Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romanse/obyczajowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romanse/obyczajowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 października 2017

247# We dwoje - Nicholas Sparks

"Niełatwo jest być facetem, który jest idealny dla kogoś innego. Z tego powodu często miałem złamane serce i nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego kobiety mówią, że poszukują w mężczyznach romantyzmu, dobroci, zainteresowania i umiejętności słuchania, a gardzą tymi cechami, gdy ktoś im je oferuje".




Tytuł: We dwoje
Autor: Nicholas Sparks (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 544
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Nicholas Sparks jest uważany za mistrza powieści romantycznych. Jestem skłonna zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż staram się nie omijać żadnej premiery jego książek i nadrabiać zaległości w jego twórczości wydanej w Polsce, jeszcze zanim zaczęłam czytać jego powieści. Książki Nicholasa Sparksa są również idealne do odtworzenia na dużym ekranie - i w tym temacie nie mam żadnych opóźnień. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Russell Green jest mężem Vivian oraz ojcem małej London. Prowadzi ustabilizowane życie, które niczym nie różni się od życia jego rówieśników - spłaca kredyt hipoteczny, musi utrzymać malutką córeczkę oraz żonę, która zrezygnowała z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem, przez co cała odpowiedzialność zarabiania pieniędzy i utrzymania rodziny spada na niego. Wszystko jest w porządku, do momentu gdy musi podjąć trudną decyzję odejścia z pracy i założenia własnej działalności. Początkowo jest pełen zapału, gdyż własna firma zajmująca się tworzeniem reklam od zawsze była jego marzeniem, jednak z czasem jest coraz bardziej przerażony odpowiedzialnością, jaka na niego spadła, zwłaszcza, że brakuje klientów zainteresowanych jego agencją. Dodatkowo żona zaczyna się stopniowo od niego oddalać, a Russell ze wszystkich sił stara się nie dopuścić do rozpadu małżeństwa.

          Jak już wspomniałam na samym początku, czytałam wiele książek Nicholasa Sparksa i czasami miałam wrażenie, że powiela schematy znane z innych powieści albo nawet ze swoich wcześniejszych, jednak tym razem poczułam pewną świeżość, jakby tematu trudnego małżeństwa jeszcze nie omawiał w taki sposób. Bardzo ciekawie jest poprowadzona narracja, może właśnie dlatego od samego początku poczułam, że ta książka jest inna, różni się od dotychczasowych. Narratorem jest główny bohater, który stara się opowiedzieć nam swoją historię. Rozpoczyna od momentu, w którym jego żona poinformowała go, że jest w ciąży. Jest to zdecydowanie kluczowy moment jego historii, gdyż to właśnie na dziecku się ona opiera. W czasie prowadzenia fabuły ciągle lawiruje pomiędzy własnymi wspomnieniami i stara się wytłumaczyć nam, co poszło nie tak w jego życiu i jakie mogły być tego powody. Przedstawia swoje relacje z małą córeczką, które są największym plusem w tej powieści, gdyż wprowadzały wiele słodyczy do fabuły. Russell zaczyna doceniać czas spędzony z dziewczynką i żałuje, że wcześniej nie miał go aż tyle. Jednak ich relacja nie jest jedynie idyllicznym obrazkiem - bohater przechodzi przez wiele etapów i emocji związanych z byciem pełnoetatowym ojcem, w tym czuje wielki strach i obawę przed tym, co czeka London w najbliższej, ale i dalszej przyszłości. 

