Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

198# Muza - Jessie Burton

"Dzieło sztuki odnosi sukces tylko wówczas, gdy jego twórca ma wiarę, która powołuje je do istnienia."





Tytuł: Muza
Autor: Jessie Burton (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2016
Liczba stron: 470
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

           Tajemniczy obraz nieznanego autora pojawiający się znikąd po wielu latach, po którym jednak widać, że został namalowany wprawną ręką i może okazać się wielkim dziełem sztuki zawsze zwiastuje wielką, ciekawą historię. Czy to ukrytą pomiędzy pociągnięciami pędzla w samym akcie, czy może krążącą w okół jego powstania.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Późne lata 60. XX wieku, Londyn. Odelle Bastien pochodząca z Trynidadu jest niezadowolona ze swojej pracy w sklepie obuwniczym. Zawsze marzyła o czymś więcej i wiedziała, że na więcej ją stać. Dlatego też, gdy dostaje odpowiedź od Instytutu Skeleton w sprawie pracy maszynistki od razu się zgadza. W Instytucie poznaje ekscentryczną Marjorie Quick, która bardzo interesuje się swoją nową pracownicą. Gdy w Instytucie pojawia się tajemniczy obraz, prawdopodobnie namalowany przez zapomnianego geniusza Izaaka Roblesa w czasach wojny domowej w Hiszpanii, Marjorie zaczyna się  dziwnie zachowywać, a Odelle staje przed rozwiązaniem zagadki z przeszłości.
Lata 30. XX wieku, Olivia Schloss to 19-letnia Brytyjka pochodząca z bogatej rodziny, z którą na jakiś czas przenosi się na prowincję Hiszpanii, do malowniczej andaluzyjskiej miejscowości. Tam spotyka rodzeństwo Teresę i Izaaka, z którymi zaczyna łączyć się coś więcej, niż relacje państwo-służący. Dziewczyna staje się jej przyjaciółką, a w Izaaku potajemnie się podkochuje. Losy tej trójki splatają się nierozerwalnie, gdy zaczynają skrywać przed światem, a zwłaszcza przed ojcem Olivii, znanym marszandem, sekret który zostaje odkryty po wielu latach...

         Pierwszy rzut na okładkę - piękne esy-floresy, mnóstwo kwiatów i cała gama kolorów przecudownie uformowana. Dawno nie widziałam tak urokliwej okładki, na którą mogłabym patrzeć i patrzeć... Książka opowiada o talencie malarskim, więc okładka jest jak najbardziej odpowiednia. Jednak, gdy przyjrzycie się bliżej zobaczycie dwa nałożone na siebie pistolety. Dlaczego tak piękne tło zostało zachwiane przez przedmioty symbolizujące zbrodnię? Na okładce widnieją również dwa węże z rozdwojonymi językami, co symbolizuje kłamstwo, manipulację...
          Książka ma w sobie wiele tajemniczości i widać to na samym wstępie. Autorka nie
odkrywa wszystkich kart od razu, robi to bardzo powoli. Widać to od samego początku, gdy nawet kolor skóry głównej bohaterki ukrywała przez jakiś czas przed nami. Niby nic takiego, jednak to w latach 60. miało duże znaczenie, zwłaszcza, gdy widziano osobę czarnoskórą w bliskich relacjach z białym człowiekiem. Jeśli o tajemnicach mowa przyjrzyjmy się bliżej obrazowi, który został wprowadzony do Instytutu i narobił sporo zamieszania. Kobieta, która trzyma głowę siostry i przyglądający się wszystkiemu nieco z boku lew. Czy to dzieło sztuki skrywa jakiś sekret przed światem? Oczywiście, wszystko w tej powieści od początku do końca jest jedną wielką niewiadomą. Kim jest tak naprawdę Marjorie, w jaki sposób Lawrie, chłopak Odelle został powiązany z obrazem, co on tak naprawdę przedstawia, kto jest jego autorem i kto jest tytułową "Muzą"? Pytań mogłoby być o wiele więcej, jednak nie skupiajmy się na tym, bo wszystkie karty zostaną odkryte, a elementy układanki znajdą swoje miejsce. W tej powieści spotkały się dwie artystki, które dzieli ponad 30 lat. Jedna z nich jest malarką, która nie chce pokazać swojego talentu przed światem, bo zdaniem jej ojca kobieta nie może być artystką, może nim być jedynie mężczyzna. Dziewczynie wystarczy, że maluje dla siebie. Druga bohaterka ma talent pisarski, ale nie chce tworzyć dla ludzi, bo uważa, że takiej presji by nie udźwignęła i mogłaby się szybko wypalić. Dwie główne postacie to mocne charaktery, dla których nie liczy się sława, czy też uznanie tłumu, jedynie proces tworzenia. Bohaterowie drugoplanowi, którzy mocno wpływają na życie dwóch kobiet to również pozytywna strona tej opowieści. Jessie Burton potrafi tworzyć różnorodne, nie nudne osobowości, a każda z nich skrywa swój własny sekret...


PODSUMOWUJĄC...

