - oboje giną na morzu. Bracia są zmuszeni wyjechać do miasta - Bergen, aby pracować i móc utrzymać siebie i matkę. Wkrótce okazuje się, że chłopcy są bardzo uzdolnieni i ekscytują się konstrukcjami, statkami, budynkami i nowościami technologicznymi. Są zafascynowani inżynierią i szczęśliwym zrządzeniem losu zostają zauważeni i docenieni. 
Rok 1901, Niemcy. Bracia Laurentiz właśnie kończą Uniwersytet w Dreźnie i zostają pełnoprawnymi inżynierami. Kilka lat wcześniej wszyscy zobowiązali się po otrzymaniu dyplomów wrócić do Norwegii i przyczynić się do budowy Kolei Bergeńskiej, aby spłacić swój dług związany z możliwością kształcenia. Jednak tylko jeden z braci wraca - Lauritz, a dwaj pozostali lądują w innych miejscach na świecie - Oscar wyjeżdża do Niemieckiej Afryki Wschodniej, natomiast Sverre do Londynu. 

          W pierwszym tomie poznajemy wszystkich trzech braci, jednak jest on poświęcony głównie Lauritzowi oraz Oscarowi. Historia Sverrego toczy się natomiast w drugim tomie pt. "Dandys". Autor postąpił tak być może dlatego, że wszystkie trzy historie są bardzo obszerne i książka byłaby zbyt gruba. Następne tomy toczą się już w późniejszych czasach, obejmują czasy po I wojnie światowej, natomiast dwie pierwsze części to jakby początki braci po uzyskaniu dyplomów oraz zmagania na I wojnie światowej. Są jeszcze młodzi, niedoświadczeni i wszyscy równocześnie przeżywają miłość. Oscar został oszukany przez kobietę, Sverre'go i jego wybranka łączy zakazana miłość, natomiast Lauritz kocha wyżej urodzoną i bogatszą od siebie dziewczynę, a na związek oczywiście nie zgadza się ojciec Ingeborg. 
XX wiek nazywany jest "Złotym wiekiem" nie bez powodu. XX wiek to przełomowy czas pod względem odkryć, wynalazków, nowej technologii, rozwoju nauki. Największe umysły świata prowadziły badania, najwięksi artyści tworzyli właśnie w tym czasie. To również przełom w kulturze. Kobiety zaczęły się buntować, najpierw coraz liczniej wstępowały na uniwersytety, następnie w końcu zdobyły prawo głosu. Buntowali się również robotnicy walcząc o swoje prawa, burżuazja zaczęła padać. Niestety XX wiek niesie ze sobą również dwie najokrutniejsze wojny na świecie. Właśnie w tym okresie toczy się akcja "Braci z Vestland". Ten pierwszy tom to przede wszystkim ukazanie nauki i techniki w dwóch całkowicie różnych środowiskach - w mroźnej i zaśnieżonej Norwegii oraz w spalonej słońcem Afryce. Oscar i Lauritz kształcili się na najlepszym uniwersytecie na świcie, ale nie tylko to sprawiło, że odnieśli sukces jako inżynierowie. Oboje mają do tego po prostu talent. Tych dwóch braci po prostu nie da się nie lubić - to typowi dobrzy bohaterowie. Są zawsze mili, obchodzi ich los innych ludzi, zawsze są gotowi do pomocy. Nie uważam tego za wadę, jednak wydaje się mi, że bracia są zbyt podobni do siebie. Jeden z nich mógłby być krnąbrniejszy, czasem zachowywać się źle i nieprzyzwoicie. Czasami byli zbyt idealni według mnie. Ale może Sverre okaże się inny, drugi tom pokaże. 

PODSUMOWUJĄC...