          Już od samego początku miałam ochotę rozszarpać Vivian oraz samego bohatera za to, że na tyle pozwalał swojej żonie. Z jego opisu wyłoniła się postać kobiety, która nie ma szacunku do pieniędzy ani do osoby, która je zarabia i wydaje je bez opamiętania. Jeżeli sytuacja na to pozwala, to oczywiście nikt jej tego nie broni, jednak w momencie gdy sama przechodzi w "stan spoczynku", a do utrzymania dochodzi kolejna osoba, to logicznym jest, że trzeba kontrolować zakupy, zwłaszcza te niepotrzebne, typu co rusz nowe, markowe ubrania, wizyty u kosmetyczki itp. Gdy podjęła pracę stała się jeszcze gorszą osobą, niż była przedtem - zaczęła zwalać wszystkie obowiązki na męża, pomimo tego, że on również pracował, manipulowała nim, obwiniała o wszystko. Według mnie to typowa "zołza", a jak wiadomo, mężczyźni właśnie takie kobiety kochają najbardziej... Zirytowała mnie również postawa bohatera, który twierdził, że nie chce zabronić tego ukochanej, bo przecież obiecał jej, że ich życie się nie zmieni, będą je utrzymywać na takim samym poziomie, jak dotychczas. Russell to strasznie miły facet, dobry, uczynny i stawiający swoją partnerkę na pierwszym miejscu, stąd moja irytacja jego postawą, gdyż nie powinien tego robić w stosunku do tak okropnej kobiety, jaką była Vivian. Dał się wykorzystywać, a wszystko po to, aby zadowolić wiecznie nadąsaną kobietę, która nawet tego nie doceniała. Jednak moje zdenerwowanie bohaterami nie wpłynęło w żaden sposób na moją ocenę powieści, która dzięki tej trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się główny bohater, bardzo mnie zainteresowała i nie przeczę, że z nadzieją wypatrywałam nowej postaci żeńskiej, która będzie całkowitym przeciwieństwem żony Russella. Na szczęście w tym temacie autor nigdy nie zawodzi.
        
PODSUMOWUJĄC...

          "We dwoje" to powieść z dużą ilością bólu, smutku i strachu, ale także z ogromną szczyptą miłości i uzdrawiania. Ta książka nie jest tym, czego można oczekiwać od Nicholasa Sparksa. Tym razem w jego opowieści ważniejsza była miłość rodzicielska, niż romantyczna łącząca dwoje ludzi.  To nie kolejny epicki romans, który czasem wydaje się aż nieprawdopodobnie piękny. To codzienna, realistyczna historia, dotycząca wielu prawdziwych problemów, ale nadal pełna magii za sprawą prawdziwej i wielkiej miłości do dziecka. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 16 czerwca 2017

234# Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)






Tytuł: Przyjaciółki
Autor: Agata Przybyłek, Natalia Sońska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania:  czerwiec 2017
Liczba stron: 336
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

        Agata Przybyłek oraz Natalia Sońska to nazwiska znane większości czytelniczek tzw. literatury kobiecej. Ja miałam przyjemność zapoznać się z jedną powieścią pt. "Obudź się, Kopciuszku" autorstwa pani Natalii, którą wspominam bardzo miło. Twórczość pani Agaty jest wciąż przede mną, jednak lektura "Przyjaciółek" dała mi pewną namiastkę jej możliwości twórczych. 


TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Anna i Lucyna są przyjaciółkami od czasów studiów. Odkąd się poznały na uniwersyteckim korytarzu, poczuły wyjątkową więź między sobą, która utrzymuje się od kilku lat. Anna ma męża Kamila, którego praca marynarza wymaga spędzania dużej ilości czasu poza domem, na morzu, natomiast Anna zostaje w domu sama z malutką córeczką. Podczas jednej z wypraw statek, na którym znajduje się Kamil zostaje napadnięty przez Somalijczyków i mimo że mężczyzna wraca do domu praktycznie bez szwanku, jego zachowanie diametralnie się zmienia. Lucyna wraz z mężem Piotrem prowadzi restaurację, jednak od dawna marzy jej się praca fotografa. Mimo, że jest w szczęśliwym związku, czuje, że brakuje jej czegoś w życiu. Dzięki pomocy przyjaciela Piotra, dostaje propozycję pracy ze słynnym blogerem, który zamierza wydać przewodnik podróżniczy o Toskanii i potrzebuje fotografa do zrobienia zdjęć. Dla Lucyny jest to szansa na zdobycie cennego doświadczenia, jednak w gorących włoskich klimatach wszystko wymyka się spod kontroli. Przyjaciółki muszą zadać sobie pytanie: co jest dla nich najważniejsze w życiu?