          Sekret, tajemnica, zagadka - te słowa krążą po całej recenzji i one głównie opisują powieść "Muza" Jessie Burton. Przyznaję, że "Miniaturzystka" trochę mnie zawiodła, bo po tak rewelacyjnych recenzjach spodziewałam się bomby, której nie dostałam. Tym razem nie podchodziłam do "Muzy" z wielkimi oczekiwaniami, żeby się nie sparzyć. I dzięki temu dostałam historię, którą odkrywałam z coraz większą niecierpliwością, aby po zakończeniu kiwnąć z uznaniem głową.


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

czwartek, 24 września 2015

139# W butach Valerii - Elisabet Benavent





Tytuł: W butach Valerii
Autor: Elisabet Benavent (pochodzenie: Hiszpania)
Seria: Valeria, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  styczeń 2015
Liczba stron: 432
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      Czytając opis książki "W butach Valerii" kompletnie nie wiedziałam, co o niej myśleć. Opowieść o czterech przyjaciółkach nie przekonywała mnie jakoś szczególnie, dlatego ta książka długi czas leżała na półce. Ale w końcu naszła mnie ochota na zabawną historię, a taka właśnie miała być książka pani Elisabet Benavent.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Valeria, Lola, Nerea i Carmen to bohaterki powieści "W butach Valerii". Wszystkie są młode, dwudziestokilkuletnie i wszystkie poszukują miłości. Valeria, która jest narratorką i z której perspektywy poznajemy losy przyjaciółek jest żoną Adriana od 9 lat. Ich związek był zawsze prawie idealny, ale ostatnio coś zaczęło się psuć, a Valeria nie wie jak sobie z tym poradzić. I w tym najgorszym dla jej związku momencie pojawia się przystojny, szarmancki i wspaniały Victor... Carmen jest skrycie zakochana w swoim koledze z pracy, ale według niej bez wzajemności. Ale czy na pewno? Nerea to "zimna kobieta", jak ją nazywają przyjaciółki. Jej wymagania co do faceta są niewyobrażalnie wygórowane, ale w końcu znajduje wymarzonego księcia z bajki. Natomiast Lola to największa uwodzicielka i kusicielka ze wszystkich dziewczyn. Nigdy nie przeszkadzało jej bycie dziewczyną na jedną noc, czy na kilka randek, bo sama nie oczekiwała od związku czegoś innego. Jednak, gdy zaczęło zależeć jej na jednym mężczyźnie zmieniła trochę swoje podejście do miłości. Jak potoczą się losy czterech hiszpańskich kobiet?

         Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, gdyż "Seksu w Wielkim mieście" właściwie nigdy nie oglądałam. Ale wyobrażałam sobie, jaki mniej więcej może być i powieść w pewien sposób sprostała moim wyobrażeniom. Choć nie obeszło się bez pozytywnego zaskoczenia, gdyż nie spodziewałam się, że ta książka przyniesie mi tyle śmiechu! Niektóre teksty (zazwyczaj w wykonaniu Loli) są tak rozbrajające, że nie wiadomo czy się śmiać, czy zawstydzić. Bo zazwyczaj te teksty maja podłoże erotyczne. Ja erotyków nie czytam, bo niekoniecznie mnie ciągnie do tego gatunku. Ale "W butach Valerii" erotyki jest sporo i muszę przyznać, że kompletnie mi to nie przeszkadzało. Pokazało to, jakimi wyzwolonymi kobietami są panie w XXI wieku i jaką wyzwoloną kobietą jest sama autorka pisząc taką powieść. 

PODSUMOWUJĄC...

          Książka sprawiła mi naprawdę dużo radości. Historia czterech hiszpańskich przyjaciółek mogła zdarzyć się w każdym kraju, a może nawet już się dzieje. Ta opowieść jest bardzo realistyczna i taka zwykła, że z łatwością możemy wczuć się w emocje i problemy kobiet. A może nawet nie wczuć, bo pewnie wiele z nas ma takie problemy i dylematy jak te opisane w książce. Naprawdę polecam i czekam niecierpliwie na kontynuację!

sobota, 22 sierpnia 2015

130# Notebook - Tomasz Lipko + wyniki konkursu ("Złączeni")






Tytuł: Notebook
Autor: Tomasz Lipko (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  lipiec 2015
Liczba stron: 430
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Po książkę pana Tomasza Lipko zdecydowałam się sięgnąć ze względu na bardzo intrygującą informację o niej, a mianowicie, że jest thrillerem 2.0. Co to miałoby znaczyć? Później dowiedziałam się dlaczego została tak nazwana i byłam bardzo zainteresowana nawet nie tyle treścią, co formą powieści. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Radosław Bolesta jest prokuratorem, mimo że jego marzeniem od lat była adwokatura. Dlatego też nie do końca jest zadowolony i oddany swojej pracy. Dopóki nie trafia mu się do rozwiązania sprawa wypadku, w którym zginęło dwoje ludzi. Radosław od początku czuje, że to coś więcej niż zwykły, nieszczęśliwy wypadek. Dlatego postanawia przejrzeć notebooka ofiary - Dagmary Frost, zwłaszcza że kobieta do ostatniej chwili przed śmiercią z niego korzystała i na pewno znajdują się w nim ważne informacje. Próbując znaleźć jakąkolwiek bliską osobę kobiety, nawet nie spodziewa się, na jakie afery może trafić i nad czym pracowała Dagmara Frost. Nie mogąc, a raczej nie chcąc się wycofać prowadzi śledztwo na własną rękę.   

