wtorek, 9 grudnia 2014

O wydawnictwach słów kilka - "C" jak Czarna owca

Tak jak w przypadku Albatrosa i tym razem nie miałam wątpliwości, że najlepszych wydawnictwem na literę "C" jest "Czarna owca".
Wydawnictwo Czarna owca ma w swojej ofercie książki przeróżne, często wydane w jednej z trzech serii:
- Czarnej serii -  w której wydają najlepsze  kryminały, thrillery i książki sensacyjne zarówno polskich autorów, jak i zagranicznych. Jeśli szukacie skandynawskich kryminałów, to zacznijcie od Czarnej Serii, bo dużo takich książek w niej znajdziecie.
- Szmaragdowej Serii - to dzieje rodzin w trudnych czasach. Perypetie miłosne i dramaty historii splatają się, tworząc fascynujące wielowątkowe opowieści. Zazwyczaj (albo właściwie zawsze) są to dawne czasy - początek XX wieku.
- Czerwonej serii - są to powieści erotyczne, jednak żadnej z nich nie czytałam.

1. Szmaragdowa seria jest jakby stworzona dla mnie - sagi rodzinne z akcją w pierwszej połowie XX wieku... Mam w planach naprawdę wszystkie i sama nie wiem dlaczego nadal są to tylko plany... Z 5 dostępnych tytułów przeczytałam zaledwie jeden - "Niewidzialny most" Julie Orringer. Jest to lektura rewelacyjna, nie brakuje w niej niczego, jest po prostu cudowna...


2. Pod choinkę zażyczyłam sobie liczącą prawie 1000 stron powieść ze Szmaragdowej serii - "Paryż" Edwarda Rutherfurda. Oczekiwania mam ogromne, dlatego boję się, ze mogę się zawieść... ale mam nadzieję, że powieść będzie na podobnym poziomie, jak "Niewidzialny most". 


Inne książki ze Szmaragdowej serii to:


3. Najbardziej znaną mi przedstawicielką kryminałów z Czarnej serii jest Camilla Läckberg - według mnie królowa szwedzkich kryminałów. Wydawnictwo wydało serię o Fjällbace tej autorki trzy razy, w trzech różnych szatach graficznych. Najbardziej podobają mi się okładki z wydania drugiego.
"Kamieniarz" - wydanie I
"Kamieniarz" - wydanie II

"Kamieniarz" - wydanie III
4. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Stiegu Larssonie, czyli mistrzu skandynawskich kryminałów, jak wielu o nim pisze. Mnie jego fenomen ominął i nie jestem tak zafascynowana autorem jak inni. Przeczytałam dwie książki trylogii i na trzecią nie mam ochoty. Jednak nie mówię, że książki mi się nie podobały, a wręcz przeciwnie - podobały bardzo, ale nie są tak rewelacyjne jak wielu ludzi sądzi (według mnie). Książki te też zostały wydane kilka razy. O to kilka okładek:


5. Oprócz tych dwóch skandynawskich autorów, wydawnictwo wydaje również książki innych, m.in.: Håkana Nessera, Åke Edwardsona, Ingrid Hedström, Lizy Marklund, Arne Dahla, Leifa GW Perssona.



6.  Nie brakuje też polskich autorów, tj: Marta Zaborowska, PM Nowak, Mariusz Zielke.


Z zapowiedzi niestety nic mnie nie zainteresowało. Może będzie ich więcej po Nowym roku?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

55# Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae - Chris Salewicz

"Pieniądze to liczby, a liczby nigdy się nie kończą. Jeśli do szczęścia potrzeba wam pieniędzy, wasze poszukiwanie szczęścia nie skończy się nigdy."