          Pierwszy tom sagi "Złoty wiek" uważam za udany. Następne tomy są o wiele mniej obszerne, co jednak uważam za plus, bo pięć tomów (a jest prawdopodobnie siedem) to i tak jest sporo.

niedziela, 13 listopada 2016

192# Księżyc nad Arabią - Nicole C. Vosseler







Tytuł: Księżyc nad Arabią

Autor: Nicole C. Vosseler (pochodzenie: Niemcy)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania:  październik 2016
Liczba stron: 536
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

          "Księżyc nad Arabią" to kolejna książka opowiadająca o arystokracji i dawnych czasach i dodatkowo w dużej mierze rozgrywająca się w egzotycznych miejscach. Zatem spełnia wszystkie przesłanki, które sprawiają, że się nią zainteresowałam. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          
Maya to dwudziestoletnia Angielka, która bardzo różni się od swoich rówieśniczek. Nie jest taka, jak panny w jej wieku, w tym również siostra i nie chce wyjść za mąż za wybranego przez rodziców kandydata. Jest inteligentna i oczytana, dociekliwa i od dziecka marzy o podróżach do odległych miejsc, zwłaszcza do Indii u boku przyjaciela rodziny - Richarda. Wkrótce jej marzenia się spełniają, jednak nie za sprawą Richarda, lecz Ralpha, przyjaciela jej brata Jonathana. Ralph stacjonuje w ukochanych przez Mayę Indiach i dziewczyna widzi w nim szansę wyrwania się z zimnej Anglii do bajecznych i kolorowych Indii. Wierzy, że za sprawą Ralpha jej marzenia o wielkich przygodach w odległych krainach się ziszczą. Wbrew woli rodziców postanawia uciec z wybrankiem rozpocząć życie pełne przygód. Bardzo szybko przekonuje się, że marzenia są zgoła inne od rzeczywistości. Po drodze spotyka Araba Raszada...

          Maya to bardzo typowa bohaterka dla takich historii - piękna, mądra buntowniczka,
która pragnie innego życia, niż takie, które zostało dla niej już dawno zaplanowane. Powinna wyjść za mąż za odpowiedniego kandydata i udawać, że jej mąż jest wspaniały, jak i życie u jego boku. W takich bohaterkach jak Maya uwielbiam tę przekorę i waleczność, bo ciekawa jestem, jak ja zachowałabym się na ich miejscu. W dawnych czasach panowały bardzo srogie i restrykcyjne zasady i zawsze podziwiam bohaterki za ich wielką odwagę, aby sprzeciwić się rodzicom i panującym zasadom. Maya jest bardzo silną kobietą i żadne przeciwności losu jej nie załamują. Z marzycielki, która praktycznie nic nie wie o życiu przeistacza się w mądrą kobietę, dokonującą dobrych i przemyślanych wyborów. 
Jednym z głównych wątków jest poszukiwanie miłości przez główną bohaterkę, która jest jeszcze tak młoda, że nie wie, które uczucie jest prawdziwe. W fabule przewija się trzech mężczyzn, do których żywi ona bardzo silne uczucia. Ten wątek jest na pewno jednym z lepszych, bo naprawdę zastanawiałam się, kto okaże się najbardziej godnym jej serca. Stary przyjaciel rodziny, mąż, z którym uciekła, czy arabski żołnierz, którego spotkała w zdecydowanie niemiłych okolicznościach? Kolejnym plusem są piękne opisy krajobrazów. Akcja dzieje się w takim miejscu, że te opisy po prostu musiały być przepiękne. Razem z bohaterami wędrujemy przez wiele kilometrów Arabii i zachwycamy się tak jak ona tym pięknem. Chociaż troszkę szkoda, że nie były to jednak Indie. Jednak czasem tych opisów było za dużo. Może niekoniecznie opisów przyrody, ale np. niektórych czynności, czy ubioru albo skomplikowanych zawiłości politycznych. Przyznaję się, że zdarzało mi się co jakiś czas przeskakiwać o kilka zdań niżej, żeby ominąć te zbyt długie według mnie opisy. Cieszy mnie jednak to, że autorka zdecydowała się na nutkę realizmu wprowadzając prawdziwe postacie np. podróżnika Richarda Burtona, który grał kluczową rolę w fabule. Oczywiście w jego życie wplotła również fikcyjne wątki, jednak wprowadzenie bohaterów niegdyś żyjących zawsze jest dla mnie ogromnym plusem. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Powieść pani Nicole C.Vosseler to naprawdę wspaniała mieszanka powieści historycznej, romansu i przygody! Autorce udało się przenieść mnie do innego czasu i miejsca, a historia była naprawdę ciekawa! Ekscytująca, wspaniała fabuła i zakończenie było naprawdę doskonałe. Nie mogłam przestać czytać, dopóki nie dotarłam do końca, a teraz jest mi przykro, ponieważ moja podróż jest zakończona. Jednak przede mną na pewno jeszcze lektura drugiej książki pisarki - "Niebo nad Indiami"

