Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura nordycka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura nordycka. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2015

135# Pogromca lwów - Camilla Läckberg

"To jedna z wielkich zalet posiadania dzieci: nie ma cię jeden dzień, a witają cię, jakbyś wrócił z podróży dookoła świata."



Tytuł: Pogromca lwów
Autor: Camilla Läckberg (pochodzenie: Szwecja)
Seria: Saga o Fjällbace, tom 9
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: czerwiec 2015
Liczba stron: 432
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 9/10



WSTĘPNIE...

       W końcu po prawie dwóch latach od ukazania się "Fabrykantki aniołków" Wydawnictwo Czarna owca wydało dziewiąty tom Sagi o Fjällbace z Patrikiem Hedströmem i Erica Falck w rolach głównych - "Pogromca lwów". Nie mogłam się jej doczekać i krótki czas po zakupie musiałam ją przeczytać!

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Młoda dziewczyna zostaje potrącona przez samochód. Nieszczęśliwy wypadek, czy może próba samobójcza? Sekcja zwłok wykazuje, że dziewczyna nie mogła ani widzieć, ani słyszeć nadjeżdżającego samochodu, gdyż miała wydłubane oczy, popękane bębenki w uszach i dodatkowo został jej obcięty język. Można to porównać do zamkniętej bańki, bez żadnego sposobu komunikacji z innym człowiekiem. Kto dopuścił się takiego bestialstwa? Policja w Tanumshede na czele z Patrikiem Hedströmem staje na głowie, żeby się tego dowiedzieć. W tym samym czasie Erica Falck pisze kolejną biograficzną powieść o morderczyni. Laila Kowalski ponad 30 lat temu zamordowała swojego męża (który pochodził z Polski) - Vladka. Vladek to tytułowy pogromca lwów, który pracował w cyrku, gdy poznał Lailę. Jednak nie to było najgorsze w całej zbrodni - Erica chce się dowiedzieć, dlaczego córka państwa Kowalskich - Louise była przetrzymywana w koszmarnych warunkach, w pokoju przypominającym celę więzienną i dlaczego była wieszana na łańcuchach... Prawda nie jest wcale taka oczywista.


          Zawsze w powieściach Camilli Läckberg podobało mi się to, że oprócz głównej sprawy morderstwa autorka skupia się również na życiu bohaterów. Tak jest i tym razem. Poznajemy dalsze losy Anny, siostry Erici, które niestety dalej są nieciekawe. Tym razem Anna zbiera żniwo własnych decyzji i czynów i nadal jej użycie nie jest usłane różami. Erica i Patrik stworzyli bardzo zgrane małżeństwo, a ich rozrabiające dzieci wnoszą do powieści nutkę humoru i pozwalają rozładować napięcie, które jest naprawdę ogromne. Jak zwykle wielkie oklaski dla autorki za skonstruowanie bardzo zagmatwanej, z wieloma pobocznymi wątkami łączącymi się w całość, historii. Od książki po prostu nie można się oderwać. Sprawa porwanych dziewczynek (bo okazuje się, że było ich kilka) tak wciąga, że chce se odkryć kim jest morderca i przede wszystkim jakie motywy nim kierują. A jak ktoś zna już powieści Camillli to tym bardziej książki na bok nie odłoży, bo wiadomo, że historia będzie całkowicie nieprzewidywalna.


PODSUMOWUJĄC...

          Już nie mogę się doczekać 10 tomu mojej ulubionej kryminalnej serii, choć nawet nie wiem, czy autorka ma w planach nadal ją kontynuować. Ale mam nadzieję, że powstanie jeszcze wiele tomów o morderstwach we Fjällbace. Polecam zapoznać się z tą serią, jeśli jeszcze jej nie znacie.

