Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2017

237# Wiatrodziej - Susan Dennard

"Czasem najmądrzejsze wyjście wydaje się tym najgłupszym."




Tytuł: Wiatrodziej
Autor: Susan Dennard (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Czaroziemie, tom 2
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 384
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

         Pierwszy tom z serii "Czaroziemie" pt. "Prawdodziejka" przedstawił nam początek historii kilkorga Czarodziejów władających różnymi rodzajami magii. Poznaliśmy również kraje w tym wielkim świecie oraz rządzących władców. Została również zarysowana sytuacja polityczna i powiązania pomiędzy poszczególnymi państwami. "Wiatrodziej" to kontynuacja, w której fabuła skupia się przede wszystkim na tytułowym bohaterze oraz jego rodzinie. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          
Czterech głównych bohaterów z pierwszego tomu tj. Prawdodziejka Safia, Wieziodziejka Iseault, Wiatrodziej Merik i Krwiodziej Aeduan znalazło się w całkiem różnych położeniach. Safia wraz z Imperatorką Vanessą zmierzają do Marstoku, lecz po piętach depcze im Oddział Piekielnych Bardów. Książę Merik, który stracił całą załogę w pożarze swojego okrętu, cudem uchodzi z życiem, a na pomoc przychodzi mu majtek-dziewczyna podający się za chłopca - Cam. Iseault rozdzielona ze swoją przyjaciółką, za wszelką cenę pragnie odnaleźć Safi, aby ją chronić, jak robiła to przez całe jej życie. Natomiast Aeduan dostaje zlecenie odnalezienia Więziodziejki i przyprowadzenia jej żywej, jednak ostatecznie sprzymierza się z nią. 

          W pierwszym tomie poznaliśmy losy przede wszystkim Safi i Iseault oraz ich wspaniałej przyjaźni, trochę bardziej pobocznie Merika i Aeduana, natomiast tutaj na pierwszy plan wysuwa się wątek księżniczki Vivi, siostry Merika oraz co za tym idzie - jego samego. Vivia pragnie rządzić Nubrevną, chce by ojciec w końcu ją docenił, a poddani przestali rozpaczać po zmarłym księciu. Tak naprawdę losy każdego z bohaterów śledzi się z wielkim zainteresowaniem. Safi przez swój Prawdodziejki dar jest bardzo pożądaną Czarodziejką w grach politycznych władców różnych państw, przez co nikomu nie może ufać, gdyż polują na nią i jej dar. Iseault i jej dopiero co odkrywany w całości dar Więziodziejstwa   tworzy z niej niezwykle potężną Czarodziejkę, co ją trochę przeraża. Aeduan jest nadal bardzo tajemniczą postacią i mimo, ze w pierwszym tomie byliśmy przekonani, że jest bohaterem negatywnym, tutaj nabieramy wątpliwości. Wraz z Iseault nawiązują sojusz ratując swoje życie nawzajem kilkakrotnie. Początkowo oboje są strasznie podejrzliwi wobec siebie i mimo że powinni być wrogami, ostatecznie potrafili się sprzymierzyć, a pomiędzy nimi tworzy się taka chemia, że ich wątek jest według mnie najciekawszym w tej powieści. Tym razem jednak nie można za bardzo opisać wspaniałej przyjaźni pomiędzy Safi i Iseault, którą można było dostrzec w "Prawdodziejce", gdyż w tym tomie przyjaciółki były cały czas rozdzielone. Jednak Więziodziejka za wszelką cenę postanowiła odnaleźć Safi, co pokazuje, że nadal łączy je szczególna więź. I na koniec zostaje Merik, którego pokochałam w pierwszym tomie, a którym w tym z uwielbianego, przystojnego i dobrego księcia w wyniku pożaru staje się oszpeconym potworem, zmuszonym do ukrywania się przed wrogami. Merik jest najtragiczniejszą postacią. Gdy myśli, że stracił już wszystko, co tylko mógł tzn. najlepszego przyjaciela, okręt z załogą, tron Nubrevny, dowiaduje się, że Safi do którego zaczął żywić uczucia być może również nie żyje. W wyniku tego na powierzchnię wychodzi skrywana od zawsze Furia chcąca pomścić przyjaciół.

           Poza niesamowitymi postaciami, bardziej rozwiniętymi światami i intrygującą fabułą, istnieją również mity i piękne starożytne ruiny dla zmęczonych podróżnych. Mit o Cahr Awenach jest wciąż niezwykle tajemniczy i przez to jeszcze bardziej interesujący. Tak samo intrygujące są uzdrowicielskie właściwości Prastudni oraz nowe moce Rozszepienia, które nabyła Iseault. Dodatkowo dochodzą jeszcze zagadkowe magiczne zdolności Piekielnych Bardów oraz ich odporność na umiejętności Czarodziejów. Jednak Susan Dennard chyba jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa w sprawie tych zagadnień, mam nadzieję, że w "Krwiodzieju", czyli trzecim tomie wszystko się wyjaśni. Akcja jest wciąż bardzo energiczna, bohaterowie zmieniają miejsca swojego pobytu w ekspresowym tempie. 

PODSUMOWUJĄC...

          
"Wiatrodziej" to niezwykle dynamiczna, trzymająca w napięciu fantastyczna powieść przygodowa. Oryginalne podejście autorki do zdolności magicznych bohaterów oraz jej niezwykła wyobraźnia tworząca tło dla skomplikowanej fabuły, dworskie intrygi, rządni władcy i mnóstwo, mnóstwo tajemnic tworzą interesującą serię, którą chciałoby się czytać nieustannie. Z niecierpliwością czekam na "Krwiodzieja"...  


