Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2015

133# Zaryzykuję dla Ciebie - N.Coori (recenzja przedpremierowa!)






Tytuł: Zaryzykuję dla Ciebie
Autor: N. Coori (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:  październik 2015
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          N. Coori to pseudonim młodej, polskiej, debiutującej w pisarstwie kobiety. "Zaryzykuję dla Ciebie" to pierwszy tom z zaplanowanej serii "Zranione dusze". Mam przyjemność patronować tej książce, dlatego chciałam was zaprosić na recenzję.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Rosemaria i Taylor - to dwoje głównych bohaterów. Ta pierwsza mieszka w Nowym Jorku, gdzie niejako ukrywa się przed swoją bogatą i snobistyczna rodziną. Jej relacje z rodzicami, głównie z matką, są bardzo trudne, gdyż według nich Rose powinna wyjść za mąż jedynie z rozsądku za mężczyznę, który jest równie bogaty, jak jej rodzina lub oczywiście bogatszy. Jednak dziewczyna ma całkiem inny pomysł na życie, więc w wieku 16 lat ucieka z rodzinnej miejscowości Houston w Teksasie, aby żyć własnym życiem. Jednak nie jest to jedynym powodem jej ucieczki, czego dowiadujemy się w dalszej części powieści. Jednak teraz wraca po kilku latach na ślub siostry i spotyka dawnego ukochanego z młodzieńczych lat - Taylora, którego jej rodzice na pewno zaaprobowaliby na jej męża. Jak rozwinie się ich historia? Czy Rose potrafi zakochać się w bogatym facecie? A może już to zrobiła?

          Taylor to typowy facet - macho i uwodziciel. Nawet okładka książki nam go takiego pokazuje. Jest przystojny, seksowny, męski i zawsze wie, co powiedzieć, aby dziewczynie się to spodobało. Jednak z Rose jest inaczej, bo ona nie daje sie uwieść tak łatwo jak inne dziewczyny i sprawia pewne problemy. Taylor na początku jest zdezorientowany, jednak on czuje coś więcej do tej pięknej i zranionej dziewczyny i nie jest to wyłącznie pożądanie. Oboje działają na siebie jak magnes, namiętność ich do siebie przyciąga, ale również coś więcej - jakaś siła, która sprawia, że chcą być ciągle razem. Jednak ich związek na pewno nie można nazwać spokojnym - jest bardzo burzliwy. Od kłótni do namiętnego pogodzenia się i tak w kółko. Ich relacja nie jest łatwa, gdy na jaw wychodzą tajemnice, które skrywa zarówno ona, jak i on.

          Narracja jest pierwszoosobowa i wszystkie wydarzenia widzimy oczami dwójki głównych bohaterów - raz opowiada Rose, raz Taylor. Jest to bardzo dobry pomysł, bo te same wydarzenia widzimy z perspektywy kobiety i mężczyzny. Głównym wątkiem jest oczywiście rodząca się miłość pomiędzy młodymi ludźmi, jednak nie jedynym. Autorka porusza również problem wykorzystywania seksualnego, bardzo trudnych relacji z rodziną, straty bardzo bliskiej osoby, dlatego tej książki nie należy przyporządkowywać wyłącznie do kategorii romans. Jest czymś więcej, bo jest złożoną historią z wieloma dramatami, trudnymi wyborami i relacjami w tle. Jest również w dużym stopniu erotykiem, bo autorka raczy nas kilkoma naprawdę pikantnymi scenami, które fankom tego gatunku powinny przypaść do gustu. Ja sie na tym nie znam, bo właściwie erotyków nie czytam, ale myślę, że N. Coori dobrze się spisała w tej kwestii. Pojawił się również wątek kryminalny związany z rosyjską mafią. Więc jak widzicie książka jest połączeniem kilku różnych gatunków. W tej powieści nic nie jest podane na tacy. Non stop na światło dzienne wychodzą jakieś nowe informacje, czy też zostają odkrywane sekrety, więc szybko można się wciągnąć w tę historię.
        
PODSUMOWUJĄC...

         Książka „Zaryzykuję dla Ciebie” jest ciekawa. Tematyka jest różnorodna, a autorka co rusz wprowadza do fabuły różne wątki i odkrywa nowe tajemnice. Polecam ten debiut fankom erotyków oraz złożonych i trudnych historii miłosnych.

