Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romanse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romanse. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 października 2018

268# Z każdym oddechem - Nicholas Sparks





Tytuł: Z każdym oddechem
Autor: Nicholas Sparks (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 368
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Nicholas Sparks to zdecydowanie król amerykańskiej powieści romantycznej. Myślę, że każda miłośniczka tego gatunku przeczytała chociaż jedną jego książkę. Ja aktualnie czekam jedynie na nowości, bo jego twórczość znam w całości. Jego powieści dzielą się na takie z typowym dobrym zakończeniem, ale również na takie z dramatycznym. Nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie kolejna historia opowiedziana przez niego. Jedyne co łączy wszystkie jego książki, to pojawiająca się w nich wielka miłość, która dopada bohaterów i sprawia, że nawet oni nie potrafią uwierzyć, że to naprawdę mogło ich spotkać. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Główna bohaterka Hope Anderson znajduje się na życiowym rozdrożu. W wieku trzydziestu sześciu lat spotyka się ze swoim chłopakiem, ortopedą, od sześciu lat, lecz bez żadnych planów na ślub, czy posiadanie dzieci, o czym ogromnie marzy. Dodatkowo u jej ojca niedawno zdiagnozowano poważną, nieuleczalną chorobę. Kobieta postanawia wyjechać na tydzień do rodzinnego domu w Sunset Beach w Karolinie Północnej, aby przygotować go na sprzedaż i przemyśleć trudne decyzje dotyczące własnej przyszłości. Tru Walls nigdy nie był w USA, jednak zostaje wezwany do Sunset Beach listem od mężczyzny, który twierdzi, że jest jego biologicznym ojcem. Przewodnik safari, urodzony i wychowany w Zimbabwe, ma nadzieję, że rozwikła tajemnice otaczające wczesne życie matki i pozna odpowiedzi na pytania dotyczące własnego ojca. Kiedy ścieżki tej dwójki przetną się nieoczekiwanie, życie obojga oraz postrzeganie pewnych spraw, zmienią się na zawsze. 


          Podzielona na dwie części (rok 1990 i 2014) książka to opowieść oparta na rzeczywistości, której źródłem jest dziennik i listy znalezione przez autora w skrzynce pocztowej o nazwie "Bratnia dusza" niedaleko Sunset Beach w Północnej Karolinie. Skrzynka pocztowa, należąca do wszystkich i nikogo, jest skarbnicą listów napisanych przez ludzi; szczęśliwe, smutne, tęskne, desperackie historie, czyli wszystko o czym ludzie chcą opowiedzieć, podzielić się z innymi lub po prostu wylać żale na papier. Nicholas Sparks zainteresował się historią miłosną trwającą od dziesięcioleci i postanawia odkryć ją do końca.

          W życiu każdego człowieka przychodzą takie momenty, kiedy musi wybrać pomiędzy dwiema możliwościami. Czasem są to dosyć błahe sprawy, a czasem najważniejsze, takie, które rzutują na całe przyszłe życie. Tylko jak wybrać, gdy się nie jest pewnym co będzie dla nas lepsze, a decyzja będzie nieodwracalna. Jak wybrać, żeby później nie żałować i nie myśleć o zaprzepaszczonej drugiej opcji, o tym co mogłoby być, gdyby decyzja była inna. Nawet dorosły człowiek może się pogubić we własnych uczuciach, zwłaszcza gdy do głosu dochodzi serce i przejmuje władzę nad wszystkimi emocjami. Gdy w życiu Hope pojawia się nowe, zupełnie nieoczekiwane uczucie, kompletnie oddzielone od rozsądku, właśnie taką decyzję tj. trudną do podjęcia i niosącą za sobą cierpienie w każdym przypadku, będzie musiała podjąć. Hope jest osobą bardzo poukładaną i rozważną. Stara się wszystko planować, bo lubi być przygotowana na każdą ewentualność. Niestety nie zdaje sobie sprawy, że to tak nie działa, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy życie spłata nam figla i napisze całkiem inny scenariusz, niż przypuszczaliśmy. Takim scenariuszem okazuje się przypadkowe spotkanie człowieka, który bardzo szybko okazuje się być tzw. "bratnią duszą". Po pierwszym spotkaniu Hope i Tatu, obydwoje poczuli jakąś iskierkę przechodzącą pomiędzy nimi, jakby od razu wiedzieli, że znajdą nić porozumienia, ale że są ludźmi twardo stąpającymi po ziemi i racjonalnie myślącymi, starali się nie przywiązywać do tego zbyt dużej wagi i nie myśleć ani działać pod wpływem emocji. Jednak życie szybko zweryfikowało ich postanowienie. Silna chemia natychmiast pojawia się między nimi: naturalność, z jaką rozmawiają o swoim życiu, marzeniach i miłości jest niesamowita. Po wzajemnym zwierzeniu się, ich rozkwitająca przyjaźń szybko zmienia się w romantyczne uczucie, chociaż żadne z nich nie wyobraża sobie zmienić swojego dotychczasowego życia ze względu na zobowiązania, jakie na nich ciążą. Zakochanie się w sobie jest łatwe i natychmiastowe, tak jakby to było to, na co oboje czekali, a ich miłość mimo, że przytłaczająca, jest czysta i szczera. 
Miłość jest różna, tak jak różni są ludzie. Jest wiele rodzajów miłości, wiele sposobów jej odkrywania i wiele decyzji, które dla niej trzeba podjąć. Hope dokonała wyboru w imię miłości do ojca oraz będąc do końca oddaną swoim marzeniom i pragnieniom, które czuła od zawsze, jednak wielokrotnie zastanawiała się, czy było to warte i czy nie powinna postąpić inaczej. Jednak każda z decyzji przyniosłaby cierpienie, każda byłaby zarówno wielkim szczęściem, jak i wielkim bólem. 
        