Tytuł: Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae
Autor: Chris Salewicz (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania:  sierpień 2013
ISBN: 9788379240609
Liczba stron: 368
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Niedawno czytałam biografię piłkarza, a teraz przyszedł czas na muzyka. Wybrałam Boba Marleya, bo jak sam tytuł wskazuje jest "królem reggae", czyli muzyki którą bardzo lubię. Byłam jednak ciekawa jego życia i to nie tylko tego scenicznego, ale rodzinnego. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Zazwyczaj podoba mi się, w jaki sposób są wydane biografie. Bardzo często mają mnóstwo zdjęć. W tej książce 
oczywiście też takie się znajdują. Oprócz tego na jednej z pierwszych stron jest zamieszczona mapka Jamajki, czyli miejsca, w którym urodził się i mieszkał Bob Marley. Autor przedstawia też krótką historię tej wyspy, abyśmy mieli możliwość dowiedzenia się jak najwięcej o tym co działo się na Jamajce w czasach, gdy Bob  jeszcze żył. A nie było kolorowo. Na okładce znajduje się oczywiście chyba najsłynniejsze zdjęcie Boba - przynajmniej według mnie.

          Historię Roberta Nesty Marleya poznajemy od podstaw, a nawet i dużo wcześniej. Pokazana jest historia miłości ubogiej, wiejskiej i czarnoskórej kobiety - Cedelli i bogatego białego mężczyzny - Norvala. Owocem tej miłości był chłopiec, który w tamtych czasach był często szykanowany za swój kolor skóry, zwłaszcza że wychowywał się wyłącznie wśród czarnoskórych dzieci. Na pewno w jakiś sposób wpłynęło to na jego późniejsze poglądy. W tle całej historii muzyka i jego bliskich dzieją się także wielkie przemiany kulturowe, jak i muzyczne. 

          Bob Marley negował przemoc, chciał zjednoczenia się wszystkich ludzi, równości bez uprzedzeń. Stał się symbolem muzyki propagującej pokój. Uwieńczeniem jego walki stał się koncert "One love Peace", w trakcie którego  wokalista wykonał pamiętny gest, łącząc w uścisku dłonie skłóconych polityków i unosząc je wysoko ponad swoją głową. Drugą rękę wyciągnął wówczas w stronę ponad 30-tysięcznej publiczności, wygłaszając do niej  rastafariańskie błogosławieństwo. Podczas tego występu doszło do pogodzenia się dwóch walczących ze sobą partii politycznych. Było to zwieńczenie sukcesów muzyka, bo niespełna trzy lata później jego życie się skończyło...

          Chris Salewicz osobiście znał muzyka, więc jego spojrzenie na Marleya jest wiarygodniejsze. Przy pierwszym spotkaniu, Bob zabrał dziennikarza do.. więzienia. Dla Chrisa było to bardzo emocjonujące, jak mówi "było to jedno z najważniejszych doświadczeń jego życia". Ta książka oparta jest na wywiadach i wspomnieniach.  Znajduje się tutaj również wiele informacji o muzyce, nie tylko reggae. Jednak głównie jest to rozbudowana historia życia Boba Marleya - o tym jakie miał życie na Jamajce, jak doszedł do kariery, jakie miał poglądy na świat aż do jego tragicznej śmierci wskutek choroby.
        
PODSUMOWUJĄC...

          
Dla fanów wielkiego przedstawiciela muzyki reggae ta książka jest niezbędna. Chociaż osoby nie będące fanami Boba też oczywiście mogą sięgnąć po biografię, aby poznać Boba Marleya jako człowieka, nie tylko muzyka. Jest ona wzruszająca, emocjonująca i niezwykle ciekawa. Może czasem pewne opisy był za długie, jednak można przymrużyć na to oko. Historia Marleya wciąga do ostatniej strony. Polecam.

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

sobota, 6 grudnia 2014

54# Dziewczyna na klifie - Lucinda Riley

"Teraz żądamy szczęścia i jesteśmy przekonani, że na nie zasługujemy".