środa, 22 lipca 2015

122# Uprowadzony - Arkadiusz Gaczoł






Tytuł: Uprowadzony
Autor:  Arkadiusz Gaczoł (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: maj 2015
Liczba stron: 184
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Nie za często czytuję polskie kryminały. Nie przekonują mnie tak jak polskie obyczajówki. Jednak fabuła "Uprowadzonego" mnie zainteresowała, bo bohaterowie nie są Polakami. Może to nie brzmi zbyt dobrze, ale niestety nie trafiłam jeszcze na wgniatającą w fotel powieść kryminalną.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           W tej książce mamy właściwie dwóch głównych bohaterów. Jedną z nich jest Megan, detektyw z Wydziału Osób Zaginionych, a drugim bohaterem jest zabójca i porywacz Darren (lub też Jonah). Akcja toczy się dwutorowo: poznajemy całą sytuację z perspektywy mordercy oraz pani detektyw, która stara się odnaleźć pewnego zaginionego mężczyznę, który wybrał się na koncert Depeche Mode i nie wrócił. Głównym wątkiem jest właśnie poszukiwanie syna jednego z największych bogaczy Londynu, który nagle zniknął. Trzeba  dokładnie czytać daty przed rozdziałem (głównie chodzi o dni miesiąca) żeby się nie pogubić, bo akcja czasami się cofa, a czasami płynie normalnie.  

           Na ledwie 184 stronach autor upchał ciekawą zagadkę kryminalną. Nie wiedziałam, że jest możliwe, ale widocznie się myliłam. Zwłaszcza, że autor wplótł również inne wątki - np. szefa wydziału. Opowieść jest zaskakująca w taki sposób, jakiego bym się nie spodziewała po tej książce. Zwłaszcza zakończenie jest naprawdę ciekawe i całkiem inne niż w typowych kryminałach. Krótkie rozdziały często jakby niedokończone sprawiają, że chce się od razu zapoznać z całą historią. Pomysł na zagadkę kryminalną całkiem niezły, główna bohaterka ciekawa, jak i porywacz oraz porwany... (chyba zwłaszcza on). Na pewno największą zaletę tej książki stanowią właśnie postacie. Jednak czegoś mi w tej historii zabrakło. Może język niekoniecznie jest na wysokim poziomie i przydałoby się trochę nad nim popracować. 


PODSUMOWUJĄC...
          
          Może "Uprowadzony" w fotel nie wgniata, ale napisany jest na przyzwoitym poziomie. Pod uwagę również należy wziąć fakt, że jest to debiut polskiego pisarza, więc następne powieści, jeśli takie będą, powinny być coraz lepsze. I tego życzę autorowi.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

czwartek, 30 kwietnia 2015

102# 2049 - Rafał Cichowski





Tytuł: 2049
Autor:  Rafał Cichowski (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: kwiecień 2015
ISBN: 9788379425204
Liczba stron: 284
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nie znam polskiej literatury sci-fi, dystopii, czy też antyutopii itp. Nawet fabuła książki "2049" Cichowskiego brzmi dla mnie, jak fabuła literatury zagranicznej. Wybrałam tę pozycję właśnie z zamiarem zaznajomienia się z rodzimym sci-fi. I jak wyszło?

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Głównym bohaterem jest Robert, który wiedzie szczęśliwe, dostatnie, a wręcz idealne życie w mieście Ketra, w sektorze A. Miasto to położone jest w... chmurach, gdyż w 2049 roku brakuje już ziemi na zagospodarowanie w poziomie, więc zaczęto wykorzystywać pion. Ketra A jest wręcz utopijnym miejscem: pogoda jest idealna (ciągle świeci słońce, a deszcz jest kontrolowany w nocy), wszyscy mają świetną pracę, pieniądze, są zdrowi, mają latające samochody itp. Tego wszystkiego dowiadujemy się z audiobooka (bo przecież książek papierowych w 2049 roku już nie ma...), którego odsłuchuje Robert. Jednak z drugiej strony jest to świat bardzo nudny. Wszystkie budynki są białe, podobne do siebie, kolorów praktycznie nie ma. 
Istnieje również druga Ketra - sektor B przypominająca nasz zwykły świat, choć oczywiście nieco ulepszony i zmieniony. W wyniku pewnych wydarzeń nasz bohater zostaje osądzony za bezprawne przebywanie w sektorze A i zesłany na dół. Początkowo nie może się z tym pogodzić, z odejściem do zwykłego świata, ale po pewnym czasie odkrywa piękno tej realności, a nie sztuczności Ketry A.