         Książka musi iść do przodu i chyba każdy sobie zdaje z tego sprawę, bez względu na to, czy mu się to podoba czy nie. Co nie oznacza, że książka papierowa całkowicie umrze. W dobie takiej technologii, jaką dysponujemy w naszych czasach nie byłaby możliwa stagnacja w kwestii książek i czytania. Dlatego też powstały e-booki i audiobooki, aby również i miłośników technologii przekonać do sięgnięcia po literaturę. Skorzystali na tym również zwykli czytelnicy. Natomiast Tomasz Lipko poszedł jeszcze o krok dalej. Na stronach powieści znajdują się zwykłe, czarno-białe zdjęcia, które na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Jednak jeśli posiadacie smartfona, tableta, czy inne tego typu urządzenie i ściągnięcie specjalną aplikację, to możecie przeskanować zdjęcie i wyświetli wam się filmik obrazujący pewną część fabuły, np. tablicę z dowodami. Czy nie powinniśmy być dumni, że to właśnie Polak jest prekursorem tak innowacyjnej formy powieści? Po za tą nowością technologiczną autor zamieścił również w tekście mnóstwo linków do stron internetowych (niektóre zostały specjalnie stworzone na potrzeby fabuły), czy do filmików na youtubie. Autor bardzo przyłożył się do tego, aby książka była sensacją roku. I pomyśleć, że to jest debiut...

          Ale pomijając już rewelacyjną (moim zdaniem) formę książki, wrócę do jej treści. Sama fabuła i wątek wielkiej afery rozpracowywanej przez Dagmarę Frost jest niezwykle intrygujący i zaskakujący. A właściwie kilku afer: od pragnienia ukazania prawdy, o tym co się dzieje w jednym z domów dziecka do skandalu z udziałem znanego i cenionego lekarza. Choć to tylko wierzchołek góry lodowej... Autor powoli buduje napięcie, a razem z bohaterem odkrywamy kolejne części skomplikowanej układanki. Sieć intryg jest niezwykle zawiła, a w pewne sprawy zaplątani są wysoko postawieni ludzie w kraju. Jest to naprawdę niezły thriller polityczny.

PODSUMOWUJĄC...

          Moim zdaniem "Notebook" to bardzo ciekawa alternatywa dla osób, które przestały cenić książkę papierową, a czytają wyłącznie e-booki lub słuchają audiobooki. "Notebook" to wciąż klasyczne wydanie papierowe, jednak z technologią XXI wieku, która sprawi fanom nowoczesności trochę frajdy. A jeśli nie macie zamiaru korzystać z tych ciekawych wstawek to nie musicie - potraktujcie czarno-białe fotografie, jak zwykłe zdjęcia.


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

***

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU Z PRÓSZYŃSKIM I S-KA! KTO WYGRAŁ KSIĄŻKĘ "ZŁĄCZENI" CAROL CASSELLI?

Dziękuję wszystkim za propozycje! Było ich naprawdę wiele i oczywiście wybór nie był łatwy. Jednak...uwielbiam seriale (może trochę nie na temat, ale to taki wstęp do zrozumienia mojego wyboru) o policjantach i lekarzach tzw. świeżakach, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w tych trudnych zawodach. Dlatego też czekałam na propozycję książki właśnie o takich ludziach. Zatem wybieram "Lekarzy" Noah Gordona, którą jako pierwsza zaproponowała mi Mariola Niowak (na facebooku) i bardzo dobrze ją zareklamowała. Ta książka powtórzyła się również później, jednak nie mogę nagrodzić dwóch osób. Dlatego liczy się pierwszeństwo. Gratuluje wygranej i dziękuję za propozycję :)

poniedziałek, 20 lipca 2015

121# Powrót do Mandalaj - Rosanna Ley





Tytuł: Powrót do Mandalaj
Autor: Rosanna Ley (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  lipiec 2015
Liczba stron: 535
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8,5/10



WSTĘPNIE...

      "Powrót do Mandalaj" to już trzecia książka Rosanny Ley wydana przez Wydawnictwo Literackie. Trzeba przyznać, że okładki są bardzo kuszące, zwłaszcza na letnie, upalne dni, kiedy marzymy o podróżach do egzotycznych miejsc. I własnie w tej powieści pani Ley zabiera nas w podróż do azjatyckiej Birmy.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Eva, główna bohaterka powieści jest konserwatorką antyków. Uwielbia swoją pracę i marzy o podróży w jakieś dalekie miejsce, aby móc pobuszować za kolejnymi starociami. I jej marzenie się spełnia, gdy szefowa postanawia wysłać ją do pięknej i gorącej Mianmy (dawnej Birmy), aby przywiozła stamtąd kilka antyków. Gdy dowiaduje się o tym jej dziadek zleca jej pewne zadanie do wykonania. Chce, żeby Eva znalazła Mayę, dawną ukochaną dziadka i oddała jej figurkę tekowego lwa, która od lat stoi przy jego łóżku. Eva wyczuwa, że kryje się za tym ekscytująca historia miłosna, więc postanawia ją odkryć. Razem z nią wybieramy się w niezwykłą podróż do Birmy, by odkryć tajemnicę miłości Brytyjczyka Lawrenca i Birmanki Mayi oraz być świadkami rodzącego się uczucia pomiędzy Evą, a pewnym miejscowym.

