czwartek, 27 listopada 2014

51# Niepokorne. Eliza - Agnieszka Wojdowicz




Tytuł: Niepokorne. Eliza
Autor: Agnieszka Wojdowicz (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania:  czerwiec 2014
ISBN: 9788310125187
Liczba stron: 424
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 9/10



WSTĘPNIE...

     Czy nie uważacie, że okładka tej książki jest magiczna? Według mnie jest przepiękna i jak często się zdarza, zachęciła mnie do rozpoczęcia serii o trzech kobietach: Elizie, Judycie i Klarze z akcją w XIX wieku. Losy kobiet splatają się w pewnym momencie, a że żyją w trudnych czasach, ich historie na pewno są bardzo ciekawe. Okładka jest idealna na tę porę roku, jest taka chłodna, zimowa... Czytałam na blogu autorki, że druga część "Klara" ma być utrzymana w kolorach złocistych... Na pewno będzie równie piękna.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Prolog rozpoczyna się w roku 1846, gdzie poznajemy dwie główne bohaterki. Najpierw Elżbietę Pohorecką, bogatą żonę Konstantego, którzy mieszkają w pięknej posiadłości z niedawno urodzonym synem. Niestety sielanka Elżbiety się kończy wraz z nadejściem chłopów i wojsk austriackich plądrujących posiadłość. Elżbieta postanawia nigdy im tego nie wybaczyć... Drugą bohaterką jest Sara Bach, Żydówka, bardzo romantyczna dziewczyna, uwielbiająca książki i malarstwo, która spotyka na swojej drodze antykwariusza Jonathana Schraibera. Jest to taki wstęp do wydarzeń, które będą działy się prawie pół wieku później i będą związane z potomkiniami tych dwóch kobiet.

          Pierwszy rozdział opowiada o wnuczce Sary - Judycie. Jest ona bardzo barwną i wyzwoloną postacią, zwłaszcza na czasy, w których żyła. Jest schyłek XIX wieku, a panna Judyta ma romans z malarzem Szymonem i postanawia studiować malarstwo, jednak jej rodzice tego nie akceptują. Natomiast Eliza, wnuczka Elżbiety jest wspierana przez rodzinę i udaje się do Krakowa, by studiować farmację, chociaż jej marzeniem, niestety nierealnym jest zostać lekarzem. Wydaje się, że Eliza ma łatwiej, jednak poznaje pewnego mężczyznę...

          Prolog, pierwszy rozdział, drugi rozdział... i wszystkie kolejne zachwyciły mnie! Niby nic takiego szczególnego w tej książce nie ma, ale jest naprawdę cudowna. Fabuła, bohaterowie, brak nudnych rozdziałów, czy nawet stron. Język powieści jest piękny. Nie znajdzie się tutaj bluźnierstw, przekleństw. Jestem pewna, że autorka była bardzo dobrze przygotowana do napisania tej trylogii. Czytając powieść "Eliza" czuje się XIX-wieczny klimat. Łatwo można sobie wyobrazić nasze bohaterki i ich odczucia oraz całą otoczkę - tramwaje konne, piękne suknie i parasolki chroniące przed słońcem, pierwsze kobiety na Uniwersytetach.

          Pani Wojdowicz stworzyła trzy wspaniale kreacje bohaterek, każda jest inna i każdą da się od początku polubić. Jednak moją sympatię najbardziej wzbudziła Judyta. Tyle nieszczęść, które na nią spadło wzbudzają litość. Jednak Judyta jest bardzo twardą postacią i nie poddaje się, chociaż jej życie do lekkich nie należy. Elizę też polubiłam. Wydaje mi się taka delikatna, niewinna i słodka. Jednak ona też wplątuje się w kłopoty, zarówno kryminalne jak i miłosne, więc jej wątek jest równie ciekawy, jak młodej Żydówki. A historia jej miłości jest moim ulubionym wątkiem. Trzecią postacią jest Klara, o której w tej części jest najmniej, więc nawet ciężko jest ją opisać. Na pewno jest najbardziej wyzwoloną z dziewczyn, typową emancypantka buntująca się przeciwko wielu sprawom.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Książkę przeczytałam w ekspresowym tempie, bo nie dało się od niej oderwać. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na drugą część trylogii, która podobno ma się ukazać w czerwcu/lipcu. Bardzo się cieszę, że i tym razem złapana na okładkę, dokonałam dobrego wyboru. Polecam gorąco!


Trylogia Niepokorne
Eliza                Klara                Judyta


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu




środa, 26 listopada 2014

Wywiad z Karoliną Wilczyńską


Chyba każdy miłośnik powieści obyczajowych napisanych przez nasze polskie autorki słyszał o głośnej premierze książki „Jeszcze raz, Nataszo” autorstwa Karoliny Wilczyńskiej. Będę miała w najbliższym czasie przyjemność przeczytania tej powieści i zrecenzowania jej dla Was, ale na razie chcę Wam przybliżyć nieco postać samej autorki. Zapraszam na wywiad.