           Napisanie książki we dwie osoby jest według mnie trudną sztuką. Takiego zadania podjęły się jednak dwie pisarki słynące z literatury kobiecej - Agata Przybyłek oraz Natalia Sońska. I muszę przyznać, że spisały się bardzo dobrze. Stworzyły opowieść o dwóch przyjaciółkach, do których w jednym momencie zawitał sztorm - w sensie dosłownym i w przenośni, wprowadzając w ich życie chaos i dramaty w szczęśliwych dotąd małżeństwach. Jedna z nich pragnie, aby jej relacje z mężem znowu były takie same, jak dawniej i za wszelką cenę stara się walczyć o szczęście u boku ukochanego mężczyzny, natomiast druga na własne życzenie oddala się od swojego oddanego i kochającego męża nie doceniając szczęścia, jakie ją spotkało. Ta sytuacja wywołuje konflikt pomiędzy przyjaciółkami, które do tej pory nigdy się nie kłóciły. Obie historie są ciekawe i żadnej z nich nie zamierzam faworyzować. Różnią się od siebie całkowicie, zresztą tak jak kobiety, których dotyczą. Anna wydaje się być delikatną osobą, oddaną matką i kochającą żoną, która jednak musi być twarda ze względu na ciągłą samotność i tęsknotę za ukochanym mężczyzną. Jest stanowcza i zdecydowanie wie, na czym jej przede wszystkim zależy, dlatego gdy w jej życie wkradają się poważne problemy, ona ze wszystkich sił stara się im sprostać. Ludmiła natomiast jest trochę marzycielką i osobą, która nie do końca wie, czego chce od życia. Niby ma wspaniałego męża, którego kocha, pracę niewymagającą wysiłku ani stresu, ale jednak wciąż jej czegoś brakuje, marzy o zmianie. Bardziej polubiłam Annę, gdyż jej chart ducha i chęć walki o własne szczęście imponują, jednak starałam się również zrozumieć Ludmiłę. Uczucia, które w sobie tłumimy nie zawsze są takie, jakie chcielibyśmy żeby były, jednak nie mamy na nie wpływu. Można się oszukiwać przez jakiś czas, jednak jaki to ma sens? Przecież i tak w końcu wyjdą na powierzchnię. Ludmiła popełniła wielki błąd i zapłaciła za niego ogromną cenę, jednak czuję, że w jej życiu w końcu wszystko się ułoży. Natomiast Annie życie dało lekką nauczkę, żeby nie zapominała o tym, jak kruche jest szczęście i jak łatwo można je stracić, nawet gdy mocno się o coś walczy. Nikt nie może przewidzieć wydarzeń, które mogą zmienić nasze życie diametralnie. Lekkim zaskoczeniem dla mnie było zakończenie, gdyż spodziewałam się całkowitego happy-endu w obu historiach, jednak autorki zaskoczyły mnie dosyć smutną końcówką dla jednej z nich... Jednak jest to plusem, bo w powieściach obyczajowych/dramatach zakończenie raczej rzadko zaskakuje. A zdziwienie czytelnika to najlepsze pochlebstwo dla pisarza.


PODSUMOWUJĄC...
          
         "Przyjaciółki" to realistyczna, niepozbawiona dramatów historia o dwóch połączonych silną więzią kobietach, które starają się wspierać wzajemnie w życiowych trudnościach. Ta wzruszająca książka opowiada o dojrzałej przyjaźni, która przetrwa nawet największy sztorm.


niedziela, 5 marca 2017

215# Kolejny rozdział - Agata Kołakowska




Tytuł: Kolejny rozdział
Autor: Agata Kołakowska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 392
Forma: moja własna
Moja ocena - 7+/10

WSTĘPNIE...
         Jest to dopiero druga książka Agaty Kołakowskiej, którą przeczytałam. Pierwszą była "We dnie, w nocy", którą wspominam bardzo dobrze. Tym razem wydawnictwo zrobiło mi niespodziankę przysyłając tę książkę i zdecydowanie zaciekawili mnie wiadomością "A gdyby tak kolejny rozdział był o Tobie?". Jak mogłabym tego nie przeczytać?