         "Powrotu do Mandalaj" nie da się przyporządkować do jednego gatunku. Jest to piękna historia miłosna, która pomimo rozłąki przetrwała kilkadziesiąt lat, a dana obietnica w pewnym sensie zostaje spełniona. Oprócz tego jest to w pewien sposób literatura wojenna. Ja jestem raczej przyzwyczajona do czytania o zmaganiach żołnierzy walczących w Europie (zazwyczaj w Polsce, we Francji i Wielkiej Brytanii) z Niemcami, więc dla mnie było to bardzo ciekawe, że tym razem przekonałam się jak wyglądała II wojna światowa w Azji, gdzie głównymi wrogami ludności nie byli Niemcy i Hitler, ale Japończycy. Pojawia się również wątek kryminalny, a bohaterka wplątuje się w niebezpieczną sytuację, więc dzięki temu fabuła nie była leniwa i nudna.

          W trakcie lektury nie mogłam przestać myśleć, że ta książka przypomina mi jakąś inną. I w końcu sobie przypomniałam: "Dom orchidei". Tam również pojawia się watek podróży w egzotyczne miejsce i niechęć do powrotu do zimnej i takiej innej Wielkiej Brytanii. "Podróż do Mandalaj" zabrała mnie w ekscytującą podróż do niezwykle ciekawego miejsca. Autorka opisała je w taki sposób, że chyba każdy chciałby się tam znaleźć, poczuć zapach tekowego drewna i posłuchać wielu miejscowych legend oraz prawdziwych historii krążących w ich kulturze. Jej niezwykle wykwintne słownictwo sprawiło, że ta opowieść była piękna. Wyobraźcie sobie cudowne krajobrazy azjatyckiego państwa oraz ich dziedzictwo kulturowe, buddyzm, zagadkę z przeszłości, poczujcie smak ich potraw na języku - to wszystko znajdzie w powieści Rosanny Ley.

PODSUMOWUJĄC...

     Jeśli reszta powieści autorki jest równie czarująca, to ja już się cieszę na lekturę "Zatoki tajemnic" 
i "Domu na Sycylii", które mam w planach i które już do mnie zmierzają. Jeśli chcecie zatracić się w niezwykłym kraju, jakim jest Mianma to polecam!


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

sobota, 28 marca 2015

94# Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd

"Trzeba marzyć o rzeczach, o których nigdy się nie słyszało."


Tytuł: Sekretne życie pszczół
Autor: Sue Monk Kidd (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: marzec 2015
ISBN: 9788308055021
Liczba stron: 347
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7/10


WSTĘPNIE...

      O Sue Monk Kidd słyszałam za sprawą jej "Czarnych skrzydeł" (których swoją drogą jeszcze nie miałam  przyjemności poznać). Jednak tytuł "Sekretne życie pszczół" również mi coś mówił, a historia wydawała się bardzo ciekawa, stąd mój wybór tej powieści.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Główną bohaterką jest czternastoletnia Lily, biała dziewczynka wychowywana przez ojca, który krótko mówiąc, nie sprawdza się w tej roli zbyt dobrze. Nad śmiercią jej matki, czy też zniknięciem wisi wielka tajemnica, którą Lily za wszelką cenę zamierza rozwikłać. Drugą bohaterką jest czarnoskóra Rosleen zajmująca się Lily od dziecka. Obie panie popadają w tarapaty i Lily postanawia w końcu uciec od ojca. Tak trafiają do Tiburonu, małej miejscowości pachnącej miodem w Karolinie Południowej, do domu trzech sióstr. I żeby tytuł miał jakiś sens - siostry (głównie jedna z nich) zajmują się wyrobem miodu i różnych specyfików na bazie miodu np. płynów do kąpieli, kremów, czy też świeczek ze pszczelego wosku. Każda z sióstr jest inna, a ich imiona są raczej niekonwencjonalne - May, August i June. Czarnoskóre siostry postanawiają dać schronienie naszym uciekinierkom i takim sposobem Lily znajduje miejsce, w którym zaczyna być szczęśliwa, a na jej drodze staje młody, przystojny i czarnoskóry Zack.

         Książka od razu skojarzyła mi się ze słynnymi Służącymi (chociaż raczej z filmem, bo książki nie czytałam). Te same lata, tuż przed uchwaleniem równouprawnienia i rozpatrywany jest podobny problem - prześladowanie i okrutne traktowanie Murzynów. To smutne, że jeszcze w latach 60-tych miały miejsce takie zdarzenia jak pobicia czarnoskórych tylko i wyłącznie z powodu koloru ich skóry. Bardzo długo to trwało, żeby ludzie przekonali się, że każdy człowiek jest równy. Choć nadal u wielu osób trwa to (przekonywanie się) do chwili obecnej. 