1. Ile godzin dziennie poświęca Pani na pisanie? Czy pisze Pani codziennie?
Nie, nie codziennie. Zajmuję się wieloma rzeczami, realizuje różnorodne projekty, więc trudno mi systematycznie siadać do pisania. Zresztą chyba nie potrafiłabym tak zaplanować – na przykład kilka tysięcy znaków czy kilka stron dziennie. Moja wena jest mało zdyscyplinowana ;) Za to kiedy już opowieść dojrzeje w mojej głowie – siadam i piszę całymi dniami. Inne sprawy  idą w odstawkę, zapominam o wielu obowiązkach. Tak już mam.

2. Co Pani czuła widząc swoją pierwszą książkę na półce w księgarni? Jakie emocje temu towarzyszyły?
Pamiętam to doskonale. Co czułam? To była mieszanka wielu odczuć – niedowierzanie, ogromna radość, duma, poczucie spełnienia, ale i pewna obawa o to, czy czytelnikom spodoba się historia, którą im opowiedziałam.

3. Zazwyczaj pisarze kochają również czytać. Czy w Pani przypadku też tak jest?
Jeśli tak, to jaki gatunek pani preferuje?
Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Mam dość pokaźną biblioteczkę, ale gdybym miała warunki, to na pewno byłaby jeszcze większa. Na szczęście są czytniki i ebooki, które skutecznie pomagają mi powiększać księgozbiór bez powiększania metrażu ;) A lubię czytać właściwie wszystko – najbardziej lubię powieści obyczajowe, nie gardzę dobrym kryminałem czy horrorem, sięgam po reportaże.

4. Jakie są Pani inne pasje oprócz pisania?
Lubię „dzierganie” – robię na drutach, szydełkuję, haftuję. Chętnie też zajmuję się decoupage’m. Ważny jest też dla mnie mój mały kawałek ziemi – działka, na której relaksuję się sadząc, plewiąc i obcując z przyrodą. 

5. Woli Pani pisać powieści, czy krótkie opowiadania?
Piszę głównie powieści, ale zdarza mi się także próbować swoich sił pisząc opowiadania. Uważam, że opowiadanie to wyzwanie dla pisarza. Wymaga dobrego warsztatu, umiejętności zbudowania nastroju i opowiedzenia historii w krótszej formie. Sądzę, że to świetne ćwiczenie dla wszystkich piszących.

6. Skąd bierze Pani pomysły na swoje historie? Czy są oparte na życiu Pani lub Pani bliskich/znajomych?
W pewnym sensie. Nie opisuję dosłownie swojego życia, czy tego, co przydarzyło się znajomym, ale czerpię z tego inspirację do pisania. 

7. Pisała Pani książki obyczajowe, opowiadania grozy i kryminalne. A co powie Pani na ostatnio bardzo modne fantasy?
Szczerze mówiąc to gatunek jaki lubię chyba najmniej. Nie czuję fantastyki, choć doceniam mistrzów tego gatunku. Sama jednak raczej nie spróbuję.

8. Czy w planach są już inne książki, czy na razie Pani odpoczywa po wydaniu najnowszej powieści "Jeszcze raz, Nataszo"?
Plany są i to bardzo konkretne. Wydawnictwo Czwarta Strona obdarzyło mnie zaufaniem i wspólnie zaplanowaliśmy cykl powieści „Stacja Jagodno”. Kolejne książki będą ukazywały się dwa razy w roku, pierwsza w maju. Nie mam więc czasu na odpoczynek, ale nie przeszkadza mi to. W mojej głowie już powstała ta niewielka miejscowość w Górach Świętokrzyskich i zaludniła się pierwszymi bohaterami. Zdążyłam już polubić kobiety z Jagodna, bo to postacie nietuzinkowe. Mam nadzieję, że czytelnicy także je polubią.

9. I ostatnie pytanie. Czy czuje się Pani szczęśliwa i spełniona w życiu?

Czuję się szczęśliwa. A spełniona? Gdybym miała takie poczucie, to pewnie nie widziałabym potrzeby podejmowania nowych wyzwań. Trudno mi sobie wyobrazić taki stan, bo zawsze znajduję coś, co jeszcze chciałabym zrobić. Może poczuję się spełniona, gdy będę już staruszką? Chociaż i w to wątpię. 