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Kalina Milewska to znana pisarka, która aktualnie przeżywa mały kryzys twórczy. Chciałaby odejść od łatki "pisarki kryminałów", jednak boi się o tym powiedzieć swojemu wydawcy, który wciąż ją ponagla w pisaniu, co sprawia, że robi to z jeszcze gorszym skutkiem. Postanawia na trochę oderwać się od codzienności, wyjechać do pensjonatu i tam znaleźć spokój potrzebny do tworzenia. To miejsce przypomina jej o pewnym lecie, które spędziła tam kilka lat temu, a o którym  powinna zapomnieć... Maciej Tarski jest redaktorem w wydawnictwie, który ciągle ponagla swoją najlepszą autorkę - Kalinę do pisania. Maciej, podobnie jak Milewska nosi na swoich barkach ciężar z przeszłości. Przez to stał się zimnym człowiekiem, któremu mało rzeczy sprawia przyjemność. Pewnego dnia na jego skrzynkę e-mailową przychodzi tekst od kolejnego potencjalnego pisarza, który pospisuje się jako "XYZ". Po przeczytaniu pierwszego rozdziału, Maciej jest skonsternowany, gdyż bardzo przypomina on jego życie. Następne rozdziały tylko go w tym utwierdzają, a w fabułę zostaje wplątana również Kalina. Bohaterowie postanawiają rozwiązać zagadkę tajemniczego anonima.

          Ciekawym doświadczeniem okazało się czytanie o pracy w wydawnictwie, jako osoba zajmująca się wyławianiem ciekawych pomysłów z tysięcy nadesłanych. Nie ukrywam, że jest to moje małe marzenie, bo który miłośnik książek nie chciałby, aby jego praca polegała na... czytaniu książek? Oczywiście okazuje się, że nie zawsze sprawia to przyjemność, zwłaszcza, jak trzeba przeczytać wiele kiepskich, aby w końcu trafić na naprawdę ciekawą. Zresztą czasami co za dużo, to nie zdrowo... Nie ukrywam, że zastanawiałam się razem z bohaterami kim może być tajemniczy "XYZ", jednak ich typy od razu odrzucałam - logiczne było, że to nie takie proste rozwiązanie. W pewnym momencie zorientowałam się, że już na pewno wiem, kim jest zagadkowy autor, jednak nie spodziewałam się, że okaże się również inną osobą. Ale nie mogę zdradzić zbyt wiele, aby nie psuć wam zabawy, którą ja miałam. Najważniejsze, że w pewien sposób odkryłam zagadkę, ale nie do końca! To sprawia, że pani Agata bardzo dobrze uknuła całą intrygę i nie dawała zbyt wielu jasnym wskazówek co do tożsamości anonima i jest to element zaskoczenia, który w kryminałach jest obowiązkowy!  

          Tej książki nie potrafię zaszufladkować do jednego gatunku - jest tutaj trochę z powieści obyczajowej, trochę z kryminału, bo przecież mamy anonimowego człowieka, który zdaje się wiedzieć wszystko o życiu naszych bohaterów, którzy prowadzą małe śledztwo w tej sprawie, ale również pewne wybory bohaterów sprawiły, że mamy do czynienia również z dramatem. Może autorka tak jak jej bohaterka Kalina, też nie chce mieć przypiętej żadnej łatki z gatunkiem, dlatego krąży w okół kilku? Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, to połączenie okazało się bardzo trafne. Autorka bardzo sprawnie podsuwała kolejnych idealnych kandydatów na "podglądacza" starając się nas odciągnąć od tych mniej podejrzanych. Fabuła wciąż parła do przodu, nie było żadnych nudnych, powolnych zastojów. Z mojej strony oczekiwanie na kolejne rozdziały pana lub pani "XYZ" było ogromne, dlatego też książkę przeczytałam bardzo szybko. Mam nadzieję, że bohaterowie zrozumieli przesłanie, jakie próbował im pokazać tajemniczy autor. Zachowanie Tarskiego łatwiej było zrozumieć, gdyż przeżył on prawdziwą tragedię, więc jego apatia i zły nastrój nie dziwią, natomiast Kaliny często nie mogłam zrozumieć. Niestety nie potrafiłam utożsamić się z jej przeżywaniem "dramatu". 