          Książka opowiada o miłości przeróżnego rodzaju: pomiędzy kobietą, a mężczyzną, miłości siostrzanej, czy też miłości dziewczynki do opiekujących się nią kobiet. Jednak duże znaczenie ma również watek przyjaźni. Jednak największe emocje wzbudził u mnie wątek "prześladowania" czarnoskórych oraz ich powiązań, czy też... zakazu powiązań z białymi. Lily obracając się w ich kręgu napotkała na wiele trudności, ale również zaznała wiele szczęścia i radości. Historia Lily zaciekawia zaciekawia i wzrusza, a cała otoczka miodowni, pszczół, czy też bohaterek z Południa dodaje powieści uroku. Jednak książka nie kończy się całkowitym happy endem, co może faktycznie jest lepszym rozwiązaniem, niż gdyby okoliczności śmierci matki Lily okazały się inne.  Przez to historia jest jeszcze bardziej dramatyczna.
          
PODSUMOWUJĄC...

     Mam w planach oczywiście film, który powstał na podstawie tej powieści. Uwielbiam takie niespodzianki, gdy wezmę się za czytanie książki, a potem dowiaduję się, że powstała ekranizacja. Dlatego też jeszcze chętniej czytałam tę książkę i spokojnie mogę ją wam polecić. Warto!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe podróże

wtorek, 17 marca 2015

90# Clariel - Garth Nix (RECENZJA PRZEDREMIEROWA)

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Clariel
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, prequel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  marzec 2015, przedpremierowo
ISBN: 9788308055021
Liczba stron: 496
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7,5/10



WSTĘPNIE...

      Trylogia "Stare Królestwo" Gartha Nixa oczarowała mnie bohaterkami i fantastycznym światem rządzącym się prawami magii. Dlatego tak niecierpliwie czekałam na prequel opowiadający o dziewczynie żyjącej 600 lat wcześniej niż Sabriel i Lirael. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Główna bohaterka tym razem ma na imię Clariel. Czasy, w których żyje całkowicie różnią się od czasów Sabriel i Lirael. Bohaterka pochodzi z bogatej rodziny złotników, będącej krewnymi Abhorsenów oraz rodziny królewskiej. Dlatego też Clariel nie może wybrać sobie sposobu życia, jakiego by pragnęła, musi zdać się na wybór rodziców. Tak trafia do Akademii prowadzonej przez panią Zmiję. Jednak nasza bohaterka jest bardzo uparta i wyzwolona (trochę przypominając tym Sabriel) i oczywiście sprzeciwia się ich woli dołączając do pewnej grupy spiskowców.

         Początkowo książka nieco odstawała od swoich poprzedniczek. Fabuła wydawała mi się mało ciekawa i chciałam powrotu wcześniejszych bohaterek, które zdążyłam polubić. Jednak, gdy Clariel trafia do Akademii książka od razu zyskuje na wartości. Bardzo lubię, gdy wątek magii jest połączony z wyjazdem do szkoły z internatem i rówieśnikami. Zawsze przypomina mi to Harry'ego Pottera i Hogwart i mam ogromny sentyment do takiego wątku. Jednak w czasach Clariel Magia Kodeksu nie cieszyła się taką popularnością i szacunkiem, jak 600 lat później. Magia była przeznaczona dla robotników oraz służących i była trochę pogardzana przez wyżej urodzonych. Abhorsenowie natomiast byli wysmiewani i nikt nie traktował ich z respektem. To ciekawe, bo później uległo to radykalnej zmianie.  Uwielbiam Stare Królestwo i sposób, w jaki pokazał ten świat autor. Wszystkie elementy tego świata, takie jak Znaki, Kamienie Kodeksu, Wolna Magia, czy też dzwonki są przemyślane i stwarzają niepowtarzalną (dosłownie) historię. 

          Clariel to kolejna ciekawa postać i historia wykreowana przez Gartha Nixa. Jego bohaterki są silne, niezależne i zawsze podążają własną drogą. Autor po raz kolejny stworzył świetną opowieść przygodową w fantastycznym świecie. Książkę można traktować jako pierwszy tom serii lub jako odrębną historię. Naprawdę nie ma znaczenia, czy przeczytacie ją przed czy po trylogii, bo nie ma ona wiele z nią wspólnego. Jak w każdym poprzednim tomie,  i tutaj głównej bohaterce towarzyszy przedstawiciel płci męskiej. Postać Bela podobała mi się bardziej, niż od Sametha, który towarzyszył Lirael. W tym tomie pojawia się również znany nam kot Mogget, który już przed sześcioma wiekami był przebiegły i cwany. 

PODSUMOWUJĄC...

