czwartek, 29 stycznia 2015

76# Byłam żoną seryjnego mordercy - Cathy Wilson




Tytuł: Byłam żoną seryjnego mordercy
Autor: Cathy Wilson (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania:  sierpień 2014
ISBN: 9788324151462
Liczba stron: 348
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

     Na pewno każdy z was słyszał o serii wydawnictwa Amber "Autobiografie: moja historia". Będąc jeszcze nastolatką, czytałam kilka powieści z tej serii. A chyba największe wrażenie wywarła na mnie "Spalona". Stosunkowo niedawno czytałam "Sprzedaną", która również mną wstrząsnęła i znalazła się w rankingu najlepszych książek, jakie czytałam w 2014 roku. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok "Byłam żoną seryjnego mordercy".

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Przegląd gatunku fantasy

Postanowiłam podzielić się z wami moim ulubionym od dosyć niedawna gatunkiem, jakim jest fantasy. Podepnę pod to również sci-fi, bo według mnie te gatunki często się zazębiają. Podzielę ten cały wielki gatunek na kategorie, a w każdej z nich wyodrębnię moje ulubione serie, czy książki.



DYSTOPIA/ANTYUTOPIA - Fantastyka naukowa

piątek, 23 stycznia 2015

75# Wróć, jeśli pamiętasz - Gayle Forman

"Mówią, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale nie jestem pewien czy to kupuję".



Tytuł: Wróć, jeśli pamiętasz
Autor: Gayle Forman (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Jeśli zostanę, tom 2
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Data wydania:  styczeń 2015
ISBN: 9788310128454
Liczba stron: 288
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Pierwszą część "Zostań, jeśli kochasz" mam już za sobą, jak również film na podstawie powieści. Spodobał mi się ten dramat młodzieżowy, dlatego postanowiłam przeczytać kontynuację, bo zakończenie pierwszego tomu było interesujące i otwarte. 


czwartek, 22 stycznia 2015

74# Unicestwienie - Jeff VanderMeer

"Jeśli nie znamy prawdziwych odpowiedzi, to tylko dlatego, że wciąż nie wiemy, jakie zadawać pytania. ?


Tytuł: Unicestwienie
Autor: Jeff VanderMeer (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Southern Reach, tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania:  kwiecień 2014
ISBN: 9788375152932
Liczba stron: 232
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

       Jeśli chodzi o gatunek fantasy, to oprócz Harry'ego Pottera czytam prawie wyłącznie dystopie. Czasem zdarzy się jakieś sci-fi lub książka, w której wystąpi magia, ale raczej sporadycznie. Jednak ostatnio postanowiłam jednak poszerzyć moje pojęcie o tym gatunku, a trylogia "Unicestwienie" Jeffa VanderMeer jest tego świetnym początkiem, zwłaszcza, że ta książka leżała na mojej półce od Bożego Narodzenia. 

środa, 21 stycznia 2015

73# Gramy dalej - Alessandro Del Piero



Tytuł: Gramy dalej
Autor: Alessandro Del Piero (pochodzenie: Włochy)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania:  maj 2013
ISBN: 9788379248949
Liczba stron: 192
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Rzadko się zdarza, żeby książkę o życiu piłkarza napisał... on sam. Jednak Alessandro del Piero podjął się tego zadania i napisał autobiografię pt. "Gramy dalej". 

niedziela, 18 stycznia 2015

72# Sabriel - Garth Nix

"Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?


Tytuł: Sabriel
Autor: Garth Nix (pochodzenie: Australia)
Seria: Stare Królestwo, tom 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:  listopad 2014
ISBN: 9788308054369
Liczba stron: 360
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8+/10



WSTĘPNIE...

       Trylogia "Stare Królestwo" została napisana przez australijskiego pisarza Gartha Nixa. Wydawnictwo Literackie postanowiło po razy trzeci wydać powieści napisane przez autora. Pierwsza część "Sabriel" została wydana w 1995 roku, więc nie jest wcale taką nowością, jak początkowo zakładałam. Autor napisał ją jeszcze przed powstaniem wszystkich bestsellerowych dystopii, więc myślę, że warto wrócić do nieco wcześniejszej koncepcji fantastyki.

piątek, 16 stycznia 2015

71# Przystań Julii - Katarzyna Michalak

"Nie ma znaczenia, ilu przejdzie obok czyjegoś nieszczęścia, ważne, czy ty się zatrzymasz."



Tytuł: Przystań Julii
Autor: Katarzyna Michalak (pochodzenie: Polska)
Seria: Kwiatowa, tom 3
Wydawnictwo: Znak liternova
Data wydania: listopad 2014
ISBN: 9788324025107
Liczba stron: 298
Forma: z biblioteki
Moja ocena - 6/10

WSTĘPNIE...