Seria "Czarodziemie"

Prawdodziejka                                Wiatrodziej

sobota, 18 marca 2017

220# Prawdodziejka - Susan Dennard

"W czasie tego tańca coś się między nimi wydarzyło – coś równie potężnego jak wiatr i muzyka, które szalały wokół nich. Było jak cisza przed burzą."




Tytuł: Prawdodziejka
Autor: Susan Dennard (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Czaroziemie, tom 1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 384
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

         "Prawdodziejka" przyciągnęła mnie tytułem oraz magiczną okładką, która zapowiadała powieść fantastyczną. Gdy przeczytałam opis książki, od razu zapragnęłam przeczytać tę historię. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          
Główną bohaterką jest Safiya, Prawdodziejka, która wpakowała się w poważne tarapaty razem ze swoją więzisiostrą - Iseult, która jest Więzidziejką. Razem próbują uciec z Venazy, miasta w Imperium Dalmockim, w którym mieszkają od kilku lat. Niestety ich plany zostają pokrzyżowane m.in. przez tropiącego Safi potężnego Krwiodzieja - Aeduana. Iseult jest Nomatasanką i postanawia znaleźć schronienie u swojego plemienia, które opuściła wiele lat temu, natomiast Safi musi wziąć udział w balu w pałacu Doży, gdzie znajduje się cała świetanka towarzyska Czaroziem - łącznie z Imperatorem Cartorry oraz Imperatorką Marstoku. Jednak tym razem również dziewczyny nie mają szczęścia - obie znajdują się w potrzasku, a na pomoc przychodzi im książę Nubrevny - Merik, Wiatrodziej... Safi ukrywa swoje wyjątkowe zdolności, bo im mniej osób wie o jej prawdodziejstwie, tym lepiej, gdyż mogłyby zostać wykorzystane do wygrania zbliżającej się wielkimi krokami wojny... 

          Czaroziemie to kontynent nieco przypominający Europę, który zamieszkują ludzie z magicznymi zdolnościami, czyli Czarodzieje i Czarodziejki. Akcja powieści przenosi nas do Imperium Dalmockiego, jednego z trzech imperiów Czaroziem. Na jej terenie panuje Doża, który również rządzi Gildią Mistrzów, do której uczęszczają osoby chcące podszkolić się we władaniu swoimi zdolnościami. W tym rejonie panuje demokracja, nie ma żadnych reguł odnośnie magii. Kolejnym i zarazem największym imperium jest Cartorra, którym włada Imperator Henrick. "Niebezpieczna magia" tzn. bardzo rzadka oraz magia niezarejestrowana i ukrywana jest tropiona przez specjalną jednostkę zwaną "Oddziałem Piekielnych Bardów". Ostatnim wielkim imperium jest Marstok rządzony przez Imperatorkę Vanessę. Magia związana jest z czterema żywiołami: Ziemią, Wodą, Powietrzem i Ogniem oraz dwoma innymi elementami: pierwszy związany jest z życiem, natomiast drugi ze śmiercią (Otchłanią), jednak tylko pięć z nich uważa się za prawdziwe - magia związana ze śmiercią jest uważana za mit, ale tak naprawdę istnieje. Przykładami Otchłaniarzy są Krwiodzieje lub Klątwodzieje. Są to niezwykle rzadko spotykane umiejętności, jednak jeszcze rzadszymi są tzw. Prawdodzieje, których zdolności należą do grupy magicznej związanej z życiem. Prawdodzieje potrafią odróżnić prawdę od kłamstwa. Innym przykładem są Więziodzieje, którzy widzą Więzi innych ludzi oraz mogą je tworzyć. Czarodzieje władający żywiołami to np. Wiatrodzieje, Ogniodzieje, czy też Pływodzieje. 

           Uznałam, że przyda wam się jakiś wstęp odnośnie świata przedstawionego przez autorkę, abyście łatwiej mogli zrozumieć, o czym to ja piszę w streszczeniu fabuły. Ja początkowo byłam nieco oszołomiona nowymi nazwami: miast, krajów, wysp, narodowości, a jak doszły jeszcze umiejętności magiczne bohaterów, to się troszeczkę pogubiłam. Bardzo pomocny był dla mnie słowniczek dotyczący państw w Czaroziemach oraz drugi opisujący magię. Oba te słowniczki znajdują się na stronie autorki (http://thewitchlands.com/). Po jego przejrzeniu zaczęłam od nowa czytać książkę i wtedy wszystko rozumiejąc, całkiem inaczej podeszłam do całej historii. A jest ona naprawdę niesamowita. Styl pisarski Susan Dennard jest bogaty i żywy, mogę zamknąć oczy i wyobrazić sobie ocean, czuć powiew wiatru na twarzy i zapach morza. Mnisi, potwory morskie, Prastudnie, magiczne przepowiednie, źli i mroczni czarodzieje, rządni władcy - wszystko to jest częścią wspaniałej i epickiej fantastycznej sagi. Myślałam, że w temacie fantastyki i magii nie można już niczego więcej wymyślić, jednak myliłam się - Susan Dennard udało się znaleźć niszę, którą zapełniła dzięki swojej wybitnej wyobraźni. Ten świat mnie oszołomił i sprawił, że zachłysnęłam się tą wymyśloną krainą i doskonałymi postaciami. Safi i Iseault są kompletnie różne - jak woda i ogień. Ich charaktery świetnie się uzupełniają, dlatego jak znajdą się daleko od siebie, obie są zagubione i nie wiedzą, jak wyjść z opresji bez tej drugiej. Ich przyjaźń jest prawdziwa, szczera i autorka pięknie nam to przekazała. Merik natomiast to taki wspaniały książę, który chciałby aby świat był dobry i bezpieczny, jednak gdy zajdzie taka konieczność, potrafi pokazać siłę i odwagę. Ale przede wszystkim jest lojalny wobec osób, które kocha i które obiecał bronić. Na nudę na pewno nie można narzekać - akcja nawet nie pędzi, lecz galopuje! Nie ma czasu na poznawanie nowych światów i postaci, bo za chwilę jesteśmy przenoszeni do kolejnych. Współczesność przeplata się ze wspomnieniami bohaterów z wcześniejszych lat i głównie w taki sposób dowiadujemy się dlaczego znaleźli się w takiej sytuacji aktualnie, a nie innej. Nie brakuje również zaskoczenia - w kilku momentach otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia i zacierałam ręce wiedząc, że w kolejnych częściach zostaną poruszone różne, ciekawe wątki, których już nie mogę się doczekać! 