           Czytałam sporo powieści sci-fi, ale jeszcze więcej oglądałam filmów. Jednak przyszłość przedstawiona przez Cichowskiego niezmiernie mnie zaciekawiła i oczarowała. Autor ma niezwykłą wyobraźnię i stworzył nieprawdopodobny (choć czy na pewno?) futurystyczny obraz świata poprzetykany różnymi oryginalnymi detalami, np. człowiek starej daty do człowiek wychowany w erze klawiatury i próchnicy, a osoba z ładnym pismem prawdopodobnie jeszcze pamięta, że kiedyś pisało się na papierze. Nie jest to tylko powieść z gatunku sci-fi, ale również thriller, czy też kryminał oraz w jakimś stopniu powieść psychologiczna. Z jednej strony jest Robert przyzwyczajony do luksusu, który nagle trafia do zwykłego, szarego świata, a z drugiej strony jest Almeida, która marzy o pozbyciu się trosk i życiu w utopii. Który świat jest lepszy? Idealny, jednak sztuczny, czy prawdziwy, szczery, lecz czasem brutalny? Dla mnie odpowiedź jest prosta, ale polecam zapoznać się z wyborem bohaterów.


PODSUMOWUJĄC...
          
          Jestem ciekawa, czy autor przygotowuje kontynuację, bo szkoda by było porzucić uniwersum które stworzył, bo jest naprawdę udane. I zakończenie należy raczej do otwartego. Może niedługo się o tym przekonamy. Polecam bardzo polskie sci-fi w wykonaniu Cichowskiego!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

sobota, 28 lutego 2015

85# Przypadki nie istnieją. Wspomnienia z celi - Karolina Karczmit, Martyna Karczmit




Tytuł: Przypadki nie istnieją. Wspomnienia z celi
Autor:  Karolina Karczmit, Martyna Karczmit (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: grudzień 2014
ISBN: 9788379424054
Liczba stron:96
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 4/10



WSTĘPNIE...

     Do przeczytania tej książki zachęciła mnie jej fabuła i dość mała liczba stron. Myślałam, że będzie bardzo emocjonująca i ciekawa i że znajdzie się w niej opis życia więziennego na podstawie wspomnień jednego z więźniów. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Nie rozumiem rasistów. Wiem, że każdy człowiek jest inny, wierzy w coś innego, jego wyobrażenie o Bogu jest inne, ale po prostu rasistów nigdy nie zrozumiem. Nie zrozumiem myślenia o np. czarnoskórych ludziach jak o gorszych. No bo dlaczego? Przecież to człowiek, jak każdy inny. Ale nie będę się wgłębiać teraz w moje przekonania. Chciałam tylko poruszyć ten temat, bo bohater tego opowiadania jest rasistą, a ja od razu się denerwuję, jak czytam, że w XXI wieku takie rzeczy mają nadal miejsce... Co najdziwniejsze ten rasista wierzy 
w Boga i to bardzo mocno. W praktycznie każdym rozdziale wspomina o Bogu i o tym, w jaki sposób się do Niego modli. Bardzo raziła mnie ogromna ilość przekleństw. Czasem po kilka na jednej stronie, co niestety trochę mnie zniesmaczyło. 

           Według mnie ta książka jest bardzo chaotycznie napisana (chyba tak jak i moja recenzja...) i jest trochę o... niczym. Choć nie wiem, czy można to nazwać książką. Raczej opowiadaniem, a raczej jeszcze inaczej - przemyśleniami spisanymi przez więźnia "do poduszki". Rozdziały mają zazwyczaj po 1,5 strony, więc  książka ma o wiele mniej stron, niż się wydaje. Można ją przeczytać na jednym tchu. Niektóre wątki są urwane, bo "notatki autora nie zawierają dalszego ciągu historii", więc i to wskazuje według mnie na to, że te  wspomnienia były pisane raczej dla samego siebie. Nie bardzo wiem, po co zostały wydane... Jednak dość ciekawym wątkiem są opisy wchodzenia w trans przez autora. Ciekawa jestem tylko, ile w tym prawdy. Według mnie opis tej książki w ogóle nie jest trafiony, bo zapowiada nam trochę inny tekst, niż dostajemy. 


PODSUMOWUJĄC...
          