PODSUMOWUJĄC...

           "Z każdym oddechem" to typowa powieść Sparksa. Pełna miłości, nadziei, straty i lęków, żalu i rozpaczy. Jest opowieścią o miłości, która przytłacza, nawet czytelnika, swoją intensywnością, której nie można zapomnieć i która sprawia, że zastanawiasz się, czy chciałbyś aby Ciebie spotkało w życiu coś podobnego. Z jednej strony wspaniałe, budujące uczucie, jednak przynoszące również mnóstwo bólu, tęsknoty i uporczywych myśli o tym, co by było gdyby...

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 26 września 2016

187# Załącznik - Rainbow Rowell




Tytuł: Załącznik
Autor: Rainbow Rowell (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Haper Collins Polska
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 480
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...



          Nazwisko Rainbow Rowell przewinęło mi się przed oczami wielokrotnie, głównie za sprawą recenzji na blogach książek tj. "Fangirl", a jeszcze wcześniej "Eleonora i Park". Jednak okładki nieco mnie odstraszyły, a opisy nie do końca przekonały. Jednak, gdy w zapowiedział wydawnictwa HarperCollins zobaczyłam "Załącznik" i przeczytałam o czym jest ta książka, zdecydowałam jednak dać szansę autorce. Do trzech razy sztuka.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         
 Lincoln to dwudziestoośmioletni mężczyzna, który nadal mieszka z mamą i nie do końca jest pewny, czy odpowiada mu taki stan rzeczy. Niby jest w porządku, bo mieszkanie z rodzicielką ma wiele plusów, ale... No właśnie jest wielkie ale! Nasz bohater marzy o miłości i stworzeniu przytulnego domu z wybranką serca, choć sam nie chce się na początku do tego przyznać. Kiedy zatrudnia się w redakcji jednej z gazet jako Administrator Bezpieczeństwa Danych (to tylko tak poważnie brzmi!) poznaje reporterkę Beth. Choć może "poznaje" to zbyt przesadzone określenie, gdyż czytanie cudzych e-maili to raczej nie jest znajomość. Jego praca polega na wyłapywaniu wśród wiadomości elektronicznych pracowników różnych zakazanych słów i wysyłanie im upomnień. I mimo, że w korespondencji dwóch dziewczyn zakazane słowa pojawiają się nagminnie - Lincoln nic z tym nie robi. No, może poza wgłębianiem się w ich listy, które wciągają go coraz bardziej i bardziej...

          "Załącznik" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zauroczenie się inną osobą przez internet kojarzy się zdecydowanie z nastolatkami, a tutaj dotyka to dorosłego mężczyznę. I to tylko za sprawą czytania e-maili! Ale to fakt, dzięki tej czynności bohater poznał poczucie humoru i niektóre wydarzenia z życia "ukochanej" i miał prawo się zauroczyć, choćby minimalnie. Książka, a właściwie dialogi dwóch bohaterek są przezabawne. Wyczekiwałam na nie non stop (mimo, że jest ich sporo), bo poczucie humoru Beth i Jennifer zdecydowanie do mnie przemawia. Jest nieco sarkastyczne, ironiczne, ale nie do przesady - po prostu rozbrajające. Całą historię śledziłam z wielką ciekawością i oczekiwaniem na spotkanie się bohaterów, na które trzeba było naprawdę długo czekać! Jednak moje zniecierpliwienie spowodowane przez powoli rozwijającą się fabułę umilały dialogi Beth i Jennifer.
Lincoln wydaje się być od samego początku bardzo fajnym facetem i taki pozostaje do samego końca. Mimo, że jest trochę nieśmiały, w jego charakterze przeważa dobroć, bycie miłym i sympatycznym. Zdecydowanie nie wierzy w siebie i nie wie, jaki jest wartościowy. Dlatego zainteresowanie ze strony Beth przyjmuje z wielkim szokiem. Natomiast dziewczyna wydaje się bardzo zabawna, ale również i smutna z powodu momentu, w którym znalazła się w życiu. Stanęło ono w miejscu, a jej się to zdecydowanie nie podoba. Na szczęście bohaterowie pod samiutki koniec książki w końcu się odnajdują... I mam nadzieję, że żyją szczęśliwie! Opowieść o miłości zapoczątkowanej w cyberświecie jest ujmująca i chwytająca za serce, zdecydowanie w sam raz do przeczytania w smutne, jesienne wieczory, aby umilić sobie czas.



PODSUMOWUJĄC...
          
          Jeżeli "Fangirl" oraz "Eleonora i Park" są choć trochę humorystycznie podobne do "Załącznika", to ja już żałuję, że jeszcze ich nie przeczytałam. Chociaż może to i lepiej, bo tę przyjemność mam nadal przed sobą. Jeżeli lubicie lekkie, zabawne, ale również niezwykle romantyczne historie to "Załącznik" zdecydowanie pokochacie! A jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani do takich opowieści, to zachęcam do spróbowania - warto zrelaksować się, pośmiać, pomarzyć i oderwać się od rzeczywistości z Rainbow Rowell.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

126# Z dala od zgiełku - Thomas Hardy

"Słabość jest podwójnie słaba, gdy nachodzi człowieka po raz pierwszy."