PODSUMOWUJĄC...

          
"Prawdodziejka" to przede wszystkim opowieść o przyjaźni, miłości, magii, dworskich intrygach i przygodach. Na pewno jeszcze wrócę do magicznego świata wykreowanego przez Susan Dennard. Na szczęście będę miała taką możliwość za sprawą drugiego tomu rozgrywającego się w Czaroziemiach pt. "Wiatrodziej", który będzie miał polską premierę w maju.  

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

sobota, 11 marca 2017

217# Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach - Janusz Wójcik





Tytuł: Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach
Autor: Janusz Wójcik (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 304
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 6+/10



WSTĘPNIE...

         "Wójt. Jak goliłem frajerów" to już druga książka wydana przez SQN autorstwa byłego trenera reprezentacji Polski. Tym razem powieść skupia się nie tylko na sferze piłkarskiej, ale również osobistej - dużo jest historii o pieniądzach i kobietach. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
"Wójt. Jak goliłem frajerów" nawiązuje do wspaniałych lat kariery popularnego "Wója", o których jak sam twierdzi - można tylko marzyć. Książka zawierająca około 300 stron daje naprawdę dużą dawkę humoru, jak i zadziwienia odnośnie tego, co przytrafiło się w życiu trenera: próba wrzucenia go pod pociąg, czy upicie SS-mana to tylko jedne z licznych anegdot z owej książki. Druga część życiowych przygód, w odróżnieniu od pierwszej, nawiązuje bardziej do spotkanych postaci, a nie do futbolu. Co wcale nie dziwi, bo Janusz W. był w tamtych czasach ważną i popularną osobą. Niektórzy twierdzą, że Wójcik zmyśla, kłamie i wyciąga te wszystkie niezwykłe przygody, nie tylko związane z futbolem, z rękawa lub kapelusza. Ja czytając obie książki Janusza Wójcika jestem niemalże pewna, że te wszystkie historie miały prawo się wydarzyć. Dlaczego? A dlaczego by nie? Potwierdza to bardzo szerokie grono byłych kadrowiczów, trenerów, a także były kucharz reprezentacji Polski. 

          W książce znajduje się m.in. porównanie dzisiejszych zawodników reprezentacji do prowadzonej wcześniej przez niego reprezentacji olimplijskiej. Janusz wyjawia wiele ciekawostek - np. własną tezę odnośnie przyznania Polsce i Ukrainie Euro 2012. Pisze również o swoich kontaktach z prezentami Wałęsą oraz Kwaśniewskim, rozmyśla nad faktem, że dopiero po śmierci generała Kiszczaka wyszły na jaw informacje na temat sprawy towarzysza Bolka. Jedną z ciekawszych historii jest uratowanie przez Wójcika Polki przebywającej w 1976 roku w Afganistanie. Oczywiście sporą częścią książki są opowieści o litrach spożytego alkoholu z ludźmi dużego formatu, możliwościach zarobienia naprawdę sporych pieniędzy, czy chociażby spotkania niezliczonej ilości kobiet. Ciekawym dodatkiem są zawarte w tej publikacji wywiady przeprowadzone przez współautora - Przemysława Ofiarę. W książce wypowiada się m.in. Ryszard Kalisz, Arek Onyszko, czy Cezary Kulesza. Janusz Wójcik na pewno był ważną postacią w sferze polskiej piłki nożnej, ale również miał swoje pięć minut na scenie politycznej. Mimo iż w przeszłości zarzucano mu korupcję, to i tak jego nazwisko zostanie odciśnięte na kartach historii polskiego sportu. Jak sam o sobie mówi: "Jedyny taki trener". 

PODSUMOWUJĄC...

          
Moim zdaniem pierwsza część pt. "Wójt. Jedziemy z frajerami" była trochę ciekawsza, gdyż nawiązywała do tematyki czysto piłkarskiej, sportowej. Według mnie, w drugiej części utytułowany trener za bardzo skupił się na omawianiu przeróżnych, pobocznych tematów, zamiast na tym co satysfakcjonowałoby mnie najbardziej - na piłce nożnej. 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

wtorek, 17 stycznia 2017

205# Endgame tom 3. Reguły gry - James Frey, Nils Johnson-Shelton





Tytuł: Reguły gry
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Endgame, tom 3
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 352
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 9/10




WSTĘPNIE...

           Czy jest jeszcze ktoś, kto nie słyszał o Endgame - multimedialnym fenomenie, dzięki któremu można wygrać 3 000 000 $? Endgame to nie tylko trzy powieści, które na marginesie - są rewelacyjną przygodą i mile spędzonym czasem dla czytelnika, ale to coś o wiele więcej! Mam nadzieję, że wszyscy usłyszą o Endgame, bo nawet jeżeli nie chcecie rozwiązywać zagadek i łamigłówek, które są bardzo skomplikowane, to przynajmniej poznajcie historie 12 Graczy, w rękach których są losy całego świata!

