sobota, 17 grudnia 2016

201# Andumênia. Przebudzenie - Monika Glibowska

"A więc tak cienka jest granica między magicznym geniuszem a szaleństwem."





Tytuł: Andumênia. Przebudzenie
Autor: Monika Glibowska (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania:  listopad 2016
Liczba stron: 705
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

      Bardzo dawno nie czytałam fantastyki i aż mi wstyd z tego powodu! Uwielbiam ten gatunek i nie mam pojęcia, dlaczego tak go zaniedbałam. Ale w moje ręce wpadła debiutancka powieść polskiej autorki, Moniki Glibowskiej i aż mi się oczy rozszerzyły z radości, jak przeczytałam opis. Magia, skrzydlate istoty, intrygi...

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Andumênia to jedna z krain zamieszkująca przez magiczne istoty wyposażone w skrzydła, ale również przez niemagiczne postacie. Niestety po wyniszczających wojnach Andumênia chyli się ku upadkowi - posiada niewystarczającą armię i zasób finansów, który można by przeznaczyć na jej budowanie. Najważniejsza władczyni w państwie, sabana Chineal postanawia po 120 latach wybudzić ze snu, wywołanego przez silne zaklęcie magiczne, kilkunastu generałów, którzy mogliby znacząco wspomóc kraj na skraju wojny. Nie uśmiecha jej się jednak wybudzać wszystkich, co do niektórych ma pewne zastrzeżenia. Jednak jeden z generałów, Albin, w tajemnicy przed wszystkimi przywraca jedną z najpotężniejszych z nich - May Verteri, o której od poprzedniej wojny sprzed 120 lat krążą legendy, a prawdę zna jedynie "Krwawa", którą nie chce się z nikim podzielić... 

          Kiedy minie lekki szok i konsternacja po zapoznaniu się z mniej więcej dwoma rozdziałami, można zacząć rozkoszować się historią. Niestety wcześniej jest to prawie niemożliwe, bo mamy do przyswojenia mnóstwo nowych słów, postaci, musimy poznać ich uszeregowanie w hierarchii ważności oraz z grubsza poznać historię Andumênii. Dużo tego jak na początek, dlatego warto całkowicie skoncentrować się na tych pierwszych rozdziałach. Później idzie już łatwiej i razem z fabułą mkniemy śladem intryg na sabańskim dworze, w które wplątani są generałowie, czyli dowódcy wojsk. Poznajemy szeroką gamę bohaterów i głównie są to właśnie skrzydlaci dowódcy. Z tych najważniejszych wymienić można Albina, May, Olafa, Tirela, Anagara, Fargo. Bohaterowie są bardzo barwni i nietuzinkowi: arystokrata, zabójczyni, kobieciarz, miłośnik muzyki. W takim gronie po prostu muszą wybuchać spory, ale również pomiędzy niektórymi panuje wielka przyjaźń. Największą sympatię wzbudził we mnie generał Olaf, bo nie jestem jeszcze pewna moich odczuć co do głównej bohaterki. Za to Olaf to zabawna i "normalna" postać w gronie żołnierzy. I jego wątek związany ze służką May - Meg również śledziłam z zaciekawieniem. No cóż... trochę miłości w fantastyce nie zaszkodzi! Są również Mędrcy, członkowie rady, służba, doradcy i wiele wiele innych. Pierwszy tom to przede wszystkim walka polityczna pomiędzy generałami, a sabaną i jej doradcami. Wygląda na to, że przebudzenie nie tylko pomogło w budowaniu armii, która ma wspomóc zbliżającą się wojnę, ale sporo namieszało wewnątrz kraju. Nie wiadomo kto jest wrogiem, a kto przyjacielem... A co najważniejsze - którym bohaterom należałoby kibicować! Każdy ma jakieś tajemnice odkrywane powoli przez czytelnika, a nie koniecznie przez innych bohaterów. Jest mnóstwo niedomówień dotyczących poprzedniej wojny, przez co ciągle wybuchają konflikty, a intryga goni intrygę. Książka jest naprawdę ciekawa i ambitna, a świat wykreowany przez autorkę jest ogromny i ma wielki potencjał. Jednak największym jej plusem jest magia! Starożytne manuskrypty odkrywane przez May, rzucanie zaklęć na każdym kroku to cudowny smaczek nadający całej historii kolorytu.


PODSUMOWUJĄC...
          
         Debiutancka powieść Moniki Glibowskiej, laureatki konkursu "Czwarta Strona Fantastyki" daje duże nadzieje polskiej fantastyce i następnym tomom serii o Andumênii. Końcówka jest mocna i sprawia, że mamy ochotę na więcej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



12 komentarzy:

  1. Czuję pewną awersję do polskich autorów, choć nie taką skrajną i oczywiście, gdy coś mnie zaintryguje, to sięgam po takowe dzieło :D
    Powiem Ci jedno: ta książka strasznie mnie ciekawi!
    Na dodatek okładka - śliczna po prostu <3
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym debiucie. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już o tej książce u Kasi z K-czyta i już wtedy mnie zainteresowała. A że lubię fantastykę to kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chwilowo mam za dużo do nadrobienia, ale nie mowie nie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W tej chwili nie mam ochoty na fantastykę, ale za jakiś czas pewnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam jednak mimo wszystko raczej nie jestem przekonana do polskiej literatury za bardzo...

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sporadycznie sięgam po fantastykę, musi mnie czymś naprawdę zaintrygować. Niestety w przypadku powyższej pozycji nie zaiskrzyło. Niemniej jednak cieszę się, że Tobie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie byłam przekonana do tej powieści, ale teraz chyba zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Również uważam, że ta historia ma potencjał, liczę na to, że kolejny tom sprosta oczekiwaniom :) Tak jak Ty polubiłam Olafa, a May to intrygująca postać - nie wiadomo czy obdarzyć ją sympatią, czy wręcz przeciwnie. Autorka zdecydowanie potrafi kreować niejednoznacznych bohaterów i to bardzo doceniam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lektura dla mnie, lubię zanurzać się w fantastyce. Koniecznie muszę umówić się z książką na czytelniczy wieczór. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...