Tytuł: Z dala od zgiełku
Autor: Thomas Hardy (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Data wydania:  lipiec 2015
ISBN: 9788310129598
Liczba stron: 480
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Jak tylko zobaczyłam zwiastun filmu "Z dala od zgiełku" z Carey Mulligan w roli głównej od razu zapragnęłam obejrzeć ten film. I wtedy przeczytałam, że produkcja powstała na podstawie powieści Thomasa Hardy'ego pod tym samym tytułem. O autorze słyszałam za sprawą "Tess D'Urbervilles", choć książki nigdy nie czytałam. I pomimo lekkiego strachu co też ta XIX wieczna powieść mi przyniesie postanowiłam oczywiście najpierw zapoznać się z literacką historią, a dopiero później ekranową.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Betsaba Everdene jest młodą kobietą, mieszkającą w XIX-wiecznej Anglii, która nagle po śmierci wujka dziedziczy jego farmę. Jest to dość niespotykane, by kobieta zarządzała całym gospodarstwem. Betsaba jest bardzo śliczną dziewczyną, a do tego majętną, więc oczywiście nie brakuje jej adoratorów. Pierwszym z nich jest farmer Gabriel Oak (któremu kibicowałam najbardziej ze wszystkich panów), który z dobrze prosperującego farmera staje się zwykłym pasterzem przez wypadek, który spotkał jego owce. Początkowo to on jest lepszą partią niż główna bohaterka, jednak po stracie większości owiec nie ma nic do zaoferowania Betsabie, bo staje się biednym pasterzem. William Boldwood jest właścicielem dużego gospodarstwa sąsiadującego z farmą panny Everdene. Jednak William jest raczej ponurym i za starym jegomościem, aby mógł sobą zainteresować młoda kobietę. Natomiast zdecydowanie czarować płeć piękną potrafi Franciszek Troy - żołnierz, sierżant, który oczarował już wiele pięknych niewiast, w tym również naszą bohaterkę. Jak zakończy się historia miłosna młodej farmerki?


          Thomas Hardy to XIX wieczny pisarz, więc spodziewałam się, że język powieści nie będzie łatwy i do końca współczesny. Jednak oryginał angielski i tak pewnie jest trudniejszy w odbiorze niż nasz polski przekład. To dobrze, bo ja jednak nie przepadam za trudnym słownictwem typu Jane Austen. Autor stosuje naprawdę wiele przeróżnych środków stylistycznych: od bardzo złożonych epitetów do wymyślnych porównań i przenośni. Niestety, ale czasem nie do końca rozumiałam te wszystkie zabiegi. Słownictwo jest naprawdę piękne, jednak momentami opisy krajobrazów, przyrody, czy pogody trochę mi się dłużyły i nużyły. Autor zdecydowanie nadawałby się na poetę, bo pięknie potrafi opisywać uczucia, a wiersze nie zawsze są do końca zrozumiałe dla odbiorców. Jednak wydaje mi się, że czasem warto sięgnąć po mniej zrozumiałą i nie koniecznie współczesną książkę, żeby przekonać się, jak to naprawdę kiedyś było z perspektywy osoby, która naprawdę żyła w tamtych czasach, a nie tylko je opisuje. 
Jednak pomimo dość trudnego języka urzekła mnie sama historia. Książka momentami mnie naprawdę bawiła. Nie wiem, czy taki był zamysł autora, czy po prostu zabawne według mnie sytuacje tak wyglądały w XIX wieku. Bo nie zapominajmy, że dla autora akcja powieści "Z dala od zgiełku" działa się we współczesności. Bawiły mnie również czasem rozterki głównej bohaterki, choć nie powinny, bo takie kiedyś panowały zwyczaje i takie miały panny problemy. 

PODSUMOWUJĄC...

          Polecam głównie miłośniczkom romansów typu Jane Austen oraz uwielbiającym klasykę. Takie osoby nie powinny być zawiedzione. A dla czytelników wolących bardziej współczesne realia również polecam przeczytać, po to aby poznać coś nowego i oderwać się od współczesnej codzienności.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu


wtorek, 28 kwietnia 2015

101# "Love, Rosie" - Cecelia Ahern

"To nie takie proste, gdy rany próbuje wyleczyć ta sama osoba, która je zadała."


Tytuł: Love, Rosie
Autor: Cecelia Ahern (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania:  grudzień 2014
Liczba stron: 512
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       Ostatnio było bardzo głośno o książce irlandzkiej autorki "Love, Rosie", ale powoli szum chyba mija. Czytałam już "Zakochać się" autorstwa Ahern (która mi się podobała), więc mniej więcej wiem, czego się po niej mogłam spodziewać. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         Powieść jest napisana w bardzo nietypowym stylu, a mianowicie w stylu epistolarnym. Książka nie posiada 
dialogów, czy też konkretnej fabuły, gdyż składa się wyłącznie z listów pisanych w różnej formie: od zwykłych karteczek, po smsy i e-maile. Miałam już okazję czytac jedną powieść typowo epistolarną ("Listy z wyspy zwanej niebem") i w przypadku tamtej książki byłam bardzo zaskoczona, że z listów może wyłonić się tak ciekawa historia. Byłam pewna, że po prostu nie jest to możliwe bez dialogów, czy też scen z udziałem  bohaterów. Jednak autorka tamtej powieści (Jessica Brockmole), jak i Cecelia Ahern udowodniły, że jak najbardziej jest to możliwe, że można przekazać ciekawą opowieść wyłącznie za pomocą listów. Wielki szacunek, bo wydaje mi się, że taką książkę można w łatwy sposób po prostu zepsuć i nie zaciekawić nią czytelnika. 

