Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura australijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura australijska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2016

160# Złote kolczyki - Belinda Alexandra

"Wszystkie szczytne idee kończą się powodzeniem, nawet jeśli na początku wydają się porażką."



Tytuł: Złote kolczyki
Autor: Belinda Alexandra (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 576
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       Kolejna książka, w której wnuczka odkrywa rodzinne tajemnicy, w które uwikłana jest jej babcia. Takie powieści chyba nigdy mi się nie znudzą. Na lekturę "Złotych kolczyków" miałam ochotę już od dawna, bo nie dosyć, że uwielbiam wszystko co związane z Hiszpanią, to jeszcze okres od wczesnych lat XX wieku do lat 70. XX wieku uważam za wspaniałe połączenie. Miałam nadzieję na trochę historii hiszpańskiej arystokracji jak w serialu "Gran Hotel"...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

     Paloma jest baletnicą, która odziedziczyła talent po swojej matce, która była bardzo utalentowaną tancerką. Paloma pragnie dostać się do Opery Paryskiej, w której tańczyła jej matka, jednak na razie nie jest jej to dane. Pewnego dnia spotyka kobietę z pięknymi bujnymi i kręconymi czarnymi włosami i od razu zdaje sobie sprawę, że coś jest z nią nie tak. Jakby pochodziła nie z tego świata... Kobieta wręcza jej parę złotych kolczyków i znika. Bohaterka postanawia odkryć tożsamość zjawy i dowiaduje się, że to wielkiej sławy tancerka flamenco o pseudonimie La Rusa, która zginęła w 1951 roku. Jednak Paloma nadal nie wie, dlaczego objawiła się właśnie jej. Powoli z opowieści jej babki zaczyna wyłaniać się prawda, choć starsza kobieta bardzo niechętnie się nią dzieli. W jaki sposób losy ich rodziny połączone zostały z niezwykle tajemniczą, piękną tancerką flamenco?

          W czasach przeszłych zaczynając od 1909 roku mamy dwie bohaterki - Celestinę i Evelinę. Jedna pochodzi z bardzo bogatej i arystokratycznej rodziny Montellich, jednej z najbardziej wpływowych w Barcelonie, natomiast druga żyje w wielkiej nędzy, zostaje sierotą i na świecie pozostaje jej jedynie brat Ramon. Dziewczynki żyją w czasach wielkich zmian, robotnicy strajkują, pragną równości, anie gorszego traktowania niż bogatych, którzy wszystko mogą sobie kupić, nawet możliwość uniknięcia poboru do wojska i udziału w wojnie. Celestina od małego jest obserwatorem okrutnego traktowania biednych, co wpływa na jej decyzje w przyszłości. Evelina jest świadkiem wydarzeń jakby trochę z boku. Ma dwójkę 
rodzeństwa - brata Xaviera i siostrę Margaridę i to z nimi związana jest główna, tragiczna w skutkach tajemnica.

         Naczytałam się wiele o reżimie Hitlera i Stalina, natomiast Franco zawsze był jakoś tak z boku, w cieniu tych dwóch dyktatorów. Jednak w tej powieści jego rządy wywarły wielki wpływ na całą akcję powieści i jestem zadowolona z kolejnej lekcji historii, której doświadczam dzięki takim książkom. Właściwie nie da się kibicować nikomu w tej powieści, bo są tutaj pokazane tak różne punkty widzenia i nikogo nie powinno się potępiać. W Celestinie gromadzi się wielka nienawiść do arystokratycznego rodu Montellich, których obwinia o całe wyrządzone zło jej i jej bliskim i poprzysięga w jakiś sposób zemścić się, natomiast po drugiej stronie mamy Evelinę, przedstawicielkę rodziny Montellich i jej rodzeństwo, które nie jest niczemu winne. Postaci wykreowane przez Alexandrę są naprawdę barwne, różnorodne i niezwykle ciekawie rozpisane. Opisy są szczegółowe, a czytelnik (lub też po prostu ja) staje się od samego początku uzależniony zniewalająco piękną, ale nieuchronnie smutną i nieco bolesną opowieścią o utraconych miłościach, nieporozumieniach i zdradach, na skutek nieszczęść wywołanych w wielkim stopniu przez hiszpańską wojnę domową, która wpłynęła na takie, a nie inne decyzje, które bohaterowie musieli podjąć. Miejsce akcji jest różnorodne, gdyż toczy się w dwóch pięknych miastach - w Barcelonie i w Paryżu, co oczywiście nadaje książce cudownego klimatu.  Wszystkie trzy perspektywy - Palomy, Celestiny i Eveliny plączą się między sobą, a to sprawia, że książki nie chce się odłożyć tylko ciągle czytać i chłonąć tę elektryzującą historię. Publiczności hipnotyzował taniec La Rusy, a mnie zahipnotyzowała Belinda Alexandra...

PODSUMOWUJĄC...

          Najpierw chciałam przeczytać "Toskańską różę" autorstwa Belindy Alexandry, jednak zdecydowałam się na "Złote kolczyki" oczywiście dzięki kuszącej okładce. Nie żałuję, skądże i teraz wiem, że muszę jak najszybciej zdobyć "Toskańską różę". Cieszę się, że odkryłam kolejną autorkę, na której powieści będę czekać z wielką niecierpliwością.  Polecam!

niedziela, 22 listopada 2015

156# Złodziejska magia - Trudi Canavan

"Wątpisz. To jakiś początek. Wątpliwości niczego nie wykluczają."