          Myślałam, ze ta książka będzie opowiadała o samym zabójstwie i okolicznościach jego popełnienia, ale tak naprawdę ten tekst to przemyślenia autora na różne tematy: policji, Boga, religii, satanistów, narkotyków, czy też zaświatów. Zakończenie jest mocno rozczarowujące, gdyż opowieść ta kończy się jak każdy, wcześniejszy rozdział - bez wyraźnie zakończonego wątku. Jakby wspomnienia zostały urwane... Niestety, nie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata

sobota, 20 grudnia 2014

59# Klucz - Elżbieta Wardęszkiewicz




Tytuł: Klucz
Autor: Elżbieta Wardęszkiewicz (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:  przedpremiera
ISBN: 9788379424788
Liczba stron: 423
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Rzadko mam okazję przeczytać przedpremierową książkę, zwłaszcza taką, której nie ma jeszcze w zapowiedziach wydawnictwa. Jednak tym razem mam taką możliwość i bardzo się cieszę, że moja recenzja będzie prawdopodobnie pierwszą dotycząca tej książki i jako pierwsza podzielę się z wami opinią o niej. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Powieść "Klucz" opowiada historię Meli. Poznajemy ją już jako małą dziewczynkę i wędrujemy przez jej ciężkie życie. W młodości bita przez ojca (który przeżył ciężkie chwile na II wojnie światowej i w obozie koncentracyjnym) za każde najmniejsze przewinienie, a czasem nawet całkowicie bez powodu, Mela wyrosła na dojrzałą, poważną kobietę i została lekarzem. W młodości miała wielu chłopaków, jednak nikomu nie pozwoliła się do siebie zbliżyć, dopóki nie spotkała szarmanckiego i dobrze wychowanego Waldemara, który niestety zmienił się po jakimś czasie nie do poznania. Spora część książki opiera się na związkach Meli z mężczyznami oraz na relacji Meli z córką - która pod koniec książki jest już nastolatką. 

           Spodziewałam się raczej niezbyt interesującej książki. Fakt, że tematyka od razu mnie zainteresowała, ale jednak książka okazała się naprawdę dobrze napisana. Autorka jest debiutantką, dlatego nie miałam zbyt dużych nadziei, co do tej powieści. A to było błędem, bo jest ciekawie skonstruowana. Czasami jest wstrząsająca i na pewno wywołuje współczucie. Chyba nikt nie potrafi przejść obojętnie obok historii bitego dziecka, zwłaszcza, że  Mela praktycznie nie miała ochrony, gdyż dla jej matki często ważniejsze było zadowolenie męża, niż ochrona własnej córki. W późniejszych latach już było trochę lepiej. Powojenne czasy też nie były łatwe w dorastaniu,  więc życie głównej bohaterki było ciężkie. Jednak pomimo wszystkiego, potrafiła znaleźć dobre sytuacje w życiu i cieszyć się nimi - najszczęśliwsze chwile spędziła w domu babci wraz ze swoją kuzynką Isią.

           Jednak pewnej rzeczy brakowało mi w tej książce. Mela opowiadała, że ojciec często bił ja po twarzy, a przecież takie siniaki nie mogły zostać ciągle niezauważone. Nie da się ukrywać non stop siniaków w tak widocznym miejscu, a w tej historii nawet nikt nie był podejrzliwy ani nic nie przeczuwał, że Mela może być bita. Więc jestem ciekawa, czy Mela tak wspaniale potrafiła kamuflować swoje obicia, czy po prostu autorce  umknęła tak ważna rzecz. Raczej w książkach dotyczących przemocy, bohaterki zawsze wynajdują setki tłumaczeń, bo zawsze ktoś zauważy ich obrażenia. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Na tym losy Meli się nie kończą, bo autorka pisze kolejną część dwutomowej historii. Książka ma być zatytułowana "bez czci i bez wiary". Jestem ciekawa dalszej historii pani doktor.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Klucznik
3. Czytam opasłe tomiska

środa, 12 listopada 2014

45# Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I. - Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Szukałem cię, Mała Zu. Szukałem cię wśród lawendy. I znalazłem".