     W posłowiu autor zapowiada kolejną książkę w wymyślonym przez siebie uniwersum. Tym razem ma opowiadać o 
dalszych losach Nicka. Jestem bardzo ciekawa, czy jego losy znowu połączą się z Lirael i czy między nimi zaiskrzy, bo tego bardzo mi brakowało w trylogii. Zakończenie może nie jest bardzo zaskakujące, ale notatka "Od autora" jak najbardziej, w której wyjaśnia, kim naprawdę jest Clariel... Kompletnie się tego nie spodziewałam. Polecam, naprawdę warto zapoznać się z twórczością Nixa!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Clariel               Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytam opasłe tomiska
4. Grunt to okładka
5. Książkowe podróże

niedziela, 22 lutego 2015

83# Abhorsen - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Abhorsen
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 3
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054376
Liczba stron: 424
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      Dwie części trylogii dziejącej się w Starym Królestwie, gdzie magia jest na porządku dziennym są już za mną. Była to bardzo ciekawa lektura i dzięki tym książkom polubiłam nowy gatunek, jakim jest fantasy z elementami magii i z nadprzyrodzonymi zwierzętami, czy stworzeniami. Teraz przyszedł czas na zwieńczenie całej trylogii "Abhorsenem". 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          To już ostatni tom przygód przedstawicielek rodu Abhorsenów. W drugiej części postać Sabriel została jakby zepchnięta na drugi plan, a główną bohaterką była Lirael, natomiast w "Abhorsenie" historie dwóch kobiet toczą się równomiernie i mają tak samo ważne znaczenie, choć jednak to nadal "Lirael" pojawia się częściej. Jednak obie próbują nie dopuścić do powstania zła, które chyba nigdy nie było tak niebezpieczne, jak jest teraz. Sabriel 20 lat temu pokonała Kerrigora, ale to był tylko pikuś w porównaniu do odradzającego się zła... Szkoda tylko, że Ellimere, czyli córka Sabriel nie miała zbyt rozbudowanego wątku. Garthowi Nixowi bardzo dobrze wychodzą sylwetki kobiece, wiec gdyby rozszerzył trochę wątek Ellimere, mogłoby być jeszcze ciekawiej.

         "Abhorsen" jest kontynuacją "Lirael", bo akcja nie poszła do przodu, tylko została wznowiona w tym samym momencie, w którym zakończył się drugi tom. Lirael ponownie łączy swoje siły z księciem Samethem i przejmuje obowiązki Abhorsena, gdy dowiaduje się pewnej niepokojącej wieści. Nadal toarzyszą im ich zwierzaki - kot Mogget, który do samego końca ukrywa, czym naprawdę jest i Podłe Psisko, bardzo oddane swojej pani, w odróżnieniu od Moggeta. Pod koniec również Podłe Psisko ujawnia, kim naprawdę jest. 

           Bardzo jestem zadowolona z faktu, że odkryłam tę serię i przekonałam się do tego typu literatury. Szkoda tylko, że tak późno. Cała trylogia jest magiczna i fantastycznie skonstruowana. Jedną z większych zalet są bohaterowie, a właściwie bohaterki, które w tym przypadku wygrywają "walkę" z postaciami męskimi. Zarówno Sabriel, jak i Lirael to dwie wspaniale zarysowane sylwetki, którym kibicuje się od samego początku i które nie zrażają niczym czytelnika, jak to czasem bywa z głównymi bohaterkami. Panowie niestety wypadli blado przy kobietach, ale nie jest to jakąś wielką wadą według mnie. Po prostu kobiety są górą, w tym przypadku. Co do zakończenia - naprawdę bardzo mi się podobało. Było zaskakujące i w ciekawy sposób zamknęło całą serię. Choć po cichu liczyłam na jakiś mały romansik Lirael z Nickiem... No cóż, nie zawsze można dostać to, czego się chce.

PODSUMOWUJĄC...

     Niecierpliwie czekam na marcową premierę prequela tej serii - "Clariel", która ma opowiadać o wydarzeniach sprzed 600 lat, przed narodzinami Sabriel. Bardzo jestem ciekawa, o czym ona będzie... Może o powstaniu Kamieni Kodeksu? Byłoby to bardzo interesujące. Ale na to jeszcze muszę trochę poczekać. A was zachęcam do sięgnięcia po trylogię Stare Królestwo!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytam opasłe tomiska
4. Klucznik
5. Okładkowe love

piątek, 6 lutego 2015

77# Lirael - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Lirael
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054376
Liczba stron: 488
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       Po pierwszej części trylogii "Stare Królestwo" polubiłam gatunek fantasy z wątkami magicznymi. Do tej pory czytałam głównie dystopie, które są bardziej sci-fi, niż fantasy moim zdaniem. Ale seria Gartha Nixa otworzyła mi się oczy na fantastykę z krwi i kości, z magią, zaklęciami, umiejętnościami i stworzeniami magicznymi. Bądźcie pewni, że ten gatunek zagości u mnie na dłużej.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

        Czternaście lat temu bohaterka poprzedniej części - Sabriel stała się nowym Abhorsenem i poznała Touchstone'a jedynego następcę tronu Starego Królestwa. Razem obalili Wielkiego Zmarłego Kerringtona i stali się Królem i Królową. Jednak to nie koniec kłopotów, które uaktywniają się po kilku latach. 
Główna bohaterka tej części pochodzi z drugiego Wielkiego Rodu obok Abhorsenów - z rodu Clayrów, którego członkowie posiadają dar Widzenia. Jednak czternastoletnia osierocona przez matkę i nie znająca swojego ojca Lirael czuje się wyrzutkiem w swoim społeczeństwie, bo już dawno powinien spłynąć na nią dar. Gdy postanawia skończyć swój żywot skacząc z lodowca Clayrów, zauważa przybycie Króla i Królowej, które zwiastuje ponowne pojawienie się kłopotów w Królestwie... Wkrótce po tym dziewczynka rozpoczyna pracę w Wielkiej Bibliotece i musi uporać się z siłami zła, które ją zamieszkują...
Mimo tego, że to Lirael powinna być główną bohaterką, w równej mierze występuje również drugi bohater - Książę Sameth. Sam czuje się w Królestwie podobnie jak Lirael w Lodowcu Clayrów - jakby tam nie należał. Powinien zostać następnym Abhorsenem gdyby Sabriel umarła i już szkolić się do tej roli. Ale Sameth nie chce być nekromantą i przez to czuje się źle, bo wie, ze to jego obowiązek.