PODSUMOWUJĄC...

          Jestem bardzo mile zaskoczona, ponieważ jest to całkiem inna książka, niż "We dnie, w nocy". To pokazuje, że autorka jest wszechstronną pisarką, która może stworzyć jeszcze wiele ciekawych powieści i zaskoczyć czytelników. Na pewno będę śledziła dalszą drogę autorską pani Agaty. 
        
       
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


wtorek, 8 listopada 2016

191# Serce z bibuły. Stacja Jagodno - Karolina Wilczyńska

"Miłość i przyjaźń nie polegają na oczekiwaniu, czy spełnianiu czyichś oczekiwań, ale na byciu z kimś..."


Tytuł: Serce z bibuły
Autor: Karolina Wilczyńska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Stacja Jagodno, tom 4
Data wydania:  wrzesień 2016
Liczba stron: 316
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      Niestety jeszcze nie miałam możliwości przeczytania książek z serii "Stacja Jagodno" nad czym niezmiernie ubolewam. Jednak w moje ręce trafiła czwarta już część pt. "Serce z bibuły" i nie za bardzo miałam czas poznać poprzednie tomy, dlatego też postanowiłam przeczytać ten tom bez znajomości wcześniejszych książek. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Jadwiga to kolejna kobieta z Jagodna, która ma poważne problemy życiowe - mąż alkoholik, który bije ją i poniża oraz bardzo trudna sytuacja finansowa i konieczność wychowywania dzieci w takich warunkach. Jednak w głębi serca ta znękana kobieta ma bardzo artystyczną i delikatną duszę. Potrafi wykonać ze zwykłej bibuły piękne kwiaty, od róż po tulipany, które wyglądają jak żywe. Jednak przez długi czas jest to jedynie hobby, które może wykonywać w bardzo nielicznych wolnych chwilach. Wygląda na to, że tragiczna sytuacja w jej życiu spowoduje wiele pozytywnych zmian. Czy jej życie zmieni się na lepsze, gdy pozna Małgosię i jej przyjaciółki? Czy ma jeszcze szansę na prawdziwą i szczerą miłość? 

          Twórczość autorki poznałam już za sprawą "Jeszcze raz, Nataszo" dlatego nie obawiałam się, że powieść może być mało interesująca, nudna, czy nużąca. Wiedziałam, że czeka mnie bardzo przyjemne spotkanie z bohaterami i że na pewno autorka wykreuje ciekawe i silne postacie kobiecie zmagające się z wieloma przeciwnościami losu, będące w trudnej sytuacji, ale mające nadzieję na lepsze życie. Czyli tak, jak w prawdziwym świecie. I oczywiście się nie zawiodłam. Główna bohaterka tej książki, czyli pani Jadwiga to naprawdę bardzo doświadczona przez los kobieta, jednak zarazem bardzo silna i kochająca swoje dzieci. Na pewno przyjemniej by było znać wcześniejsze losy kobiet z Jagodna, jednak myślę, że nie jest to aż tak konieczne, bo zawsze można wrócić do poprzednich tomów i uzupełnić swoją wiedzę o bohaterach. Na szczęście nie zostały poruszone jakieś bardzo ważne wątki, których byśmy nie rozumieli bez lektury wcześniejszych części (chociaż bardzo intryguje mnie przeszłość hrabianek...). Najbardziej chyba spodobał mi się wątek Marysi i jej nastoletnich miłości, bo jednak nadal jestem w najbardziej zbliżonym wieku do niej, niż do kobiet w średnim wieku. Jednak zainteresował mnie również wątek Małgosi, która pomimo bardzo wygodnego życia zapragnęła mieć coś swojego, coś, co nadawałoby sens jej życiu w każdym dniu. Bo przecież bogactwo materialne nie zawsze oznacza szczęście, o czym każdy powinien zawsze pamiętać. Bardzo dobrym pomysłem było pokazanie historii trzech pokoleń kobiet, bo każde z tych pokoleń ma własne doświadczenia i żyje w innych warunkach, niż poprzednie. 
"Serce z bibuły" zaskoczyło mnie swoją delikatnością, szczerością i pomysłowością. Mimo, że jest to na pewno jedna z wielu powieści obyczajowych napisanych przez polski autorki, to jest bardzo godna uwagi. Wielokrotnie czytałam historie kobiet po rozwodach, czy też borykające się z alkoholizmem i przemocą w rodzinie, jednak ta zdecydowanie ma w sobie to "coś". Jest niezwykle ciepła, zwłaszcza za sprawą obecności seniorek, które wnoszą w fabułę doświadczenie życiowe i dobre rady, ale również za sprawą mimo wszystko dobrych zakończeń, których w tej części było od wiele. Mam nadzieję, że nie oznacza to równocześnie zakończenia serii "Stacja Jagodno", bo jak dla mnie, to ta przygoda dopiero się rozpoczęła!