     Początkowo sama nie wiedziałam, jak podejść do tej części... Czy mieć nadzieję, że powróci ciepła, ciekawa opowieść, jak w "Ogrodzie Kamili", czy znowu bohaterowie przejdą piekło jak w "Zaciszu Gosi". Postanowiłam po prostu nie mieć żadnych nadziei, ani obaw i zmierzyć się z ostatnią częścią trylogii Kwiatowej.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
        W tej części akcja podzieliła się na dwa miejsca. Część akcji dzieje się dalej na Ulicy Leśnych Dzwonków, gdzie została Kamila, Gosia i Łukasz, a druga część podąża za Julią, która postanowiła zmienić swoje życie i wyprowadzić się do małej miejscowości w Bieszczadach do pozostawionego przez jej ciotkę domku. W końcu dowiedzieliśmy się więcej o Julii, bo szczerze mówiąc jej historia podobała mi się bardziej, niż dwóch pozostałych dziewczyn, które zaczęły mnie trochę męczyć. Zwłaszcza Kamila, która była moją ulubioną bohaterką bardzo w tej powieści straciła w moich oczach. A zmiana miejsca też wprowadziła pewną świeżość w tę historię.

          Ta część była trochę bardziej sielankowa, niż poprzednie, w których królowały dramaty. Jednak dramatów też oczywiście nie zabrakło. Tym razem trochę mnie denerwował styl pisania autorki. W "Ogrodzie Kamili" mnie oczarował, bo wydawał się taki spokojny, ale chyba już mam przesyt... Jeden wątek związany z firmą Farmicą był trafiony, bo tylko on w tej powieści tak naprawdę zaciekawia. Jednak reszta wątków to trochę za dużo szczęścia na raz. Czyżby autorka chciała zrehabilitować się po tych wszystkich nieszczęściach, które zesłała na bohaterów?

          Naprawdę nie wiem, czy powinnam wam polecić tę trylogię. Opowieść o Kamili była na pewno najciekawsza, ale postać bardzo się zepsuła w "Zaciszu Gosi". Pani Michalak zrobiła ze spokojnej, delikatnej dziewczyny zazdrosną histeryczkę. Za to z Julii zrobiła nieogarniętą i w pewnych momentach niezbyt inteligentną kobietę. To chyba miało wskazywać na jej roztrzepanie w związku z mieszkaniem na wsi, ale wyglądało, jakby Julia porostu nie umiała myśleć w niektórych momentach. A Gosia... aż ciężko coś o niej napisać. Żeby tak zdołowaną i skrzywdzoną przez los kobietę jeszcze bardziej przygnieść. Pani Michalak nad Gosią ulitowała się dopiero pod koniec. Zresztą nad wszystkimi mieszkankami ulicy Leśnych Dzwonków. Denerwował mnie też Łukasz. wiedząc,  że po pewnym wydarzeniu z "Zacisza Gosi" przy każdym milczeniu z jego strony Kamila wpada w panikę (i to  uzasadnioną) nadal nie nauczył się na błędach i po raz kolejny robi to samo.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Dam jeszcze szanse twórczości autorki i mam zamiar sięgnąć po inną serię, a może zmierzyć się z dramatami. Chociaż znając upodobania pani Michalak do dramatów, to nie wiem, czy to jest dobra decyzja... Na razie jednak moje plany czytelnicze są pełne, więc może lepiej dać szansę innym polskim autorkom?



Seria Kwiatowa
Ogród Kamili         Zacisze Gosi           Przystań Julii


Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe wyzwanie 2015 (w tytule jest imię)
3. Czytamy e-booki
4. Pod hasłem
5. Polacy nie gęsi

6. Okładkowe love

środa, 14 stycznia 2015

70# Apatia - Michał Kowalczyk

"Nie musisz mi dziękować za swoją wolność. Masz do niej prawo.".


Tytuł: Apatia
Autor: Michał Kowalczyk (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Self-Publishing
ISBN: 9781312341364
Liczba stron: 46
Forma: e-book
Moja ocena - 7+/10



WSTĘPNIE...

      Co niszczy świat? Co czynią z nami wielkie korporacje? Czy naprawdę są dla nas źródłem dobra? Czym stał się człowiek – zaprogramowaną maszyną, czy też kawałkiem bezdusznego mięsa? Dlaczego egzystencja zależy jedynie od wkładu w życie społeczne? Takie pytania stawia autor powieści i próbuje na nie odpowiedzieć w swojej książce "Apatia". Początkowo trochę się jej obawiałam albo raczej nie spodziewałam się po niej niczego nowego. Zazwyczaj nie czytam tak krótkich lektur, ale tej postanowiłam dać szansę. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

        Narracja jest pierwszoosobowa prowadzona przez pewnego bezimiennego mężczyznę. Wydaje mi się to celowym zabiegiem, mającym pokazać, że narratorem może być każdy człowiek żyjący we współczesnym świecie. Mężczyzna pracuje dla dużej korporacji jako księgowy i pewnego dnia zostaje zwolniony. Sam jednak nie jest pewien swoich uczuć - czy powinien się cieszyć, bo korporacja jest tylko jedną z wielu bezdusznych instytucji z bogatymi ludźmi na czele, którzy często na to nie zapracowali, czy martwić bo przecież zostanie bez pracy? Świat postrzega raczej w pesymistyczny, choć moim zdaniem realistyczny sposób - według niego w dzisiejszym świecie ludzie skupieni są na pracy i rzadko robią, to na co naprawdę mają ochotę. Niewielu z nas może pozwolić sobie na luksus pacy w zawodzie, który nas naprawdę pasjonuje. Liczy się jakakolwiek praca, bo niektórzy nie mają nawet tego.