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Shari, Aisling, Hilal, Sarah, Jago, An Liu, czy może Maccabee? Kto wygra Endgame? A może raczej - kto nie dopuści do zakończenia Gry o losy świata? Najlepsi uczestnicy dotrwali do ostatniego etapu - poszukiwania Klucza Słońca. Niektórzy z nich pragną wygrać i uratować swój lud, inni myślą jedynie o zemście, a reszta tworzy sojusz mający na celu przerwanie Gry i nie dopuszczenie do jej zakończenia i wygranej któregokolwiek z Graczy. Niestety do Ziemi zbliża się wielki meteoryt zwany Abaddonem i zagłada przychodzi szybciej, niż bohaterowie się spodziewali. Teraz nie tylko inni są przeszkodą, ale również skutki katastrofy, Stwórcy i inne organizacje, które mają odmienne plany, co do losów Graczy i świata. Trzeba się strzec na każdym kroku, bo nie wiadomo kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem...

          Bardzo długo czekałam na ostatnią część serii "Endgame". Poprzednie dwa tomy zdecydowanie zachęciły do poznania zakończenia historii 12 Graczy, z których każdy pochodził z jednego ze starożytnych ludów i miał zawalczyć o ochronę swojej rasy zdobywając trzy klucze - Klucz Ziemi, Niebios i Słońca. Tym bardziej wyczekiwałam "Reguł gry", gdyż pod koniec "Klucza Niebios" wszystko mocno się skomplikowało i zmieniła się czołówka. Poprzednie tomy prowadził nas w pogoń za Graczami i ich przygodami, z tym że było ich 12, sojusze jeszcze nie były tak mocne, więc każdy rozdział opowiadał praktycznie o innym Graczu. Tutaj mamy podobnie, bo wszyscy chcą znaleźć lokalizację Klucza Słońca (z różnych powodów), jednak jest jedna spora zmiana. Tym razem kilkoro bohaterów jest ciągle razem i nie przenosimy się tak często od jednego do drugiego, bo działają wspólnie. No i liczba uczestników zmniejszyła się z 12 do 7, przez co akcja jest bardziej skupiona. Od pierwszego tomu uzyskaliśmy bardzo dużo informacji i szczegółów o Stwórcach, starożytnych ludach i powodach rozpoczęcia Endgame, dlatego jeszcze ciekawiej śledziło się fabułę, niż w przypadku dwóch pierwszych części. Pojawiły się nowe artefakty, bronie i najstarsza księga. Bohaterowie borykają się nie tylko ze swoim zadaniem, którym jest wygrana, ale również ze skutkami zniszczeń Ziemi przez meteoryt Abaddon i następstwami tego np. wybuchami wulkanów. Panuje chaos, cały świat jest na skraju załamania i zagłady i jak stwierdziła Sarah, tylko zombie brakuje. 
Lektura trzeciego tomu Endgame sprawiła mi wiele radości, ale również smutku. Byłam zaskoczona śmiercią pewnej dwójki bohaterów, gdyż myślałam, że oni jednak przeżyją do końca. To pokazuje, jak bardzo autorzy potrafią zaskoczyć i wstrząsnąć czytelnikiem, nie mają litości dla żadnego bohatera. Ale to pozytywna cecha, przecież zawsze dłużej pamięta się powieści, w których ukochane postacie giną, niż żyją długo i szczęśliwie... Zakończenie mnie satysfakcjonuje, zostało naprawdę dobrze przemyślane. Do plusów dodaje również symbole ludów, które są umieszczone na początku każdego rozdziału. To bardzo dobrze wygląda i nie daje nam zapomnieć, że uczestnicy są lub powinni być wrogami. Ja właściwie żadnych wad wymienić nie potrafię, jestem w zupełności zadowolona z tego czasu, który spędziłam podczas lektury "Wezwania", "Klucza Niebios" i "Reguł gry". Co więcej - trudno mi będzie teraz sięgnąć po kolejną książkę, bo wciąż mam w pamięci uczestników śmiertelnej Gry...

PODSUMOWUJĄC...

          
Rozłożyłam sobie przyjemność czytania "Reguł gry", czyli zakończenia przygód 12 Graczy pochodzących ze starożytnych ludów, na dwa dni. Na dłużej nie byłam w stanie, bo po odłożeniu książki obsesyjnie o niej myślałam i jak najprędzej do niej wracałam, bo musiałam poznać dalszą akcję! Moja ciekawość w końcu została zaspokojona, ale co z tego, jak Endgame dla mnie się już skończyło... Czekam na kolejną serię w podobnym stylu, ale nie wiem, czy coś jeszcze może dorównać serii duetu James Frey i Nils Johanson-Shelton. Czekam.

Seria Endgame

Wezwanie               Klucz Niebios                Reguły gry

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


środa, 14 września 2016

185# Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu




Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange (pohodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: sierpień 2016
Liczba stron: 448
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10




WSTĘPNIE...

           Trzy moje ulubione gatunki to: powieści obsadzone w dawnych czasach (choć może gatunkiem tego nazwać nie można), fantastyka i kryminały. Tutaj mamy rok 1873, czyli pierwszy warunek jest zdecydowanie spełniony. Nekromancja, kinemancja, magiczne istoty i rzucanie czarów... czy to nie brzmi jak najlepsza fantastyka? I na koniec zostaje miejsce akcji, a przynajmniej znaczna jego część - Wydział detektywistyczny Scotland Yardu, co zapowiada jakieś kryminalne sprawy do rozwiązania. Z takiego mixu musiała wyjść perełka!

