niedziela, 29 października 2017

250# Zastrzyk śmierci - Małgorzata Rogala (RECENZJA PREMIEROWA!)





Tytuł: Zastrzyk śmierci
Autor: Małgorzata Rogala (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom 4
Data wydania:  październik 2017
Liczba stron: 352
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

        Agata Górska i Sławek Tomczyk to para policjantów, o których możemy poczytać już po raz czwarty. Wcześniejsze powieści z ich udziałem zapewniły mi wielką rozrywkę i miło spędzony czas z dobrym, rodzimym kryminałem, więc z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          W biurze internetowego krytyka kulinarnego zostają znalezione zwłoki właściciela - Antoniego Frydrycha przez jego żonę Ewę. Pomimo zapewnień kobiety o tym, że mąż nie miał żadnych wrogów, para policjantów - Agata Górska i Sławek Tomczyk sprawdzają kilka tropów, które mogą ich zaprowadzić do mordercy. Rzekoma kochanka, pracownica, a może niezadowolony właściciel restauracji obsmarowanej przez Frydrycha? Kto mógłby mieć najlepszy motyw na pozbycie się Antoniego? W całą sprawę zostaje również wplątana nastoletnia siostra Sławka - Kinga, więc ta ma dla niego najwyższy priorytet. Tymczasem giną kolejne osoby, a policjanci znajdują powiązanie pomiędzy nimi. Sprawa okazuje się nie być jednoznaczna, a trop prowadzi kilkanaście lat wstecz, do pewnej imprezowej nocy, gdy gastronomiczna klasa maturalna wybrała się na wycieczkę w góry...

          Pani Małgorzata Rogala przyzwyczaiła mnie już w swoich poprzednich książkach do całej gamy bohaterów mających większy lub mniejszy wpływ na fabułę, a których życie poznajemy w wielu szczegółach. Przypomina mi to bardzo sposób, w jaki Camilla Läckberg pisze swoje książki. To jest dla mnie ogromnym plusem, że akcja nie skupia się przede wszystkim na głównych bohaterach prowadzących śledztwo, ale również na tych epizodycznych, których już raczej nie spotkamy w następnych tomach. Dzięki temu poznajemy wiele osób, ich życie oraz funkcjonowanie w społeczeństwie itp. - to jest po prostu ciekawe. Oprócz wątku kryminalnego w książkach pani Rogali zawsze można doszukać się wielu cech powieści obyczajowej. Tutaj nie ma ciągle pędzącej akcji, większy nacisk nakładany jest na pokazanie relacji międzyludzkich. W swojej powieści autorka porusza również wiele innych tematów, które tworzą realistyczną otoczkę dla wymyślonej historii i pokazują realia panujące aktualnie w Polsce. Problem ze znalezieniem pracy oraz lęk związany z jej szukaniem, wyzyskujący pracodawcy, który oferują tzw. umowy śmieciowe albo pracę na czarno, wpływ internetu i portali społecznościowych na życie - te wszystkie tematy są częścią XXI wieku i bardzo dobrze, że są poruszane w zwykłych powieściach. 

         Autorka przez długi czas nie dawała żadnych wskazówek dzięki którym połączylibyśmy ofiary między sobą, co sprawiło, że intensywnie zastanawiałam się, o co tutaj może chodzić. Robię to tylko w przypadku dobrych kryminałów, które naprawdę mnie zainteresują swoją treścią w taki sposób, że nie będę mogła doczekać się chwili, kiedy znów zagłębię się w historię. Niestety czasu za wiele nie miałam, więc nie dane mi było pochłonąć książki w całości, ale dzięki temu rozdzieliłam sobie tę przyjemność na dłuższy czas. Również w przypadku poprzednich części ciężko mi było oderwać się od lektury, jednak w tej intryga, motyw zabójcy, czy też bohaterowie byli jeszcze lepiej dopracowani, niż zwykle, przez co lektura okazała się niezwykle zajmująca. Im więcej książek wydaje pani Rogala, tym są one lepsze i bardziej przemyślane, co jest widoczne. Tajemnicza sprawa śmierci pewnej dziewczyny sprzed lat, która okazuje się być kluczem do aktualnych wydarzeń. Nie można nie wspomnieć jeszcze o końcówce, które tylko podsyca ciekawość i sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu! Żeby zostawić nas z takim zakończeniem...


PODSUMOWUJĄC...
          
         Małgorzata Rogala po raz kolejny udowodniła, że kryminał w Polsce ma się bardzo dobrze i ani trochę nie odstaje od zagranicznych. Stworzyła duet świetnych bohaterów i z chęcią czytamy nie tylko o prowadzonych przez nich sprawach, ale również o życiu prywatnym. Brawo!

