piątek, 30 marca 2018

263# Przedsmak zła - Alex Kava

"Nie odkryłeś mojego sekretu, ale może ja poznam twój."




Tytuł: Przedsmak zła
Autor: Alex Kava (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:  marzec 2018
Liczba stron: 336
Forma: papierowa, moja biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Twórczość Alex Kavy poznałam wiele lat temu za sprawą pierwszego tomu o agentce Maggie O'Dell pt. "Dotyk zła". Razem z mamą byłyśmy tak zafascynowane, że przeczytałyśmy pozostałe trzy powieści, które były dostępne w bibliotece. Następnie wyczekiwałam każdej kolejnej części, a na dzień dzisiejszy uzbierało się aż 11 tomów! Teraz przyszedł czas na prequel całej serii. Pierwsze sześć rozdziałów zdecydowanie rozbudziło moją ciekawość, więc szybko zabrałam się za czytanie reszty, gdy dotarła do mnie książka w całości. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Maggie O'Dell to agentka FBI przed trzydziestką, która już zdążyła wyrobić sobie opinię utalentowanej profilerki. Zajmuje się określaniem profili psychologicznych najgorszych zwyrodnialców. Gdy w okolicach pojawia się wyjątkowo makabryczna sprawa do rozwiązania, szef Maggie postanawia odciągnąć ją od biurka i po raz pierwszy zabrać na miejsce popełnienia morderstwa, aby w jeszcze większym stopniu miała możliwość zapoznania się z cechami i motywem przestępcy. Do tej pory pracowała jedynie w biurze ze zdjęciami miejsc zbrodni, więc ujrzenie makabrycznych scen na żywo to był dla niej duży szok. Niestety w trakcie oglądania ciał zamordowanych, zostaje zauważona przez obserwującego miejsce zbrodni mordercę. Zaczyna się polowanie policji na wyjątkowo okrutnego i przebiegłego seryjnego zabójcę, który bawi się ze ścigającymi w kotka i myszkę oraz polowanie mordercy na Maggie, który zafascynowany, nie może o niej zapomnieć i zmienia reguły własnej gry...


          Bardzo dobrze było poznać Maggie jeszcze nie okaleczoną psychicznie ani fizycznie tak mocno, jak po spotkaniu Alberta Stucky'ego. Szkoda tylko, że taka była krótko. Zobaczyliśmy również początki kariery policjantki i sposób, w jaki wtedy budowała relacje ze współpracownikami i jak radziła sobie z mężczyznami. Z późniejszych tomów wiemy, że po latach pracy w policji całkowicie uodporniła się na kąśliwe komentarze i docinki, jednak tutaj jest wciąż świeża w tym "męskim świecie" i nadal nieco niepewna siebie. Jej charakter bardzo się zmienił w następnych latach i duży wpływ na pewno miała na to zmiana sposobu i otoczenia jej pracy. Alex Kava pokazała nam również jak powolutku kruszyło się małżeństwo bohaterki i w jaki sposób oddalili się od siebie z mężem Gregiem, z którym w "Dotyku zła" była już po rozwodzie. Nie mogło zabraknąć również pani psycholog - Gwen Patterson, czyli późniejszej najlepszej przyjaciółki O'Dell! Te wszystkie szczegóły i powrót do przeszłości sprawiły, że poczułam się jakby dopiero rozpoczynała podróż z książkami Alex Kavy i poznawała tych wszystkich bohaterów na nowo! Autorka stworzyła postać mordercy, którego trudno pozbyć się z pamięci. Jest to jeden z tych, którego imię i nazwisko oraz sposób zabijania pamięta się nawet kilka lat po przeczytaniu książek. U mnie to jest akurat rzadkość żeby takie rzeczy zostały mi w pamięci, bo thrillerów i kryminałów czytam mnóstwo, jednak "Albert Stucky" to dane, które zawsze będę mi się kojarzyły z Maggie O'Dell. Po prostu Alex Kava wykreowała tak okropną, zatrważająca postać psychopaty, że aż ciarki przechodzą w trakcie czytania rozdziałów z jego narracją. Autorka wczuła się w umysł Kolekcjonera tak dobrze, że jest to nawet trochę przerażające, jak jej się to udało...

PODSUMOWUJĄC...