          Bohater czuje pustkę, apatię. Zastanawia się, czy jeszcze kiedyś będzie szczęśliwy, bo jak na razie czuje się samotny i to jest jego największy strach - samotność. Postanawia pomóc pewnemu bezdomnemu i wdaje się w nim w rozmowę o życiu. Starzec widzi świat całkiem inaczej niż większość ludzi. Będąc bezdomnym czuje się wolnym i szczęśliwszym człowiekiem, niż ludzie goniący za karierą i pieniędzmi. Uważa, że po drodze ludzie utracili chęć pomagania innym, stali się obojętni na los innych ludzi. Mijają trzy lata, a główny bohater ląduje na ulicy...

PODSUMOWUJĄC...

     "Apatia" jest mądrym i ciekawym spojrzeniem na współczesny świat i życie ludzi. Bohater opisał tak naprawdę to, o czym większość chyba zdaje sobie sprawę. To krótkie opowiadanie zmusza do refleksji nad samym sobą. Taka krótka książka, a tak dużo z niej można wyciągnąć. Jednak według mnie autor przesadził z pesymizmem. Opisał świat w taki sposób, jakby nikt w nim nie mógł być szczęśliwy, a wszystkich wrzucił do jednego worka - pokazał ich jako nieszczęśliwych, muszących się podporządkować wielkim korporacjom ludzi. A przecież tak nie jest. Polecam wam przeczytać tę krótką historię, żebyście sami zastanowili się, jak to naprawdę jest.

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję autorowi - Michałowi Kowalczykowi.



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytamy e-booki
3. Polacy nie gęsi
4. Książkowe wyzwanie 2015 (Ma smutne zakończenie)

wtorek, 13 stycznia 2015

69# Okruchy przeszłości - Rachel Hore





Tytuł: Okruchy przeszłości
Autor: Rachel Hore (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania:  listopad 2010
ISBN: 9788376485164
Liczba stron: 472
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 7/10



WSTĘPNIE...

     Twórczość pani Rachel Hore już znam, za sprawą powieści "Pod nocnym niebem" (recenzja). Książkę oceniłam pozytywnie, choć nie rewelacyjnie. Jednak była to ciekawa historia i postanowiłam kilka miesięcy temu zakupić drugą książkę pani Hore - "Okruchy przeszłości". Książka przeleżała na półce długi czas, dopóki Sylwuch nie wymyśliła styczniowego hasła "w dłoni" w swoim wyzwaniu "Grunt to okładka". A tak się składa, że okładka pasuje idealnie, więc z radością zabrałam się za poznawanie historii przedstawionej przez autorkę.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           Akcja toczy się dwutorowo: współcześnie i w II poł. XIX wieku. Główną bohaterką pierwszej części akcji jest Fran, młoda kobieta uzdolniona muzycznie, która po kilku latach wraca do miejsca swojego dzieciństwa (do Londynu), gdy dowiaduje się, że jej ojciec jest ciężko chory. Postanawia zostać na jakiś czas i "przejąć" kontrolę nad firmą "Minster Glass", zajmującą się m.in. naprawą witraży. Wraz z pomocnikiem ojca, Zackiem przyjmują zlecenie zrekonstruowania witrażu w pobliskim Kościele, a Fran odkrywa niezwykłą historię Laury, która rozpoczyna się w 1879 roku... Miejsce akcji jest dosyć oryginalne, jak na tego typu książki. Bo zazwyczaj bohaterki wyjeżdżają na wieś i znajduje się tam wielki dom, który skrywa sekrety dawnych mieszkańców. Tutaj mamy Londyn i sklep, a nie dom, więc to jest jakieś urozmaicenie dla osoby, która pochłania wszystkie takie powieści, które wpadną w jej ręce.


          Są książki, przy czytaniu których od razu mam w głowie część recenzji i często nawet przerywam czytanie, żeby napisać kawałek mojej opinii, bo po prostu muszę to zrobić (tak było w przypadku "Czasu żniw", czy też dwóch części trylogii "Stulecie"). A są książki, które pomimo tego, że są ciekawe i ogólnie moja ocena jest pozytywna, sprawiają, że kompletnie nie mam weny, czy też pomysłu na ich recenzję... "Okruchy przeszłości"  zaliczają się do tej drugiej kategorii. Historie obu pań pochłonęły mnie i może to jest powodem? Nie chciało mi się odrywać od powieści, która okazała się być naprawdę ciekawą.

          Laura jest 22-letnią córką pastora, która zaczyna pisać pamiętnik po śmierci siostry - Caroline. Po tym zdarzeniu pastor postanawia zamówić witraż anioła, na cześć swojej zmarłej córki. I takim sposobem w życiu Laury pojawia się witrażysta Russel, będący w "separacji" (wtedy chyba takie słowo nie istniało) z żoną, z którym Laura zaczyna się przyjaźnić, a którym jest zafascynowana od chwili poznania. Russell wchodzi w spółkę z właścicielem Minster Glass i to właśnie ten fakt łączy historia z XIX wieku ze współczesną. Laura jest najciekawszą postacią. i po raz kolejny bardziej zainteresował mnie romans z dawnych lat, niż współczesny, który był trochę naciągany według mnie. 