Seria Agata Górska i Sławek Tomczyk

Zapłata               Dobra matka               Ważka               Zastrzyk śmierci


wtorek, 24 października 2017

249# Młody świat -Chris Weitz






Tytuł: Młody świat
Autor: Chris Weitz (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Młody świat, tom 1
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 360
Forma: własna
Moja ocena - 7/10

WSTĘPNIE...

           Chris Weitz jest znanym reżyserem oraz scenarzystą takich filmów jak np. "Łotr 1. Gwiezdne wojny", "Kopciuszek", "Złoty kompas", czy też "Był sobie chłopiec". Dopóki nie przeczytałam tego na okładce "Młodego świata", nie wiedziałam o tym. Jednak oprócz pisania scenariuszy, zapragnął dodatkowo stać się autorem książek. "Młody świat" to pierwszy tom trylogii o tej samej nazwie z gatunku sci-fi dla młodzieży. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
"Młody świat" ukazuje wizję po Apokalipsie oczami nastolatków, których organizmy jako jedyne potrafiły przeciwstawić się nieznanemu wirusowi atakującemu ludzkość. Niestety blisko 18-ego roku życia nawet oni nie uchronią się od choroby - ma to związek z jakimś hormonem, który w tym wieku się stabilizuje i tym samym organizm staje się podatny na wirusa. Świat jest ogarnięty chaosem, brakuje prądu, żywności, wody, społeczeństwo podzieliło się na grupy, w których łatwiej jest żyć. Niestety jedna z nich, zwana Uptownersami, której członkowie charakteryzują się wielkim okrucieństwem i brakiem litości zaczyna sprawować kontrolę i władzę autorytarną, co jest niebezpieczne dla pozostałych osób. Głównymi bohaterami są Jefferson oraz Donna, dwie rożne od siebie osoby. Jefferson skrycie kocha się w Donnie, ona niestety traktuje go jak przyjaciela. Wraz z kilkoma innymi nastolatkami m.in. Mózgowcem, Szyfon oraz Peterem podejmują się wręcz samobójczej misji przedostania się poza Nowy Jork w poszukiwaniu leku na wirusa...

         Słownictwo zawarte w tej książce jest typowe dla nastolatków, którzy zresztą są tutaj narratorami pierwszoosobowymi. Nic więc dziwnego, że ich myśli, odczucia i dialogi z innymi nastolatkami (bo przecież tylko ta grupa wiekowa przeżyła) są napisane w typowo młodzieżowym stylu. Jednak można wyczuć znaczną różnicę pomiędzy narracją głównego bohatera, a głównej bohaterki. Jeff ma więcej kultury, jest poważniejszy, jego słownictwo jest bardziej wyszukane i to znajduje odzwierciedlenie w jego opisach sytuacji, natomiast Donna jest bardziej szalona, żywiołowa i "młodzieżowa". Koncepcja apokalipsy dla nastolatków jest podobna do tej w serii "Gone", gdzie również tylko młodzież została przy życiu. Tak i tutaj, gdy zabrakło dorosłych zabrakło również znanych i obowiązujących wszystkim reguł. Pozostali przy życiu nie mają niczego do stracenia, przez co są brutalni i niczego się nie boją. Światem zaczęła rządzić przemoc - kto silniejszy, ten dłużej wytrwa. Pozbawieni kontroli i opieki młodzi ludzie muszą poradzić sobie z głodem, ciągłą walką o przetrwanie oraz zwykłymi, nastoletnimi problemami, które przecież nie zniknęły wraz z pojawieniem się Apokalipsy, ewentualnie trochę straciły na ważności. Nadal chcą być kochani, ładnie wyglądać, podobać się innym. Historia jest pełna akcji i przygody. Duży plus za dynamiczność, fabuła ciągle biegnie do przodu i nie zwalnia. Jednak najciekawszym momentem okazała się końcówka, która mnie mocno zaintrygowała... Ciekawe, czy historia doczeka się ekranizacji?

PODSUMOWUJĄC...
          
         "Młody Świat" stanowi dobry początek dla dłuższej post-apokaliptycznej historii z nastolatkami w rolach głównych, to ekscytująca opowieść o świecie bez dorosłych, a rozmowy i ogólny nastoletni sposób wyrażania się są wiarygodne i realne. Ta książka porusza również wiele wciąż aktualnych kwestii, takich jak homofobia, czy rasizm. Może nie jest wyjątkowo oryginalna, czy nie pokazuje niczego nowego, jednak dla fanów dystopii, czy antyutopii jest to pozycja obowiązkowa.



piątek, 13 października 2017

248# Marlena. Błękitny anioł w garniturze - C. W. Gortner

"Ze swoimi narodzinami nie miałam nic wspólnego".