PODSUMOWUJĄC...
          
          Jedyną wadą tej książki jest zdecydowanie zbyt mała ilość stron. Wydaje mi się jakbym dopiero zaczęła lekturę, a to już koniec! Zdecydowanie wrócę za jakiś czas do poprzednich części i będę czekać na kolejne, jeżeli powstaną, bo spotkanie z kobietami z Jagodna wspominam bardzo miło.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



czwartek, 24 września 2015

139# W butach Valerii - Elisabet Benavent





Tytuł: W butach Valerii
Autor: Elisabet Benavent (pochodzenie: Hiszpania)
Seria: Valeria, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  styczeń 2015
Liczba stron: 432
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      Czytając opis książki "W butach Valerii" kompletnie nie wiedziałam, co o niej myśleć. Opowieść o czterech przyjaciółkach nie przekonywała mnie jakoś szczególnie, dlatego ta książka długi czas leżała na półce. Ale w końcu naszła mnie ochota na zabawną historię, a taka właśnie miała być książka pani Elisabet Benavent.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Valeria, Lola, Nerea i Carmen to bohaterki powieści "W butach Valerii". Wszystkie są młode, dwudziestokilkuletnie i wszystkie poszukują miłości. Valeria, która jest narratorką i z której perspektywy poznajemy losy przyjaciółek jest żoną Adriana od 9 lat. Ich związek był zawsze prawie idealny, ale ostatnio coś zaczęło się psuć, a Valeria nie wie jak sobie z tym poradzić. I w tym najgorszym dla jej związku momencie pojawia się przystojny, szarmancki i wspaniały Victor... Carmen jest skrycie zakochana w swoim koledze z pracy, ale według niej bez wzajemności. Ale czy na pewno? Nerea to "zimna kobieta", jak ją nazywają przyjaciółki. Jej wymagania co do faceta są niewyobrażalnie wygórowane, ale w końcu znajduje wymarzonego księcia z bajki. Natomiast Lola to największa uwodzicielka i kusicielka ze wszystkich dziewczyn. Nigdy nie przeszkadzało jej bycie dziewczyną na jedną noc, czy na kilka randek, bo sama nie oczekiwała od związku czegoś innego. Jednak, gdy zaczęło zależeć jej na jednym mężczyźnie zmieniła trochę swoje podejście do miłości. Jak potoczą się losy czterech hiszpańskich kobiet?

         Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, gdyż "Seksu w Wielkim mieście" właściwie nigdy nie oglądałam. Ale wyobrażałam sobie, jaki mniej więcej może być i powieść w pewien sposób sprostała moim wyobrażeniom. Choć nie obeszło się bez pozytywnego zaskoczenia, gdyż nie spodziewałam się, że ta książka przyniesie mi tyle śmiechu! Niektóre teksty (zazwyczaj w wykonaniu Loli) są tak rozbrajające, że nie wiadomo czy się śmiać, czy zawstydzić. Bo zazwyczaj te teksty maja podłoże erotyczne. Ja erotyków nie czytam, bo niekoniecznie mnie ciągnie do tego gatunku. Ale "W butach Valerii" erotyki jest sporo i muszę przyznać, że kompletnie mi to nie przeszkadzało. Pokazało to, jakimi wyzwolonymi kobietami są panie w XXI wieku i jaką wyzwoloną kobietą jest sama autorka pisząc taką powieść. 