piątek, 21 listopada 2014

48# Weź moją duszę - Yrsa Sigurdardóttir



Tytuł: Weź moją duszę
Tytuł oryginału: Sér grefur gröf
Autor: Yrsa Sigurdardóttir (pochodzenie: Islandia)
Seria: Thora. tom 2
Wydawnictwo: Muza
Data wydania:  2008
ISBN: 9788374953665
Liczba stron: 398
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Po kilku książkach obyczajowych miałam ochotę przeczytać jakiś kryminał. Mój wzrok skierowany na półkę z  thrillerami padł na "Weź moją duszę" i nie zastanawiając się dłużej, postanowiłam tę książką przeczytać, nadal mając w pamięci dwie inne przeze mnie przeczytane dzieła autorki.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Po raz drugi spotykamy główną bohaterkę, prawniczkę Thorę, która tak jak w poprzedniej części ("Trzecim znaku") 
odbiera telefon z kolejną ciekawą sprawą do rozwiązania. Tym razem zamieszany jest w nią... duch. Ale nie spodziewajcie się horroru, jest to typowy thriller z zagadką morderstwa i z poszukiwaniem zabójcy. Tym razem prawniczka wybiera się do luksusowego spa. Właściciel hotelu spa Jonas prosi Thore o pomoc. Chce ją prosić o przyjrzenie się "wadzie ukrytej" hotelu, czyli aby rozwiązała zagadkę zjawy.

          Nie wspomniałam jeszcze, że pierwszy rozdział dzieje się w roku 1945, w którym 4- letnia dziewczynka zostaje porwana i pozostawiona w ciemnej dziurze. To z dziewczynką związana jest historia o duchu, ale resztę historii odkrywamy razem z główną bohaterką. Widać, że autorka lubi wplatać wątek horroru w swoje kryminalne powieści. Powinna pisać więcej powieści grozy, bo jak na razie tylko jedną taką napisała -  Pamiętam cię", która według mnie bardzo dobrze jej wyszła.

          Myślę, że bohaterowie nie są najmocniejszą stroną autorki. Nie można ich od razu polubić ani znienawidzić, są raczej neutralni, obojętni. A szkoda, bo w wielu kryminałach od razu miałam ulubionych bohaterów. W serii Camilli Lackberg jest to Erica, w serii Tess Gerritsen jest to Maura, a w serii Cobena jest to Win. Ale nie mogę powiedzieć, że jakoś bardzo lubię Thore, a innej wyraźnej postaci raczej nie ma (no może oprócz sekretarki, która na pewno nie wzbudza sympatii). Autorka skupiła się na fabule i na akcji, a to są na pewno jej atuty. Fabuła jest bardzo ciekawa. Bohaterów w tej powieści jest dużo. Zaczynjąc od pracowników hotelu, gości, a kończąc na zwykłych okolicznych mieszkańcach. Szczerze mówiąc przez te islandzkie trudne imiona trochę ciężko mi było połapać się i przypomnieć sobie kto jest kim. W pewnym momencie pojawia się również "przyjaciel" znany z poprzedniej części - Niemiec Matthew, który pomaga w śledztwie.

          Wielkim plusem jest fakt, że fabuła jest związana z przeszłością. Zawsze dla mnie kryminały są o wiele ciekawsze, gdy morderstwo popełnione współcześnie łączy się jakoś z innym morderstwem sprzed 60, 70 lat.  Chociaż szkoda, że tylko jeden rozdział dzieje się w przeszłości, a tak akcja rozgrywa się we współczesności a Yrsa z różnych zdjęć albo miejscowych legend dowiaduje się więcej. Zagadka jest ciężka do odgadnięcia. Ja nie miałam swojego typu, bo za dużo było podejrzanych, a żaden szczególnie się nie wyróżniał. To jest  oczywiście plusem, bo nie lubię jak wszystko mi zostaje podane na tacy.

          Styl pisarski autorki bardzo przypomina mi styl Asy Larsson... A fabuła nieco przypomina książkę Camilli "Niemiecki bękart", bo tutaj, jak i w tamtej powieści pojawia się mały wątek nazistowski. Ale nie piszę o tym jako o minusach, a raczej o plusach bo obie autorki lubię. Druga część o tyćkę lepsza od pierwszej.

        
PODSUMOWUJĄC...

          Na mojej półce już czeka w kolejce trzecia część serii "W proch się obrócisz", która podobno jest dużo lepsza 
od dwóch poprzednich. Mam taką nadzieję, chociaż jak na razie to się na twórczości Yrsy nie zawiodłam.  Chciałam dostać typowy, nordycki thriller, w którym odczuwa się zimny klimat tego miejsca, i dostałam. Szkoda tylko, że posiadam wydanie kieszonkowe, przez co lektura była trochę męcząca. Ogólnie polecam zapoznać się z twórczością Yrsy tym, którzy jeszcze tego nie zrobili.