Tytuł: Marlena. Błękitny anioł w garniturze
Autor: C. W. Gortner (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:  wrzesień 2017
Liczba stron: 528
Forma: papierowa, moja biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Marlena Dietrich to nazwisko tak samo znane, jak Marylin Monroe, czy Greta Garbo. Jest ona uważana za jedną z najlepszych aktorek wszech czasów. Jak mogłabym przejść obojętnie obok takiej powieści, zwłaszcza że wyszła spod pióra Gortnera, który świetnie przedstawił postać Coco Chanel na kartkach papieru, a Marlena Dietrich żyła przecież w okrutnych, ale zarazem intrygujących czasach I połowy XX wieku...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Marlenę, a tak właściwie Marię Magdalenę Dietrich poznajemy gdy ma 13 lat. Razem z matką i chorowitą siostrą mieszka w wynajętym domu i podporządkowuje się całkowicie jej woli. Posiada dar muzyczny, który pielęgnuje przede wszystkim po to, aby spełnić oczekiwania matki. Jest cichą i spokojną dziewczynką, stroniącą od ludzi, przez co często jest wyśmiewana przez rówieśniczki. Aby zdobyć jak najlepsze muzyczne wykształcenie zostaje wysłana do Weimartu, gdzie mieści się najlepsze konserwatorium w Niemczech. Dziewczyna w końcu spotyka przyjaciółki, których nigdy nie miała i poznaje pierwszy smak pożądania. Odsuwa się od muzyki, do której straciła zapał, a coraz bliższym staje się aktorstwo. Krok po kroku pnie się coraz wyżej, aż zostaje zauważona przez jednego z najsławniejszych reżyserów ówczesnych czasów - Josefa von Sternberga, a rola w jego filmie pt. "Błękitny anioł" przynosi jej oczekiwaną sławę. Tak zaczyna się jej droga do Hollywood.     

          Poza niezwykle zajmującym życiem słynnej aktorki, w tle rozgrywa się historia Niemiec. I wojna światowa nie została opisana w zbyt wielu szczegółach, natomiast czasom powojennym autor poświęcił więcej miejsca. Niemcy przegrały wojnę, która całkowicie zmieniła ich kraj. Nagle młode, posłuszne kobiety zaczęły palić papierosy, sypiać z kim popadnie, szerzył się homoseksualizm, a ludzie przestali się go wstydzić. Zapanowała większa swoboda, a Marlena była najlepszym przykładem na to, że moda na nowy styl życia dosięgła młode dziewczyny. Przez lata matka wpajała jej posłuszeństwo, pragnęła aby Marlena osiągnęła sukces w muzyce, jednak gdy dziewczyna wyrwała się do wielkiego świata i nie miała nikogo, kto by ją mógł kontrolować, całkowicie zmieniła swoje zachowanie. Z posłusznej i dobrej dziewczyny przeistoczyła się w kokietkę, pewną siebie kobietę, która zaspokajała swoje seksualne potrzeby z różną płcią. Czytając tę książkę, byłam ciekawa nie tylko sposobu, w jaki zdobyła sławę i została znaną na całym świecie aktorką, ale przede wszystkim interesowało mnie jej zdanie dotyczące sytuacji w Niemczech. Była świadkiem I wojny światowej, która odmieniła Niemcy bezpowrotnie, zaczął się szerzyć antysemityzm, tzw. "brunatne koszule" zdobywały coraz większą władzę i poparcie ludności załamanej przegraną wojną, a ostatecznie kanclerzem Niemiec został Adolf Hitler. Marlena jako aktorka mogła z łatwością wejść w kręgi najpotężniejszych ludzi w Niemczech, jednak okazała się być osobą potępiającą okrucieństwo nowej partii. Została zapamiętana jako Niemka całkowicie sprzeciwiającą się Hitlerowi i jego poddanym oraz lubiąca Żydów. Twierdziła, że nie różnią się zupełnie niczym od innych ludzi. Swoją postawą zaskarbiła sobie moją sympatię, pomimo rozwiązłego życia jakie prowadziła, a którego osobiście nie pochwalam. Jednak nie mnie to oceniać - to sprawiało, że była szczęśliwa, taka po prostu była. Nie dla niej rola matki i oddanej żony, ona oczekiwała od życia czegoś innego. 
        
PODSUMOWUJĄC...

        Marlena Dietrich to na pewno postać nietuzinkowa, która prowadziła bardzo interesujące i intensywne życie. W czasach młodości jej sposób na życie był bardzo potępiany, a wręcz niebezpieczny, gdy Hitler doszedł do władzy i zaczął głosić niechęć w stosunku do Żydów i homoseksualistów. Książka jest tak dobrze napisana i zbadana, że fakty i niewielka fikcja płynąca od autora fantastycznie się łączą. Gortner udowodnił w "Coco Chanel", a teraz tylko potwierdził, że potrafi rewelacyjnie wczuwać się w opisywane przez siebie osoby i nadawać im postać bardziej ludzką. Tworzy ciekawe dialogi, nie zanudza czytelnika, a najlepsze jest to, że opowiada historie prawdziwych kobiet.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...