Tytuł: Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I.
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska (pochodzenie: Polska)
Seria: Chorwacka, tom 1
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:  październik 2014
ISBN: 9788379422340
Liczba stron: 228
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

     Piękna okładka skutecznie przekonała mnie do sięgniecia po pierwszy tom nowego cyklu, stworzonego przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Lubię zapach lawendy, zwłaszcza w trakcie kąpieli, za sprawą płynu lub soli... Fabuła dopełniła moją chęć przeczytania tej powieści i tak oto jestem po pierwszej części.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Chorwacja... kto nie marzy o wspaniałych, gorących wakacjach w tym pięknym, egzotycznym kraju? Dzięki lekturze pierwszej części "Serii chorwackiej", jak pisze o niej Agnieszka Lingas-Łoniewska, lub serii "Szukaj mnie wśród lawendy", jak jest napisane na okładce, do Chorwacji możemy przenieść się w wyobraźni wraz z główną bohaterką -Zuzanną. Albo nawet nie tylko w wyobraźni, bo za sprawą kodu zamieszczonego z tyłu książki, możemy obejrzeć zdjęcia zrobione przez autorkę, właśnie w tym kraju. Potrzebny nam do tego jest tylko smartfon i alikacja do odczytywania kodów QR i zdjęcia się wyświetlą. Nie dziwię się, że mając takie widoki, autorce sprzyjała wena i wymyśliła trzy historie związane z tym zakątkiem. 

          Poznajemy trzy siostry, wszystkie inne, każda z inną historią. Zuzanna jest bliźniaczką Zofii. Obie kobiety mają jeszcze jedną siostrę - Gabrysię. Zuza jest dyrektorką wielkiej firmy i najważniejszym jej celem w życiu jest poprawa wyników sprzedażowych. Typowa pracoholiczka, która wszystkim wydaje się zimną osobą. Zofia jest przede wszystkim żoną Adama i matką dwójki nastoletnich już dzieci. Nie pracuje, bo mąż  zarabia na takim poziomie, że nie musi. Po prostu zajmuje się domem. I ostatnia - Gabrysia, najmłodsza i najbardziej zwariowana z sióstr mieszka w Dalmacji, w Chorwacji. Matka małego Daria, niedawno porzucona przez ojca dziecka, jej wielką miłość - Chorwata Iva.

          W tej części przypatrujemy się głównie historii Zuzy. Razem z siostrą, Adamem i jego pracownikami wybierają się do Chorwacji. Siostry mają się zatrzymać u Gabrysi. Na chwilę przed wyjazdem Zuza zostaje przedstawiona Robertowi, jednemu ze współpracowników Adama, lecz okazuje się, że Roberta już zna i przypomina jej się dawne uczucie, którym go darzyła będąc nastolatką, a o którym do tej pory nie może zapomnieć. Więc już wiecie, o czym będzie opowiadała ta powieść? Oczywiście o Zuzie i Robercie i o ich ponownym spotkaniu...

          Jestem zaskoczona, naprawdę bardzo zaskoczona, że ta książka mi się tak bardzo podobała. Raczej nie czytam takich powieści obyczajowych polskich autorek, ale ostatnio przekonałam się do takiej literatury. Niby zwykła, nieszczególna fabuła, ale historia niezwykle interesująca. Oczywiście mam w planach inne książki autorki i nie mam zamiaru czekać na kolejną części Serii chorwackiej, ale przeczytam coś innego z twórczości pani Agnieszki. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Książkę czyta się w ekspresowym tempie. Można ją połknąć nawet na raz. Polecam! Dla miłośniczek miłosnych historii Polek w egzotycznych krajach jest to pozycja obowiązkowa! Jak dowiadujemy się z zamieszczonej informacji, następna część - Zofia ukaże się w lutym 2015 r. W sam razem na zimowe dni, chętnie się ogrzeję przynajmniej myślami o słonecznej Dalmacji.


Seria Chorwacka
Zuzanna                Zofia                Gabriela


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Serie na starcie

środa, 22 października 2014

38# Uczeń Czarnoksiężnika - Aleksandra Chmielewska

"A jednak - mój Mistrz nigdy się nie mylił".


Tytuł: Uczeń Czarnoksiężnika
Autor: Aleksandra Chmielewska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:  październik 2014
ISBN: 9788379423194
Liczba stron: 252
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Zaintrygowana okładką, a zwłaszcza barcelońską Świątynią Sagrada Familia w tle (która jest według mnie jednym z najpiękniejszych budynków na świecie) postanowiłam poznać historię "Ucznia czarnoksiężnika". Mimo, ze z tyłu książki jest napisane, że jest to powieść przygodowa, wydaje mi się, że pozycja ta łączy kilka gatunków - przygodę, thriller, młodzieżówkę. Jak zobaczyłam, że książkę napisała kobieta, byłam nieco zdziwiona, bo jakoś ciągle myślałam, że autorem książki jest mężczyzna. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
"Uczeń czarnoksiężnika" jest debiutancką powieścią 21-letniej Aleksandry Chmielewskiej. Jestem w szoku, pod ogromnym wrażeniem i nieco zazdrosna, że tak młodej autorce udało się wydać ciekawą książkę. Studiuje ona na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, więc wtrącenia muzyczne w książce, których jest sporo, wcale nie dziwią. Autorka na pewno z własnych doświadczeń wzięła relację mistrz-uczeń, dzięki czemu historia stała się wiarygodniejsza. Wystarczyło wpleść do tego wątek kryminalny i voila - mamy dobrą książkę! 