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu


poniedziałek, 30 maja 2016

173# Ruiny przeszłości - Chris Bohjalian





Tytuł: Ruiny przeszłości
Autor: Chris Bohjalian (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania:  marzec 2016
Liczba stron: 344
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

          Zaledwie kilka dni temu skończyłam czytać "Zamki na piasku" Chrisa Bohjaliana i ... nie wiedziałam co ze sobą zrobić po tej lekturze. Była naprawdę rewelacyjna i tak mną wstrząsnęła, że nie wiedziałam za jaką książkę się później zabrać. W pamięci wciąż miałam masakrę Ormian i nie mogłam tak po prostu o tym zapomnieć. Zatem postanowiłam wziąć się za inną książkę autora - "Ruiny przeszłości" mając nadzieję, że wywoła we mnie takie same wrażenia, jak poprzedniczka. Tym razem nie o narodzie Ormiańskim, ale o włoskiej rodzinie.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          
Cristina Rosati to osiemnastoletnia Włoszka, córka markiza, której młodość przypadła na czasy II wojny światowej. Jej dwaj starsi bracia biorą udział w działaniach wojennych, a ona mieszka w pięknej willi w sercu Toskanii wraz z rodzicami oraz ze swoją szwagierką Francescą i jej dwójką dzieci. Jej względny spokój zostaje jednak zakłócony gdy w posiadłości pojawia się dwóch oficerów: Niemiec oraz Włoch. Interesują się oni pozostałością po starożytnym cmentarzu Etrusków, który rodzina Rosatich odkryła jakiś czas temu na swoich ziemiach.
Dwanaście lat później. Serafina Bettini jest jedną z nielicznych funkcjonariuszek policji. Ma do rozwiązania sprawę bardzo brutalnego morderstwa na członkini rodu Rosatich. Bardzo szybko okazuje się, że morderca uwziął się jednak na całym rodzie, nie tylko na jednej osobie. Serafina próbując rozwikłać sprawę tajemniczych i rytualnych morderstw zmaga się z własną wojenną przeszłością, która okazuje się mieć wiele wspólnego z rodem Rosatich...