          Początkowo zastanawiałam się, czy Lirael przez całą książkę będzie miała tylko czternaście lat, czy może fabuła przeskoczy o kilka lat dalej. Bo wiecie, to niby jest powieść z gatunku fantastyki, ale na pewno mały watek romansu by nie zaszkodził. Dlatego, gdy po niecałych 150 stronach rozpoczęła się druga część powieści, a Lirael miała już osiemnaście lat, wiedziałam, że na pewno niedługo spotka na swojej drodze ukochanego. Jednak trochę się zdziwiłam, że akcja dzieje się w 1928 roku! Przy pierwszej części zakładałam, że jest to przyszłość, ale z drugiej strony chyba w takim fantasy nie ma wielkiego znaczenia, który jest rok. Czy zastanawialiście się, w jakim czasie dzieje się akcja np. "Władcy pierścieni"? Ja nie, bo czas nawet tak jakoś nie pasuje do wymyślonego świata przez autora.

          Jeśli miałabym wybierać, która z dotychczasowych bohaterek wzbudziła moją największą sympatię, wybrałabym Sabriel. Jest według mnie ciekawszą bohaterką, z ciężką misją do wypełnienia. Jednak przy wyborze rodu, który bardziej mnie zainteresował swoimi mocami waham się... Ród Abhorsenów włada Zaświatami i za pomocą dzwonków i Znaków Kodeksu kontroluje Zmarłych, a Clayry widzą przyszłość. Chyba najlepsze by było połączenie tych dwóch umiejętności, co chyba wcale nie jest wykluczone w następnej części. Nie mogłam się powstrzymać i przewertowałam trzecią część pt: "Abhorsen" i wiem, że zapowiada się równie ciekawie, jak "Sabriel", czy "Lirael". 


PODSUMOWUJĄC...

     Trzeci tom będzie musiał trochę poczekać na swoją kolej, na razie trochę odpocznę od świata magii, chociaż nie na długo. A w kwietniu premiera już czwartej części serii - Clariel! Nie znam jeszcze szczegółów, ale ma to być raczej prequel, niż kontynuacja. Polecam wam gorąco fantastykę w wykonaniu Gartha Nixa!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytamy opasłe tomiska
4. Klucznik
5. Okładkowe love
6. Książkowe podróże

niedziela, 18 stycznia 2015

72# Sabriel - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?


Tytuł: Sabriel
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054369
Liczba stron: 360
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

       Trylogia "Stare Królestwo" została napisana przez australijskiego pisarza Gartha Nixa. Wydawnictwo Literackie postanowiło po razy trzeci wydać powieści napisane przez autora. Pierwsza część "Sabriel" została wydana w 1995 roku, więc nie jest wcale taką nowością, jak początkowo zakładałam. Autor napisał ją jeszcze przed powstaniem wszystkich bestsellerowych dystopii, więc myślę, że warto wrócić do nieco wcześniejszej koncepcji fantastyki.

sobota, 13 grudnia 2014

56# Miniaturzystka - Jessie Burton

"Wszyscy przez lata tkwimy w niewidzialnych klatkach, których pręty zrobione są ze zbrodniczej obłudy."



Tytuł: Miniaturzystka
Autor: Jessie Burton (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054284
Liczba stron: 464
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 6+/10



WSTĘPNIE...

     Nawet nie wiecie, jaką radość sprawiła mi wiadomość, ze wygrałam "Miniaturzystkę" w konkursie na blogu u Owcy z książką. Tę książkę miałam w planach od dawna, bo po blogsferze krążyły same pozytywne recenzje tej książki. No i okładka... czyli coś, co dla mnie jest ważne, choć nie powinno, jest naprawdę piękna, a co najważniejsze - ciekawa. Mimo, że kolejka oczekujących powieści na przeczytanie się nie kończy, a wręcz non stop się powiększa - postanowiłam zapomnieć o niej i sięgnąć po tę powieść.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Akcja dzieje się w Amsterdamie, co jest dla mnie niespotykane w książkach. Jestem pewna, że o Holandii jeszcze 
nie czytałam. Historia obsadzona jest pod koniec XVII wieku. Petronella jest osiemnastoletnią dziewczyną, która została wydana za mąż za o wiele starszego od niej mężczyznę i przenosi się do Amsterdamu. Jednak jej  sytuacja różni się nieco od sytuacji innych kobiet, które z przerażeniem myślą o swojej nocy poślubnej -  Petronella takiej nie miała i nie zapowiada się, żeby miała mieć, choć z każdym dniem coraz bardziej pragnie zbliżyć się do swojego męża - Johannesa. 