          Narratorem powieści jest Feliks, wiolonczelista, który opowiada swoją historię związaną z nauczycielem muzyki, Czarnoksiężnikiem. Ten pseudonim wziął się z przetłumaczenia jego hiszpańskiego nazwiska. Feliks opowiada o swoich latach młodości, gdy był uczniem Hectora. Zafascynowany swoim mistrzem podąża do Barcelony, aby odkryć zagadkę jego śmierci w Gran Teatre del Liceu w pożarze. Nawet sobie nie wyobraża, że zagadka będzie tak zagmatwana i będzie w nią zaplątanych tak wiele osób. 

          Zafascynowała mnie historia, którą opowiadał ojciec Hectora, Diogenes, założyciel pewnego stowarzyszenia, którego członkiem staje się Feliks. Jest to chyba najlepszy i najciekawszy rozdział powieści. Diogenes jest bardzo ekscentrycznym i nieco szalonym naukowcem, mającym bzika na punkcie przekazania swojej wiedzy i zdolności przyszłym pokoleniom z jego rodu. W książce jest również zarysowany wątek miłośny. Na szczęście nie przesłania on głównej fabuły, jak to czasami bywa, nawet w kryminałach. Jednak nadal mam trudności w określeniu głównego gatunku tej powieści.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Historia młodego chłopaka, którego celem życiowym jest zostanie sławnym wiolonczelistą i zaimponowanie swojemu mistrzowi może naprawdę wciągnąć. Bardzo oryginalna fabuła i świetnie skonstruowane, przebiegłe morderstwo - nic dodać, nic ująć. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Klucznik

środa, 1 października 2014

30# Adam Mosser i Łowca Siódmego Mroku - Konrad Berg




Tytuł:  Adam Mosser i Łowca Siódmego Mroku
Autor: Konrad Berg (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: październik 2014
ISBN: 9788379423439
Liczba stron: 272
Forma: papierowa (własna biblioteczka)
Moja ocena - 5/10



WSTĘPNIE...

          Lubię powieści fantasy, ale czytuje właściwie tylko i wyłącznie dystopie/antyutopie, a nie książki o wilkołakach, wampirach itp. Oprócz powieści dystopijnych lubię też magię, więc chciałam zapoznać się z tą zapowiedzią, która obiecuje wejście do świat magii.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Na początku poznajemy małżeństwo Mosserów - Edwarda i Alicję, którzy spodziewają się swojego pierwszego 
dziecka - syna. Pewnego dnia poukładane życie Edwarda wywraca się do góry nogami, gdy zaczyna być prześladowany. Dziwne telefony, czarny pies ciągle wpatrujący się w niego, tajemnicza postać w czarnym ubraniu to tylko początek jego kłopotów. Nagle dowiaduje się, że piekło istnieje i niedługo może tam trafić...

          W tej powieści piekło podzielone jest na części - Mroki, w których znajdują się dusze ludzi, którzy popełnili różne grzechy, przestępstwa, złe czyny. W Siódmym Mroku znajdują się się dusze samobójców i wysłany przez Księcia Moldremora - Łowca Grimor, musi doprowadzić do samobójstwa pana Edwarda Mossera, strasząc go. Mosser popełnił kiedyś straszną zbrodnię, więc łatwo go szantażowac doprowadzając do rozpaczy. Jednak Księciu to nie wystarcza i chce dostać w swoje ręce nienarodzonego jeszcze syna Mosserów, który został naznaczony zaraz po urodzeniu. Uff... sporo tych informacji, jak na pierwszy rozdział. Ale chciałam wam nieco zarysować fabułę tej powieści fantasy. 