       Ta powieść jest właściwie preludium do całej serii o Maggie O'Dell. Od lat jestem fanką postaci Maggie O'Dell, więc nawet posiadając wiedzę, jak sprawy się skończyły, wciąż interesowały mnie szczegóły i początki działalności Kolekcjonera. Obowiązkowa książka dla fanów serii oraz świetne wprowadzenie dla nowych czytelników. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

czwartek, 22 marca 2018

262# Na skraju załamania - B. A. Paris





Tytuł: Na skraju załamania
Autor: B.A.Paris (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Albatros
Data wznowienia: luty 2018
Ilość stron: 352
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Thrillery psychologiczne opanowany rynek wydawniczy, stając się wręcz odrębnym gatunkiem literackim. Nie są to tradycyjne kryminały, w których chodzi przede wszystkim o złapanie mordercy, lecz ten gatunek dodatkowo wpływa na psychikę czytelnika, mieszając mu w głowie i podsuwając różne scenariusze, nawet najbardziej nieprawdopodobne. Mam za sobą już kilka lub kilkanaście książek z motywem psychologicznym, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać po najnowszej powieści B. A. Paris pt. "Na skraju załamania", zwłaszcza po lekturze jej pierwszej książki - "Za zamkniętymi drzwiami". 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Główną bohaterką jest Cass - młoda kobieta, która można powiedzieć, że ma wszystko, co potrzebne do szczęścia - kochającego męża Matthew, duży i elegancki dom oraz pracę, którą lubi. Jedyne, co mogłoby jeszcze bardziej dopełnić sielankowego obrazu jest dziecko, które wraz z Matthew planują adoptować. Jednak Cass skrywa przed mężem pewien sekret, do którego w krótkim czasie dołącza drugi. Jej matka, która niedawno umarła, cierpiała na wczesną postać demencji, a kobieta zaczyna podejrzewać ją u siebie, gdy zapomina o kilku drobnych rzeczach. Jednak jej problemy tak naprawdę zaczynają się od pewnej ponurej, deszczowej nocy, gdy przejeżdżając leśną drogą i widząc zaparkowany samochód w zatoczce, nie wysiadła i nie zapytała, czy nic się nie stało. Następnego dnia dowiaduje się, że kobieta siedząca wówczas w samochodzie została zamordowana i że jest znajomą naszej bohaterki. Cass ma wielkie wyrzuty sumienia oraz wstydzi się własnego zachowania, o którym nie mówi nawet własnemu mężowi oraz najlepszej przyjaciółce Rachel, ale przede wszystkim wpada w przerażenie, gdy codziennie odbiera głuche telefony, myśląc, że dzwoni morderca, którego jeszcze nie złapano. Dodatkowo zaczyna zapominać wielu ważnych rzeczy - kodu alarmu do mieszkania, podpisania umowy, zakupu stosu rzeczy z telemarketingu itp. Załamuje się coraz bardziej, wpada w paranoję, a jedynym ratunkiem stają się tabletki przepisane przez lekarza. Czy to własny umysł płata jej figla, czy może zagadka jest dużo mroczniejsza? 

          Od momentu rozpoczęcia lektury nie sposób odłożyć jej na bok. Uważam, że pierwsza książka autorki pt. "Za zamkniętymi drzwiami" była bardzo dobra, ale ta jest jeszcze lepsza. Bohaterowie są ciekawi, fabuła zawiła i niełatwa do rozgryzienia, ale również niezwykle sprytna, a lęk i strach wyskakują z każdej strony. Z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej zdezorientowana i zainteresowana rozwojem sytuacji. To, że historia była tak bardzo intensywna, sprawiło, że pochłonęłam tę ekscytującą lekturę jednym tchem. Historia Cass wprowadziła napięcie już w pierwszym rozdziale, które rosło z każdym kolejnym i ciągnęło się aż do samego końca. Fakt, że nasza bohaterka raczej nie była wiarygodnym i godnym zaufania narratorem sprawił, że jeszcze bardziej chciałam poznać tę historię. Bo zazwyczaj ufamy, że bohater pierwszoplanowy, którego historia dotyczy będzie nam opowiadał to, co faktycznie się dzieje w danym momencie. No cóż, nie w tym przypadku. Tutaj nawet Cass nie wiedziała, że to co myśli i mówi, to często nie była prawda. Zresztą ona sama nie wiedziała, czy może ufać własnemu osądowi, czy jej umysł podsuwa nieprawdziwe obrazy. Co do głównej bohaterki - jej postać irytowała mnie niesamowicie i czasem ciężko się czytało o jej kolejnych napadach paniki, jednak rozumiem, że takie było właśnie zamierzenie autorki - mieliśmy poznać jej psychikę dogłębnie oraz zastanowić się, jak my byśmy reagowali w takiej sytuacji. No cóż, gdybym ja sama codziennie odkrywała takie rzeczy, jak Cass i nie pamiętała ich całkowicie, pewnie podobnie bym się zachowywała... To było prawdziwe wyzwanie dla jej umysłu, duszy oraz wiary we własny osąd.

PODSUMOWUJĄC...