          Rosie i Alex przyjaźnią się od dziecka. Najpierw czytamy ich listy z wieloma błędami, którę są naprawdę w stylu dzieci. Później z biegiem lat bohaterowie przerzucili się na smsy, e-maile, rozmowy na chacie. Niestety ich drogi w pewien sposób rozchodzą się, gdy są jeszcze w liceum i Alex wyjeżdża na inny kontynent - do Ameryki Północnej, natomiast Rosie zostaje w Europie - w Irlandii. Jednak ich kontakt się przez to nie urywa, bo przecież pozostaje jeszcze inny sposób kontaktu - elektroniczny. Akcja książki kończy się, gdy bohaterowie mają po 50 lat, więc jest naprawdę rozciągnięta w czasie, zważywszy, że poznajemy ich, gdy mają 
po 5 lat. Książka jest naprawdę zabawna. A zwłaszcza przytyki w listach (oczywiście) małej Katie do Salli oraz listy Katie do Alexa, w których pisze ona o sytuacjach, w których jej "mama jest dziwna". Kto czytał, ten na pewno co mam na myśli. Pomimo specyficznego stylu powieści w łatwy sposób mozemy sobie wyobrazić bohaterów i wszystkie łączące ich wątki. Historia jest niezmiernie romantyczna, można się w niej rozmarzyć...


PODSUMOWUJĄC...

          Skończyłam już czytać tę książkę, ale... nadal zostaje do obejrzenia jeszcze film i ponowne spotkanie z bohaterami - Rosie i Alexem, więc dobrze, że jeszcze przez 2 godziny mogę cieszyć się ich obecnością. Byłam trochę zaskoczona, że książka aż tak mi się podobała, dlatego mocno wam ja polecam! Lećcie wypożyczać lub kupować "Love, Rosie"!

czwartek, 12 marca 2015

88# Obietnica Łucji - Dorota Gąsiorowska

"W życiu po to tracimy pewne rzeczy, byśmy za jakiś czas mogli sięgnąć po następne. Na starym fundamencie nie powinno się budować nowego domu".



Tytuł: Obietnica Łucji
Autor: Dorota Gąsiorowska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak/Między słowami
Data wydania:  marzec 2015
ISBN: 9788310126160
Liczba stron: 430
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Już dawno nie czytałam polskiej powieści obyczajowej, więc postanowiłam skusić się na książkę debiutującej pisarki - Doroty Gąsiorowskiej. Nie mam żadnych uprzedzeń do debiutów, więc nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, że jest to pierwsza książka autorki. No i obok okładki nie można było przejść obojętnie, jest  naprawde przepiękna i taka... delikatna.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     

         Główną bohaterką jest Łucja, 40-letnia kobieta, która postanowiła porzucić swoje dotychczasowe życie we Wrocławiu przy boku bogatego męża i podjąć pracę nauczycielki w małej, wiejskiej szkole. Książka rozpoczyna się bardzo typowo dla obyczajówki, jednak od razu czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Jest to powszechnie spotykany motyw - kobieta po przejściach przeprowadza się z wielkiego miasta do małej wsi. Później powieść ze  zwykłej obyczajówki przekształca się w dramat, gdy Łucja poznaje jedną z uczennic - Anię, która przypomina jej ją samą, gdy była dziewczynką. Łucja nie miała łatwego dzieciństwa,więc los Ani od razu ją zainteresował. Tak poznaje mamę dziewczynki - Ewę i składa jej pewną obietnicę...

          Książka podobała mi się od samego początku. Historia Łucji, czyli właścicielki biura podróży i bogatej mężatki, która nagle postanowiła powrócić do wcześniejszego zawodu - do nauczania interesuje i wciąga. Bohaterki nie sposób nie lubić, zdobywa naszą sympatię swoją spokojną naturą. Później, gdy poznaje jedną ze swoich podopiecznych uruchamia jej się instynkt macierzyński, którego do tej pory nie dane jej było zaznać. Opis spokojnej wsi, w której znajduje się stary, zabytkowy pałacyk sprawił, że książkę czytało się z taką błogością i marzyło, żeby znaleźć się w w tym pięknym i urokliwym miejscu przykrytym śniegiem, a później oświetlonym promieniami słońca. Jednak wątek Ani i jej mamy Ewy wzrusza i zasmuca w pewien sposób. Ta książka wzbudza wiele emocji: od radości, błogości do smutku i współczucia. 