          Po kilku latach, w dniu 9 urodzin Adama Mossera wszystko w życiu tej rodziny się zmienia. Adam, w trakcie zdmuchiwania świeczek z urodzinowego tortu zostaje omamiony przez Łowcę, który okłamuje go, że zabierze go do magicznego świata. Jednak na chłopcem czuwa "dobra dusza", która próbuje go ostrzec przed Łowcą... To tyle z zarysu fabuły, później dzieje się naprawdę dużo, ale nie chcę wszystkiego zdradzać. Książka kończy się tak, jakby miała być kontynuacja. No chyba, ze jest to otwarte zakończenie.


PODSUMOWUJĄC...

        Widać, ze jest to debiutancka powieść, bo język nie jest zbyt wyszukany. Czasami nawet denerwowały mnie nieco tandetne zdania. Jednak historia jest dobrze skontrowana i zawiła, co akurat lubię w książkach. Wyobraźnię to autor na pewno posiada. Polecam głównie miłośnikom fantasy i to raczej dla młodzieży.  Więksi fani tego gatunku, niż ja na pewno znajdą więcej plusów, niż ja znalazłam. 


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

poniedziałek, 29 września 2014

29# Ogród wyobraźni hrabiny von Arnim - Małgorzata Piera

"To wszystko tutaj było - spokój, szczęście i życie pełne sensu (...) Nassenheide, moje Nassenheide."


Tytuł: Ogród wyobraźni hrabiny von Arnim
Autor: Małgorzata Piera (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: październik 2014
ISBN: 9788379723613
Liczba stron: 220
Forma: papierowa (własna biblioteczka)
Moja ocena - 7-/10



WSTĘPNIE...

          Kiedy zobaczyłam listę nowości wydawnictwa Novae Res od razu zwróciłam uwagę na ten tytuł, a zwłaszcza na część "hrabiny von Arnim", bo jak zapewne wiecie, lubię powieści z akcją w dawnych czasach i miałam nadzieję, że ta książka wpasuje się w moje ukochane czasy. I wpasowała się idealnie.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          "Ogród wyobraźni hrabiny von Arnim" jest to powieść napisana na podstawie pamiętnika hrabiny. Znana jest jako 
Elizabeth von Arnim (naprawdę nazywała się Mary Annette Beauchamp, przed zamążpójściem) była angielską pisarką, żyjącą na przełomie XIX i XX wieku. Hrabiną została poprzez małżeństwo z pruskim grafem Henningiem. Dzięki małżeństwu zwiedziła wiele wspaniałych miejsc, ale głównym i ukochanym jej domem była posiadłość w Nassenheide (dzisiejsze Rzędziny koło Szczecina). Kobieta spędziła tam 14 lat, później niestety pałac został sprzedany, co May (tak nazywana przez rodzinę) bardzo przeżyła. Autorka opisuje pisarkę, jako delikatną, niewielkiego wzrostu i z poczuciem humoru osóbkę, która nie pasowała do pruskiej powagi. Elizabeth miała wielką wyobraźnię i uwielbiała samotność, którą spędzała w swoim ukochanym ogrodzie czytając książki lub pisząc. Nie była ideałem arystokratycznej żony pruskiego grafa, czyli kobiety, która bywa na przyjęciach, czaruje i prowadzi rozmowy o ... niczym. Bo czy nie tak było? Zderzenie dwóch  różnych osobowości prowadziło do konfliktów, lecz hrabia nie mógł zarzucać żonie, tego jaka była, bo właśnie to go w niej ujęło.

          Szkoda, że w powieści pojawiło się tak mało zdjęć (zaledwie kilka), bo bardzo lubię czytając biografię od razu mieć przed oczami twarz opisywanej osoby. W tej powieści są jedynie fotografie pomieszczeń w pałacu lub okładek jej twórczości.

          Po lekturze tej książki, tak jak autorka Małgorzata Piera, zapragnęłam znaleźć się w ogrodzie hrabiny, powąchać i zobaczyć zasadzone przez nią kwiaty, oddychać tym samym powietrzem... Niestety po posiadłości pozostały jedynie trzy schodki, ale roślinność rośnie dalej. Widać, że autorka jest naprawdę zafascynowana postacią von Arnim i chciałaby ją poznać osobiście ponad 100 lat temu. Tak naprawdę, to ja też bym chciała...


PODSUMOWUJĄC...

        Komu polecam tę biograficzną powieść? Na pewno czytelnikom książek Elizabeth. Ja sama się zastanawiam, czy nie sięgnąć po jakiś utwór hrabiny, bo zainteresowała mnie jej osoba. Oczywiście zaraz po lekturze zerknęłam do wikipedii po więcej informacji o tej interesującej postaci i jej życiu. Wydała ona ponad 20 książek, lecz w Polsce ukazały się tylko 3, w tym "Zaczarowany kwiecień", który został zekranizowany w 1991 rok pod tytułem "Czarowny kwiecień". Mam zamiar obejrzeć ten film.



Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

niedziela, 14 września 2014

22# 36 i 6 powodów by zabić - Lukas Wilski





Tytuł: 36 i 6 powodów by zabić
Autor: Lukas Wilski (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: sierpień 2014
ISBN: 9788379422791
Liczba stron: 364
Forma: papierowa (własna biblioteczka)
Moja ocena - 6/10



WSTĘPNIE...

     Zazwyczaj nie czytam książek polskich autorów. Nie wiem, czy są może słabiej promowane, czy może fabuła mnie nie przekonuje. Ja najbardziej lubię książki z akcją w latach 1800-1950, a najbardziej interesują mnie Stany Zjednoczone, Wielka Brytania lub inne kraje europejskie, Australia właśnie w tych latach. Kocham również kryminały, thrillery i wszelkie intrygi w powieściach. Jak zobaczyłam książkę Lukasa Wilskiego o Krakowie rodem z lat 30. XX wieku to od razu zapragnęłam ją przeczytać. Na szczęście zdarzyła się taka możliwość i o to jestem już po lekturze tej powieści.


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

      
"36 i 6 powodów by zabić" jest debiutancką powieścią Lukasa Wilskiego. Niestety nie znalazłam żadnych informacji o autorze. A szkoda, bo chciałabym się dowiedzieć skąd to obcojęzyczne imię. Wyobrażaliście sobie kiedyś, jak wyglądały lata przedwojenne w Polsce? Ja bardzo często. Niestety mało jest filmów ukazujących ten okres, a nie ma co porównywać tych lat w Polsce do tego, jak wyglądało życie w innych krajach, bo pewnie inaczej. Szkoda, że akcja tej powieści dzieje się we współczesności, a nie w gangsterskich latach 30., myślałam, że będzie łatwiej sobie wyobrazić kluby jazzowe z pięknymi kobietami w cudownych sukniach i z długimi papierosami w dłoni. Jest powieść RODEM z lat 30., a nie z akcją w latach 30... Nie wiem, który dokładnie jest rok, bo w powieści nie pojawiły się telefony komórkowe, ale budki telefoniczne, są również gramofony, maszyny do pisania zamiast komputerów. Ale są również dżinsy, czapki z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne, syrena sport. Stawiam na lata 60.
          Narracja jest prowadzona zarazem w osobie trzeciej jak i pierwszej. Głównym bohaterem jest Wrotowicz i jak akurat poznajemy jego losy, narracja jest pierwszoosobowa. Autor używa wielu epitetów, przenośni, porównań, dzięki czemu powieść napisana jest ładnym językiem. Nie ma konkretnych rozdziałów, akcja podzielona jest na kilka dni. Jednak co kilka stron pojawia się mały rysunek przedstawiający popielniczkę i papierosa, co można uznać za przerywnik akcji (Zazwyczaj w książkach spotykane są gwiazdki). Uważam, że to ciekawy pomysł. 
          Wrotowicz pracował kiedyś w policji. Pewnego razu postanowił odejść z pracy i wgłębić się w gangsterski świat od wewnątrz. Bohater nie owija w bawełnę, nie próbuje się usprawiedliwiać, tylko mówi jak jest - zdradził kolegów po fachu dla pieniędzy. Jest złodziejem, konfidentem i mordercą. Czyli typowy gangster. Raczej nie wzbudza też sympatii czytelnika, ale nie ma co się dziwić. Wrotowicz jest w samym środku walki grup przestępczych o przodowanie w Krakowie. Nie będę wam pisała więcej o fabule, bo nie chcę umieszczać spoilerów. Jeśli jesteście ciekawi jak prowadzone są walki mafioso o dominację w mieście – przeczytajcie!


PODSUMOWUJĄC...

        Tę powieść polecałabym bardziej mężczyznom, niż kobietom. Nie mówię, że kobiecie się nie spodoba, ale jednak mafijny świat chyba bardziej przypadnie do gustu przedstawicielom płci męskiej. Kobietom może spodobać się raczej otoczka całej powieści i niepowtarzalny klimat. Jestem ciekawa, czy autor poprzestanie na jednej powieści, czy może ma już w planach pisanie innych książek.



Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...