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
W powieści króluje trzech głównych bohaterów: Tytułowy Clovis LaFay to nekromanta, pochodzący z arystokratycznej rodziny, jednak zdecydowanie różniący się od reszty jej członków. Kolejną postacią jest John Dobson, jego kolega jeszcze z czasów szkolnych, który jest nadinspektorem w londyńskiej policji, pracującym w Podwydziale Spraw Magicznych. Natomiast jego siostra Alicja to śliczna i bardzo zdolna młoda kobieta, która uczęszcza na kurs pielęgniarski. Jednak dotkliwie odczuwa prawie całkowitą nieobecność magii w szkole i podczas zajęć, której bardzo pragnie się uczyć. Gdy poznaje Clovisa jej marzenie zaczyna się spełniać, gdyż ten bardzo utalentowany nekromanta pomaga jej w praktycznej nauce magii. 

          Sposób przedstawienia magii przez autorkę jest bardzo interesujący. Rzucanie glyfów kojarzy mi się hm... może z jakimiś ruchami rąk, czy palców, podobnie jak w serii Gartha Nixa pt. "Stare Królestwo"? Mniej więcej tak to sobie wyobrażam, bo autorka nie opisała tego zbyt szczegółowo. Może chciała, żeby czytelnik pobudził swoją wyobraźnię. A moja działała podczas lektury jak szalona. Wyobraziłam sobie te dość odległe czasy, kiedy kobiety zmuszone były do noszenia gorsetów (a nasza bohaterka oczywiście jest temu przeciwna!). W fantazji miałam również obraz Scotland Yardu, tak często wykorzystywany w filmach, czy książkach, jednak tutaj niezwykle zmodyfikowany. Ale i tak najbardziej byłam zafascynowana i zauroczona magiczną aurą unoszącą się w powietrzu. Konstrukcja książki również mi się bardzo podobała. Teraźniejszość (czyli dla bohaterów rok 1873) przeplata się z retrospekcjami sprzed kilku lat, dzięki którym poznajemy wczesne relacje pomiędzy dwoma głównymi męskimi bohaterami. Retrospekcje pokazują nam, jak oni się poznali i jak dalej rozwijała się ich znajomość. 

          Mam wrażenie, że cała powieść jest napisana z niezwykłym luzem i umiejętnościami pisarskimi, mimo że to debiut! Zdecydowanie jestem przeciwniczką grupowania przez niektórych ludzi książek na debiuty i na resztę, bo mnie z reguły nie interesuje, czy książka jest pierwszą w dorobku pisarza, czy którąś z kolei. Jednak tym razem zwróciłam uwagę na to, że to debiut, bo aż trudno uwierzyć, że autorka przy swojej pierwszej książce operuje już tak wybornym warsztatem pisarskim. Po prostu nic tu nie jest wymuszone. Żadna scena nie została wpleciona po to, aby "zapchać" fabułę, wszystko jest doskonale zaplanowane i co najważniejsze - interesujące! Również wielką zaletą są bohaterowie. Wydaje mi się, że stworzenie trójki głównych charakterów w taki sposób, aby żaden nie odstawał od reszty to wielka sztuka. Clovis jest tajemniczy, choć bardzo sympatyczny mimo swojego pochodzenia, Alicja to słodka, a zarazem bardzo silna i odważna młoda kobieta, a John to opiekuńczy i oddany siostrze mężczyzna. Razem tworzą niesamowite trio, co przypomina mi o innym niezwykle dobranym trio w fantastycznym świecie... Może bohaterowie stworzeni przez Annę Lange również będą przeżywać całe mnóstwo niezwykłych przygód razem, jak Harry, Ron i Hermiona. Tego im życzę. I czytelnikom również. I autorce oczywiście, bo marzę o kontynuacji...


PODSUMOWUJĄC...

          
Tytuł "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu" mówi sam za siebie i stwierdza fakty - ta książka jest magiczna. Nie tylko dzięki obecności magii, ale przede wszystkim za sprawą fabuły, bohaterów, konstrukcji i umiejętności pisarskich Anny Lange. To perełka wśród fantastycznych kryminałów obsadzonych w czasach wiktoriańskich. Chociaż perełką powinnam raczej nazwać połączenie tych trzech cech, bo jest zdecydowanie rzadkie i wyjątkowe. Ale jakie trafne!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

181# Fucking Polak. Nowe życie - Arkadiusz Onyszko



Tytuł: Fucking Polak. Nowe życie
Autor: Arkadiusz Onyszko
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: marzec 2016
Liczba stron: 320
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10




WSTĘPNIE...

           Po kilku biografiach znanych piłkarzy, czy trenerów przyszedł czas na biografię o Arkadiuszu Onyszce, niegdyś świetnym, lecz bardzo kontrowersyjnym bramkarzu.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Arek Onyszko broniąc wiele lat na duńskich boiskach nabrał doświadczenia i umiejętności, które jednak były niezauważalne przez kolejnych trenerów polskiej kadry i bramkarz był ciągle pomijany w doborze zawodników. Cechuje się siłą fizyczną, jak i psychiczną. Wiele razy uznawany był za zawodnika meczu, a także został bramkarzem sezonu. Jego biografia okazała się hitem w Danii przez wypowiadane przez niego opinie na temat gejów, dziennikarek i Duńczyków. Arek opowiada o niespełnionej karierze reprezentacyjnej, pomimo odbytych występów w lidze duńskiej, czy pucharze UEFA. Sporą częścią książki jest historia przebiegu choroby nerek. Na przeszczep czekał 2 lata. Arek umieścił w niej również kilka prywatnych zdjęć. Wracając do Polski chciał udowodnić, że selekcjonerzy zbyt pochopnie z niego zrezygnowali. Świetna runda w Wodzisławiu, mimo sportowego spadku spowodowała realizację transferu do aspirującej na mistrza Polski - Polonii Warszawa. Niestety stało się inaczej, choroba zmusiła go do zakończenia bogatej kariery.