PODSUMOWUJĄC...

          Książka sprawiła mi naprawdę dużo radości. Historia czterech hiszpańskich przyjaciółek mogła zdarzyć się w każdym kraju, a może nawet już się dzieje. Ta opowieść jest bardzo realistyczna i taka zwykła, że z łatwością możemy wczuć się w emocje i problemy kobiet. A może nawet nie wczuć, bo pewnie wiele z nas ma takie problemy i dylematy jak te opisane w książce. Naprawdę polecam i czekam niecierpliwie na kontynuację!

poniedziałek, 6 lipca 2015

116# Uroczysko - Magdalena Kordel (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA)

"Jednak człowiek jest zwierzęciem stadnym i niezbyt dobrze się czuje, gdy jest sam jak palec."



Tytuł: Uroczysko
Autor: Magdalena Kordel (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak liternova
Seria: Uroczysko, tom 1
Data wydania:  lipiec 2015
ISBN: 9788324038718
Liczba stron: 375
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

    Twórczość pani Magdaleny Kordel poznałam za sprawą powieści pt. "Malownicze. Tajemnica bzów". W tamtej powieści urzekła mnie sceneria małej, spokojnej wsi i historia sprzed kilkudziesięciu lat. Jednak gdy Wydawnictwo Znak zdecydowało się wznowić serię Uroczysko, ja postanowiłam znowu zagłębić się w Malownicze i jej mieszkańców.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Tym razem akcja toczy się tylko i wyłącznie w czasach współczesnych. Główną bohaterką jest Majka, której świat właśnie legł w gruzach. Nie dosyć, że mąż opuścił ją dla innej i chce rozwodu, to na dodatek straciła dom przez zaciągnięty przez męża kredyt bez jej wiedzy. Majka chce się odciąć od wszystkiego i postanawia razem z nastoletnią córką Marysią wyjechać na wieś do domu, który ciotka zostawiła w spadku jej rodzicom. Dom mieści się w uroczym miejscu zwanym Malownicze. Pomimo początkowych trudności oraz rozpaczy i strachu przed zmianami, Majce w końcu udaje się dostosować i polubić nowe miejsce, nowe  zwyczaje i nowe zasady rządzące jej życiem. 

          Miło było znów powrócić do urokliwego Malowniczego. Książka jest przede wszystkim pełna humoru. Mimo wielu zmartwień, z którymi bohaterka musi się zmierzyć, ona i tak nie traci dobrego humoru i wciąż stać ją na sarkastyczne żarty, nawet o samej sobie. "Uroczysko" to również opowieść o zwykłej, ludzkiej życzliwości bez której człowiekowi byłoby ciężko w życiu. Bo gdyby nie sąsiedzi i inni mieszkańcy miasteczka to przystosowanie się Majki i Marysi do życia w nowym miejscu na pewno byłoby znacznie trudniejsze. A tutaj kobieta spotyka się z pomocą ze strony nauczycielki ze szkoły Alicji, pani Walerii - wiejskiej czarownicy, Czarka - weterynarza i wielu innych osób. Oprócz nich ma przy sobie również przyjaciółkę Jagodę oraz pomocnych rodziców. 