Już sam wstęp jest niezwykle ciekawy i bardzo intrygujący. Jest to bowiem wypowiedź mordercy. I na dodatek już na samym początku dowiadujemy się, kto jest pierwszą ofiarą, co oczywiście zdecydowanie zachęca do poznania początków historii i odkrycia motywu, którym kierował się zabójca. Co jakiś czas do fabuły wplecione są myśli mordercy, więc toczy się ona właściwie trójtorowo. 
Ah, co za przepiękne krajobrazy Toskanii widzę po tej lekturze! Willa Chimera z winnicą i gajem oliwnym ulokowana pośród rajskich wzgórz! Słoneczne popołudnia spędzane na ganku zachwycającej rezydencji... Tylko wojna psuje tą sielankową scenę. Odcisnęła ona okrutne piętno na obu bohaterkach. Ich wspomnienia z czasów wojny są przerażające, jak pewnie większości osób, które ją przeżyły. Nagle po tylu latach życia w ciągłym strachu musiały sobie ułożyć życie na nowo, co nie było łatwym zadaniem. Bo jak nagle przejść do porządku dziennego po takich przeżyciach? Książka jest zdecydowanie wielowątkowa i wzbudza ogromny szereg emocji. Bardzo współczujemy bohaterkom, zwłaszcza Serafinie. Jednak najbardziej byłam po prostu ciekawa, dlaczego po 12 latach od wydarzeń opisanych w książce ktoś nagle chce wymordować całą rodzinę Rosatich. Czy jest to jakiś niemiecki lub włoski oficer? A może jeden z członków oddziału partyzanckiego. A może po prostu mieszkaniec wioski Monte Volta nieopodal willi? Do samego końca nurtowało mnie to pytanie. W międzyczasie z przyjemnością czytałam o starożytnym grobowcu Etrusków (wplecenie w fabułę II wojny światowej starożytnych artefaktów i legend to po prostu magia), o rodzącej się miłości Cristiny do pewnego mężczyzny oraz podziwiałam cudowne krajobrazy włoskich gór, lasów, winnic, gajów oliwnych skąpanych w słońcu, rodzące się w mojej wyobraźni za sprawą jakże obrazotwórczych opisów autora. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Po lekturze dwóch powieści autora: "Zamków na piasku" oraz "Ruin przeszłości" Chris Bohjalian zdecydowanie awansował w mojej osobistej liście autorów, na których książki najbardziej czekam. Zdecydowanie nie zawiodłam się na jego twórczości. Autor perfekcyjnie wplata kryminalną intrygę, która staje się tajemnicą odkrywaną po latach w czasach różnych zawirowań wojennych. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



środa, 13 stycznia 2016

161# Zamknięte pokoje - Care Santos

"Urodzić się, umrzeć, a w międzyczasie znaleźć coś, czym można się zająć. Na tym polega życie w lekkim uproszczeniu."




Tytuł: Zamknięte pokoje
Autor: Care Santos (pochodzenie: Hiszpania)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: maj 2015
Liczba stron: 448
Forma: e-book
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

       Zaledwie skończyłam czytać "Złote kolczyki" Belindy Alexandry, a już zatęskniłam za Hiszpanią, a zwłaszcza za Katalonią w czasach 30. XX wieku. Jednak bardzo szybko wpadłam na kolejną książkę, której akcja toczy się w tej pięknej części Hiszpanii i dotyczy podobnych czasów. Co za szczęście!

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

     Violeta Lax, historyk sztuki dostaje tajemniczy list od niejakiej Fiorelli Otrante z zaproszeniem do Barcelony w celu wyjaśnienia pewnych spraw z przeszłości związanych z nieżyjącą już matką pani Fiorelli, która wymieniła Violete w testamencie. Violeta jednak sceptycznie do tego podchodzi i najpierw odwiedza starą rezydencję dziadka. Od lat bada dzieła sztuki Amadeo Laxa zafascynowana nimi jako jego wnuczka oraz jako historyk sztuki. Mimo, że posiadłość jest niezamieszkana i nieodwiedzana od lat, nikt nie spodziewał się takiego odkrycia... Podczas ściągania przez konserwatora zabytków najsłynniejszego portretu malarza "Nieobecna Teresa" przedstawiającego jego żonę, nad której zniknięciem wisi lekka mgiełka niewiadomej i tajemniczości, zostają odkryte drzwi. To co się za nimi kryje to  początek demaskowania wielkiej rodzinnej tajemnicy, dramatycznych wydarzeń z przeszłości oraz sekretów ukrytych w zamkniętych pokojach...