          Drugim głównym wątkiem, jak głosi napis na okładce jest wątek miłosny. Łucja jest rozwódką, jednak nie koniecznie zainteresowaną mężczyznami. Lecz, gdy w jej życiu pojawia się wybitny muzyk Tomasz, serce kobiety zaczyna bić mocniej. Można wyróżnić jeszcze kilka innych ciekawych wątków, np. tajemniczą córkę pani Matyldy - Izabelę, czy też postać zwariowanej Eleonory. Każda z historii pobocznych bohaterów ciekawiła i nie była tylko dodatkiem do głównej opowieści. Całość fabuły sprawiła,  że powieść "Obietnica Łucji" należy  uznać za udaną. Jest to przesycone piękną muzyką opowiadanie o różnych rodzajach miłości oraz o nadziei, która nie powinna nikogo nigdy opuszczać. Zakończenie jest może trochę sielankowe, ale przecież to powieść obyczajowa, takie powinno być i jestem nim w pełni usatysfakcjonowana.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Mam nadzieję, że to nie będzie jedyna książka, którą zaserwuje nam autorka Dorota Gąsiorowska. Zapowiada się, że polski rynek wydawniczy zyskał nową, rewelacyjną autorkę powieści obyczajowej. Czekam na kolejny utwór autorki, który na pewno przeczytam, jeśli taki powstanie. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam opasłe tomiska
3. Okładkowe love

piątek, 16 stycznia 2015

71# Przystań Julii - Katarzyna Michalak

"Nie ma znaczenia, ilu przejdzie obok czyjegoś nieszczęścia, ważne, czy ty się zatrzymasz."



Tytuł: Przystań Julii
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 3
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania: listopad 2014
ISBN: 9788324025107
Liczba stron: 298
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 6/10

WSTĘPNIE...



     Początkowo sama nie wiedziałam, jak podejść do tej części... Czy mieć nadzieję, że powróci ciepła, ciekawa opowieść, jak w "Ogrodzie Kamili", czy znowu bohaterowie przejdą piekło jak w "Zaciszu Gosi". Postanowiłam po prostu nie mieć żadnych nadziei, ani obaw i zmierzyć się z ostatnią częścią trylogii Kwiatowej.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
        W tej części akcja podzieliła się na dwa miejsca. Część akcji dzieje się dalej na Ulicy Leśnych Dzwonków, gdzie została Kamila, Gosia i Łukasz, a druga część podąża za Julią, która postanowiła zmienić swoje życie i wyprowadzić się do małej miejscowości w Bieszczadach do pozostawionego przez jej ciotkę domku. W końcu dowiedzieliśmy się więcej o Julii, bo szczerze mówiąc jej historia podobała mi się bardziej, niż dwóch pozostałych dziewczyn, które zaczęły mnie trochę męczyć. Zwłaszcza Kamila, która była moją ulubioną bohaterką bardzo w tej powieści straciła w moich oczach. A zmiana miejsca też wprowadziła pewną świeżość w tę historię.

          Ta część była trochę bardziej sielankowa, niż poprzednie, w których królowały dramaty. Jednak dramatów też oczywiście nie zabrakło. Tym razem trochę mnie denerwował styl pisania autorki. W "Ogrodzie Kamili" mnie oczarował, bo wydawał się taki spokojny, ale chyba już mam przesyt... Jeden wątek związany z firmą Farmicą był trafiony, bo tylko on w tej powieści tak naprawdę zaciekawia. Jednak reszta wątków to trochę za dużo szczęścia na raz. Czyżby autorka chciała zrehabilitować się po tych wszystkich nieszczęściach, które zesłała na bohaterów?

          Naprawdę nie wiem, czy powinnam wam polecić tę trylogię. Opowieść o Kamili była na pewno najciekawsza, ale postać bardzo się zepsuła w "Zaciszu Gosi". Pani Michalak zrobiła ze spokojnej, delikatnej dziewczyny zazdrosną histeryczkę. Za to z Julii zrobiła nieogarniętą i w pewnych momentach niezbyt inteligentną kobietę. To chyba miało wskazywać na jej roztrzepanie w związku z mieszkaniem na wsi, ale wyglądało, jakby Julia porostu nie umiała myśleć w niektórych momentach. A Gosia... aż ciężko coś o niej napisać. Żeby tak zdołowaną i skrzywdzoną przez los kobietę jeszcze bardziej przygnieść. Pani Michalak nad Gosią ulitowała się dopiero pod koniec. Zresztą nad wszystkimi mieszkankami ulicy Leśnych Dzwonków. Denerwował mnie też Łukasz. wiedząc,  że po pewnym wydarzeniu z "Zacisza Gosi" przy każdym milczeniu z jego strony Kamila wpada w panikę (i to  uzasadnioną) nadal nie nauczył się na błędach i po raz kolejny robi to samo.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Dam jeszcze szanse twórczości autorki i mam zamiar sięgnąć po inną serię, a może zmierzyć się z dramatami. Chociaż znając upodobania pani Michalak do dramatów, to nie wiem, czy to jest dobra decyzja... Na razie jednak moje plany czytelnicze są pełne, więc może lepiej dać szansę innym polskim autorkom?



Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe wyzwanie 2015 (w tytule jest imię)
3. Czytamy e-booki
4. Pod hasłem
5. Polacy nie gęsi

6. Okładkowe love

niedziela, 4 stycznia 2015

65# Tajemnica morskiej latarni - Santa Montefiore

"Pieniądze niewiele maja wspólnego z życiem w szczęściu,trudno się z tym nie zgodzić,ale jednak sprawiają,ze żyje się wygodniej,gdy gonisz za szczęściem."



Tytuł: Tajemnica morskiej latarni
Autor: Santa Montefiore (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: wrzesień 2014
ISBN: 9788379434657
Liczba stron: 478
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 5+/10

WSTĘPNIE...