Seria Thora

Trzeci znak         Weź moją duszę         W proch się obrócisz
Lód w żyłach         Spójrz na mnie         Statek śmierci


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

wtorek, 14 października 2014

35# Trzeci znak - Yrsa Sigurdardóttir


Tytuł: Trzeci znak
Tytuł oryginału: Þriðja táknið
Autor: Yrsa Sigurdardóttir (pochodzenie: Islandia)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania:  2006
ISBN: 8374950331
Liczba stron: 381
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

      Czytałam już jedną książkę Yrsy ("Pamiętam cię"), która bardzo mi się podobała, ale była z gatunku horror, a wiem, że Yrsa specjalizuje się w thrillerach, więc postanowiłam zapoznać się z pierwszą częścią serii o prawniczce Thorze, której akcja ma miejsce w Islandii. Wtedy przeczytałam fabułę i jedno zdanie szczególnie przyciągnęło moją uwagę, a mianowicie "mroczna opowieść islandzka o rytuałach miłości, śmierci i opętaniu". To całkowicie mnie przekonało do sięgnięcia po tę mroczną powieść...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Książka zaczyna się od prologu, jak to często bywa w powieściach z tego gatunku, w którym jakaś całkowicie niepowiązana z morderstwem osoba znajduje ciało. Tak też jest w serialach kryminalnych, co właściwie mi się podoba, bo stanowi jakiś wstęp do historii. Następnie akcja idzie w całkiem innym kierunku, bo poznajemy Thorę, która wraz ze wspólnikiem prowadzi własną kancelarię prawniczą. Na szczęście opis głównej bohaterki przybliża nam też inną sferę jej życia - jest samotnie wychowująca matką dwójki dzieci. Gdy wydaje jej się, że dzień nie będzie różnił się od innych, dostaje telefon z  dziwnym zleceniem.

          Thriller zaczyna się bardzo ciekawie. A jeszcze lepiej robi się, jak dowiadujemy się jaką osobą była ofiara. Harald, bo tak miał na imię, był z pochodzenia Niemcem studiującym w Islandii i nie należał do zwykłych, przeciętnych obywateli. Na jego ciele podczas autopsji znaleziono wiele tatuaży i to niekoniecznie zwykłych... Oprócz tego, że przedstawiały satanistyczne symbole, to jeszcze nie były wykonane w tradycyjny sposób. W jego mieszkaniu Thora i pomagający jej w sprawie Niemiec Matthew, znaleźli wiele rzeczy związanych z czarną magią. Kto i dlaczego chciał pozbyć się bogatego Niemca?

          Przytoczę wam ciekawostkę o nazwiskach tworzonych w Islandii. Ojciec Yrsy ma na imię Sigurdar i od jego imienia córka przybrała nazwisko - Sigurdardottir. Natomiast gdyby autorka miała brata, miałby on na nazwisko - Sigurdarsson. Ciekawe co się dzieje z nazwiskiem, gdy ojciec jest nieznany... Jest to stary, skandynawski system zwany patronimicznym. I dało się to zauważyć w lekturze tej książki, że nazwiska  kobiet kończą się na -dottir, natomiast mężczyzn na -sson. To taka mała ciekawostka.

          Podejrzanych w tym kryminale jest wielu, każdy ma "coś za uszami" i do końca nie wiadomo, kto miał najlepszy motyw. Końcówka mnie usatysfakcjonowała, a to chyba jeden z ważniejszych elementów dobrego thrillera.

        
PODSUMOWUJĄC...

          Książka mi się bardzo podobała. Opisy mrocznych, satanistycznych rytuałów, polowanie na czarownice - jeśli ktoś lubi takie klimaty to powinien przeczytać tę książkę. Druga część już czeka u mnie na półce, wiec niedługo się za nią zabiorę. Miłośnikom skandynawskich kryminałów jak najbardziej polecam. 