Tytuł: Złodziejska magia
Autor: Trudi Canavan (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania:  maj 2014
Liczba stron: 560
Forma: ebook
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

          O Trudi Canavan słyszałam wielokrotnie, że jest mistrzynią fantastyki, głównie za sprawa jej serii "Trylogia Czarnego Maga". Zatem ja, fanka fantastyki, musiałam sama się przekonać, że miano jej nadane jest słuszne (oczywiście według mnie). Jednak postanowiłam sięgnąć po pierwszy tom serii "Prawo Millenium", gdyż premiera drugiego tomu zbliża się wielkimi krokami.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Głównym bohaterem jest Tyen, który studiuje historię oraz magię w Akademii. Studenci drugiego kierunku często wybierają się na wyprawy w poszukiwaniu wartościowych artefaktów, które zasiliłyby majątek szkoły. Na jednej z takich wypraw Tyen znajduje bardzo starą książkę. Początkowo czuje lekki zawód, mimo że uwielbia stare woluminy. Jednak zdaje sobie sprawę, że ten przedmiot dla władz uczelni nie będzie zbyt cenny w porównaniu do rzeczy wartościowych cenowo. Jednak okazuje się, że po dotknięciu, książka czyta w jego myślach i swoje odpowiedzi zapisuje na kartkach, które później (odpowiedzi) znikają... Okazuje się, że znaleziony artefakt był kiedyś kobietą z krwi i kości o imieniu Vella, którą potężny czarodziej Roporien przemienił w książkę. Tyel postanawia zatrzymać ją dla siebie, dopóki nie pozna prawdziwej mocy magicznego przedmiotu. Niestety lubiany przez niego profesor Kilraker bardzo chce mieć w posiadaniu magiczną zdobycz i nie cofnie się przed niczym, aby ją zdobyć. Bohater zmuszony jest uciekać z Akademii...

          Po ponad 100 stronach poznajemy główną bohaterkę - Rielle. W jej świecie (Fyre) magia również istnieje, ale jej używanie jest zakazane, gdyż panuje przekonanie, że okrada się wtedy Anioły. I po śmierci człowieka one o tym wiedzą, więc można narazić się na ich gniew. Tylko nieliczne osoby widzą pozostałości po magii, zwane smugami. I główna bohaterka oczywiście również je widzi. Pewnego dnia wracając z zajęć w Świątyni, gdzie nauczają Kapłani Rielle zostaje napadnięta, a z opresji ratuje ją biedny malarz Izare. Od tamtej pory Rielle przestaje być dziewczynką wiecznie posłuszną rodzicom i jest zmuszona uciekać z domu... wprost w ramiona Izare. 

          Myślałam, że te dwa główne wątki i światy w końcu połączą się ze sobą, ale to nie nastąpiło. Czekałam na to całą książkę... Może w następnych częściach bohaterowie się spotkają? Nie potrafię powiedzieć, który wątek bardziej mnie zainteresował - bo z jednej strony mamy tajemniczy artefakt i dużo magii, o której uwielbiam czytać, a z drugiej anioły i zakazaną miłość. Oba wątki były ciekawe, a pomysł z przeplataniem się ich uważam za trafiony, gdyż wzbudziło to we mnie większą ciekawość. Gdy już całkowicie zostałam pochłonięta przez jedną opowieść ona nagle się kończyła, a zaczynała druga i chciało się ją szybko dokończyć, aby znowu powrócić do pierwszej, a wtedy... zostało się pochłoniętym przez drugą. I tak w kółko. 
        
PODSUMOWUJĄC...

         Mimo wielu pozytywnych aspektów w tej książce, po Trudi Canavan spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Może przez ten rozgłos miałam za duże wymagania, jednak bardzo chciałam pokochać świat przedstawiony przez autorkę, a jedynie go... polubiłam. Jednak na pewno sięgnę po kontynuację, która zbliża się wielkimi krokami, bo dobrze oceniam tę powieść. Chciałabym również przeczytać chyba najsłynniejszą serię autorki - Czarnego Maga.

środa, 22 kwietnia 2015

100# Ruiny Gorlanu - John Flanagan

"Gdybyś naprawdę pomyślał, to byś nie pytał."


Tytuł: Ruiny Gorlanu
Autor: John Flanagan (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Zwiadowcy, tom 1
Data wydania:  marzec 2009
Liczba stron: 320
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

        O "Zwiadowcach" słyszałam wiele dobrego. Po przeczytaniu świetnej trylogii "Stare Królestwo" autorstwa  Gartha Nixa zapałałam sympatią do opowieści przygodowych w fantastycznych i wykreowanych przez autorów światach, najlepiej z magicznymi smaczkami. "Ruiny Gorlanu" to początek 12-tomowej serii o osieroconym chłopcu Willu, który zostaje Zwiadowcą...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         Głównym bohaterem jest 15-letni Will, mieszkający w Królestwie Araluen w Zamku Redmont. Jak inni jego koledzy: 
Horace, Jenny, George i Alyss - Will również jest sierotą. Jednak różni się od innych tym, że nie wie, kim byli jego rodzice. Uczniowie w swoje 15-te urodziny mogą dokonać wyboru przy boku którego Mistrza chcą się dalej kształcić: rycerstwa, dyplomacji, skrybów, czy kucharstwa. Jednak po raz pierwszy od wielu lat na Ceremonię Wyboru zawitał jeden z owianych tajemnicą Zwiadowców, Halt. Will jest zdziwiony, podekscytowany, ale również i przerażony, gdy Halt wybiera go na swojego ucznia. Tak rozpoczyna się wielka przygoda chłopca, która zmienia jego życie...