          Język powieści jest lekki i nieskomplikowany, czyli idealny na upalne dni. Podczas czytania można się zrelaksować, odprężyć i zagłębić w świat bohaterów, czyli zwykłych ludzi, których na świecie jest mnóstwo. Jest to szczerze mówiąc bardzo sielankowa lektura. Oprócz kilku, oczywiście wielkich zmartwień właściwie nic złego się nie dzieje, wszystko zaczyna się naprawiać. Mam wrażenie, że ta lektura miała na celu głównie rozweselenie czytelnika, wywołanie w nim pozytywnych myśli, pocieszenie i pokazanie, że nawet największe problemy się kiedyś kończą, a nawet może z nich wyjść coś pozytywnego. 
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Powieść pani Kordel jest bardzo optymistyczna. Polecam ją na gorące, letnie popołudnia, kiedy myśli się wyłącznie o odpoczynku przy dobrej, spokojnej, a zwłaszcza lekkiej lekturze. Do uroczego pensjonatu mam zamiar jeszcze powrócić.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 29 maja 2015

108# Podarunek - Krystyna Mirek

"Człowiek tak sobie żyje z dnia na dzień, martwi się większymi problemami, wyolbrzymia mniejsze i nigdy się nie spodziewa, że może nadejść prawdziwe nieszczęście."





Tytuł: Podarunek
Autor: Krystyna Mirek (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania:  listopad 2014
Liczba stron: 380
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

       W planach mam poznanie książek sławnych ostatnio polskich pisarek literatury obyczajowej i tym razem mój w wybór padł na panią Krystynę Mirek i jej książkę "Podarunek", o której chyba jeszcze nie przeczytałam negatywnej recenzji. Miałam ochotę na lekką, prawdziwą (ostatnio trochę przejadło mi się fantasy i sci-fi, choć pewnie chwilowo), nieskomplikowaną lekturę i ta powieść wydawała się właśnie taka.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

         Główną bohaterką jest Marta, typowa kobieta z dwójką dzieci i mężem, z którym ostatnio więcej ją dzieli, niż łączy. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a Marta jest nieszczęśliwa. Jej dzieci przeżywają bunt i mama nie jest już im tak potrzebna, jak wcześniej, z mężem w ogóle nie rozmawia, a na dodatek teściowa od lat rujnuje jej każde święta czepiając się dosłownie o wszystko i wszystko chcąc zmienić. Marta ma już dosyć całej sytuacji i decyduje się na wielki krok.

Drugą bohaterką, która całkowicie nie wzbudziła mojej sympatii, lecz wręcz przeciwnie jest Kaja. Jest to koleżanka Marty z pracy (obie pracują w banku), wiecznie zadłużona i szukająca mężczyzn, którzy pomogą jej spłacić zobowiazania... Dawno nie spotkałam w powieści tak denerwującej postaci, która nie wzbudza mojego współczucia, ale raczej złość. Pierwsza bohaterka potrafi wzbudzić ciepłe uczucia w czytelniku i moje wzbudziła. Mimo przeciwności losu Marta decyduje się na wielką zmianę w swoim życiu, co na pewno zapewniło jej późniejsze szczęście. W polskich obyczajówkach uwielbiam właśnie tą realność postaci. Bo przecież kobiet podobnych do Kaji, czy Marty jest wiele i każda może mieć podobne problemy w życiu. 

         Po raz kolejny czytając pozornie zwykłą obyczajówkę, która nie powinna wzbudzać wielkiego zainteresowania (bo przecież czytać o problemach zwykłych kobiet to trochę tak jak oglądać polski serial - tasiemiec) byłam bardzo zaskoczona, że jest taka ciekawa. Już mnie naprawdę nie powinno to dziwić po twórczości Karoliny Wilczyńskiej, czy Magdaleny Kordel, ale dalej daję się na tym złapać. Książka jest ciepła, spokojna i przyjemna. Te trzy słowa najlepiej oddają klimat powieści. W dużej mierze opowiada ona o Bożym Narodzeniu, jednak kompletnie nie przeszkadza to w czytaniu jej wiosną, czy latem. 


PODSUMOWUJĄC...

          Bardzo cieszę się, że poznałam twórczość pani Krystyny Mirek. W planach już mam "Miłość z jasnego nieba" lub "Szczęście all inclusive", choć najpierw chciałabym popróbować jeszcze powieści innych polskich autorek np. pani Witkiewicz. Polecam "Podarunek", zwłaszcza jeśli macie chwilowo dość trudnych, dramatycznych historii, rozwiązywania zagadek w kryminałach, czy nierzeczywistego świata fantasy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...