         Tak naprawdę są dwie tajemnice. Jedna z nich dotyczy Laury i tego, w jaki sposób jest powiązana z Fran, a druga ma związek ze śmiercią matki głównej bohaterki. Ta tajemnica nie była właściwie zaskakująca, myślałam, że autorka wymyśli coś ciekawszego. Historia Laury też właściwie nie była jakaś bardzo tajemnicza, ale ciekawie się ją czytało. Jeśli w Polsce ukażą się jeszcze jakieś powieści autorki, to na pewno je przeczytam.

PODSUMOWUJĄC...

          Zachęcam do zapoznania się z twórczością autorki głównie osoby, które lubią takie historie. Jeśli nie lubicie, to szczerze mówiąc, możecie się trochę wynudzić. 



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

niedziela, 11 stycznia 2015

68# 19 razy Katherine - John Green

"Książki to notoryczni Porzucani: gdy je odkładasz, mogą na ciebie czekać wiecznie, a gdy poświęcisz im uwagę, zawsze odwzajemniają twoją miłość."



Tytuł: 19 razy Katherine
Autor: John Green (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Bukowy las
Data wydania: czerwiec 2014
ISBN: 9788364481055
Liczba stron: 304
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 4/10

WSTĘPNIE...

     Chyba nikomu Johna Greena nie trzeba przedstawiać. Nawet jeśli ktoś nie czytał słynnej powieści "Gwiazd naszych wina", to na pewno o niej słyszał. Mi się tak bardzo spodobała, że postanowiłam poznać inne książki autora. Z wymiany świątecznej dostałam od Tosi "19 razy Katherine", więc ta powieść poszła na pierwszy ogień. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
         Główny bohater, Colin, jest tzn. cudownym dzieckiem, które przewyższa większość swoich rówieśników inteligencją. Jest też dosyć oryginalnym nastolatkiem, dlatego że umawia się wyłącznie z dziewczynami o imieniu Katherine. Jest to w jakiś sposób jego obsesja, bo nigdy nie spojrzał z zainteresowaniem na inną. Jednak po raz dziewiętnasty rzuciła go Katherine i tym razem czuje, że jest to inne porzucenie niż wcześniejsze. Bardziej boli, bo tę Katherine kochał naprawdę. 
          Pomiędzy "Gwiazd naszych wina", a "19 razy Katherine" można zauważyć pewne podobieństwo. W tych dwóch książkach występuje motyw wycieczki. Colin wraz z przyjacielem Hassanem wybierają się na wycieczkę po Stanach Zjednoczonych, aby... właściwie nie wiem po co. Żeby chłopak zapomniał o zerwaniu i otrząsnął się z niego? Możliwe. Możliwe też, że nie czytałam książki zbyt uważnie i że inny powód mi umknął... W trakcie wycieczki chłopcy przeżywają różne, według opisu na okładce - zabawne przygody. A według mnie w tej książce nie ma nic zabawnego, ani nie jest ona "wciągającą i niezwykle złożoną powieścią". Jeśli miałabym ją opisać jednym słowem, byłoby to słowo "nudna". Kilka razy już miałam ją odłożyć (a ma tylko 300 stron...), ale stwierdziłam, że może jednak warto doczytać do końca, bo podobno miała być "dowcipna, ciepła i nieprzewidywalna". A nie była..
          Colin to niezmiernie denerwujący bohater, zresztą tak samo jak i Hassan. Gdzie się podziały te naprawdę zabawne zwroty z "Gwiazd naszych wina"? Tutaj główny bohater z każdego słowa, czy też zdania potrafił utworzyć anagramy, które chyba są śmieszne. Drugą jego umiejętnością było tworzenie wykresów do różnych sytuacji w życiu... potrafił nawet wyliczyć, kiedy Katherine go rzuci, bo podobno wzór na to jest bardzo prosty. I tak przez całą książkę zastanawia się nad idealnym wzorem dotyczącym jego relacji z wszystkimi Katherinami... Litości! A o Hassanie aż ciężko coś napisać. Naprawdę nie wiem, czy nastolatkowie używają takich słów, jak on. Jedyną pozytywną postacią była tu Lindsay.
          Słownictwo po prostu jest okropne. Ja rozumiem, że Green pisze powieści młodzieżowe, ale jednak używa strasznie irytujących słów. Może jednak ja się już nie nadaję do czytania takiej literatury. A może po prostu Green przesadza, bo jakoś w dystopiach takich potocznych zwrotów i głupich żartów się nie spotka. Ale z drugiej strony dystopia wymaga powagi, więc może za dużo wymagam od autora młodzieżówek... Co nie zmienia faktu, że w trakcie lektury bardzo się wymęczyłam.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Chwilowo nie mam ochoty na inne powieści autora. Ale może jak ochłonę to dam jeszcze szanse "Szukając Alaski" lub "Papierowym miastom". Jeśli jeszcze nie znacie twórczości autora, to nie zaczynajcie od "19 razy Katherine!". 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Klucznik
3. Wyzwanie biblioteczne - wariant II
4. Książkowe podróże
5. Książkowe wyzwanie 2015 (Autorem jest mężczyzna)