Seria Thora

Trzeci znak         Weź moją duszę         W proch się obrócisz
Lód w żyłach         Spójrz na mnie         Statek śmierci


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

wtorek, 19 sierpnia 2014

13# Laura - J.K. Johansson



Tytuł: Laura
Tytuł oryginalny: Laura
Autor: J.K. Johansson (pochodzenie: Finlandia)
Seria: Miasteczko Palokaski, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: lipiec 2014
ISBN: 9788308053799
Liczba stron: 252
Forma: ebook
Moja ocena - 6/10



WSTĘPNIE...

     Czytałam wiele recenzji tej książki i postanowiłam sama się przekonać, jak to z nią naprawdę jest. Bo na pewno zachęcił mnie opis fabuły (zaginięcie dziewczyny, tajemnica sprzed lat, czyli to co w powieściach uwielbiam), fińskie miasteczko i zapowiedź nowej serii wśród skandynawskich kryminałów. 


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Poznajemy główna bohaterkę Mię, która wraca do rodzinnego miasta Palokaski, aby rozpocząć pracę w niegdyś uczęszczanej przez nią szkole, jako pedagog. Już w pierwszy dzień dowiaduje się o zaginięciu uczennicy - Laury. Wraz z nią w szkole pracuje również jej brat Nikke, który jest psychologiem. Gdy Laura ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, Nikke zaczyna się dziwnie zachowywać, co niepokoi jego siostrę. Później staje się głównym podejrzany, a Mia (dawna policjantka) robi wszystko, żeby oczyścić go z zarzutów. 

Książka trochę się ciągnie. Za dużo opisów życia prywatnego (np. o uzależnieniu Mii od Internetu, o jej posiłkach, o spotkaniach z przyjaciółkami, romansach itp.), a za mało o samym zniknięciu Laury.  Jednak cieszy mnie to, że Mia od razu wzbudza sympatię, bo czasami główne bohaterki są irytujące. Dobrze, że nie oczekiwałam, że porównanie z Twin Peaks będzie trafne, bo bym się bardzo zawiodła.

Sprawa Laury jest w jakiś sposób połączona z zaginięciem innej dziewczyny sprzed 20 lat - Venly, która okazuje się być siostrą Nikkego i Mii. Na jaw wychodzą również różne przewinienia dziewczyny i kształtuje się obraz buntowniczki, a nie dziewczyny z dobrego domu, grzecznej pianistki.


PODSUMOWUJĄC...

Książkę czytało się bardzo szybko. Uważam, że książka zła nie jest. Ale czy będę chciała znów się zagłębić w tajemnice miasteczka Palokaski? Nie wiem. Poczekam do premiery następnej części w serii. Zakończenie uważam za ciekawe i na pewno zachęca ono do przeczytania dalszych losów bohaterów, zwłaszcza, że nie wszystkie wątki się wyjaśniły (np. wątek Attiego). Następna część ma tytuł Noora (dziewczyna pojawiła się w "Laurze"), a trzecia część - "Venla". To może być ciekawe. Uwielbiam kryminały skandynawskie (a właściwie nordyckie), więc nie poddam się tak szybko.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
1. Klucznik
2. W 200 książek dookoła świata
3. Pod hasłem

niedziela, 10 sierpnia 2014

8# Pamiętam cię - Yrsa Sigurdardóttir

"Jeśli człowiek chce, aby wybrano konkretne rozwiązanie, nie powinien podsuwać dwóch."






Tytuł: Pamiętam cię
Tytuł oryginalny: Ég man pig
Autor: Yrsa Sigurdardóttir (pochodzenie: Islandia)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2012
ISBN: 9788377581971
Liczba stron: 320
Forma: papierowa (domowa biblioteczka)
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Kupując tę książkę byłam praktycznie pewna, że jest to kryminał. Jakoś nie zwróciłam szczególnej uwagi na okładkę, gdzie jest napisane "horror". "Po prostu tak pomyślałam, bo wiem, że Yrsa pisze kryminały/thrillery. Więc troszeczkę się zdziwiłam, jak książkę przysłano mi do domu. Ale również ucieszyłam, bo opis z tyłu książki zapowiadał ciekawą historię.