          Kim mogliby być Zwiadowcy w naszym świecie? Z jednej strony są jakby szpiegami starającymi się wyławiać najistotniejsze informacje o poczynaniach wrogów. Z drugiej strony są stróżami prawa, czy też policjantami prowadzącymi śledztwa w razie popełnienia przestępstwa. Zwiadowcy charakteryzują się zwinnością (gdyż potrafią się wspinać), bezszelestnym poruszaniem się (co niektórzy ludzie odbierają jako ingerencję magiczną),  prawdomównością, spostrzegawczością i dociekliwością (co pomaga im w śledztwach). Zwiadowcy są raczej niskiej postury, nie są mocno zbudowani w odróżnieniu od rycerzy. Każdy z nich posiada swojego małego, uroczego konika, który gotów jest oddać życie za swojego pana.

           Początek od razu kojarzy się ze słynną serią o młodym czarodzieju Harry'm Potterze. Podobieństwa to: główny bohater to sierota, który musi wybrać tak jakby na podstawie swoich umiejętności i zdolności, jak chce dalej się kształcić, Mistrzowie przypominający nieco profesorów z Hogwartu, dobrotliwy baron Arald niczym Dumbledore i Morgarath, którego imię wymawiają tylko odważni... Jednak uważam to za zaletę, bo od dawna szukałam jakiejś namiastki HP. Natomiast w Zwiadowcach niestety żadnej magii nie znajdziecie (co trochę mnie zasmuciło...). Jednak ta książka posiada jedną wadę - nie ma mapki Królestwa! To może się wydawać błahą sprawą, ale naprawdę mi to przeszkadzało, a raczej denerwowało, gdy nie mogłam zobaczyć na choćby prowizorycznej mapie, gdzie znajduje się dane miejsce i gdzie wędrują bohaterowie.

PODSUMOWUJĄC...

          Jednak pomimo moich narzekań, wstęp do przygody z młodym Zwiadowca Willem uznaje za bardzo udany. Już 
zamówiłam sobie na fincie druga część i niebawem powrócę do tej historii. Polecam!

wtorek, 17 marca 2015

90# Clariel - Garth Nix (RECENZJA PRZEDREMIEROWA)

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Clariel
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, prequel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  marzec 2015, przedpremierowo
ISBN: 9788308055021
Liczba stron: 496
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7,5/10



WSTĘPNIE...

      Trylogia "Stare Królestwo" Gartha Nixa oczarowała mnie bohaterkami i fantastycznym światem rządzącym się prawami magii. Dlatego tak niecierpliwie czekałam na prequel opowiadający o dziewczynie żyjącej 600 lat wcześniej niż Sabriel i Lirael. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Główna bohaterka tym razem ma na imię Clariel. Czasy, w których żyje całkowicie różnią się od czasów Sabriel i Lirael. Bohaterka pochodzi z bogatej rodziny złotników, będącej krewnymi Abhorsenów oraz rodziny królewskiej. Dlatego też Clariel nie może wybrać sobie sposobu życia, jakiego by pragnęła, musi zdać się na wybór rodziców. Tak trafia do Akademii prowadzonej przez panią Zmiję. Jednak nasza bohaterka jest bardzo uparta i wyzwolona (trochę przypominając tym Sabriel) i oczywiście sprzeciwia się ich woli dołączając do pewnej grupy spiskowców.

         Początkowo książka nieco odstawała od swoich poprzedniczek. Fabuła wydawała mi się mało ciekawa i chciałam powrotu wcześniejszych bohaterek, które zdążyłam polubić. Jednak, gdy Clariel trafia do Akademii książka od razu zyskuje na wartości. Bardzo lubię, gdy wątek magii jest połączony z wyjazdem do szkoły z internatem i rówieśnikami. Zawsze przypomina mi to Harry'ego Pottera i Hogwart i mam ogromny sentyment do takiego wątku. Jednak w czasach Clariel Magia Kodeksu nie cieszyła się taką popularnością i szacunkiem, jak 600 lat później. Magia była przeznaczona dla robotników oraz służących i była trochę pogardzana przez wyżej urodzonych. Abhorsenowie natomiast byli wysmiewani i nikt nie traktował ich z respektem. To ciekawe, bo później uległo to radykalnej zmianie.  Uwielbiam Stare Królestwo i sposób, w jaki pokazał ten świat autor. Wszystkie elementy tego świata, takie jak Znaki, Kamienie Kodeksu, Wolna Magia, czy też dzwonki są przemyślane i stwarzają niepowtarzalną (dosłownie) historię. 