piątek, 9 stycznia 2015

O wydawnictwach słów kilka - "E" jak Egmont

Z wyborem wydawnictwa na literę "E" było dosyć ciężko, gdyż wybór jest po prostu niewielki. Jednak wydawnictwo "Egmont" bardzo często się przewija na waszych blogach i kilka książek mam sama w planach, chociaż nawet nie wiedziałam, że to Egmont je wydał. 
Powiem wam szczerze, że średnio mogę się połapać w stronie internetowej wydawnictwa. Wielu książek wydanych właśnie przez Egmont nawet tam nie ma... Więc poszukiwania najlepszych tytułów sprawiły mi trochę trudności. 

1. Egmont wydaje kilka bardzo znanych serii fantasy dla młodzieży. Jedną z nich jest seria "Strażnicy historii" autorstwa Damiana Dibbena. Te okładki bardzo często mi się przewijały na blogach, więc na pewno wielu z was zna tę serię. Główny bohater odkrywa stowarzyszenie Tajne Służby Straży Historii i przeżywa przygody podróżując w czasie...



2. Drugą równie znaną serią (i tę akurat mam w planach) jest trylogia "Świat po wybuchu" autorstwa Julianny Baggotta. Na razie zostały wydane tylko dwie części trylogii. Jest to bardzo typowa dystopijna seria dla młodzieży. 



3. Kolejnym cyklem, którego okładki osobiście kojarzę i nawet zaczęłam czytać kiedyś pierwszą część jest cykl Kerstin Gier "Trylogia czasu" o bardzo ciekawych tytułach zniewalających okładkach, według mnie. Fabuła jest bardzo zbliżona do serii "Strażnicy historii", bo i tutaj jest pewne bractwo związane z kontrolowaniem podróży w czasie.



4. Serię również związaną z podróżami w czasie jest cykl "Poza czasem" niemieckiej pisarki Evy Völler. Te okładki też mnie zauroczyły i zastanawiam się, czy nie przeczytać tej serii...


5. I ostatnią autorką serii fantasy, którą kojarzę jest Moira Young, która jest autorką serii "Kroniki czerwonej pustyni", która nieco różni się od tradycyjnych dystopii. Nie wiem tylko ile jeszcze powstanie części tej serii.



6. Przez dłuższy czas na blogach było też głośno o Serii romantycznej, w skład której wchodziły dwie książki, których okładki były wykonane w podobnej szacie graficznej. Te książki to "Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett i "Dziewczę z sadu" Lucy Maud Montgomery. Mam w planach obie książki, bo nie można przejść obok tych okładek obojętnie... Oprócz tego, Egmont wydał jeszcze jedną książkę Montgomery - "Błękitny zamek".


7. Bardzo znaną autorką powieści historycznych jest też Phillipa Gregory, a Egmont wydał jej serię "Zakon Ciemności" z akcją w średniowieczu . Ja jednak nadal mam w planach serię "Wojna kuzynów"...



8. W podobnym klimacie jest wydana inna seria historyczna rozgrywająca się w XVI wieku - "Kroniki rodu Lacey" autorstwa Eve Edwards. 



A wy którą serię polecilibyście mi jako pierwszą? A może pozycję jednotomową tego wydawnictwa, która się tutaj nie znalazła?

czwartek, 8 stycznia 2015

Wyposaż biblioteki w nowe książki!

Zapraszam was do wzięcia udziału w świetnej akcji! Więcej szczegółów poniżej.
Wystarczy zaliczyć kurs na bezpłatnej platformie e-learningowej, a zdobyte punkty wymienić na książki, które trafią do bibliotek szkolnych lub miejskich. To Ty zadecydujesz do której biblioteki wyślemy książkę!
Darmowa platfomra e-learningowa powstała w ramach projektu "Ambasadorzy Bezpiecznego Internetu". W jej skład wchodzi siedem szkoleń, z których dowiemy się m.in.:

- jakie są zagrożenia i dobrodziejstwa internetu,
- co dzieje się w głowie dziecka w wieku wczesnoszkolnym,
- dlaczego gry komputerowe uzależniają,
- jak monitorować dostęp do internetu na komputerze, tablecie czy telefonie komórkowym,
- jakie zasady warto wpoić dziecku, zanim na dobre wsiąknie w cyberprzestrzeń.

Każdy, kto przejdzie szkolenie na platformie, będzie mógł zdobyć nagrody w postaci atrakcyjnych książek i e-booków do szkolnych bibliotek. Do wygrania książki z wydawnictw: Znak, Prószyński, Akapit Press, Zielona Sowa, Afera, Nasza Księgarnia i Media Rodzina, w sumie prawie 600 tytułów!

Udział w kursie Akademia Bezpiecznego Internetu jest bezpłatny. Wystarczy tylko się zalogować i postępować zgodnie z zamieszczonymi wskazówkami.