     O autorce - Sancie Montefiore już słyszałam, ale chyba głównie za sprawą jej męża, również pisarza - Simona. Miałam spore wymagania, co do tej książki, ale czy się sprawdziły? Przekonajcie się sami.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
         Główną bohaterką jest Ellen, trzydziestokilkuletnia kobieta, która postanawia wyrwać się ze swojego "doskonałego" życia w Londynie i odwiedzić w Irlandii dotąd nieznaną jej ciotkę - Peg. Peg jest siostrą Madelaine, czyli lady Trawton, mamy Ellen, która z jakiegoś powodu przez wszystkie lata trzymała w tajemnicy to, co związane z jej rodziną. Po przyjeździe do Connemary Ellen jest zdziwiona, że odnalazła nie tylko tajemniczą siostrę swojej matki, ale również czworo jej braci z rodzinami.

          Książka zaczyna się bardzo typowo dla takich powieści powieści. Zazwyczaj jest taki sam schemat - główna bohaterka ucieka od swojego życia, bo ktoś jej zmarł lub sama nie wie, czego chce i znajduje się w spokojnym miejscu związanym z jej rodziną, której do tej pory nie znała. A że ja lubię takie powieści, to mi ta schematyczność nie przeszkadzała, a wręcz była przeze mnie oczekiwana. Ellen początkowo nie wzbudza za bardzo sympatii. Jest po prostu panią z wielkiego miasta, która nie wyobraża sobie, żeby bez rozrywki można było żyć na wsi. Ale oczywiście później zmienia zdanie całkowicie i zaczyna jej się podobać spokojne życie na wsi i spotyka mężczyznę, w którym się zakochuje wbrew opiniom swojej rodziny.

          Akcja dzieje się dwutorowo. Jest pewna zagadka, którą Ellen postanawia rozwikłać i te wątki się przeplatają. Tajemnica jest związana z latarnią morską, w której kilka lat wstecz umarła młoda kobieta. W niektórych  rozdziałach to właśnie duch tej kobiety jest narratorem wydarzeń. Może to wam się wydawać i trochę nadnaturalne, ale mi się ten zabieg nawet podobał na początku, później zaczął denerwować. Duch Caitlin  został po śmierci w tym samym miejscu, aby czuwać nad dziećmi i mężem Conorem i nie dopuścić, aby jej ukochany pokochał kogoś innego. Jednak czuję się trochę oszukana, bo jak czytałam fabułę tej książki, to wydawało mi się, że tajemnica będzie obsadzona w dawnych czasach. Wskazywały na to fragmenty "niewyjawione  od lat sekrety i zagadkę z przeszłości..." lub też "historie o miłości i śmierci obsadzone w romantycznych  sceneriach i fascynujących czasach". Ale widocznie to mój błąd, bo tak sobie założyłam, że tajemnica będzie sięgała wczesnych lat XX wieku... Ale uważam, że jakby faktycznie tajemnica została obsadzona w odległych czasach, to książka zyskałaby na wartości. 
Jest jeszcze druga zagadka - według mnie banalna do odgadnięcia i ma związek z matką Ellen. I jak czytałam o "poszukiwaniach" prawdy przez Ellen, to nie mogłam uwierzyć, że ona jeszcze do tego nie doszła. Koniec powieści nie mógł być większym happy-endem, niż był. Spodziewałam się dobrej powieści obyczajowej z wielką tajemnicą a w tle, a dostałam typowy romans.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Wymieniłam trochę wad, ale książka nie jest tragiczna. Jest napisana w przyjemny sposób, szybko się czyta, ale jednak czuję się, jakbym zmarnowała ten czas na książkę o niczym... Bo miała być tajemnica i faktycznie  była, ale tylko dla bohaterki, nie dla czytelnika (przynajmniej ta związana z  rodziną głównej bohaterki). Niestety, ale nie polecam wam tej powieści, chyba że chcecie poczytać sobie kolejny romans bez jakiś świetnie skonstruowanych bohaterów, czy wątków.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe wyzwanie 2015 (Główny bohater ma imię na tę samą literę co ja)
3. Czytam opasłe tomiska
4. Okładkowe love
5. Wyzwanie biblioteczne - wariant II

piątek, 26 grudnia 2014

62# Zacisze Gosi - Katarzyna Michalak

"Nie ma znaczenia, ilu przejdzie obok czyjegoś nieszczęścia, ważne, czy ty się zatrzymasz."



Tytuł: Zacisze Gosi
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 2
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania: maj 2014
ISBN: 9788324025091
Liczba stron: 300
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 6/10

WSTĘPNIE...

     Wiele osób przestrzegało mnie, że w "Zaciszu Gosi" autorka "zepsuła" bohaterów i że wprowadziła za dużo dramatów. Jednak jak już przeczytałam "Ogród Kamili" i tak bardzo mi się spodobał, to postanowiłam sama się przekonać jak to z historią o Gosi jest.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
        W "Ogrodzie Kamili" była tylko wzmianka o wypadku Gosi, jednak druga część rozpoczyna się właśnie od tego momentu, kiedy kobieta przypomina sobie, jak jedna ogromna tragedia zmieniła życie bohaterki o sto osiemdziesiąt stopni. Tym razem to w życiu Gosi jest dwóch mężczyzn - Jakub (wielki wybawiciel Gosi) i jej były mąż - Mateusz. Przez pierwszych 50 stron życie bohaterów tak się komplikuje i takie dramaty ich spotykają, ze faktycznie zaczęłam wierzyć wszystkim wcześniejszym zapewnieniom, że seria zamieniła się w jeden wielki dramat... Albo ujęłabym to jeszcze inaczej - w jedną wielką telenowelę. Bo jak wytłumaczyć odkrycie, kim jest ojciec jednej z bohaterek, gwałt i "porwanie", utrata wzroku, powrót byłego męża, jeśli nie jak telenowelę?

