"To jedna z wielkich zalet posiadania dzieci: nie ma cię jeden dzień, a witają cię, jakbyś wrócił z podróży dookoła świata."
Tytuł: Pogromca lwów
Autor: Camilla Läckberg (pochodzenie: Szwecja)
Seria: Saga o Fjällbace, tom 9
Seria: Saga o Fjällbace, tom 9
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: czerwiec 2015
Liczba stron: 432
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 9/10
WSTĘPNIE...
W końcu po prawie dwóch latach od ukazania się "Fabrykantki aniołków" Wydawnictwo Czarna owca wydało dziewiąty tom Sagi o Fjällbace z Patrikiem Hedströmem i Erica Falck w rolach głównych - "Pogromca lwów". Nie mogłam się jej doczekać i krótki czas po zakupie musiałam ją przeczytać!
TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
Młoda dziewczyna zostaje potrącona przez samochód. Nieszczęśliwy wypadek, czy może próba samobójcza? Sekcja zwłok wykazuje, że dziewczyna nie mogła ani widzieć, ani słyszeć nadjeżdżającego samochodu, gdyż miała wydłubane oczy, popękane bębenki w uszach i dodatkowo został jej obcięty język. Można to porównać do zamkniętej bańki, bez żadnego sposobu komunikacji z innym człowiekiem. Kto dopuścił się takiego bestialstwa? Policja w Tanumshede na czele z Patrikiem Hedströmem staje na głowie, żeby się tego dowiedzieć. W tym samym czasie Erica Falck pisze kolejną biograficzną powieść o morderczyni. Laila Kowalski ponad 30 lat temu zamordowała swojego męża (który pochodził z Polski) - Vladka. Vladek to tytułowy pogromca lwów, który pracował w cyrku, gdy poznał Lailę. Jednak nie to było najgorsze w całej zbrodni - Erica chce się dowiedzieć, dlaczego córka państwa Kowalskich - Louise była przetrzymywana w koszmarnych warunkach, w pokoju przypominającym celę więzienną i dlaczego była wieszana na łańcuchach... Prawda nie jest wcale taka oczywista.
Zawsze w powieściach Camilli Läckberg podobało mi się to, że oprócz głównej sprawy morderstwa autorka skupia się również na życiu bohaterów. Tak jest i tym razem. Poznajemy dalsze losy Anny, siostry Erici, które niestety dalej są nieciekawe. Tym razem Anna zbiera żniwo własnych decyzji i czynów i nadal jej użycie nie jest usłane różami. Erica i Patrik stworzyli bardzo zgrane małżeństwo, a ich rozrabiające dzieci wnoszą do powieści nutkę humoru i pozwalają rozładować napięcie, które jest naprawdę ogromne. Jak zwykle wielkie oklaski dla autorki za skonstruowanie bardzo zagmatwanej, z wieloma pobocznymi wątkami łączącymi się w całość, historii. Od książki po prostu nie można się oderwać. Sprawa porwanych dziewczynek (bo okazuje się, że było ich kilka) tak wciąga, że chce se odkryć kim jest morderca i przede wszystkim jakie motywy nim kierują. A jak ktoś zna już powieści Camillli to tym bardziej książki na bok nie odłoży, bo wiadomo, że historia będzie całkowicie nieprzewidywalna.
PODSUMOWUJĄC...
Już nie mogę się doczekać 10 tomu mojej ulubionej kryminalnej serii, choć nawet nie wiem, czy autorka ma w planach nadal ją kontynuować. Ale mam nadzieję, że powstanie jeszcze wiele tomów o morderstwach we Fjällbace. Polecam zapoznać się z tą serią, jeśli jeszcze jej nie znacie.