Aby rozpocząć szkolenie wejdź na: ambasadorzy.kulturaonline.pl

***

Projekt Akademia Bezpiecznego Internetu jest współfinansowany ze środków Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Więcej informacji o jego realizacji na: ambasadorzy.kulturaonline.pl

Ja już wzięłam udział w akcji i do biblioteki w moim mieście zostanie wysłana książka. Was też do tego zachęcam!

środa, 7 stycznia 2015

67# Czas Żniw - Samantha Shannon

"Nie musisz mi dziękować za swoją wolność. Masz do niej prawo.".


Tytuł: Czas Żniw
Autor: Samantha Shannon (pochodzenie: Wielka Brytania)
Seria: Czas Żniw, tom 1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania:  listopad 2013
ISBN: 9788379240821
Liczba stron: 520
Forma: papierowa (moja biblioteczka)
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

      "Czas żniw" to debiut literacki 21-letniej kobiety. Powieść została napisana w 2012 roku i ponoć jest pierwszą częścią z zaplanowanych siedmiu. Jeśli wydawnictwo SQN postanowi kontynuować wydawanie dalszych tomów (a taka informacja jest zamieszczona na ostatniej stronie), to uzbiera się naprawdę potężna seria. "Czas żniw" zafascynował mnie okładką i... oceną na lubimy czytać. Rzadko która powieść dystopijna ma notę powyżej 8.0 (oprócz oczywiście "Igrzysk śmierci"), więc ten debiut bardzo mnie zainteresował.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

        Otwierając książkę na pierwszej stronie lekko się zdziwiłam. Znajduje się tam wielkie drzewo (nie genealogiczne, ale właśnie w takim stylu) podzielone na siedem kategorii jasnowidzenia: wróżbici, media, augurzy, sensorzy, stróże, narwańcy, skoczki, a do poszczególnych kategorii przypisane są różne typy jasnowidzów. Każdy z nich ma inny kolor aury i w różny sposób łączy się z zaświatami. Na kolejnej stronie znajduje się mapa kolonii karnej Szeol I. Sam ten początek rozbudził moją ciekawość, bo jasne się stało, że szykuje się niezłe fantasy...

          Główna bohaterka to 19-letnia Paige (zwróćcie uwagę, że w większości powieści fantasy królują 16-latki. Tylko dlaczego tak jest?), która urodziła się w roku 2040 w Irlandii, a teraz mieszka w Sajonie, który jest podzielony na wiele różnych części. Niestety nie jestem w stanie napisać jakie to części i na jakie jeszcze mniejsze są one podzielone, bo pierwszy rozdział wbił mnie w fotel ogromem nowych, wymyślonych przez autorkę pojęć i trochę się w tym pogubiłam. Na tyle, że po pierwszym rozdziale byłam tak zdezorientowana, że zaczęłam czytać książkę jeszcze raz, dużo dokładniej. Inaczej popadłabym w jeszcze większą dezorientację i nie mogła cieszyć się z czytania świetnej powieści fantastycznej. Bo jednak ta złożoność pojęć dowodzi, że autorka ma niezwykłą wyobraźnię i że fabuła jej powieści jest dokładnie przemyślana i nie ma w niej żadnych niedociągnięć. Zresztą, jeśli ktoś planuje od razu napisanie 7 tomów, to chyba musi mieć potężny plan, nie tylko na pierwszą część. Później świat przedstawiony w powieści stał się bardziej zrozumiały.
Paige jest jasnowidzem, śniącym wędrowcem, co jest ścigane w jej świecie. Pewnego dnia zostaje złapana...jednak nie przez Podstrażników (czyli policję tropiącą jasnowidzów), których się obawiała, lecz przez wrogów, o których nie miała dotąd pojęcia. Paige trafia do Oxfordu, tajemniczej kolonii karnej, zwanej Szeolem I. Tam przeżywa szok dowiadując się, że istnieje potężna, pochodząca z innego świata (Międzyświata) rasa Refaitów, która  pragnie szkolić jasnowidzów do walki z wrogom im rasom - Emmitów, a jej świat (czyli Sajon) jest tylko marionetką w ich rękach. Paige zostaje wybrana przez Naczelnika, a nikt nie wie dlaczego tak potężna postać zainteresowała się człowiekiem, czego nigdy nie robiła... Paige musi podporządkować się Naczelnikowi, bo inaczej zginie.

          Chyba żadna powieść nie wymagała ode mnie takiego skupienia. Każde zdanie czytałam powolutku, bo naprawdę jest to wymagająca lektura i nic nie może zakłócić nam jej czytania, bo inaczej ciężko będzie zrozumieć fabułę. Podziwiam autorkę, że w tak młodym wieku potrafi tak świetnie skonstruować fabułę, dopasować bohaterów i mieć plan na obszerną serię! Jeśli to jest debiut, to ja nie wiem, co autorka zaserwuje nam dalej... Na pewno nie jest to typowa dystopia (jeśli w ogóle dystopią to można nazwać). Jest to wielki kawał dobrego fantasy. Książka opowiada również o niewolnictwie, tylko takim futurystycznym okiem. Najciekawsza jest chyba postać Naczelnika, bo do końca nie wiemy, co nim kieruje. Niby jest złym Refaitom i bardzo często udowadniał to Paige, jednak czasem robił rzeczy, których nie powinien i ukrywał to przed Nahali (władczynią). Jestem ciekawa, jak jego postać się rozwinie w następnych tomach.