          Mąż podarowuje Nelli niezwykły prezent - miniaturową replikę ich domu w postaci otwieranego kredensu. Zgodność z oryginalnym wystrojem jest zdumiewająca, jednak Nella nie bardzo wie po co jej taki prezent. Aby zrobić na złość Marin postanawia zamówić u znanego miniaturzysty trzy przedmioty, które mają dla niej duże znaczenie. Jednak ku jej zdumieniu do zamówienia zostają dołączone również inne rzeczy, m.in. małe repliki  psów, które są identyczne jak psy należące do Jonathanna, czy miniaturowy fotel , który znajduje się w ich  salonie... Kim jest tajemniczy miniaturzysta i skąd tyle wie o kamienicy Brandtów? I czy Nelli się tylko wydaje, czy ciągle widzi pewną tajemniczą kobietę?

          Wiecie co sobie pomyślałam po pierwszym rozdziale książki? Dziwna. Ale dziwna w sposób pozytywny, bo chciałam poznać dalsze losy Nelly i ogólnie całą tę... dziwną historię. Książka oczywiście jest tajemnicza. Od Jonathana, po jego siostrę, aż do tytułowej miniaturzystki - same sekrety, a Nella znalazła się w samym ich centrum. Sekret Jonathann akurat nie należał do bardzo trudnych do odgadnięcia, można się było tego spodziewać od  samego początku. Powieść na samym początku bardzo mnie zainteresowała, później już niestety coraz mniej... Momentami była nudna, ale ciągle czekałam na rozwój wydarzeń. Faktycznie pod koniec kilka zdarzeń mnie zaskoczyło, ale nie miały one nic wspólnego z tajemniczą miniaturzystką. 
        
PODSUMOWUJĄC...

          Niestety, ale spodziewałam się dużo lepszej książki po tych wszystkich pozytywnych recenzjach. Moje oczekiwania 
były dużo większe, więc trochę się zawiodłam. Myślałam, że tajemnica związana z miniaturzystką będzie ciekawsza i że pod koniec będzie jakieś zaskoczenie z nią związane. Niestety to była część , która mnie najbardziej zawiodła. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

wtorek, 19 sierpnia 2014

13# Laura - J.K. Johansson



Tytuł: Laura
Tytuł oryginalny: Laura
Autor: J.K. Johansson (pochodzenie: Finlandia)
Seria: Miasteczko Palokaski, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: lipiec 2014
ISBN: 9788308053799
Liczba stron: 252
Forma: ebook
Moja ocena - 6/10



WSTĘPNIE...

     Czytałam wiele recenzji tej książki i postanowiłam sama się przekonać, jak to z nią naprawdę jest. Bo na pewno zachęcił mnie opis fabuły (zaginięcie dziewczyny, tajemnica sprzed lat, czyli to co w powieściach uwielbiam), fińskie miasteczko i zapowiedź nowej serii wśród skandynawskich kryminałów. 


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Poznajemy główna bohaterkę Mię, która wraca do rodzinnego miasta Palokaski, aby rozpocząć pracę w niegdyś uczęszczanej przez nią szkole, jako pedagog. Już w pierwszy dzień dowiaduje się o zaginięciu uczennicy - Laury. Wraz z nią w szkole pracuje również jej brat Nikke, który jest psychologiem. Gdy Laura ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, Nikke zaczyna się dziwnie zachowywać, co niepokoi jego siostrę. Później staje się głównym podejrzany, a Mia (dawna policjantka) robi wszystko, żeby oczyścić go z zarzutów. 

Książka trochę się ciągnie. Za dużo opisów życia prywatnego (np. o uzależnieniu Mii od Internetu, o jej posiłkach, o spotkaniach z przyjaciółkami, romansach itp.), a za mało o samym zniknięciu Laury.  Jednak cieszy mnie to, że Mia od razu wzbudza sympatię, bo czasami główne bohaterki są irytujące. Dobrze, że nie oczekiwałam, że porównanie z Twin Peaks będzie trafne, bo bym się bardzo zawiodła.

Sprawa Laury jest w jakiś sposób połączona z zaginięciem innej dziewczyny sprzed 20 lat - Venly, która okazuje się być siostrą Nikkego i Mii. Na jaw wychodzą również różne przewinienia dziewczyny i kształtuje się obraz buntowniczki, a nie dziewczyny z dobrego domu, grzecznej pianistki.


PODSUMOWUJĄC...

Książkę czytało się bardzo szybko. Uważam, że książka zła nie jest. Ale czy będę chciała znów się zagłębić w tajemnice miasteczka Palokaski? Nie wiem. Poczekam do premiery następnej części w serii. Zakończenie uważam za ciekawe i na pewno zachęca ono do przeczytania dalszych losów bohaterów, zwłaszcza, że nie wszystkie wątki się wyjaśniły (np. wątek Attiego). Następna część ma tytuł Noora (dziewczyna pojawiła się w "Laurze"), a trzecia część - "Venla". To może być ciekawe. Uwielbiam kryminały skandynawskie (a właściwie nordyckie), więc nie poddam się tak szybko.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
1. Klucznik
2. W 200 książek dookoła świata
3. Pod hasłem
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...