          Clariel to kolejna ciekawa postać i historia wykreowana przez Gartha Nixa. Jego bohaterki są silne, niezależne i zawsze podążają własną drogą. Autor po raz kolejny stworzył świetną opowieść przygodową w fantastycznym świecie. Książkę można traktować jako pierwszy tom serii lub jako odrębną historię. Naprawdę nie ma znaczenia, czy przeczytacie ją przed czy po trylogii, bo nie ma ona wiele z nią wspólnego. Jak w każdym poprzednim tomie,  i tutaj głównej bohaterce towarzyszy przedstawiciel płci męskiej. Postać Bela podobała mi się bardziej, niż od Sametha, który towarzyszył Lirael. W tym tomie pojawia się również znany nam kot Mogget, który już przed sześcioma wiekami był przebiegły i cwany. 

PODSUMOWUJĄC...

     W posłowiu autor zapowiada kolejną książkę w wymyślonym przez siebie uniwersum. Tym razem ma opowiadać o 
dalszych losach Nicka. Jestem bardzo ciekawa, czy jego losy znowu połączą się z Lirael i czy między nimi zaiskrzy, bo tego bardzo mi brakowało w trylogii. Zakończenie może nie jest bardzo zaskakujące, ale notatka "Od autora" jak najbardziej, w której wyjaśnia, kim naprawdę jest Clariel... Kompletnie się tego nie spodziewałam. Polecam, naprawdę warto zapoznać się z twórczością Nixa!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Clariel               Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytam opasłe tomiska
4. Grunt to okładka
5. Książkowe podróże

niedziela, 22 lutego 2015

83# Abhorsen - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Abhorsen
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 3
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054376
Liczba stron: 424
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      Dwie części trylogii dziejącej się w Starym Królestwie, gdzie magia jest na porządku dziennym są już za mną. Była to bardzo ciekawa lektura i dzięki tym książkom polubiłam nowy gatunek, jakim jest fantasy z elementami magii i z nadprzyrodzonymi zwierzętami, czy stworzeniami. Teraz przyszedł czas na zwieńczenie całej trylogii "Abhorsenem". 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          To już ostatni tom przygód przedstawicielek rodu Abhorsenów. W drugiej części postać Sabriel została jakby zepchnięta na drugi plan, a główną bohaterką była Lirael, natomiast w "Abhorsenie" historie dwóch kobiet toczą się równomiernie i mają tak samo ważne znaczenie, choć jednak to nadal "Lirael" pojawia się częściej. Jednak obie próbują nie dopuścić do powstania zła, które chyba nigdy nie było tak niebezpieczne, jak jest teraz. Sabriel 20 lat temu pokonała Kerrigora, ale to był tylko pikuś w porównaniu do odradzającego się zła... Szkoda tylko, że Ellimere, czyli córka Sabriel nie miała zbyt rozbudowanego wątku. Garthowi Nixowi bardzo dobrze wychodzą sylwetki kobiece, wiec gdyby rozszerzył trochę wątek Ellimere, mogłoby być jeszcze ciekawiej.

         "Abhorsen" jest kontynuacją "Lirael", bo akcja nie poszła do przodu, tylko została wznowiona w tym samym momencie, w którym zakończył się drugi tom. Lirael ponownie łączy swoje siły z księciem Samethem i przejmuje obowiązki Abhorsena, gdy dowiaduje się pewnej niepokojącej wieści. Nadal toarzyszą im ich zwierzaki - kot Mogget, który do samego końca ukrywa, czym naprawdę jest i Podłe Psisko, bardzo oddane swojej pani, w odróżnieniu od Moggeta. Pod koniec również Podłe Psisko ujawnia, kim naprawdę jest. 

           Bardzo jestem zadowolona z faktu, że odkryłam tę serię i przekonałam się do tego typu literatury. Szkoda tylko, że tak późno. Cała trylogia jest magiczna i fantastycznie skonstruowana. Jedną z większych zalet są bohaterowie, a właściwie bohaterki, które w tym przypadku wygrywają "walkę" z postaciami męskimi. Zarówno Sabriel, jak i Lirael to dwie wspaniale zarysowane sylwetki, którym kibicuje się od samego początku i które nie zrażają niczym czytelnika, jak to czasem bywa z głównymi bohaterkami. Panowie niestety wypadli blado przy kobietach, ale nie jest to jakąś wielką wadą według mnie. Po prostu kobiety są górą, w tym przypadku. Co do zakończenia - naprawdę bardzo mi się podobało. Było zaskakujące i w ciekawy sposób zamknęło całą serię. Choć po cichu liczyłam na jakiś mały romansik Lirael z Nickiem... No cóż, nie zawsze można dostać to, czego się chce.

PODSUMOWUJĄC...