          Ilość dramatów nie przeszkadzałaby mi, jeśli autorka nie wymyśliłaby tego jednego - związanego z ojcem Kamili. Według mnie jest to okropnie wymyślony zabieg, choć muszę przyznać, że zaskoczenie było ogromne i w sumie  idealnie się wpasowało w zachowanie mężczyzny. Ale do samego końca książki nie przyzwyczaiłam się do roli tego człowieka, bo jest to zbyt pokręcone i sztuczne. Celowo nie piszę imienia, żeby nie zdradzić tak ważnego spoilera osobom, które jeszcze nie czytały tej części. Jeśli autorka inaczej poprowadziłaby ten wątek, powieść oceniłabym tak dobrze, jak "Ogród Kamili". Aż się boję, co pani Michalak wymyśliła w "Przystani Julii" i  co czeka w niej bohaterów...  Jak na razie moją ulubioną bohaterką nadal jest Kamila, choć Gosia też wzbudziła moją sympatię. Jestem  ciekawa, jak dalej rozwinie się Julia, bo jak na razie charakterem wydaje się trochę podobna do Kamili. Czekam na rozbudowanie jej wątku, bo w tej części był bardzo skąpy. 

          Jeśli przymknie się oko na "ojcowską sprawę" to książkę naprawdę czyta się bardzo szybko i z zainteresowaniem. Autorka ma bardzo lekkie pióro. Książka jest napisana bardzo dobrze. Jak widać, przedstawiła trochę sprzeczności, bo z jednej strony powieść jest dobra i ciekawa, ale z drugiej główny wątek jest bardzo odstraszający i bohaterowie zachowują się sztucznie. Sama nie wiem, czy powinnam polecać te lekturę... Sami się przekonajcie, jeśli chcecie.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Jeśli przebrnęłam przez pierwszą bardzo dobrą i drugą zaskakującą i szokującą w negatywny sposób część, to dam szansę również "Przystani Julii". Może zakończenie trylogii będzie mniej dramatyczne, a bardziej po prostu... obyczajowe? No i muszę niestety to przyznać - za szybko w mojej pierwszej recenzji nazwałam się fanką twórczości Katarzyny Michalak...

Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Wyzwanie biblioteczne
3. Klucznik

sobota, 15 listopada 2014

46# Ogród Kamili - Katarzyna Michalak

"Prawda czasem bardziej dzieli niż najgorsze kłamstwo."



Tytuł: Ogród Kamili
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 1
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania:  listopad 2013
ISBN: 9788324024773
Liczba stron: 352
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Zachęcona pozytywnymi opiniami o autorce Katarzynie Michalak, postanowiłam w końcu się przełamać i przeczytać którąś z książek autorki. Dlaczego mówię, że przełamać? Bo dopiero w ostatnim czasie zaczęłam czytać książki typowo obyczajowe i to polskich autorek. Nie miałam wcześniej z nimi do czynienia i teraz bardzo się cieszę, że odkryłam nowy gatunek, który naprawdę lubię. Wybrałam Serię kwiatową... bo nie sposób przejść obojętnie obok pięknych okładek... Naprawdę są wspaniałe.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Jeszcze nigdy nie czytałam w książce o osobie, która w dużym stopniu przypominałaby mnie. Często w niewielkim stopniu utożsamiam się z bohaterkami, ale zazwyczaj jest to podobieństwo jednej, góra dwóch cech. Jednak czytając pierwszy rozdział i poznając Kamilę byłam zaskoczona, jak bardzo przypomina mnie samą. Jej dylematy, jej zainteresowania, jej cechy charakteru... Jakbym czytała o sobie. Więc oczywiście od razu książka zainteresowała mnie o wiele bardziej, niż na początku przewidywałam. I niesamowicie wciągnęłam się w historię Kamili...

          Nawet przez myśl mi nie przeszło, ze fabuła będzie tak... rozbudowana. Spodziewałam się raczej prostej powieści obyczajowej, z głównym wątkiem romansu pomiędzy główną bohaterką a jakimś nowo poznanym mężczyzną. Na pewno nie spodziewałam się tylu intryg, które tutaj miały miejsce i tajemnic. Fabuła została naprawdę dobrze przemyślana, pod każdym względem. I nie jest to fabuła obejmująca tylko jedną książkę, ale została tak podzielona, żeby starczyło na trylogię.

          Zatem krótko przedstawię fabułę. Kamila jest dwudziestoczteroletnią kobietą mieszkającą w Krakowie ze swoją ciotką, która się nią zaopiekowała po śmierci mamy Kamili. Dziewczyna skończyła studia i od kilku miesięcy bezkustecznie szuka pracy. Jej największym marzeniem jest mieć swój własny ogród różany oraz oczywiście znaleźć miłość. Nie traci nadziei, że kiedyś jej marzenia się spełnią. Jednak często popada w przygnębienie i wysyła e-maile do swojej dawnej miłości - o wiele lat od niej starszego Jakuba, który porzucił ją bez słowa wyjaśnienia. Była jeszcze wtedy nastolatką, ale Jakub był jej pierwszą i jedyną miłością, więc ciągle ma o to do niego żal. Nagle życie dziewczyny się zmienia... ukochana ciotka nagle wyjeżdża na kilka miesięcy za granicę, a Kamila dostaje propozycję pracy niedaleko Warszawy. Ma za zadanie wyremontować piękną przedwojenną willę Sasankę. Jednak nie wie, że to wszystko jest ukartowane...