Tytuł: Dziewczyna na klifie
Autor: Lucinda Riley (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania:  lipiec 2013
ISBN: 9788378857358
Liczba stron: 515
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Czytałam już jedną powieść Lucindy Riley - "Dom orchidei", która mnie oczarowała. O autorce pisałam już w poście "O wydawnictwach słów kilka - A jak Albatros". Nie zastanawiając się długo od razu kupiłam inną jej  książkę - "Dziewczyna na klifie", jednak z różnych przyczyn ta powieść długo czekała w kolejce. Ale w końcu mogłam się za nią zabrać i zapraszam was na recenzję wspaniałej książki.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Grania Ryan jest 31-letnią kobietą, rzeźbiarką pochodzącą z Irlandii, lecz od 10 lat mieszkającą w Stanach 
Zjednoczonych ze swym partnerem. Po stracie nienarodzonego dziecka postanawia rozstać się z Mattem i wrócić w rodzinne strony. Jednak przez długi czas nie wyjawia prawdziwego powodu rozstania, nawet Matt jest zdezorientowany i nie wie dlaczego kobieta jego życia go opuściła. Pewnego dnia spacerując niedaleko domu  zauważa rudowłosą, kilkuletnią dziewczynkę stojącą na szczycie klifu. Jednak gdy zbliża się do niej, aby jej pomóc, dziewczynka ucieka. Następnego dnia ponownie ją spotyka, jednak Aurora niczego nie pamięta. Po pewnym czasie pomiędzy Granią a Aurorą nawiązuje się przyjaźń. Aurora nie ma matki, wychowuje ją samotnie ojciec,  który wyjeżdża na miesiąc i zostawia córkę pod opieką Granii w wielkiej posiadłości rodziny Lisleyów - Dunworley. Później jeszcze wiele się dzieje w relacjach kobiety i dziewczynki.

          Powieść wciąga od samego początku. Mimo że ciągle czekałam na jakieś wydarzenia z dawnych czasów (czekałam aż 100 stron!) to współczesność i historia Granii też mnie wciągnęła. Tak jak w "Domu orchidei", tak i tutaj główna bohaterka straciła dziecko, co jest wielką tragedią w jej życiu, dlatego przyjaźń z kilkuletnią dziewczynką jest zarazem wybawieniem, jednak z drugiej strony jest też niebezpieczna. Bo to przecież nie jest córka Granii... Wielka rodzinna (a nawet dwóch rodzin) tajemnica, ogromna posiadłość, w której w I połowie XX wieku przebywało nie tylko państwo Lisle, lecz także służba - już samo to pokazuje, że książka jest dobra!

         Ze starych listów i opowieści Kathleen, matki Granii, dowiadujemy się, dlaczego dwie rodziny - Ryanów i Lisley'ów łączyły napięte stosunki. Najpierw poznajemy Mary - służącą w Dunworley, która właściwie wszystko zapoczątkowała. Jej decyzje w dużym stopniu wpłynęły na wydarzenia, które miały miejsce kilkadziesiąt lat później. Historia jest bardzo ciekawa i z wypiekami na twarzy ją czytałam. Nieco zawiłe koligacje rodzinne mogłyby przytłoczyć, gdyby nie dołączone drzewo genealogiczne, na które spojrzałam dopiero w połowie książki (bo tam też jest umieszczone) i które pozwoliło lepiej zrozumieć relacje łączące obie rodziny. 
        
PODSUMOWUJĄC...

          
Zakończenie książki nieco mnie zdziwiło. Myślałam, że happy end będzie kompletny, a nie wiem sama co o nim myśleć. Niby wszystko gra, ale jednak jedna sytuacja wpłynęła na to, że nie jest to do końca szczęśliwe zakończenie. Jednak dla mnie jest to na plus, bo nie lubię przewidywalności w książkach. Bardzo polecam tę opowieść szczególnie osobom lubiącym rodzinne tajemnice sięgające niemal 100 lat wstecz. Jednak wątek współczesny był obszerniejszy i bardziej rozbudowany, więc myślę, że każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...