     Niecierpliwie czekam na marcową premierę prequela tej serii - "Clariel", która ma opowiadać o wydarzeniach sprzed 600 lat, przed narodzinami Sabriel. Bardzo jestem ciekawa, o czym ona będzie... Może o powstaniu Kamieni Kodeksu? Byłoby to bardzo interesujące. Ale na to jeszcze muszę trochę poczekać. A was zachęcam do sięgnięcia po trylogię Stare Królestwo!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytam opasłe tomiska
4. Klucznik
5. Okładkowe love

sobota, 14 lutego 2015

80# Zatoka Latarni - Kimberley Freeman




Tytuł: Zatoka Latarni
Autor: Kimberley Freeman (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania:  luty 2015
ISBN: 9788310125187
Liczba stron: 491
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

     Jakiś czas temu czytałam wspaniałą książkę "Wzgórze Dzikich Kwiatów". Jest to książka typu: "zagadka z  przeszłości, która odkrywa główna bohaterka". Pewnie już wiecie, że uwielbiam takie książki. A jak dowiedziałam się, że w Polsce została wydana druga powieść autorki, Kimberley Freeman, to po prostu  musiałam ją mieć! Nie ważna nawet była fabuła, ważne, że jest to książka pani Freeman.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     

          Jednak sama fabuła już mnie bardzo zainteresowała - zagadka sprzed 110 lat, dotycząca I połowy XX wieku... O niczym innym nie mogłam marzyć. Zwłaszcza, ze akcja dzieje się w pięknym miejscu - w ciekawie brzmiącej Zatoce Latarni w Australii. Początek jest bardzo tajemniczy i zachęcający. Jest to wycinek z gazety z 1901r., w którym jest napisane, że zatonął statek, w którym płynął syn znanego lorda Winterbourne i wszyscy pasażerowie zginęli. Rodzina Winterbournów jest jedną z największych w przemyśle jubilerskim, a zmarły pasażer miał przekazać dar dla Królowej Wiktorii... Jednak później czytamy prolog, który zaprzecza artykułowi, bo pewna kobieta ubrana w mokrą suknię targa wielkie kufer po plaży....

          Jak taki wstęp mógł mnie nie zainteresować? Historia idealnie wpasowująca się w moje klimaty. Autorka stopniowo wprowadza dalszą część historii, bo po tym oszałamiającym wstępie poznajemy główną bohaterkę współczesności - Libby, która właśnie straciła mężczyznę, którego kochała od dwunastu lat A jak ten mężczyzna się nazywał? Oczywiście Winterbourne. Libby postanawia wrócić w rodzinne strony, gdzie Mark kupił dla niej domek jego przodków i pogodzić się z siostrą, z którą nie widziała się od 20 lat. I tutaj mamy kolejną tajemnicę, a początkowo autorka daje tylko małe wskazówki. Wszystko wyjaśnia się trochę później. Rodzinne strony Libby to tytułowa Zatoka Latarni - piękny zakątek w Australii. 
Drugą bohaterka jest Isabella, która jako jedyna uratowała się z katastrofy statku "Aurora" i która nie chce zostać znaleziona. Przyjmuje inne nazwisko i odnajduje drogę do latarni, w której spotyka mężczyznę imieniem Matthew. Isabella nie chce wrócić do swojego dawnego życia, do rodziny jej męża, której się boi i która jej nie rozumie. Pragnie uzbierać pieniądze pracując jako niania małego Xaviera i udać się w podróż do Nowego Jorku, gdzie mieszka jej siostra. Tylko, czy jej marzenie się spełni?

          Mimo, że kobiety dzieli aż 110 lat, to łączy je bardzo wiele. Skrywane tajemnice, ucieczka od dotychczasowego życia, chęć spróbowania od nowa oraz piękna Zatoka Latarni, w której obie poznają swoich ukochanych. Kimberly Freeman po raz kolejny mnie nie zawiodła stwarzając poruszającą i bardzo ciekawą historię dwóch kobiet, a odkrywanie tajemnic obu z nich sprawiło mi ogromną przyjemność. Przy czytaniu tej powieści nie ma mowy o zanudzeniu się, bo z każda kolejną stroną coraz bardziej chce się poznać dalsze losy Isabelli i Libby oraz w końcu odkryć tajemnice. Obie kobiety są bardzo interesującymi bohaterkami i obie historie czytałam z wypiekami na twarzy. Razem z bohaterkami przeżywamy mnóstwo emocji - od smutku, rozpaczy po stracie bliskich osób, aż po nadzieję na lepszą przyszłość, miłość i szczęście. Od lektury bardzo trudno się oderwać, więc uprzedzam, że jak już zabierzecie się za czytanie tej powieści, to pochłoniecie ją w ekspresowym tempie. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Z czystym sercem polecę wam tę wspaniałą książkę, tak jak i poprzednią autorki - "Wzgórze Dzikich Kwiatów". Autorka oficjalnie staje się jedną z moich ulubionych i niecierpliwie czekam na kolejne jej powieści, które mam nadzieje zostaną wydane w Polsce.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


piątek, 6 lutego 2015

77# Lirael - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?