          Książka jest ciekawa, życiowa, są w niej zawarte interesujące historie z życia Onyszko. Jest przede wszystkim szczera, autor "nie owija w bawełnę", tylko opisuje wszystko otwarcie i uczciwie, choć ta szczerość wiele go kosztowała. Opowiada o trudnych relacjach z żoną, z którą spędził 15 lat, jednak związek ten nie miał przyszłości. Przez pewne nierozważne decyzje piłkarza wylądował on w więzieniu. Nie bał się skandalu, otwarcie mówił dziennikarzom o tym, co myśli, nawet o swoich odczuciach co do słów, które wypowiedział w jego stronę syn Damian. Jednak nie podobało się to władzom jego klubów, przez co dwa razy zrywano z nim kontrakty. Choroba całkowicie zmieniła jego postrzeganie świata, który stał się dla niego bardziej wartościowy, a przeszłość przestała się liczyć. Autobiografia naprawdę jest warta przeczytania. Jest w niej zawarte naprawdę wielkie przesłanie - że trzeba doceniać życie i cieszyć się z każdej chwili, bo nigdy nie wiadomo, co może nas spotkać kolejnego dnia.


PODSUMOWUJĄC...

          "Fucking Polak" to moja kolejna książka o tematyce piłkarskiej, czyli moim koniku. Cieszę się, że wydawnictwo SQN w dużej mierze stawia na książki o tematyce sportowej, a zwłaszcza piłkarskiej.
 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


środa, 11 maja 2016

170# Futbol jeszcze bardziej obnażony - Anonimowy piłkarz





Tytuł: Futbol jeszcze bardziej obnażony
Autor: Anonimowy piłkarz
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 248
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

   Anonimowy autor zdradzający tajemnice Premier League powrócił w książce "Futbol jeszcze bardziej obnażony" serwując nam jeszcze więcej ciekawostek związanych ogólnie ze światem futbolu. Czy tym razem odsłoni więcej wskazówek, które powiedzą nam, kim może być?

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Tym razem prologiem książki zajęła się żona anonimowego piłkarza, która przedstawiła nam swoje spostrzeżenie na temat 15 lat kariery swojego męża - piłkarza. Wzięła pod uwagę ten czas, w którym mógł robić całkiem co innego, być innym człowiekiem, mieć inne pragnienia oraz dążyć do innych celów. Żona zauważyła, że mąż będąc na początku kariery ambitnie dążył do zagrania w Premier League, jednak gdy już doszedł do wymarzonego celu, nie wiedział co ze sobą zrobić i jaki kolejny cel sobie obrać. Przeanalizowała jego psychikę podczas lat grania w piłkę nożną i dążenia do doskonałości. 

          Druga książka tajemniczego autora i wcale nie mniej informacji o prawdziwym futbolu, niż w pierwszej części. Anonimowy piłkarz przytacza nam kulisy zwalniania trenerów oraz to, na czym polega praca dyrektora sportowego. Sam zdecydowanie nie jest zainteresowany zostaniem w przyszłości trenerem, gdyż jak sam twierdzi nie poradziłby sobie z charakternym zawodnikiem, jakim jest on sam. W książce jest również zawarta wzmianka o grze w golfa, w którą gra całkiem pokaźna grupa piłkarzy. Opisana jest np. zabawna historyjka z aligatorem na polu golfowym. Poruszony jest również problem narkotyków w Premier League. Autor przedstawia swoje przemyślenia w rozdziale "Dokąd to wszystko zmierza?", w którym można dowiedzieć się o najnowszych technologiach mających stanowić o sile przyszłościowego futbolu. Wszystkie statystyki oraz mozolne i czasochłonne śledzenie danych zawodników poprzez skautów odejdzie do lamusa. Zostanie całkowicie pochłonięte przez programy, aplikacje oraz całkiem nowe technologie, co rusz wymyślane przez przeróżnych ludzi.
Książka jest szczerym spojrzeniem wewnątrz umysłu profesjonalnego piłkarza i na problemy współczesnej gry, koncentruje się także na różnych możliwych ścieżkach, którą gracze mogą podjąć po zakończeniu kariery.

PODSUMOWUJĄC...

          
Książka jest zdecydowanie ciekawa, jednak moim zdaniem pierwsza część była lepsza. Jednak ta również jest dobrze napisana, wnikliwa, zabawna i mam nadzieję, że autor dzięki zachowaniu anonimowości jest uczciwy. Czekam na kolejną porcję ciekawostek związanych z byciem czołowym piłkarzem na boiskach angielskiej ekstraklasy. 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu


niedziela, 31 stycznia 2016

162# Dzieci gniewu - Paul Grossman

"Nie chodzi o to, co zrobiliście. Tylko o to, kim jesteście. Nie jesteście Niemcami. [...] Chcemy się trzymać z dala od was [...]. Jak od każdej szkodliwej bakterii.