***
Bardzo dziękuję Pani Karolinie za możliwość przeprowadzenia wywiadu i zaspokojenie mojej ciekawości. A czy Wy zamierzacie przeczytać najnowszą powieść autorki: "Jeszcze raz, Nataszo"? A może już to zrobiliście?

poniedziałek, 24 listopada 2014

50# Pod płonącym niebem - Elizabeth Haran

"Czasami trzeba patrzeć z bardzo bliska, żeby zobaczyć dookoła siebie ukryte piękno."





Tytuł: Pod płonącym niebem
Tytuł oryginalny: Under a Flaming Sky
Autor: Elizabeth Haran (pochodzenie: Australia)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: lipiec 2014
ISBN: 9788377587645
Liczba stron: 624
Forma: papierowa (domowa biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Wycieczka do Australii jest moim wielkim marzeniem. Ale cóż, na razie muszę się zadowolić wycieczką w wyobraźni, bo na prawdziwą nie ma szans. Czytałam już jedną powieść autorki "Szept wiatru" i mi osobiście bardzo się tamta książka podobała, chociaż widziałam wiele niezbyt pochlebnych opinii. Pani Haran chyba tylko takie książki pisze - obyczajowe w Australii, w dawnych czasach. Mi to akurat bardzo pasuje i czekam na kolejne, które ponoć są w planach.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Akcja powieści dzieje się w latach 30. XX wieku w bardzo małej miejscowości w Australii - Marree. Główną bohaterką jest Arabella Fitzhberth, bogata młoda dziewczyna, która przez zły splot zdarzeń wylądowała w tym odległym zakątku. Jadąc pociągiem ze swoimi rodzicami, na stacji wyszła na chwilę z pociągu, a wtedy on odjechał. Znalazła się sama na rozgrzanej słońcem pustyni (za to w nocy bardzo mroźnej). Dla Arabelli to miejsce jest koszmarem. Wychowana w luksusie i przyzwyczajona do niego, nie może pogodzić się z faktem, że musi zostać w miejscu, gdzie nie może się nawet wykąpać, bo woda jest racjonowana, ani zjeść czegoś wykwintnego, a do "toalety" musi chodzić na podwórze. Jednak po jakimś czasie Arabella przyzwyczaja się do tych ciężkich warunków i spotyka Jonathana...

          Z łatwością można sobie wyobrazić, co przeżywa rozpieszczona, bogata dziewczyna, której całe życie usługiwano, która miała wszystko czego zapragnęła i niczym nie musiała się martwić, a która nagle trafia do spartańskich warunków i spotyka się z niepojętymi dla niej sytuacjami np. stosunkiem płciowym na podwórzu. Mimo, że początkowo źle traktowała kobietę, która ją znalazła, dała jej gdzie mieszkać i co jeść, potrafię ją zrozumieć. Choć czasem jej naiwność i bezczelność naprawdę strasznie denerwowały i sprawiały, że ciężko było ją polubić. Na szczęście po jakimś czasie Arabella dostrzega, że życie nie jest takie cudowne, jak ona miała i zaczyna się zmieniać. Autorka chyba lubi wprowadzać takie wątki do swoich powieści. W poprzedniej główna bohaterka też przeszła wielką metamorfozę.

          Historia nadawałaby się do filmu. W skrócie, byłaby to historia miłosna rozpieszczonej młodej panny, która pod wpływem ciężkich warunków, innych od tych które do tej pory znała zmienia się na lepsze i młodego, pracowitego mężczyzny, który od początku widzi w kobiecie dobro i wierzy, że nie jest naprawdę taka straszna, jak ją wszyscy widzieli. Książka oczywiscie nie ma tylko samych zalet. Wydaje mi się, że jakby była krótsza o 100, 150 stron, to byłaby jeszcze bardziej interesująca. Taka historia chyba nie potrzebuje ponad 600 stron. Ale widocznie autorka stwierdziła inaczej i rozciągnęła tę historię. Zakończenie jest całkowitym, pełnym happy edem. Większej radości być nie mogło, wszystko wszystkim się poukładało, normalnie sielanka. Sama nie  wiem co o tym myśleć... Bo z jednej strony wiadomo było, że książka zakończy się szczęśliwie, ale tyle szczęścia, to chyba lekka przesada. 


PODSUMOWUJĄC...

          Jak widzicie są tutaj plusy, jak też minusy. W przygotowaniu podobno jest trzecia książka autorki "Rzeka przeznaczenia", którą stu procentowo przeczytam. Okładka jest utrzymana w takim samym stylu jak dwie inne książki pani Haran (nawiasem mówiąc - okładki i ogólnie wydania tych powieści są piękne). Pozostaje mi tylko polecić obie, głównie miłośnikom Australii, innych kultur i egzotycznych krajów, dawnych czasów oraz powieści  obyczajowych.

Zamieszczam również link do recenzji "Szeptu wiatru". 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...