          "Zamknięte pokoje" to wspaniały opis Barcelony XX wieku:  wpływ wojny domowej w Hiszpanii na stolicę Katalonii, bunty robotników, wzrost przemysłu samochodowego, korzystanie z energii elektrycznej i z telefonu. W środku tych wydarzeń znajduje się rodzina Lax - Maria del Rosel oraz jej mąż Rodolfo. Jednak to zaledwie wstęp do tragicznej historii z głównym udziałem ich syna Amadea i jego pięknej żony Teresy. Napięcie budowane jest naprawdę powoli. Czasy przeszłe przeplatają się z teraźniejszością i odkryciami Violety po wielu latach. Początkowo ciężko było mi się zorientować kto jest kim. Nie za bardzo lubię, jak od razu przedstawionych jest multum bohaterów: a to służąca, ochmistrzyni, pani domu, pan domu, jego żona i jeszcze wspomnienia o jakiejś zmarłej. Ale w miarę szybko można załapać te powiązania i później powieść czyta się już z zainteresowaniem. Drugą niewielką wadą jest skakanie w różne miejsca w czasie. Raz opisane są losy młodej Marii del Rosel, później Teresy, a później znowu wraca się do czasów, kiedy Teresy nie było na świecie. Gdyby jeszcze była informacja, który rok aktualnie jest opisywany (nie zawsze taka wiadomość była) to byłoby łatwiej. Jednak fakt ten nie wpływa na odbieranie przeze mnie fabuły, raczej jest wadą strukturalną powieści. Plusem za to jest narracja, która była prowadzona w wielu formach: zwykła narracja trzecioosobowa, e-maile pisane do Violet i przez Violet, opisy obrazów, wycinki z gazet, listy. Dzięki temu potrafimy wczuć się w rolę głównej bohaterki i razem z nią prowadzić śledztwo. 

PODSUMOWUJĄC...

          Historie rodzinne potrafią zaskoczyć, a dzieje rodziny Lax nie są tutaj wyjątkiem. Powieść Care Santos czytało mi się bardzo przyjemnie. Była dostateczna ilość zwrotów akcji, napięcia i tajemniczości, żebym mogła być zadowolona z lektury. Na podstawie książki został nakręcony 2-odcinkowy miniserial. Przejrzałam kilka scen i naprawdę wydaje się świetny... Jaka szkoda, że nie ma przynajmniej napisów angielskich do niego. Ale i tak obejrzę po hiszpańsku, żeby zobaczyć na ekranie bohaterów tej bardzo ciekawej powieści. Nie mogłabym sobie tego odpuścić. 

czwartek, 29 października 2015

149# Plantacja Somerset - Leila Meacham




Tytuł: Plantacja Somerset
Autor: Leila Meacham (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: lipiec 2015
Liczba stron: 616
Forma: e-book
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

       Uwielbiam sagi rodzinne, a zwłaszcza te, w których łączą się historie kilku rodów, a nie tylko jednego. Saga autorki Leili Meacham składa się z dwóch tomów pt. "Plantacja Somerset" i "Róże". Akcja rozpoczyna się w 1936 roku, zaś kończy w latach 80. XX wieku (w "Różach").

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Autorka Leila Meacham zabrała nas do czasów z początku XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, gdzie niewolnictwo było na porządku dziennym i dopiero zaczynały się małe i niepewne ruchy abolicjonistyczne. Bohaterów jest wielu, gdyż jest to ponad 600-stronicowa saga opowiadająca o kilku rodzinach - Toliverach, Warwickach, Wyndhamach i DuMontach. Głównymi bohaterami zaś są pojedynczy przedstawiciele tych rodzin: Silas Toliver, Jeremy Warwick, Jessica Wyndham, Henri DuMont. Jak łączą się ich losy? Silas i Jeremy są przyjaciółmi od wielu lat i postanawiają razem wyjechać na ziemie teksańskie, aby spełniać tam swoje marzenia i założyć miasto. Przez pewien splot różnych wydarzeń towarzyszy im Jessica, która zostaje żoną Silasa. Po drodze spotykają zaś Francuza - Henri DuMonta, która pragnie uciec od apodyktycznego ojca i założyć swoją firmę w nowym mieście. W taki sposób Silas buduje rezydencję Somerset oraz wielką plantację bawełny, Jeremy zajmuje się wyrębem i handlem drewna, zaś Henri otwiera wymarzony dom handlowy. Jednak wkrótce nad rodziną Toliverów zbiorą się czarne chmury, gdyż podobno bogactwo zdobyte w sposób, w jaki pozyskał je Silas, jest obarczone klątwą...