PODSUMOWUJĄC...

     Podobno druga część ma zostać wydawana w Stanach Zjednoczonych w styczniu 2015 roku, więc chyba możemy się 
niedługo spodziewać jakiejś informacji z wydawnictwa SQN, czy będą kontynuować wydawanie serii. A tymczasem polecam tę książkę fanom oryginalnej fantastyki, z bardzo rozbudowaną fabułą. Nie zawiedziecie się.

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu



Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Czytam fantastykę
3. Klucznik
4. Czytam opasłe tomiska
5. Czytam dystopie
6. Książkowe wyzwanie 2015 (Autorem jest kobieta)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

66# Dotyk Julii - Tahereh Mafi

"Ludzka wyobraźnia może wywoływać katastrofy, jeśli zostawi się ją samą sobie."



Tytuł: Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Dotyk Julii, tom 1
Data wydania: czerwiec 2012
ISBN: 9788375153194
Liczba stron: 336
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 9/10



WSTĘPNIE...

     Jeśli ktoś lubi i czyta dystopie, na pewno słyszał o słynnej trylogii "Dotyk Julii". Mi ona też oczywiście nie jest obca, ale dopiero teraz po nią sięgnęłam, chociaż pierwsza część leżała na mojej półce już od jakiegoś czasu. Ale w końcu postanowiłam, że tym razem to właśnie tę książkę przeczytam i sama się przekonam, czy jest tak rewelacyjną powieścią fantasy, jak mówi o niej wiele osób.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

           
Julia jest zamknięta od 264 dni. Od tego czasu z nikim nie rozmawiała, ale tak naprawdę pragnie czegoś innego. Dotyku. Nikt jej nie dotknął od wielu lat, bo dotyk Julii zabija. Pewnego dnia do jej celi zostaje wprowadzony Adam, nastoletni chłopak. Julia ma bardzo sprzeczne myśli i pojawiają się one w całej powieści, bo z jednej strony mocno pragnie poczuć dotyk, jednak z drugiej stara się trzymać jak najdalej od współwięźnia. Jednak Adam okazuje się nie być tym, za kogo się podaje, a świat Julii komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pewni ludzie chcą ją wykorzystać. Jako broń. Broń w toczącej się wojnie na świecie...

           Książka jest napisana w bardzo specyficzny sposób, którego używa chyba tylko i wyłącznie ta autorka. A mianowicie, wiele wyrazów jest przekreślonych. Nie do końca rozszyfrowałam powód tego zapisu, może później to się nieco rozjaśni. Ta powieść różni się nieco od innych z tego gatunku. Zazwyczaj główna bohaterka przez całą pierwszą część odkrywa jak naprawdę funkcjonuje społeczeństwo i że sprawujący władzę oszukują ludzi, czy też nadużywają swojej władzy. W "Dotyku Julii" wydaje się, jakby został pominięty pierwszy tom. Główna bohaterka już wie, że rządzący są źli, bo zamknęli ją w więzieniu, a właściwie szpitalu dla umysłowo chorych, gdzie skierowali ją przywódcy Komitetu Odnowy. Faktycznie jest winna popełnionej zbrodni, ale nie zrobiła tego umyślnie, nie wiedziała, do czego jest zdolna. A rodzice już dawno jej się wyrzekli...

           Świat się zmienił. Bohaterka wspomina dawne czasy, gdy jeszcze śpiewały ptaki i były pory roku. Jednak ludzie zniszczyli swoją planetę i teraz w różny sposób chcą ją odbudować. Przywódcy chcą stworzyć świat od nowa, bez chorych i starców, z jednym językiem, który rozumiał by każdy, bez polityki, religii, przekonań... Jednak ludzie się buntują i tworzą podziemne ruchy oporu, aby zapobiec dyktatorskim rządom. 

          Przez większość lektury moje oczy robiły się ogromne od niedowierzania. Fabuła jest skonstruowana niesamowicie i bardzo oryginalnie. Są też sceny wstrząsające np. "eksperyment" Warnera na małym dziecku. Okropnie się to czytało. Główny wątek też jest nieco inny niż w reszcie dystopii - tutaj ludzie mają nadnaturalne zdolności. Trochę mi to przypomina skrzyżowanie hiszpańskiego serialu "Los protegidos" (polecam!) a amerykańskim serialem Alphas. Właściwie to nawet się nie spodziewałam takiego obrotu spraw, więc byłam zaskoczona, że "zdolność" Julii jest jej... darem.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Na razie nie chcę wysnuwać wniosków, że w końcu trafiłam na dystopię, która przebiła "Igrzyska śmierci", bo jestem dopiero po lekturze pierwszej części. Jeśli dwa następne tomy utrzymają poziom, to będzie to rewelacyjna trylogia. Ale na razie wstrzymam się z tym osądem. Nie mniej jednak "Dotyk Julii" wywarł na mnie ogromne wrażenie. Polecam!