                           TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Początkowo przedstawione są dwie odrębne historie, które pod koniec splatają się w logiczną całość. W pierwszym rozdziale poznajemy małżeństwo - Katrin i Gardara oraz ich przyjaciółkę Lif. Cała trójka przypływa na opuszczoną wyspę Hesteyri w celu wyremontowania starego budynku, aby otworzyć tam coś w stylu pensjonatu. Od samego początku panuje atmosfera tajemniczości i mroku. Można sobie z łatwością wyobrazić tę scenę.. jak z horroru właśnie. Później zaczynają dziać się dziwne rzeczy. To jakieś odgłosy kroków, to cienie za plecami, to postać przed domem widziana z daleka, ślady stóp, rozsypane muszelki tworzące słowo... Jednak bohaterowie bagatelizują te oznaki, chyba po prostu  nie chcąc dopuścić do siebie myśli, że nie są sami na wyspie. Wymyślają coraz to nowe wymówki. Jeśli ktoś jest podatny na strach i boi się horrorów to może to w nim wywołać małe ciarki,  dreszczyk emocji.

W drugim rozdziale poznajemy doktora Freyra - psychiatrę, który zostaje poproszony przez policję o przyjrzeniu się psychice przestępcy, który włamał się do przedszkola niszcząc je i wypisując na ścianie słowo "Nieczysty". Doktor ma za zadanie określić, jaki człowiek mógł to zrobić. Towarzyszy mu policjantka Dagny. Para dowiaduje się później, że około 6o lat temu wydarzyła się podobna historia. Następnym wydarzeniem jest popełnienie samobójstwa przez staruszkę Halli, co okazuje się mieć jakiś związek z zaginionym przed laty, małym synkiem Freyera. Wszystko zaczyna się komplikować... O tym, co się dzieje potem, 
przekonajcie się sami.

                                                PODSUMOWUJĄC...

Historia trójki przyjaciół zaczyna się zupełnie jak w horrorze, natomiast druga historia bardziej jak thriller/kryminał. Yrsa Sigurdardóttir (chyba nigdy nie zapamiętam tego nazwiska...) potrafi zainteresować czytelnika. Krok po kroku rozwiązujemy zagadkę, przy której towarzyszą nam ciarki. Szkoda, że nie powstał film na podstawie powieści, bo mógłby być niezły. Nie mogło oczywiście zabraknąć mrocznego zakończenia, gdy wszystko wydaje się być w porządku.
Jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam, ale na pewno nie ostatnia. Polecam fanom odczuwania strachu.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Klucznik

czwartek, 7 sierpnia 2014

6# Kamieniarz - Camilla Läckberg

"Wolałaby jednak dzielić z nim to cierpienie, żeby nie musieli, każde z osobna, szukać sensu każdego kolejnego oddechu"




Tytuł: Kamieniarz
Tytuł oryginalny: Stenhuggaren
Autor: Camilla Läckberg (pochodzenie:  Szwecja)
Seria: Erica Falck/Patrik Hedström , tom 3
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania:  maj 2010
ISBN: 9788375541878
Liczba stron: 536
Forma: papierowa
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Trzecia część mojej od niedawna bardzo lubianej sagi kryminalnej Camilli Läckberg, której bardzo długo nie mogłam złapać w bibliotece i gdybym nie zamawiała tych książek, zapewne nigdy bym ich nie przeczytała. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Przenosimy się znowu do Fjällbaci, małej miejscowości, którą zapewne większość czytelników Camilli pokochała. Ja osobiście, marzę, żeby kiedyś tam się wybrać. Kolejne morderstwo, tym razem jeszcze bardziej wstrząsające niż poprzednie, gdyż tym razem zostało zamordowane dziecko. Jakim trzeba być psychopatą, żeby zabić małą dziewczynkę? Prawda okazuje się być naprawdę okrutna...

Z zaciekawieniem śledziłam wątek Agnes, rozpieszczonej arystokratki i ciągle zastanawiałam się, co ta kobieta, której młodość przypadła na lata 20. XX w. może mieć wspólnego z wydarzeniami we Fjällbace. A okazało się, że miała z tym więcej wspólnego, niż mogła się spodziewać. 


PODSUMOWUJĄC..

          Ogólnie jak do tej pory, najbardziej podobała mi się pierwsza część. Byłam nią wręcz zachwycona, zauroczona klimatem Skandynawii i bohaterami. W tej części Erica straciła trochę uroku, który tak mnie zafascynował, ale można to zgonić na malutką Maję. Druga i trzecia część na podobnym poziomie. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...