Tytuł: Dzieci gniewu
Autor: Paul Grossman (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: lipiec 2015
Liczba stron: 368
Forma: moja własna
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

       Po kilku książkach obyczajowych naszła mnie ochota na jakiś kryminał. Zainteresowały mnie "Dzieci gniewu" autorstwa Paula Grossmana, gdyż zazwyczaj kryminałów jednak nie czytam, o wiele częściej thrillery.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

     Główny bohater Willi Kraus to policjant, który mieszka w Berlinie wraz z żoną i dwójką synów. Żyje w wyjątkowo ciężkich czasach - na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, gdy Niemcy odbudowują się po przegranej wojnie i pragną wrócić do czasów, kiedy nie żyło im się tak ciężko, przez co łatwiej jest nimi manipulować, moim zdaniem, co zresztą widać np. podczas pierwszej przemowy Hitlera. Jednak nie jest to oczywiście jedynym "problemem" głównego bohatera. Większym problemem, bardziej dla społeczeństwa, niż dla niego, jest fakt, że jest on Żydem. Na każdym kroku musi znosić docinki, wyzwiska, wyśmiewanie. Mimo tego, że jest bardzo dobrym śledczym, który na swoją karierę zapracował własnym wysiłkiem, wytyka mu się za każdym razem, że ktoś mu pomógł awansować.

          Willi sprawia wrażenie bardzo miłego i dobrego człowieka i zdecydowanie nie zasługuje na takie traktowanie, jak w książce. Od razu wzbudza sympatię i oczywiście jest typowym "dobrym bohaterem", który musi się zmierzyć z wieloma przeciwnościami losu. Natomiast u niektórych jego "kolegów" z pracy zaczynają się już tworzyć nazistowskie zapędy, a cierpi na tym Willi. Jest niesprawiedliwie traktowany również przez swojego uprzedzonego przełożonego, przez co zostaje zawieszony na jakiś czas. Jednak nie zniechęca go to do prowadzenia własnego śledztwa, gdyż jemu w odróżnieniu od innych, nie jest obojętny los osieroconych, żyjących na ulicy małych chłopców, którymi nikt się nie opiekuje. Dyskryminacja wyznaniowa jest jednym z głównych wątków, zaraz po kryminalnej sprawie.

          W książce właściwie sporo się dzieje, jest dużo wątków. Trochę społecznych np. sposób traktowania Żydów w Niemczech,politycznych, czyli o rodzącej się partii nazistowskiej, ekonomicznych np. kryzys w Stanach Zjednoczonych i jego wpływ na Berlin, kryminalnych, czyli główne wątki o wygotowanych kościach małych chłopców i zatrutych kiełbaskach (które z czasem łączą się w jeden), religijnych np. o sekcie czczącej szatana. Naprawdę sporo tego jest, a w samym centrum tego wszystkiego znajduje się nasz bohater - Sierżant Kraus.

PODSUMOWUJĄC...

          Książka jest naprawdę dobrym kryminałem łączącym w sobie bardzo wiele wątków i problemów: od społecznych i psychicznych po polityczne. Sprawa porwań i morderstw oraz późniejszego "traktowania" zwłok jest na pewno oryginalna i zdecydowanie przerażająca. Wyobraźnia autora zaskakuje, a czytelnik zastanawia się, co jeszcze autor ma w zanadrzu...

poniedziałek, 30 listopada 2015

158# Endgame. Klucz Niebios - James Frey

"Żyjcie, umierajcie, kradnijcie, kochajcie, nienawidźcie, zdradzajcie, mścijcie się. Co tylko chcecie. Endgame jest zagadką życia, powodem śmierci. Grajcie. Co ma być to będzie.".



Tytuł: Endgame. Klucz Niebios
Autor: James Frey (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Endgame, tom 2
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 512
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

       Pierwszy tom serii "Endgame" całkowicie mnie zaskoczył. Koncepcja stworzona przez Jamesa Freya oraz Nilsa Johnsona-Sheltona to nie tylko powieść, ale również gra w świecie realnym o wielkie pieniądze, do której może przystąpić każdy. Pierwsza część to dopiero początek zmagań 12 Graczy wywodzących się z pradawnych ludów. "Endgame. Wezwanie" zakończyło się na zdobyciu pierwszego klucza - Klucza Ziemi przez jedną z uczestniczek. Drugi tom, jak wskazuje tytuł dotyczył będzie poszukiwań drugiego - Klucza Niebios. Komu tym razem uda przybliżyć się do zwycięstwa? Przy życiu zostało ośmioro Graczy. Ale czy na pewno? 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

     Poprzednio zachwycałam się cudowną okładką "Wezwania", która przypominała mieniące się złoto. Tym razem kolor okładki jest krwisto-czerwony... czyli taki, jak fabuła - bardzo krwista. Rywalizacja zdecydowanie się zaostrza. Zasady gry całkowicie ulegają zmianie. Wcześniej o Endgame wiedziało niewiele osób, tylko garstka wtajemniczonych. Była to rywalizacja pomiędzy przedstawicielami starożytnych ludów. Natomiast teraz o Grze dowiadują się różne organizacje: od CIA począwszy, na MI6 skończywszy i... cała ludzkość. Jeden Klucz został odnaleziony, wiec reszta Graczy czuje się zagrożona i jeszcze bardziej zdeterminowana, aby znaleźć kolejny. Choć nie wszyscy. Mamy tutaj gamę przeróżnych postaci - od tych bezwzględnych, którzy przed oczami widzą jedynie zwycięstwo po trupach, do tych "delikatniejszych", dla których Endgame zło, a nie cel życia. Przez myśl im przechodzi, że być może istnieje inna opcja, niż wcześniej zakładane dwie: umrzeć lub wygrać. Być może da się przerwać Grę i uratować większość populacji, a nie tylko potomków jednego ludu. 