Seria "Dotyk Julii"


Dotyk Julii        Sekret Julii           Dar Julii

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Klucznik
3. Czytam fantastykę
4. Czytam dystopie
5. Okładkowe love
6. Wyzwanie biblioteczne
7. Książkowe wyzwanie 2015 (Napisał ktoś przed 30)

niedziela, 4 stycznia 2015

65# Tajemnica morskiej latarni - Santa Montefiore

"Pieniądze niewiele maja wspólnego z życiem w szczęściu,trudno się z tym nie zgodzić,ale jednak sprawiają,ze żyje się wygodniej,gdy gonisz za szczęściem."



Tytuł: Tajemnica morskiej latarni
Autor: Santa Montefiore (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: wrzesień 2014
ISBN: 9788379434657
Liczba stron: 478
Forma: własna biblioteczka
Moja ocena - 5+/10

WSTĘPNIE...

     O autorce - Sancie Montefiore już słyszałam, ale chyba głównie za sprawą jej męża, również pisarza - Simona. Miałam spore wymagania, co do tej książki, ale czy się sprawdziły? Przekonajcie się sami.

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

 
         Główną bohaterką jest Ellen, trzydziestokilkuletnia kobieta, która postanawia wyrwać się ze swojego "doskonałego" życia w Londynie i odwiedzić w Irlandii dotąd nieznaną jej ciotkę - Peg. Peg jest siostrą Madelaine, czyli lady Trawton, mamy Ellen, która z jakiegoś powodu przez wszystkie lata trzymała w tajemnicy to, co związane z jej rodziną. Po przyjeździe do Connemary Ellen jest zdziwiona, że odnalazła nie tylko tajemniczą siostrę swojej matki, ale również czworo jej braci z rodzinami.

          Książka zaczyna się bardzo typowo dla takich powieści powieści. Zazwyczaj jest taki sam schemat - główna bohaterka ucieka od swojego życia, bo ktoś jej zmarł lub sama nie wie, czego chce i znajduje się w spokojnym miejscu związanym z jej rodziną, której do tej pory nie znała. A że ja lubię takie powieści, to mi ta schematyczność nie przeszkadzała, a wręcz była przeze mnie oczekiwana. Ellen początkowo nie wzbudza za bardzo sympatii. Jest po prostu panią z wielkiego miasta, która nie wyobraża sobie, żeby bez rozrywki można było żyć na wsi. Ale oczywiście później zmienia zdanie całkowicie i zaczyna jej się podobać spokojne życie na wsi i spotyka mężczyznę, w którym się zakochuje wbrew opiniom swojej rodziny.

          Akcja dzieje się dwutorowo. Jest pewna zagadka, którą Ellen postanawia rozwikłać i te wątki się przeplatają. Tajemnica jest związana z latarnią morską, w której kilka lat wstecz umarła młoda kobieta. W niektórych  rozdziałach to właśnie duch tej kobiety jest narratorem wydarzeń. Może to wam się wydawać i trochę nadnaturalne, ale mi się ten zabieg nawet podobał na początku, później zaczął denerwować. Duch Caitlin  został po śmierci w tym samym miejscu, aby czuwać nad dziećmi i mężem Conorem i nie dopuścić, aby jej ukochany pokochał kogoś innego. Jednak czuję się trochę oszukana, bo jak czytałam fabułę tej książki, to wydawało mi się, że tajemnica będzie obsadzona w dawnych czasach. Wskazywały na to fragmenty "niewyjawione  od lat sekrety i zagadkę z przeszłości..." lub też "historie o miłości i śmierci obsadzone w romantycznych  sceneriach i fascynujących czasach". Ale widocznie to mój błąd, bo tak sobie założyłam, że tajemnica będzie sięgała wczesnych lat XX wieku... Ale uważam, że jakby faktycznie tajemnica została obsadzona w odległych czasach, to książka zyskałaby na wartości. 
Jest jeszcze druga zagadka - według mnie banalna do odgadnięcia i ma związek z matką Ellen. I jak czytałam o "poszukiwaniach" prawdy przez Ellen, to nie mogłam uwierzyć, że ona jeszcze do tego nie doszła. Koniec powieści nie mógł być większym happy-endem, niż był. Spodziewałam się dobrej powieści obyczajowej z wielką tajemnicą a w tle, a dostałam typowy romans.
        
PODSUMOWUJĄC...
          
          Wymieniłam trochę wad, ale książka nie jest tragiczna. Jest napisana w przyjemny sposób, szybko się czyta, ale jednak czuję się, jakbym zmarnowała ten czas na książkę o niczym... Bo miała być tajemnica i faktycznie  była, ale tylko dla bohaterki, nie dla czytelnika (przynajmniej ta związana z  rodziną głównej bohaterki). Niestety, ale nie polecam wam tej powieści, chyba że chcecie poczytać sobie kolejny romans bez jakiś świetnie skonstruowanych bohaterów, czy wątków.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
1. W 200 książek dookoła świata
2. Książkowe wyzwanie 2015 (Główny bohater ma imię na tę samą literę co ja)
3. Czytam opasłe tomiska
4. Okładkowe love
5. Wyzwanie biblioteczne - wariant II
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...