          Do plusów należy zaliczyć również wstęp do każdego rozdziału, tzn. autorka umieszcza opisy różnych odmian róż przed każdym rozdziałem. Jest to ciekawy pomysł, według mnie. W połowie książki poznajemy również Gosię, czyli główną bohaterkę drugiej części "Zacisze Gosi" i Jankę, która trochę namiesza w życiu Kamili. W jej wzlotach i upadkach ciągle towarzyszy wierny piesek uratowany z wypadku - Kulka.Pod koniec zostajemy z nierozwiązaną zagadką... autorka kusi i kto naprawdę jest ciekawy co miał do powiedzenia Jakub na pewno na drugi tom się skusi. Według mnie, pani Michalak powinna zastanowić się nad pisaniem kryminałów, bo zagadki jej dobrze wychodzą.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Drugą część już zamówiłam w bibliotece w moim mieście. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kontynuację, bo pewnien wątek został otwarty. Ogłoszę teraz oficjalnie... że jestem fanką twórczości Katarzyny Michalak i od tej pory mam zamiar czytać więcej powieści obyczajowych polskich autorek. Mój nowy, ulubiony gatunek.


Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Serie na starcie
3. Wyzwanie biblioteczne

środa, 12 listopada 2014

45# Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I. - Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Szukałem cię, Mała Zu. Szukałem cię wśród lawendy. I znalazłem".



Tytuł: Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I.
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska (pochodzenie: Polska)
Seria: Chorwacka, tom 1
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:  październik 2014
ISBN: 9788379422340
Liczba stron: 228
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Piękna okładka skutecznie przekonała mnie do sięgniecia po pierwszy tom nowego cyklu, stworzonego przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Lubię zapach lawendy, zwłaszcza w trakcie kąpieli, za sprawą płynu lub soli... Fabuła dopełniła moją chęć przeczytania tej powieści i tak oto jestem po pierwszej części.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Chorwacja... kto nie marzy o wspaniałych, gorących wakacjach w tym pięknym, egzotycznym kraju? Dzięki lekturze pierwszej części "Serii chorwackiej", jak pisze o niej Agnieszka Lingas-Łoniewska, lub serii "Szukaj mnie wśród lawendy", jak jest napisane na okładce, do Chorwacji możemy przenieść się w wyobraźni wraz z główną bohaterką -Zuzanną. Albo nawet nie tylko w wyobraźni, bo za sprawą kodu zamieszczonego z tyłu książki, możemy obejrzeć zdjęcia zrobione przez autorkę, właśnie w tym kraju. Potrzebny nam do tego jest tylko smartfon i alikacja do odczytywania kodów QR i zdjęcia się wyświetlą. Nie dziwię się, że mając takie widoki, autorce sprzyjała wena i wymyśliła trzy historie związane z tym zakątkiem. 

          Poznajemy trzy siostry, wszystkie inne, każda z inną historią. Zuzanna jest bliźniaczką Zofii. Obie kobiety mają jeszcze jedną siostrę - Gabrysię. Zuza jest dyrektorką wielkiej firmy i najważniejszym jej celem w życiu jest poprawa wyników sprzedażowych. Typowa pracoholiczka, która wszystkim wydaje się zimną osobą. Zofia jest przede wszystkim żoną Adama i matką dwójki nastoletnich już dzieci. Nie pracuje, bo mąż  zarabia na takim poziomie, że nie musi. Po prostu zajmuje się domem. I ostatnia - Gabrysia, najmłodsza i najbardziej zwariowana z sióstr mieszka w Dalmacji, w Chorwacji. Matka małego Daria, niedawno porzucona przez ojca dziecka, jej wielką miłość - Chorwata Iva.

          W tej części przypatrujemy się głównie historii Zuzy. Razem z siostrą, Adamem i jego pracownikami wybierają się do Chorwacji. Siostry mają się zatrzymać u Gabrysi. Na chwilę przed wyjazdem Zuza zostaje przedstawiona Robertowi, jednemu ze współpracowników Adama, lecz okazuje się, że Roberta już zna i przypomina jej się dawne uczucie, którym go darzyła będąc nastolatką, a o którym do tej pory nie może zapomnieć. Więc już wiecie, o czym będzie opowiadała ta powieść? Oczywiście o Zuzie i Robercie i o ich ponownym spotkaniu...

          Jestem zaskoczona, naprawdę bardzo zaskoczona, że ta książka mi się tak bardzo podobała. Raczej nie czytam takich powieści obyczajowych polskich autorek, ale ostatnio przekonałam się do takiej literatury. Niby zwykła, nieszczególna fabuła, ale historia niezwykle interesująca. Oczywiście mam w planach inne książki autorki i nie mam zamiaru czekać na kolejną części Serii chorwackiej, ale przeczytam coś innego z twórczości pani Agnieszki. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Książkę czyta się w ekspresowym tempie. Można ją połknąć nawet na raz. Polecam! Dla miłośniczek miłosnych historii Polek w egzotycznych krajach jest to pozycja obowiązkowa! Jak dowiadujemy się z zamieszczonej informacji, następna część - Zofia ukaże się w lutym 2015 r. W sam razem na zimowe dni, chętnie się ogrzeję przynajmniej myślami o słonecznej Dalmacji.


Seria Chorwacka
Zuzanna                Zofia                Gabriela


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Serie na starcie
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...