          W tej części już trochę lepiej poznajemy bohaterów i bardziej zarysowują się ich prawdziwe charaktery. Cieszę się, że więcej fabuły dostał Hilal, bo według mnie jego wątek jest najciekawszy. Aksumowie są naprawdę bardzo starym ludem i związane są z nimi starożytne mity, miejsca i artefakty np. wcześniej wspomniana przeze mnie Arka Przymierza. Drugim z kolei najciekawszym wątkiem jest Aisling, czyli jej współpraca z organizacją rządową i chęć zatrzymania Gry. Niestety wątek Olmeka i Cahokianki trochę stracił na świeżości z "Wezwania" i o nich już tak ciekawie nie było. Ato głównie przez śmierć jednej osoby, która była mocno powiązana z tymi dwoma Graczami. Na prowadzenie zaś wyszła inna osoba, której pomysły dotyczące kryjówek, bomb, czy sposobów ucieczek są niezmiernie oryginalne i nieograniczone. Natomiast największym zaskoczeniem jest tytułowy Klucz Niebios. Jak to powiedziała Aisling "Stwórcy bardzo cwanie to wymyślili". I to jest prawda. 

          Książka jest wielogatunkowa: na pewno jest w niej dużo sci-fi (np. liczby pojawiające się znikąd), trochę fantastyki, sporo realistycznego thrillera, czy powieści akcji (FBI depczące bohaterom po piętach, wszystkie sceny walk, wybuchy), ale również pewne elementy religijne i mityczne (Bogowie, czyli Stwórcy, Arka Przymierza, starożytne artefakty i lokacje). Początkowo koncepcja przypominała nieco "Igrzyska śmierci", ale właściwie tylko koncepcja. Jest to całkowicie inna historia, z innymi zaletami, wątkami i z inną konstrukcją. 

PODSUMOWUJĄC...

          Wiedziałam, spodziewałam się, byłam przygotowana na szok czytając te książkę, bo pamiętam w jaką konsternacje wprawił mnie pierwszy tom. Ale "Klucz Niebios"? To jest całkowita masakra. Po finałowym rozdziale ciężko jest dojść do siebie, bo emocje spowodowane pogonią za Kluczem Niebios są niewyobrażalne. Czułam się, jakbym oglądała naprawdę porywający film akcji. Więc kumulacja emocji przy lekturze ostatnich stron sięgnęła zenitu. I nie mam pojęcia, jak dotrwać do premiery finałowego tomu o 12 Graczach Endgame, najchętniej już bym poznała zakończenie zmagań bohaterów!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 16 listopada 2015

154# Barça vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć - Alfredo Relaño






Tytuł: Barça vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć
Autor: Alfredo Relaño (pochodzenie: Hiszpania)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania:  sierpień2014
Liczba stron: 440
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Książka "Barça vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć" autorstwa Alfredo Relano jest historią dwóch tytułowych klubów piłkarskich, która rozpoczyna się w I połowie XX wieku, a kończy w czasach teraźniejszych. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Pepe Samitier, czyli legenda z pierwszych lat świetności Barcy przechodząc do Realu i strzelając gole w Gran Derbi, Luis Figo, którego znienawidzono w Barcelonie, czy Javier Saviola to tylko nieliczni ze znanych piłkarzy, którzy grali w trakcie swojej kariery w obu tych wspaniałych klubach. Ponad 100 lat zaciekle prowadzonej rywalizacji ze sobą sprawiło, że oba te kluby mają swoich fanów i wrogów na całym świecie. Moja uwaga została szczególnie poświęcona na ostatnie 20 lat tejże walki, gdyż najbardziej interesuje mnie współczesny futbol i gwiazdy, a nie dawne ikony futbolu. Książka działa na wyobraźnię i ukazuje drugie dno bycia człowiekiem futbolu światowego formatu, bez względu na to czy to trener, zawodnik lub prezes. 

          Czytając tę książkę odczuwałam emocje związane z walką o niepodległość Katalonii, najwyższym zwycięstwem Realu nad Barcą w historii tych klubów, czy z chorobą Érica Abidala i śmiercią Tito Vilanovy. Książka jest wyraźnie podzielona na dwa fronty. Na wewnętrznej części przedniej okładki książki zamieszczone są humorystycznie obraźliwe, sarkastyczne komentarze dotyczące Realu Madryt, natomiast na wewnętrznej części tylnej okładki opublikowane są śmieszne hasła o drużynie Barcelony. Dwa najlepsze z nich to według mnie: "Real Madryt nadal szuka piłki Ramosa" oraz "Barca swoimi podaniami zapełniła już cały urząd miejski". Te dwie wypowiedzi najlepiej oddają charakter tych drużyn. Jak zawsze w wydawanej przez SQN literaturze sportowej, tak i tutaj zamieszczona jest wkładka zdjęciowa z bohaterami obu drużyn. 

PODSUMOWUJĄC...

          
Książka wspaniale pokazuje czytelnikowi, czym jest największa sportowa rywalizacja w Hiszpanii zwana Gran Derbi. Zacięta walka między dwoma wielkimi zespołami piłkarskimi intryguje co roku miliony fanów futbolu. Błędne decyzje sędziów, faule, czy kontrowersyjne wypowiedzi w mediach trenerów w przeddzień meczu to tylko niewielka cząstka tego co jest zawarte w książce. Oba kluby "nie mogą żyć bez siebie", co oznacza, ze napędzają się do wzajemnego dążenia do ideału, tryumfów we wszystkich pucharach, zdobywaniu kolejnych trofeów, kibiców, a co najważniejsze do bycia lepszym, od drugiego. 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...