Tytuł: Lirael
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054376
Liczba stron: 488
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       Po pierwszej części trylogii "Stare Królestwo" polubiłam gatunek fantasy z wątkami magicznymi. Do tej pory czytałam głównie dystopie, które są bardziej sci-fi, niż fantasy moim zdaniem. Ale seria Gartha Nixa otworzyła mi się oczy na fantastykę z krwi i kości, z magią, zaklęciami, umiejętnościami i stworzeniami magicznymi. Bądźcie pewni, że ten gatunek zagości u mnie na dłużej.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

        Czternaście lat temu bohaterka poprzedniej części - Sabriel stała się nowym Abhorsenem i poznała Touchstone'a jedynego następcę tronu Starego Królestwa. Razem obalili Wielkiego Zmarłego Kerringtona i stali się Królem i Królową. Jednak to nie koniec kłopotów, które uaktywniają się po kilku latach. 
Główna bohaterka tej części pochodzi z drugiego Wielkiego Rodu obok Abhorsenów - z rodu Clayrów, którego członkowie posiadają dar Widzenia. Jednak czternastoletnia osierocona przez matkę i nie znająca swojego ojca Lirael czuje się wyrzutkiem w swoim społeczeństwie, bo już dawno powinien spłynąć na nią dar. Gdy postanawia skończyć swój żywot skacząc z lodowca Clayrów, zauważa przybycie Króla i Królowej, które zwiastuje ponowne pojawienie się kłopotów w Królestwie... Wkrótce po tym dziewczynka rozpoczyna pracę w Wielkiej Bibliotece i musi uporać się z siłami zła, które ją zamieszkują...
Mimo tego, że to Lirael powinna być główną bohaterką, w równej mierze występuje również drugi bohater - Książę Sameth. Sam czuje się w Królestwie podobnie jak Lirael w Lodowcu Clayrów - jakby tam nie należał. Powinien zostać następnym Abhorsenem gdyby Sabriel umarła i już szkolić się do tej roli. Ale Sameth nie chce być nekromantą i przez to czuje się źle, bo wie, ze to jego obowiązek.

          Początkowo zastanawiałam się, czy Lirael przez całą książkę będzie miała tylko czternaście lat, czy może fabuła przeskoczy o kilka lat dalej. Bo wiecie, to niby jest powieść z gatunku fantastyki, ale na pewno mały watek romansu by nie zaszkodził. Dlatego, gdy po niecałych 150 stronach rozpoczęła się druga część powieści, a Lirael miała już osiemnaście lat, wiedziałam, że na pewno niedługo spotka na swojej drodze ukochanego. Jednak trochę się zdziwiłam, że akcja dzieje się w 1928 roku! Przy pierwszej części zakładałam, że jest to przyszłość, ale z drugiej strony chyba w takim fantasy nie ma wielkiego znaczenia, który jest rok. Czy zastanawialiście się, w jakim czasie dzieje się akcja np. "Władcy pierścieni"? Ja nie, bo czas nawet tak jakoś nie pasuje do wymyślonego świata przez autora.

          Jeśli miałabym wybierać, która z dotychczasowych bohaterek wzbudziła moją największą sympatię, wybrałabym Sabriel. Jest według mnie ciekawszą bohaterką, z ciężką misją do wypełnienia. Jednak przy wyborze rodu, który bardziej mnie zainteresował swoimi mocami waham się... Ród Abhorsenów włada Zaświatami i za pomocą dzwonków i Znaków Kodeksu kontroluje Zmarłych, a Clayry widzą przyszłość. Chyba najlepsze by było połączenie tych dwóch umiejętności, co chyba wcale nie jest wykluczone w następnej części. Nie mogłam się powstrzymać i przewertowałam trzecią część pt: "Abhorsen" i wiem, że zapowiada się równie ciekawie, jak "Sabriel", czy "Lirael". 


PODSUMOWUJĄC...

     Trzeci tom będzie musiał trochę poczekać na swoją kolej, na razie trochę odpocznę od świata magii, chociaż nie na długo. A w kwietniu premiera już czwartej części serii - Clariel! Nie znam jeszcze szczegółów, ale ma to być raczej prequel, niż kontynuacja. Polecam wam gorąco fantastykę w wykonaniu Gartha Nixa!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Seria Stare Królestwo
Sabriel                Lirael                Abhorsen

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Czytamy opasłe tomiska
4. Klucznik
5. Okładkowe love
6. Książkowe podróże

niedziela, 18 stycznia 2015

72# Sabriel - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?


Tytuł: Sabriel
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054369
Liczba stron: 360
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

       Trylogia "Stare Królestwo" została napisana przez australijskiego pisarza Gartha Nixa. Wydawnictwo Literackie postanowiło po razy trzeci wydać powieści napisane przez autora. Pierwsza część "Sabriel" została wydana w 1995 roku, więc nie jest wcale taką nowością, jak początkowo zakładałam. Autor napisał ją jeszcze przed powstaniem wszystkich bestsellerowych dystopii, więc myślę, że warto wrócić do nieco wcześniejszej koncepcji fantastyki.

poniedziałek, 24 listopada 2014

50# Pod płonącym niebem - Elizabeth Haran

"Czasami trzeba patrzeć z bardzo bliska, żeby zobaczyć dookoła siebie ukryte piękno."