          "Na skraju załamania" to interesujący, porywający, trzymający w napięciu i sprytnie napisany thriller psychologiczny, który zabiera cię w emocjonalną i pełną obaw opowieść kwestionującą psychikę ludzką. Czy główna bohaterka naprawdę przechodzi załamanie nerwowe, może jednak choruje na wczesną demencję, czy jest to coś bardziej złowrogiego? Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 12 marca 2018

261# Grzech zaniechania - Małgorzata Rogala




Tytuł: Grzech zaniechania
Autor: Małgorzata Rogala (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom 5
Data wydania:  luty 2018
Liczba stron: 344
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Agata Górska i Sławek Tomczyk to duet, który już na stałe zagościł w moim sercu i na którego powrót zawsze czekam z utęsknieniem, gdyż bardzo polubiłam tę parę, zarówno pod względem zawodowym, jak i w życiu prywatnym. "Grzech zaniechania" to już piąta część opowiadająca o życiu tych dwóch policjantów. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Pod koniec poprzedniego tomu Agata dowiedziała się, że zamordowano jej byłego chłopaka - Michała, który od kilku miesięcy ją prześladował i nękał, chcąc aby do niego wróciła. Niestety wszystkie fakty wskazują, że najbardziej prawdopodobnym i na razie jednym podejrzanym jest właśnie Agata. Nad głową głównej bohaterki zawisły czarne chmury, gdyż sprawę prowadzi pani prokurator, która bardzo chciałaby się wykazać, przez co zbyt szybko zamyka śledztwo. Agata jednak jak zwykle stara się skupić na pracy, aby nie myśleć o kłopotach. W międzyczasie nasz duet rozwiązuje sprawę zabójstwa psychiatry Antoniny Brzozowskiej, która była współwłaścicielką ośrodka terapeutycznego dla dzieci. Początkowo nie ma ani jednego podejrzanego, a wśród personelu nie znajduje się żadna osoba, która mogłaby chcieć zaszkodzić zmarłej. Jednak w toku śledztwa na jaw wychodzi, że Antonina "miała swoje za uszami" i są ludzie, którzy mogli mieć jej za złe niektóre rzeczy, a zwłaszcza pacjenci niezadowoleni z niekonwencjonalnego podejścia do terapii...

          Zbrodnia przedstawiona w piątym już tomie autorstwa Małgorzaty Rogali była jak zwykle wciągająca i zajmująca czas. Może nie była to wielka tajemnica, niemożliwa do odgadnięcia przez zwykłego czytelnika, jednak czytało się z zainteresowaniem. Nawet nie wiem, kiedy pochłonęłam tę historię, a "pochłonęłam" to idealne słowo w tym wypadku. Książki pani Rogali mają to do siebie, że się je połyka w całości. Na pewno duży wpływ mają na to dosyć krótkie rozdziały, szybko płynąca fabuła, nie stanie bezcelowo w miejscu z akcją i wymyślanie niepotrzebnych zapychaczy fabularnych i przede wszystkim przyjemni bohaterowie i ich prywatne relacje. W książkach pani Małgorzaty oprócz obowiązkowego śledztwa dotyczącego morderstwa, zawsze pojawiają się również wątki obyczajowe. Nie są to rasowe, "mocne" thrillery, ale bardziej kobiece kryminały. Po raz kolejny muszę porównać sposób prowadzenia fabuły do bardzo podobnego w twórczości Camilli Läckberg. U tych dwóch autorek nie zawsze zbrodnia ma największe znaczenie w książce, ale przede wszystkim motyw jej popełnienia, uczucia jakie kierowały osobą, która ją popełniła, czy też stan emocjonalny i wydarzenia, które do tego doprowadziły. Nie są to z reguły seryjni zabójcy, którzy ofiary wybierają albo przypadkowo albo ze względu na podobieństwo do kogoś. W "Grzechu zaniechania" morderstwo popełniła osoba, którą doprowadziła do tego skrajna sytuacja, w jakiej się znalazła. Nie zrobiła tego z premedytacją i przyjemnością, tylko wierząc, że to jedyna możliwa droga do zmiany jej sytuacji życiowej.

          W całej serii podoba mi się również fakt, że każda sytuacja, dialog, czy nawet osoba mogą mieć znaczenie w przyszłości. Nigdy bym nie przypuszczała, że spotkanie w barze byłej dziewczyny Michała opisane w którejś z poprzednich książek tak bardzo wpłynie na teraźniejszą fabułę. Cieszy mnie to, że autorka zawsze myśli krok na przód lub wykorzystuje sytuacje z poprzednich części. Ale przecież tak właśnie jest w prawdziwym życiu, czyż nie? Najmniej spodziewane spotkania, wydarzenia będą oddziaływać na inne, te jeszcze nieznane. Dzięki temu książka jest bardziej realistyczna i czytając ją czujemy się, jakbyśmy naprawdę wraz z Agatą i Sławkiem rozwiązywali sprawy kryminalne, czy tez uczestniczyli w ich życiu prywatnym i widzieli niektóre rzeczy ich oczami. 


PODSUMOWUJĄC...
          
         Zaletami "Grzechu zaniechania" są przede wszystkim: szybko płynąca akcja, ciekawe charaktery oraz połączenie wątku kryminalnego i śledztwa z typowo życiowymi wątkami. Twórczość pani Rogali niczym nie odbiega od znanych kryminałów skandynawskich, czy też amerykańskich. Brawo!

Seria Agata Górska i Sławek Tomczyk

Zapłata        Dobra matka        Ważka         Zastrzyk śmierci        Grzech zaniechania

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...