          W powieści tej głównym plusem są bohaterowie. Mamy dwie wspaniałe kobiety, które w pewnym stopniu są inne niż reszta kobiet żyjących w XIX wieku. Największą sympatię wzbudziła we mnie Jessica, która jest panienką z dobrego i bogatego domu, w którym korzysta się z pracy wielu czarnoskórych niewolników. Jednak Jessica jest buntowniczką i abolicjonistką, chce żeby służba była traktowana jak każdy inny człowiek. Te przekonania nie podobają się oczywiście jej ojcu, który wymyśla dla niej bardzo surową karę. Jednak kara w pewnym momencie zamienia się w nagrodę. Sarah natomiast działa w Kolei Podziemnej, czyli pomaga ukrywać zbiegłych Murzynów i pomaga im w ucieczce. Szkoda tylko, że wątek Sary był taki krótki. 


          Jednak powieść ta ma również wady. Mam wrażenie, że niektóre wątki były urywane i akcja działa się nagle kilka lat później. Niektóre wątki naprawdę mnie ciekawiły i wolałabym dowiedzieć się co się działo dalej w obecnym momencie, a nie tylko z pamiętnika, czy z opisu narratora kilka lat później. Kolejną wadą są momentami zbyt długie opisy np. konfliktu pomiędzy bohaterami, a Indianami. Choć właściwie trudno sobie wyobrazić, żeby 660-stronicowa książka była ciągle ciekawa i żeby akcja ciągle się rozwijała i nie ustawała. Jednak sagi rodzinne chyba mają to do siebie, że czasem leniwie się ciągną. 

PODSUMOWUJĄC...

        Jednak pomimo kilku wad bardzo polecam przeczytać pierwsza część sagi. Zwłaszcza osobom, które takie historie po prostu uwielbiają. W najbliższym czasie na pewno sięgnę również po kontynuację "Róże", gdyż chętnie się dowiem jak to dalej było z ta klątwą...

czwartek, 7 sierpnia 2014

5# W krainie białych obłoków - Sarah Lark




Tytuł: W krainie białych obłoków
Tytuł oryginalny: Im Land Der Weissen Wolke
Autor: Sarah Lark (pochodzenie: Niemcy)
Seria: Saga Nowozelandzka, tom 1
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania:  wrzesień 2012
ISBN: 9788375085761
Liczba stron: 616
Forma: papierowa
Moja ocena - 7/10


WSTĘPNIE...

          Uwielbiam powieści rozgrywające się w dawnych czasach, a najbardziej w wieku XIX oraz XX. Od razu wiedziałam, że jest to książka dla mnie. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Pierwsza część sagi, dziejącej się w Nowej Zelandii, tzw. Krainie Białych Obłoków w XIX w. Poznajemy dwie główne bohaterki, które postanawiają wypłynąć z Anglii do Nowej Zelandii, aby poślubić nieznajomych mężczyzn. Kierują nimi rożne motywy. Helen od zawsze chciała mieć męża i dzieci, prowadzić spokojne życie rodzinne, natomiast Gwyn marzy o wielkich przygodach przy boku swojego mężczyzny. Tak o to rozpoczyna się Saga Nowozelandzka.

Lady Gwyneira poślubia Lucasa, dziedzica Kiward Station - wielkiej owczej farmy, natomiast Helen wychodzi za mąż za Howarda, biednego farmera. Obie są pełne nadziei i obie rozczarowują się tym, co je spotyka w nowym miejscu. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą już na statku, a po przypłynięciu do Christchurch kontynuują przyjaźń. Później śledzimy również dzieje dzieci kobiet, czyli losy Fleurette, Paula i Rubena. Na statku poznajemy również sześć sierot, którymi opiekuje się Helen. Dziewczynki również mają rozpocząć nowe życie i pracując jako służące. Śledzimy tez ich losy, dostają swoje własne wątki.

PODSUMOWUJĄC..

          Jeśli ktoś lubi opisy egzotycznych krajów, kulturę egzotycznych mieszkańców (w tym wypadku Maorysów) powinien przeczytać tą książkę.  Autorka w niezwykle piękny sposób przedstawiła wyspę, wierzenia tubylców oraz społeczność. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. Grunt to okładka
2. Czytam opasłe tomiska
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...