Tytuł: Pod płonącym niebem
Tytuł oryginalny: Under a Flaming Sky
Autor: Elizabeth Haran (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: lipiec 2014
ISBN: 9788377587645
Liczba stron: 624
Forma: papierowa (domowa biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Wycieczka do Australii jest moim wielkim marzeniem. Ale cóż, na razie muszę się zadowolić wycieczką w wyobraźni, bo na prawdziwą nie ma szans. Czytałam już jedną powieść autorki "Szept wiatru" i mi osobiście bardzo się tamta książka podobała, chociaż widziałam wiele niezbyt pochlebnych opinii. Pani Haran chyba tylko takie książki pisze - obyczajowe w Australii, w dawnych czasach. Mi to akurat bardzo pasuje i czekam na kolejne, które ponoć są w planach.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Akcja powieści dzieje się w latach 30. XX wieku w bardzo małej miejscowości w Australii - Marree. Główną bohaterką jest Arabella Fitzhberth, bogata młoda dziewczyna, która przez zły splot zdarzeń wylądowała w tym odległym zakątku. Jadąc pociągiem ze swoimi rodzicami, na stacji wyszła na chwilę z pociągu, a wtedy on odjechał. Znalazła się sama na rozgrzanej słońcem pustyni (za to w nocy bardzo mroźnej). Dla Arabelli to miejsce jest koszmarem. Wychowana w luksusie i przyzwyczajona do niego, nie może pogodzić się z faktem, że musi zostać w miejscu, gdzie nie może się nawet wykąpać, bo woda jest racjonowana, ani zjeść czegoś wykwintnego, a do "toalety" musi chodzić na podwórze. Jednak po jakimś czasie Arabella przyzwyczaja się do tych ciężkich warunków i spotyka Jonathana...

          Z łatwością można sobie wyobrazić, co przeżywa rozpieszczona, bogata dziewczyna, której całe życie usługiwano, która miała wszystko czego zapragnęła i niczym nie musiała się martwić, a która nagle trafia do spartańskich warunków i spotyka się z niepojętymi dla niej sytuacjami np. stosunkiem płciowym na podwórzu. Mimo, że początkowo źle traktowała kobietę, która ją znalazła, dała jej gdzie mieszkać i co jeść, potrafię ją zrozumieć. Choć czasem jej naiwność i bezczelność naprawdę strasznie denerwowały i sprawiały, że ciężko było ją polubić. Na szczęście po jakimś czasie Arabella dostrzega, że życie nie jest takie cudowne, jak ona miała i zaczyna się zmieniać. Autorka chyba lubi wprowadzać takie wątki do swoich powieści. W poprzedniej główna bohaterka też przeszła wielką metamorfozę.

          Historia nadawałaby się do filmu. W skrócie, byłaby to historia miłosna rozpieszczonej młodej panny, która pod wpływem ciężkich warunków, innych od tych które do tej pory znała zmienia się na lepsze i młodego, pracowitego mężczyzny, który od początku widzi w kobiecie dobro i wierzy, że nie jest naprawdę taka straszna, jak ją wszyscy widzieli. Książka oczywiscie nie ma tylko samych zalet. Wydaje mi się, że jakby była krótsza o 100, 150 stron, to byłaby jeszcze bardziej interesująca. Taka historia chyba nie potrzebuje ponad 600 stron. Ale widocznie autorka stwierdziła inaczej i rozciągnęła tę historię. Zakończenie jest całkowitym, pełnym happy edem. Większej radości być nie mogło, wszystko wszystkim się poukładało, normalnie sielanka. Sama nie  wiem co o tym myśleć... Bo z jednej strony wiadomo było, że książka zakończy się szczęśliwie, ale tyle szczęścia, to chyba lekka przesada. 


PODSUMOWUJĄC...

          Jak widzicie są tutaj plusy, jak też minusy. W przygotowaniu podobno jest trzecia książka autorki "Rzeka przeznaczenia", którą stu procentowo przeczytam. Okładka jest utrzymana w takim samym stylu jak dwie inne książki pani Haran (nawiasem mówiąc - okładki i ogólnie wydania tych powieści są piękne). Pozostaje mi tylko polecić obie, głównie miłośnikom Australii, innych kultur i egzotycznych krajów, dawnych czasów oraz powieści  obyczajowych.

Zamieszczam również link do recenzji "Szeptu wiatru". 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

wtorek, 2 września 2014

17# Strażnik tajemnic - Kate Morton



Tytuł: Strażnik tajemnic
Tytuł oryginalny: The Secret Keeper
Autor: Kate Morton (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: sierpień 2013
ISBN: 9788378857228
Liczba stron: 560
Forma: papierowa (domowa biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Uwielbiam Kate Morton. Odkąd przeczytałam jej pierwszą książkę - "Dom w Riverton" systematycznie polowałam na inne i takim sposobem dotarłam do najnowszej pt.: "Strażnik tajemnic". Jak dotąd najlepiej czytało mi się "Zapomniany ogród" (rewelacja). Jak zapewne niektórzy z was zdążyli się zorientować uwielbiam książki obsadzone w dawnych czasach, w pięknych krajach (do tych krajów zaliczam oczywiście też Wielką Brytanię) i intrygi rodem z Downton Abbey, przepaść pomiędzy państwem, a służbą (w tej książce akurat takiego wątku nie było).


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         Lauren ma 16 lat, gdy jest świadkiem wydarzenia, które wpływa na jej późniejsze życie. Beztrosko spędza lato w domku na drzewie, gdy nagle widzi morderstwo popełnione przez... jej matkę. Ofiara morderstwa jest Henry Jenkins. Wiele lat później na przyjęciu z okazji 90. urodzin matki znajduje stare zdjęcie, na którym 20 - letnia Dorothy stoi z koleżanką Vivien, żoną zamordowanego. Na Lauren to imię robi duże wrażenie i wie, że jest ono jakoś powiązane z pewnym letnim dniem, które zmieniło jej życie. Zaczyna grzebać w przeszłości w matki pragnąc odkryć tajemnicę.

Akcja rozwija się bardzo powoli. Podążamy za Laurel w poszukiwaniach historii jej matki Dorothy i przenosimy się w czasie do Londynu w czasie II wojny światowej. Gdy jednak natrafiamy na jakiś ciekawy szczegół, akcja znowu przenosi się do współczesności i dzięki temu zabiegowi chce się czytać książkę dalej. Gdy akcja nabiera już tempa, powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Po pewnym czasie obraz Dolly (Dorothy) zaczyna się kształtować Z osoby wesołej i sympatycznej zmienia się w zazdrosną, nieco szaloną, a nawet wyrachowaną kobietę.
Jakie życie miała Dorothy, zanim została wspaniałą, kochającą mamą? Razem z Lauren odkryjemy wielką tajemnicę... Przygotujcie na ogromne zaskoczenie!


PODSUMOWUJĄC...

         Tej powieści jest nieco gorsza od "Zapomnianego ogrodu" tejże autorki. Jednak książkę czytało się wspaniale. I oczywiście z niecierpliwością wyczekiwało zakończenia... Kate Morton jest mistrzynią zaskakujących zakończeń (jak powiedziała moja mama), bez dwóch zdań. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. Stare, dobre czasy!
2. Czytam opasłe tomiska
3. W 200 książek dookoła świata

piątek, 15 sierpnia 2014

11# Szept wiatru - Elizabeth Haran

"Prawdziwa miłość oznacza ofiarowanie tej drugiej osobie wolności, niezależnie od tego, jak bardzo to boli."





Tytuł: Szept wiatru
Tytuł oryginalny: Whispers in the Wind
Autor: Elizabeth Haran (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: czerwiec 2014
ISBN: 9788377583890
Liczba stron: 576
Forma: papierowa (domowa biblioteczka
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

     Zacznę od tego, że uwielbiam książki z akcją w latach 1850-1950r. Są to moje najukochańsze lata w literaturze. A jeszcze dodatkowo lubię, gdy fabuła ma miejsce w egzotycznych krajach, a w szczególności w Australii. Dlatego, gdy zobaczyłam tę książkę wiedziałam, że nie tylko muszę ją przeczytać, ale również posiadać na własność.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Na pokładzie parowca "Gazela" płynącym na Wyspę Kangura (niedaleko Australii) znajduje się Amelia Divine, rozpieszczona  arystokratka. Podróżuje ona wraz ze swoją służącą Lucy, po tym jak rodzina Amelii zginęła. W Australii mają się nią zająć jej nowi opiekunowie. Drugą bohaterką jest Sarah Jones, która została skazana na siedem lat więzienia za kradzież, z czego dwa lata musi odpracować na farmie opiekując się szóstką dzieci Evana Finnlaya. Akcja toczy się bardzo szybko, bo już na pierwszych stronach powieści możemy wyczytać o zderzeniu parowca z rafą koralową. Akcja rodem z Titanica, bogacze chcą pierwsi dostać się do szalup, zamiast przepuścić kobiety i dzieci. Z całej załogi i pasażerów ocalały tylko dwie osoby - Amelia i Sarah uratowane przez latarnika Gabriela Donnelly'ego. Wkrótce potem Amelia traci pamięć i rozpoczyna się gra Sary.

Początkowo sympatię wzbudza Sarah, zwłaszcza gdy dowiadujemy się, dlaczego została skazana na więzienie. Natomiast Amelia ma wszystkie cechy, które sa niepożądane  wywyższa się, rozkazuje,  jest rozpieszczona panienką, co widzi również Sarah. Gdy Amelia wskutek urazu głowy traci pamięć, Sarah korzysta z okazji i przejmuje jej tożsamość. Mimo zaniku pamięci Amelia zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest osobą, za którą ją uważają, a Sarze wcale nie tak łatwo udawać inną osobę. Amelia pod wpływem ciężkiej pracy, uczucia rodzącego się pomiędzy nią a mężczyzną oraz za sprawą dzieci, którymi się opiekuje, zmienia się na lepsze. Natomiast Sarah staje się mściwa i zachłanna, knuje coraz to nowe intrygi, nie wahając się przed niczym. Kobiety zmieniają się pod wpływem różnych wydarzeń, dojrzewają. O tym jak kończy się historia przekonajcie się sami!


PODSUMOWUJĄC...

          Książkę uważam za bardzo dobrą, to była przyjemna lektura. Na pewno przeczytam również druga powieść autorki "Pod płonącym niebem". Na pewno spodoba się miłośnikom intryg, pięknych plenerów, cudownej Australii oraz dawnych czasów (akcja powieści dzieje się w roku 1849). Polecam!

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. Grunt to okładka
2. Czytam opasłe tomiska
3. W 200 książek dookoła świata

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NIE ZAPOMNIJCIE O ZGŁASZANIU SIĘ DO KONKURSU!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...